Strony

30 kwi 2017

Noc Walpurgi 2017

To już dziś - święto czarownic, czyli noc z 30 kwietnia na 1 maja. Jesteście gotowe na sabat lub choćby symboliczne ognisko, żeby odegnać złe duchy?
Czarownice, czarodziejki, wiedźmy, zielarki, szeptuchy, mądre kobiety. Wspólczesne wiedźmy (kobiety, które wiedzą) to raczej doule i położne przyjmujące domowe porody, ekoedukatorki, strażniczki nasion, ogrodniczki permakulturalne, zwołujące i trzymające Kręgi Kobiet, promotorki dzikiej kuchni i wiedzy o chwastach, artystki, feministki - jest nas wiele, coraz więcej.
Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie udało się wam spalić na stosie.



Najpiękniejsze wiedźmy to 13 Rdzennych Babć - międzynarodowy krąg starszyzny kobiet. One wiedzą.
Dokument o nich - akurat na dziś.



Dlaczego 13? Bo kalendarz księżycowy liczy 13 miesięcy, a nie 12 (policzcie, ile jest pełni w roku). Do tej liczby odnosi się również książka "13 pierwotnych matek klanowych" - polecam artykuł o niej w Sabatniku. Sam Sabatnik również gorąco polecam.


Czytajcie, oglądajcie, lećcie.

25 kwi 2017

Jak ocalić świat, grając w gry

Jane McGonigal twierdzi, że to możliwe, posłuchajcie:



Mnie prawie przekonała :-) Nie jestem jednak typem gracza, więc nie sprawdzę tej teorii na własnej skórze. Ale podoba mi się myśl, że da się rozwiązać problemy współczesnego świata dzięki skillsom rozwiniętym podczas licznych rozgrywek. I że zmieniając nasze podejście do codziennych problemów/traktując je jako kolejne wyzwania i stopnie do wyższego poziomu, zyskamy zarówno większy dystans i jak skuteczność naszych działań.
"- Kiedy gramy, nasz mózg traktuje przeszkody jako wyzwania, dzięki którym możemy się uczyć i doskonalić swoje umiejętności. Pobudza nas też do szukania kreatywnych rozwiązań, przezwyciężenia trudności rozmaitymi sposobami i poprawiania swoich osiągnięć. W codziennym życiu często widzimy zamiast wyzwania zagrożenie, boimy się, że nie damy rady sprostać zadaniu, wyobrażamy sobie, co może pójść źle i nie jesteśmy w stanie dostrzec potencjalnych korzyści. Jednym słowem, zjada nas stres. Metoda SuperBetter polega na tym, by nauczyć się wykorzystywać naturalną zdolność naszego mózgu do łagodzenia tego stresu. Chodzi o to, by stając w obliczu wyzwania w realnym świecie, uruchomić w sobie sposób myślenia i działania, który nasz mózg aktywuje, kiedy gramy w rozmaite gry, przeważnie tylko dla rozrywki." - fragment wywiadu z Jane opublikowanego w Gazecie.



Gry w realny sposób mogą pomóc także osobom dotkniętym depresją, stresem, szokiem czy borykającymi sie z problemami neurologicznymi. 10-minutowa gra w Tetris pomaga pozbyć się traumy powypadkowej - mam nadzieję, że ta wiadomość nigdy mi się naprawdę nie przyda, ale nigdy nic nie wiadomo... ("Psychologowie poznawczy dowiedli, że traumatyczne wspomnienia kształtują się do sześciu godzin po wydarzeniu, zaczęto więc zastanawiać się, czy można zrobić coś, by umysł nie zawiesił się na obrazach, do których potem będzie wracać, powodując wspomniane dolegliwości. Okazało się, że taką szczepionką poznawczą jest np. Tetris lub inna gra operująca łatwo rozpoznawalnym i natrętnym obrazem.
Jeśli osoba, która doświadczyła lub była świadkiem traumatycznego zdarzenia, w ciągu 24 godzin po traumie pogra choćby przez 10 minut w Tetrisa, to o połowę spadnie ryzyko, że będą ją prześladować wizualne reminiscencje traumy. Tetris jest tak angażujący wizualnie, że mózg wypiera inne obrazy, skupiając się na wzrokowym przetwarzaniu obrazu gry. Efektywność tej metody została potwierdzona badaniami laboratoryjnymi - m.in. powtórzone badanie z 2009 i 2010 roku w Oksfordzie.")



Jane na bazie swoich doświadczeń (kilkumiesięczna depresja spowodowana wstrząsem mózgu) stworzyła aplikację/grę SuperBetter - być może jest to coś podobnego do Habitica - nie wiem. Ja używam tej drugiej (to już rok? szok) i naprawdę chętniej łykam B12, kiedy mogę sobie za to przyznać punkt :-) Kiedy akurat mam przerwę w korzystaniu z aplikacji, to jakoś łatwiej zapominam o takich codziennych pierdołach jak suplementacja czy podlewanie kwiatków...więc polecam. A jeśli ktoś z was przetestuje SuperBetter - dajcie znać, czy się sprawdza :-)


23 kwi 2017

Film na niedzielę - Królestwo

Były filmy na grypę, jest film na niedzielę. Właśnie wróciłam z bezpłatnego seansu filmu "Królestwo" w ramach akcji "Odpowiedzialni za ziemię". Jeśli szukacie pomysłu na familijne spędzenie czasu albo po prostu dobrego  filmu przyrodniczego - voila.

"Królestwo zamyka słynny dokumentalno-przyrodniczy cykl Mikrokosmos (1996), Makrokosmos (2001) i Oceany (2009). Tym razem twórcy skoncentrowali się na zwierzętach lądowych, zabierając widza w cudowną podróż przez tysiące lat, aby oczami zwierząt na nowo odkryć dobrze nam znane europejskie terytoria i opowiedzieć historię natury, naszego kontynentu i człowieka od epoki lodowcowej do czasów współczesnych." Wiele z tych ujęć nakręcono w Puszczy Białowieskiej. Zdaje się, że Francuzi mają dar do przyrodniczo-edukacyjnych dokumentów, bo przecież Był sobie las, to także produkcja francuska.




Film jest dostępny w internetach, ale warto obejrzeć na dużym ekranie, tak tylko mówię :-)

18 kwi 2017

Dzień ZIemi na krakOFFskiej

Za 4 dni kolejny Dzień Ziemi :-) Prognoza pogody taka sobie (łagodnie mówiąc), więc raczej nici z wygrzewania się na słońcu, ale atrakcji i tak zaplanowaliśmy sporo. Zapraszam do Opola na krakOFFską 36.


W programie tradycyjne wymianki/freeshop, a poza tym warsztaty z robienia doniczek i akcja "Schronisko dla roślin".
Doniczki planujemy m.in takie (z butelek PET):

Instrukcja tu:


A relacja wkrótce :-)


14 kwi 2017

Drugie życie T-shirtów

Coś tu już kiedyś o przerabianiu T-shirtów wrzucałam, ale wracam do tematu, bo tydzień temu mieliśmy kolejne warsztaty z cyklu "Drugie życie rzeczy".

Z T-shirtów można przede wszystkim zrobić sznurek/włóczkę [googlować: T-yarn], który używamy do innych projektów - szydełko, makrama, tkanie - możliwości jest wiele i efekty końcowe różne :-)


Na warsztatach robiliśmy z takich sznurków makramowe otulacze na słoiki (lub doniczki), a z samych T-shirtów powstały torby na zakupy.



Tutoriali jest pełno w internetach, ale wrzucam tu ten, który wypróbowałam na warsztatach:

I jeden pomysł, którego nie wypróbowałam z powodu braku kotów i odpowiednio dużego T-shirta :-)


Zaletą tych projektów jest to, że nie trzeba umieć szyć i nawet dziecko podoła :-)

Foteczki - jak zwykle - Natalka.

***
Inne posty o koszulkach: 
1
2
3

4 kwi 2017

Mikrowyprawy #1 (albo Ach. co to był za weekend #8)

Termin mikrowyprawy wprowadził do polszczyzny  Łukasz Długowski ze swoją książką "Mikrowyprawy w wielkim mieście".


Inspirował się określeniem microadventure ukutym przez Alastair Humphreys'a.

Mikrowyprawy to krótkie wypady, które pozwalają nam poczuć ducha przygody, wolności i niezwykłości, który zazwyczaj towarzyszy "prawdziwym" podróżnikom.
Mi bardziej pasuje termin wagary, a z kolei Czesi znają mikrowyprawy pod swojskim pojęciem "wycieczka/výlet". Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że Czesi są mistrzami wycieczek i ta tradycja - jednodniowych lub dłuższych wypadów w najbliższe okolice, żeby odkryć nieznane sobie jeszcze jeziorko, wejść na jakąś górkę, rozpalić ognisko, no i wypić piwo - jest u nich dobrze ugruntowana.

 (fotka archiwalna z czeskiej Szumawy, gdzie swego czasu przeżywaliśmy microadventure with magic mushrooms)

Wg Alistair Humphreys'a mikrowyprawą może być na przykład przejażdżka nieznanym autobusem na pętlę końcową :-) Albo spanie pod gwiazdami. Alba jazda stopem.
Łukasz Długowski proponuje spływ rzeczki dziecięcym pontonem, pobujanie się w hamaku nad Wisłą, czy choćby pójście do pracy inną drogą niż zawsze.
Ja z kolei polecam spacer roślinny, który może być wspaniałą mikroprzygodą, jak okazało się w zaprzeszły weekend (pierwszy prawdziwie wiosenny). Spacer organizowała Ola i Arek i dzięki im za to, bo bushcraft, survival i poszukiwanie roślin nie są im obce :-)
Elementy mikroprzygody (czas trwania ok. 5 godzin):
- przejażdżka autobusem na pętlę Turawa Park
- przejście za obwodnicę z grupką częściowo nieznajomych ludzi
- zbieranie ziół na łące i w lesie (czy wiecie, że listki dziurawca mają taki mikroskopijne dziurki, które widać tylko pod słońce?)
- biwak, czyli ognisko (rozpalane krzesiwem), herbata z fermentowanych i świeżych liści poziomek, kawa żołędziowa, podpłomyki z mąki żołędziowej i pszennej, sałatka z czosnaczka, szczawiu, przytulii, krwawnika, pokrzywy i kilku innych ziółek.
- powrót również autobusem
- koszt mikrowyprawy - 5,20zł (2x bilet MZK)+ zrzutka "co łaska" dla prowadzących


Zdjęcia: najlepsza Natalka


To się nazywa szczęście w pobliżu miasta. Zdecydowanie do powtórki.