Co siedzi w chlebie oprócz mąki, wody i drożdży? Mnóstwo innych dodatków, niekoniecznie spożywczych. Na przykład ta słynna sól przemysłowa (źródło), polepszacze, koncentraty słodu (aby uzyskać ciemny kolor pieczywa)m konserwanty (czytaj dalej...)
Branża piekarska ma także na sumieniu wiele mniejszych grzeszków - nieprawidłowe oznaczanie składników na etykietach i wprowadzanie konsumentów w błąd (jako chleb orkiszowy sprzedaje się bochenek, w którym mąka orkiszowa stanowi zaledwie kilka procent składu) (źródło)
Ale co tam, przecież wcale nie musimy tego jeść. Jak się okazało, moje przekonanie o tym, że własnoręczne pieczenie chleba w domu to żmudna robota wymagająca wyższego stopnia wtajemniczenia i/lub maszyny do pieczenia chleba, okazało się całkowicie błędne.
Dzięki Asisku i zakwasowi, który od niej dostałam (oraz przepisowi), zdobyłam sprawność piekarki. Kolejne dwa bochenki zostały wczoraj wyjęte z piekarnika i wygląda na to, że znikną równie szybko jak pierwsze :-) Zdjęć nie będzie, bo musiałabym naładować baterie do aparatu, musicie mi wierzyć na słowo.
Dla zainteresowanych tematem -strona chleb.info.pl, gdzie znajdziecie przepisy na zakwas i różne rodzaje pieczywa domowego. Smacznego!
17 maj 2012
16 maj 2012
Usiądź na t-shircie
Tak wiem, że temat upcyklingu starych T-shirtów i ubrań przewija się dość często, ale skoro żyjemy w epoce nadmiaru i nadkonsumpcji, to jakoś trzeba tą odzież utylizować. Dzisiaj cztery designerskie projekty, które w zasadzie średnio mi się podobają, ale może wam przypadną do gustu:
1. T-Shirt Chair (projekt Maria Westerberg):
2. Remeberme - projekt Tobiasa Juretzka (można kupić za ok. 700 EUR):
3. REMOTIL - projekt Lisy Spengler i Moa Hallgren
4. Re-love projekt grupy Maezm:
1. T-Shirt Chair (projekt Maria Westerberg):
2. Remeberme - projekt Tobiasa Juretzka (można kupić za ok. 700 EUR):
3. REMOTIL - projekt Lisy Spengler i Moa Hallgren
4. Re-love projekt grupy Maezm:
14 maj 2012
Kwadrat
Ekogestapo wróciło z wojaży (uściski dla Mścibora!), pełne wrażeń, także smakowych. Okazuje się, że wegańskie wyprawy są coraz prostsze. Na przykład w pensjonacie Malwina w Starym Gierałtowie pani Malwina bez zmrużenia oka przyjęła zamówienie na wegańskie obiady dla dość dzikiej bandy i wywiązała się z tego tak dobrze, że polecać będę do skutku - jedźcie i sami się przekonajcie. Wciąż tęsknię za zupą ze świeżych ogórków, ech...
A w takim na przykład Poznaniu okazało się, że działa wegański bar - Kwadrat.
I że można tam kupić słynne wegańskie lody Giuseppe. Spróbowaliśmy niemal wszystkich dostępnych smaków i donoszę, że marchewkowe smakują jak zmrożony Marwit, czekoladowe są naprawdę czeko, a cytrynowe ze spiruliną rządzą :-)
Czy ktoś w Opolu odważy się je sprowadzić do siebie? Jakby co, podaję link.
Co do jedzenia i picia w Kwadracie - bez strachu - za kilkanaście złotych można dostać dużą miskę kuskusu z warzywami i wędzonym tofu albo razowego makaronu ze szparagami. Zdjęcie kradnę z fejsa, mam nadzieję, że nikt się nie obrazi:
Zawsze jest też zupa dnia, sałatki, naleśniki na słodko i słono, gofry, no i wegańskie ciasta (np. z rabarbarem).
Do picia lemoniady Fritz (także słodzone stewią), herbaty i kawy z mlekiem sojowym/ryżowym.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni do wizyty (przypominam, że chodzi o Poznań, okolice Rynku) i sprawdzenia kwadratowych smaków i wystroju :-)
A w takim na przykład Poznaniu okazało się, że działa wegański bar - Kwadrat.
I że można tam kupić słynne wegańskie lody Giuseppe. Spróbowaliśmy niemal wszystkich dostępnych smaków i donoszę, że marchewkowe smakują jak zmrożony Marwit, czekoladowe są naprawdę czeko, a cytrynowe ze spiruliną rządzą :-)
Czy ktoś w Opolu odważy się je sprowadzić do siebie? Jakby co, podaję link.
Co do jedzenia i picia w Kwadracie - bez strachu - za kilkanaście złotych można dostać dużą miskę kuskusu z warzywami i wędzonym tofu albo razowego makaronu ze szparagami. Zdjęcie kradnę z fejsa, mam nadzieję, że nikt się nie obrazi:
Zawsze jest też zupa dnia, sałatki, naleśniki na słodko i słono, gofry, no i wegańskie ciasta (np. z rabarbarem).
Do picia lemoniady Fritz (także słodzone stewią), herbaty i kawy z mlekiem sojowym/ryżowym.
Mam nadzieję, że czujecie się zachęceni do wizyty (przypominam, że chodzi o Poznań, okolice Rynku) i sprawdzenia kwadratowych smaków i wystroju :-)
8 maj 2012
Tik i tak
A pudełeczka po tiktakach wyrzucacie?
Bo jakby co, to można je wykorzystać :-)
1. Kieszonkowa gra w kółko i krzyżyk (tutorial):
2. Pudełko eksperymentalne do zabawy z opiłkami żelaza i magnesem (tutorial)
3. Mini-wizytownik (tutorial):
4. Urocze pojemniki na kolorowe wstążeczki (stąd)
5. Lub wsuwki do włosów:
6. I jeszcze bardziej urocze opakowanie na tiktaki (tutorial):
Bo jakby co, to można je wykorzystać :-)
1. Kieszonkowa gra w kółko i krzyżyk (tutorial):
2. Pudełko eksperymentalne do zabawy z opiłkami żelaza i magnesem (tutorial)
3. Mini-wizytownik (tutorial):
4. Urocze pojemniki na kolorowe wstążeczki (stąd)
5. Lub wsuwki do włosów:
6. I jeszcze bardziej urocze opakowanie na tiktaki (tutorial):
7 maj 2012
Ziuuu
Zobaczyłam i zachwyciłam się! Proste i sympatyczne, też takie chcę!
Park Diagonal Mar (Barcelona):
Mam nadzieję, że chociaż w Poznaniu powstanie zjeżdżalnia dworcowa, jak w Utrechcie:
Bo w Poznaniu czasem bywam, w przeciwieństwie do Singapuru (najwyższa zjeżdżalnia T3 na lotnisku Changi):
Natomiast w zoo w Usti nad Labem mają jedne z najdłuższych zjeżdżalni, wykorzystujących naturalne ukształtowanie terenu:
Zjeżdżalnie zdarzają się także w muzeum (Tate Museum, Londyn):
Albo w biurze (RedBull Office, Londyn)
Lub w domu, jeśli ktoś ma taką fantazję (i/lub dzieci).
Jak PlayHouse w Indonezji:
Albo w apartamencie Phila Galfonda:
Albo w projekcie japońskim (Level Architects):
Jeśli ktoś chce więcej, to zapraszam tu :-)
No to ziuu.
Park Diagonal Mar (Barcelona):
Mam nadzieję, że chociaż w Poznaniu powstanie zjeżdżalnia dworcowa, jak w Utrechcie:
Bo w Poznaniu czasem bywam, w przeciwieństwie do Singapuru (najwyższa zjeżdżalnia T3 na lotnisku Changi):
Natomiast w zoo w Usti nad Labem mają jedne z najdłuższych zjeżdżalni, wykorzystujących naturalne ukształtowanie terenu:
Zjeżdżalnie zdarzają się także w muzeum (Tate Museum, Londyn):
Albo w biurze (RedBull Office, Londyn)
Lub w domu, jeśli ktoś ma taką fantazję (i/lub dzieci).
Jak PlayHouse w Indonezji:
Albo w apartamencie Phila Galfonda:
Albo w projekcie japońskim (Level Architects):
Jeśli ktoś chce więcej, to zapraszam tu :-)
No to ziuu.
6 maj 2012
Stać cię na mniej
No, i minęło 150 lat od śmierci transcendentalnego minimalisty Henry'ego Davida Thoreau... Niby sporo czasu, a jednak pomysł wdrażania "simple life" nie zginął...
Trawimy życie na drobiazgach. Uczciwemu człowiekowi rzadko kiedy potrzebne jest do liczenia więcej niż dziesięć palców; w skrajnych przypadkach może jeszcze dodać dziesięć palców u nóg i resztę sobie darować. Prostota, prostota i jeszcze raz prostota!
Jeśli dopadła cię affluenza, lecz się! Sposobów jest wiele, nie trzeba od razu przenosić się do lasu. Stać cię na mniej :-)
Trawimy życie na drobiazgach. Uczciwemu człowiekowi rzadko kiedy potrzebne jest do liczenia więcej niż dziesięć palców; w skrajnych przypadkach może jeszcze dodać dziesięć palców u nóg i resztę sobie darować. Prostota, prostota i jeszcze raz prostota!
Jeśli dopadła cię affluenza, lecz się! Sposobów jest wiele, nie trzeba od razu przenosić się do lasu. Stać cię na mniej :-)
2 maj 2012
1 maj 2012
Rady dla ekonieboraków
Znacie "Drakę Ekonieboraka"?
To stosunkowa nowość wydawnictwa Albus, ale po tej recenzji stwierdziłam, że nie mam już nic więcej do dodania ;-) Książka przeznaczona jest raczej dla starszych dzieci (zwłaszcza wstawki teoretyczne, które przeplatają się z wierszykami), bo Córka w wieku 4+ słuchała fragmentu o emisji CO2 z takim samym brakiem zainteresowania, co ja informacji o EURO 2012 albo Lidze Mistrzów. Tzn. bez przerywania, co by nie urazić wspólrozmówcy, ale jednak subtelnie wyrażając znużenie tematem (ziew). Poza tym duży plus za szatę graficzną i całokształt. A kto jeszcze nie czytał, a chciałby się dowiedzieć, jakie przygody miał Ekonieborak, to ma okazję wziąć udział w konkursie organizowanym przez serwis Zielona Lekcja.
Do 15 maja można przysłać zdjęcie, które pokazuje, jak uczestnik konkursu "Pokaż, że nie jesteś ekonieborakiem" dba o środowisko.Szczegóły tu.
A skoro już o konkursach mowa, to jest jeszcze Rekonstrukcje, czyli drugie życie śmieci. Do 31 maja można przysyłać zdjęcia lub filmy, w których pokażecie swoje twórcze przeróbki. Zwycięzca najciekawszego projektu wystąpi w programie TVN :-)
To stosunkowa nowość wydawnictwa Albus, ale po tej recenzji stwierdziłam, że nie mam już nic więcej do dodania ;-) Książka przeznaczona jest raczej dla starszych dzieci (zwłaszcza wstawki teoretyczne, które przeplatają się z wierszykami), bo Córka w wieku 4+ słuchała fragmentu o emisji CO2 z takim samym brakiem zainteresowania, co ja informacji o EURO 2012 albo Lidze Mistrzów. Tzn. bez przerywania, co by nie urazić wspólrozmówcy, ale jednak subtelnie wyrażając znużenie tematem (ziew). Poza tym duży plus za szatę graficzną i całokształt. A kto jeszcze nie czytał, a chciałby się dowiedzieć, jakie przygody miał Ekonieborak, to ma okazję wziąć udział w konkursie organizowanym przez serwis Zielona Lekcja.
Do 15 maja można przysłać zdjęcie, które pokazuje, jak uczestnik konkursu "Pokaż, że nie jesteś ekonieborakiem" dba o środowisko.Szczegóły tu.
A skoro już o konkursach mowa, to jest jeszcze Rekonstrukcje, czyli drugie życie śmieci. Do 31 maja można przysyłać zdjęcia lub filmy, w których pokażecie swoje twórcze przeróbki. Zwycięzca najciekawszego projektu wystąpi w programie TVN :-)
30 kwi 2012
Kompromitacja polskiego żarcia
Od czasu afery z solą przemysłową polscy producenci powinni zrobić rachunek sumienia. Chociaż nie wiadomo, czy to im pomoże, bo nie tylko ja straciłam zaufanie do przetworzonej żywności.
Tacy na przykład Czesi (śledzę ich media na bieżąco w ramach pracy zawodowej) mają polskiego żarcia serdecznie dość, czyli po krk. I wcale im się nie dziwię.
Najpierw podejrzana sól, potem zatruty susz jajeczny, kakao, w którym nie było prawie wcale kakao ,
a na koniec chrupki kukurydziane, które nie powinny zawierać glutenu, ale go zawierają.
I to wszystko w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
"Czeski minister rolnictwa Petr Bendl chce więc zgody Unii Europejskiej na zakaz importu jedzenia z Polski. Jego zdaniem nasze towary są zagrożeniem dla Czechów. Ma to związek z tzw. aferą solną, ale też kwasem mrówkowym, który w polskich ogórkach i kapuście kiszonej z sieci Makro wykryła Czeska Państwowa Inspekcja Rolniczo-Żywnościowa (SZPI) - wyjaśnia PAP. Chodzi też o mięso, ryby, pieczywo i makarony."Ja też poproszę o zakaz produkcji i sprzedaży tych wszystkich syfnych produktów (a o ilu rzeczach jeszcze nie wiemy?). Unio, zgódź się. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze proponuję zainwestować w lokalnych ekorolników, ogrody miejskie i kursy zdrowego gotowania dla dzieciaków (bo jak się okazało większość osób w wieku 14-22 lata nie ma pojęcia o gotowaniu i bazuje na gotowcach lub fastfoodach). Takich konsumentów będziemy mieli, jak ich sobie wychowamy.
Back to the roots.
I jeszcze taka animacja. Przesłanie i wykonanie ok, ale fakt że zrobiona na zlecenie firmy, która jest lepszą wersją mcdonalda, trąci hipokryzją. A może tylko dla mnie jest tu jakaś luka w logice. Zabijamy z miłością i szacunkiem? W trosce o lepszy świat?
29 kwi 2012
Smok Latający
Wczorajszy dzień dostarczył mi wiele wrażeń, nie tylko jeśli chodzi o partyzantkę robótkową (przy okazji - rower wyszedł pięknie:
), ale także załapałyśmy się z Córką na Smocze warsztaty.
Zajęcia prowadziła Alena Trafimava - autorka projektu Smoka Latającego, czyli "ekologicznego tekturowego stwora, który powstał z inspiracji zabawkami ludowym, a jego konstrukcja wykorzystuje zasadę pantografu. Zabawka jest wzorcowym przykładem etnodesignu i ekodesignu, czysta tektura falista pozwala i zachęca dzieciaki do dekorowania Smoka na dowolny sposób.
Smoki Latające prezentowane były podczas Festiwalu Łódź Design oraz Przetwory 5 i 6.
Ta zabawka zdobyła pierwsze miejsce w Etnokolekcji 2011 oraz została włączona do zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie."
Dodam jeszcze, że zabawka jest tym bardziej eko, że nie trzeba do niej kleju (tyle, co na skrzydła). Nasz egzemplarz dzielnie latał przez całą drogę do domu, ale w drzwiach mieszkania odpadła mu część ogonowa, więc bez taśmy się chyba nie obędzie. Natomiast gotowca można kupić za 20zł tu. Polecam :-)
), ale także załapałyśmy się z Córką na Smocze warsztaty.
Zajęcia prowadziła Alena Trafimava - autorka projektu Smoka Latającego, czyli "ekologicznego tekturowego stwora, który powstał z inspiracji zabawkami ludowym, a jego konstrukcja wykorzystuje zasadę pantografu. Zabawka jest wzorcowym przykładem etnodesignu i ekodesignu, czysta tektura falista pozwala i zachęca dzieciaki do dekorowania Smoka na dowolny sposób.
Smoki Latające prezentowane były podczas Festiwalu Łódź Design oraz Przetwory 5 i 6.
Ta zabawka zdobyła pierwsze miejsce w Etnokolekcji 2011 oraz została włączona do zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie."
Dodam jeszcze, że zabawka jest tym bardziej eko, że nie trzeba do niej kleju (tyle, co na skrzydła). Nasz egzemplarz dzielnie latał przez całą drogę do domu, ale w drzwiach mieszkania odpadła mu część ogonowa, więc bez taśmy się chyba nie obędzie. Natomiast gotowca można kupić za 20zł tu. Polecam :-)
27 kwi 2012
Dziergaj się!
Jako rozgrzewkę przed jutrzejszą akcją bezpośrednią, wrzucam kilka międzynarodowych inspiracji z zakresu craftywizmu, guerilla knitting, yarn bombing, knitgrafitti, czyli po polsku partyzantki robótkowej.
Oto najbardziej znane przykłady światowe:
i krajowe:
Poznańska Partyzantka Włóczkowa i otulacze dla rogów poznańskich koziołków:
Kaktus, który wyrósł na ręce Igacego Łukasiewicza w Krośnie za sprawą Maluki:
Oraz tarcza dla warszawskiej syrenki w ramach International Day of Yarn Bombing:
W ostatnim przypadku wkroczyła jednak Straż Miejska, więc supersyrenka długo się nie nacieszyła nowym wdziankiem dla tarczy... Tak to już bywa ze sztuką ulicy.
W partyzantce robótkowej, oprócz samego aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, zachwyca mnie kreatywność i barwność (tu: supergaleria) ożywiająca miejską przestrzeń.
A tu jeszcze więcej zdjęć i kilka słów o Agacie Oleksiak, tworzącej pod pseudonimem Olek. Potrafi ona zwłóczkować nawet wielkogabarytowe konstrukcje typu spychacz :-) A oto jej wdzianko dla nowojorskiego "Wall Street Bull".
No więc, jeśli ktoś chciałby wziąć udział w akcji robótkowej, to zapraszam jutro na opolską Ulicę Kultury, gdzie w gronie Koła Gospodyń Miejskich mamy zamiar obszydełkować stary rower :-) Zapraszam wszystkich do współudziału, weźcie szydełko, włóczki starczy dla wszystkich.
Oto najbardziej znane przykłady światowe:
i krajowe:
Poznańska Partyzantka Włóczkowa i otulacze dla rogów poznańskich koziołków:
Kaktus, który wyrósł na ręce Igacego Łukasiewicza w Krośnie za sprawą Maluki:
Oraz tarcza dla warszawskiej syrenki w ramach International Day of Yarn Bombing:
W ostatnim przypadku wkroczyła jednak Straż Miejska, więc supersyrenka długo się nie nacieszyła nowym wdziankiem dla tarczy... Tak to już bywa ze sztuką ulicy.
W partyzantce robótkowej, oprócz samego aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, zachwyca mnie kreatywność i barwność (tu: supergaleria) ożywiająca miejską przestrzeń.
A tu jeszcze więcej zdjęć i kilka słów o Agacie Oleksiak, tworzącej pod pseudonimem Olek. Potrafi ona zwłóczkować nawet wielkogabarytowe konstrukcje typu spychacz :-) A oto jej wdzianko dla nowojorskiego "Wall Street Bull".
No więc, jeśli ktoś chciałby wziąć udział w akcji robótkowej, to zapraszam jutro na opolską Ulicę Kultury, gdzie w gronie Koła Gospodyń Miejskich mamy zamiar obszydełkować stary rower :-) Zapraszam wszystkich do współudziału, weźcie szydełko, włóczki starczy dla wszystkich.
26 kwi 2012
Tani Mebel
Jak to się stało, że dopiero wczoraj dotarłam pod ten adres i dlaczego tak późno? Gdzieście byli przez te 4 lata i czemu nie w zakładce „ulubione”???
Mowa o Tanim meblu – internetowym magazynie dla fanów absurdu, DIY, recyklingu, robótek ręcznych i ładnych fot (właśnie w tej kolejności). A także dla ironistów i stylu rodem z Bachora, wysmakowanej szaty graficznej i tutoriali, na podstawie których trudno będzie wam cokolwiek zrobić, ale przynajmniej się pośmiejecie (moim faworytem jest abażur namiotowy, jeż i jego dzwonek oraz świeczniki z śrub kolejowych).
Wprost nie mogę uwierzyć, że takie cudeńko się w polskim necie uchowało i żałuję, że nowych numerów już nie będzie :-(
Nie wiem, czy mój apel pomoże, ale błagam o kolejną edycję "Taniego mebla", niech będzie nawet raz na rok, ale będzie!
25 kwi 2012
Ekomajówka
Jeśli wciąż nie macie pomysłu, gdzie spędzić zbliżający się tzw. długi łikend, a chcielibyście zrobić coś niebanalnego, a może i pożytecznego, to zapraszam na:
1. Majówkowy hardcore we FreeLabie pod Wołczynem/Kluczborkiem.
Co zabrać: namiot i śpiwór, ubranie robocze i rękawice, 25zł/dzień na składkowe jedzenie, chęć do pracy
Czego się spodziewać: nowych ludzi, tworzenia miejsca od podstaw, fizycznej pracy, wspólnej zabawy :-)
2. Majówka w Barkowie - ekowiosce k/ Gołdapi (Warmia-Mazury)
Co zabrać: podobnie jak w punkcie pierwszym. Można pominąć ubranie robocze, jeśli jedzie się w celu relaksu. W takim przypadku weźcie więcej kasy 40zł, zamiast 20/dzień.
Czego się spodziewać: odpoczynku, pracy i nauki (budowa pieców rakietowych), teorii i praktyki permakultury, wege posiłków, dyskusji, ognisk (prosimy o zabranie instrumentów muzycznych), wycieczki do “Galerii Wiejskiej” w Przełomce
3. Majówki rodzinne, głównie na Dolnym Śląsku, ale nie tylko. Propozycje bardziej komercyjne, więc weźcie kasę, a spodziewajcie się waty cukrowej, pseudorycerzy, pseudoduchów i pseudoindian. Ale także warsztatów, koncertów, zwiedzania muzeów, kiermaszów i tego typu przynależności festynowych :-)
A może u was dzieje się coś ciekawego? Dajcie znać w komentarzach, pliiiiz.
1. Majówkowy hardcore we FreeLabie pod Wołczynem/Kluczborkiem.
Co zabrać: namiot i śpiwór, ubranie robocze i rękawice, 25zł/dzień na składkowe jedzenie, chęć do pracy
Czego się spodziewać: nowych ludzi, tworzenia miejsca od podstaw, fizycznej pracy, wspólnej zabawy :-)
2. Majówka w Barkowie - ekowiosce k/ Gołdapi (Warmia-Mazury)
Co zabrać: podobnie jak w punkcie pierwszym. Można pominąć ubranie robocze, jeśli jedzie się w celu relaksu. W takim przypadku weźcie więcej kasy 40zł, zamiast 20/dzień.
Czego się spodziewać: odpoczynku, pracy i nauki (budowa pieców rakietowych), teorii i praktyki permakultury, wege posiłków, dyskusji, ognisk (prosimy o zabranie instrumentów muzycznych), wycieczki do “Galerii Wiejskiej” w Przełomce
3. Majówki rodzinne, głównie na Dolnym Śląsku, ale nie tylko. Propozycje bardziej komercyjne, więc weźcie kasę, a spodziewajcie się waty cukrowej, pseudorycerzy, pseudoduchów i pseudoindian. Ale także warsztatów, koncertów, zwiedzania muzeów, kiermaszów i tego typu przynależności festynowych :-)
A może u was dzieje się coś ciekawego? Dajcie znać w komentarzach, pliiiiz.
23 kwi 2012
Książek czar...
Wypadałoby napisać coś o książkach, skoro dziś mamy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, ale to co ostatnio czytam nie jest stricte literaturą ekologiczną.
Za to ciekawa jestem najnowszej książki Olgi Tokarczuk, niech no tylko wpadnie w mój czytnik :-P
O drugim życiu książek już kiedyś wspominałam, o sztuce Mateja Krena też, ale Guy Laramee'a i jego Biblios jeszcze tu nie było. To popatrzcie :-)
Za to ciekawa jestem najnowszej książki Olgi Tokarczuk, niech no tylko wpadnie w mój czytnik :-P
O drugim życiu książek już kiedyś wspominałam, o sztuce Mateja Krena też, ale Guy Laramee'a i jego Biblios jeszcze tu nie było. To popatrzcie :-)
22 kwi 2012
Ile muzyki w architekturze?
Zastanawialiście się kiedyś nad tym, co ma wspólnego architektura z muzyką? Jeśli nie, to obejrzyjcie krótki wykład Davida Byrne'a (tego z Talking Heads) w ramach TED Talks:
David Byrne od swojej koncepcji muzyki zdeterminowanej przez miejsce, w którym będzie słuchana, poszedł o krok dalej i zrealizował kilka instalacji bezpośrednio łączących muzykę z architekturą, czyli Playing the building. Umieszczając w przestrzeni budynków różne metalowe elementy, rury i przewody sprawił, że każdy z odwiedzających mógł sobie zagrać na budynku. Dźwięki określiłabym mianem 'dziwnych', a muzykę 'eksperymentalnej' (można posłuchać nagrań), ale co kto lubi...
A sam pomysł "dźwięczenia" budynków albo innych obiektów przestrzennych podoba mi się, choć muzyczną architekturę nie tak łatwo wprowadzić w życie, o czym świadczą poniższe przykłady:
1. Chimecco, czyli grający most zaprojektowany przez Marka Nixona:
2. Kunsthofpassage Funnel Wall, czyli dom w Dreźnie, posiadający skomplikowany system rynien, który podczas deszczu... No właśnie... Jednak nie gra, po prostu słychać szemranie spadającej wody, bez melodii jako takiej. Rozczarowani? Bo ja trochę tak :-)
3. Vitthala Temple w Hampi (Indie) - posiada 56 kolumn wydających dźwięki charakterystyczne dla hinduskiej skali muzycznej (SaReGaMa). O tak:
Żałuję, że nie wiedziałam o tym 11 lat temu :-)
4. Schody grające, czyli jak sprawić, żeby ludzie przestali korzystać ze schodów ruchomych. Oczywiście to fake, bo w rzeczywistości to nie schody wydają dźwięki, ale i tak pomysł w dechę:
5. Projekt Anywhere organ
David Byrne od swojej koncepcji muzyki zdeterminowanej przez miejsce, w którym będzie słuchana, poszedł o krok dalej i zrealizował kilka instalacji bezpośrednio łączących muzykę z architekturą, czyli Playing the building. Umieszczając w przestrzeni budynków różne metalowe elementy, rury i przewody sprawił, że każdy z odwiedzających mógł sobie zagrać na budynku. Dźwięki określiłabym mianem 'dziwnych', a muzykę 'eksperymentalnej' (można posłuchać nagrań), ale co kto lubi...
A sam pomysł "dźwięczenia" budynków albo innych obiektów przestrzennych podoba mi się, choć muzyczną architekturę nie tak łatwo wprowadzić w życie, o czym świadczą poniższe przykłady:
1. Chimecco, czyli grający most zaprojektowany przez Marka Nixona:
2. Kunsthofpassage Funnel Wall, czyli dom w Dreźnie, posiadający skomplikowany system rynien, który podczas deszczu... No właśnie... Jednak nie gra, po prostu słychać szemranie spadającej wody, bez melodii jako takiej. Rozczarowani? Bo ja trochę tak :-)
3. Vitthala Temple w Hampi (Indie) - posiada 56 kolumn wydających dźwięki charakterystyczne dla hinduskiej skali muzycznej (SaReGaMa). O tak:
Żałuję, że nie wiedziałam o tym 11 lat temu :-)
4. Schody grające, czyli jak sprawić, żeby ludzie przestali korzystać ze schodów ruchomych. Oczywiście to fake, bo w rzeczywistości to nie schody wydają dźwięki, ale i tak pomysł w dechę:
5. Projekt Anywhere organ
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































