Kto mnie zna osobiście, ten wie, że sport mógłby dla mnie nie istnieć. Z zasady nie biegam, nie uznaję gier zespołowych, a jeśli chodzi o tzw. ruch dla zdrowia to preferuję jogę, spacer, pływanie babską żabką albo chodzenie po górach...
Dzisiejsze słońce za oknem aż kusiło do wyjścia z domu, więc z dwójką dzieci ruszyliśmy na spacer wzdłuż Odry. A tam, proszę państwa, siłownia zewnętrzna Herkules. Steppery, masażery, wioślarze, orbitreki, wyciągi, twistery, a nawet kółka do ćwiczenia ruchów tai-chi. Szkoda, że aparatu nie wzięłam, bo przy przyrządach ruch, aż miło popatrzeć. Starsi, młodsi, dzieci, panie wracające z porannej mszy, rodzice z dziećmi - każdy chce spróbować swych sił. Do tego słońce świeci, rzeka płynie, sielanka i idylla. Samo zdrowie :-)
[zdjęcie: MMOpole]
Podobne siłownie (zwane także placami zabaw dla dorosłych albo outdoor fitness) pojawiły się już w innych miastach Polski - m.in. Wrocławiu, Poznaniu, Białymstoku, Żorach lub Łomży. Polecam i błogosławię :-)
6 lis 2011
5 lis 2011
Klucz do mojego miasta
Szukając w necie informacji o tym, jak można przetworzyć i twórczo wykorzystać stare klucze, znalazłam informację o bardzo fajnej toruńskiej akcji Klucz do mojego miasta. Zbiórka kluczy rozpoczęła się w 2009 roku i w ciągu kilkunastu miesięcy uzbierano 2,5 tony metalu. Po przetopieniu powstanie z niego dotykowa mapa - makieta miasta dla niewidomych wraz z informacjami o toruńskich zabytkach w języku Braille'a. Być może już powstała, bo wg tego artykułu miała być gotowa do końca października. Czy ktoś z Torunia może potwierdzić?
W 2009 roku zbierano także klucze w ramach kampanii społecznej Werbel demokracji na rzecz osób bezdomnych. Klucze miały mieć wymiar symboliczny, a ich ilość (ponad 2000) miała odpowiadać liczbie osób bezdomnych w woj. pomorskim
A w USA również można charytatywnie oddawać klucze w akcji Key for hope.
Natomiast ciekawych pomysłów na przeróbki kluczy nie znalazłam, ale może za słabo szukałam?
W 2009 roku zbierano także klucze w ramach kampanii społecznej Werbel demokracji na rzecz osób bezdomnych. Klucze miały mieć wymiar symboliczny, a ich ilość (ponad 2000) miała odpowiadać liczbie osób bezdomnych w woj. pomorskim
A w USA również można charytatywnie oddawać klucze w akcji Key for hope.
Natomiast ciekawych pomysłów na przeróbki kluczy nie znalazłam, ale może za słabo szukałam?
3 lis 2011
Taste the waste, czyli Spróbuj z kosza
Dzisiaj wspomnę o dwóch filmów o freeganizmie i marnowaniu żywności.
Nowy, niemiecki dokument Valentina Turna Taste the waste został wybrany najlepszym filmem dokumentalnym roku 2011. Jeszcze nie obejrzałam, ale na Eco Wawie znajdziecie ciekawą recenzję i trailer.
Pozwolę sobie zacytować: "Żywność wyrzucana w Europie i Ameryce Południowej zaspokoiłaby głód wszystkich ludzi na świecie, zaś redukcja produkcji żywności o połowę (która i tak ląduje na wysypisku) zmniejszyłaby emisję gazów zatruwających środowisko o taką wartość, jaką osiągnięto by, gdyby co drugi samochód zostawał codziennie w garażu."
i "Film pomaga nam także uzmysłowić sobie, że niektóre przepisy są absurdalne – wydajemy miliony na ratowanie klimatu, czy zbiórki żywności, którą musimy i tak kupić w sklepie, a z drugiej strony politycy każą rolnikom wyrzucać warzywa i owoce niezgodne z wielkościami ustalonymi przez regulacje UE."
I jeszcze w podobnym klimacie (a nawet z polskim lektorem): Jedz nim zgnije. Amerykański dokument Jeremiego Seiferta o tym, jak się mają freeganie w USA.
A w Polsce? Co my gorsi? Też wyrzucamy, i też nurkujemy w śmietnikach! Profesjonalnego dokumentu na ten temat jeszcze nie nakręcono, ale na jutiubie można obejrzeć 12-minutowy film o Wiesławie Winiarku (w tonie kroniki kryminalnej, zamazane twarze, zresztą - sami spójrzcie):
Nowy, niemiecki dokument Valentina Turna Taste the waste został wybrany najlepszym filmem dokumentalnym roku 2011. Jeszcze nie obejrzałam, ale na Eco Wawie znajdziecie ciekawą recenzję i trailer.
Pozwolę sobie zacytować: "Żywność wyrzucana w Europie i Ameryce Południowej zaspokoiłaby głód wszystkich ludzi na świecie, zaś redukcja produkcji żywności o połowę (która i tak ląduje na wysypisku) zmniejszyłaby emisję gazów zatruwających środowisko o taką wartość, jaką osiągnięto by, gdyby co drugi samochód zostawał codziennie w garażu."
i "Film pomaga nam także uzmysłowić sobie, że niektóre przepisy są absurdalne – wydajemy miliony na ratowanie klimatu, czy zbiórki żywności, którą musimy i tak kupić w sklepie, a z drugiej strony politycy każą rolnikom wyrzucać warzywa i owoce niezgodne z wielkościami ustalonymi przez regulacje UE."
I jeszcze w podobnym klimacie (a nawet z polskim lektorem): Jedz nim zgnije. Amerykański dokument Jeremiego Seiferta o tym, jak się mają freeganie w USA.
A w Polsce? Co my gorsi? Też wyrzucamy, i też nurkujemy w śmietnikach! Profesjonalnego dokumentu na ten temat jeszcze nie nakręcono, ale na jutiubie można obejrzeć 12-minutowy film o Wiesławie Winiarku (w tonie kroniki kryminalnej, zamazane twarze, zresztą - sami spójrzcie):
1 lis 2011
Kalendarze adwentowe DIY - cz. III
Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim, którzy trafiają tu po wpisaniu w google "kalendarze adwentowe DIY" (a statystyki wykazują, że jest was około 50 dziennie) :-)
Kalendarze pokazywałam już rok temu i 2 lata temu. Pora na edycję 2011 (głównie z polskiej blogosfery).
1. Prosty kalendarz z wykorzystaniem 24 patyczków po lodach i 24 pudełek wykonanych techniką origami (tutek)
2. Kalendarz z klamerek do bielizny, do których można przyczepić małe paczuszki:
3. Kalendarze zrobione z pudełek od zapałek już się tu przewijały, ale ten z Teodorowego zakątka jest dodatkowo szopką:
4. Recyklingowo, twórczo i kolorowo do zadania podeszła także Matka Polka się nudzi:
5. A może kalendarz z kubeczków?
***
Zajrzyj też tu:
kalendarze adwentowe DIY cz.1
kalendarze adwentowe DIY cz. 2
kalendarze adwentowe DIY cz.4
Kalendarze pokazywałam już rok temu i 2 lata temu. Pora na edycję 2011 (głównie z polskiej blogosfery).
1. Prosty kalendarz z wykorzystaniem 24 patyczków po lodach i 24 pudełek wykonanych techniką origami (tutek)
2. Kalendarz z klamerek do bielizny, do których można przyczepić małe paczuszki:
3. Kalendarze zrobione z pudełek od zapałek już się tu przewijały, ale ten z Teodorowego zakątka jest dodatkowo szopką:
4. Recyklingowo, twórczo i kolorowo do zadania podeszła także Matka Polka się nudzi:
5. A może kalendarz z kubeczków?
***
Zajrzyj też tu:
kalendarze adwentowe DIY cz.1
kalendarze adwentowe DIY cz. 2
kalendarze adwentowe DIY cz.4
31 paź 2011
Wariacje na temat tarki
1. Tarko-lampy i lampiony:
2. Pojemnik na ołówki albo osłonka na słoik w funkcji wazonu :-)
3. Wieszak na biżuterię:
4. Zegar:
2. Pojemnik na ołówki albo osłonka na słoik w funkcji wazonu :-)
3. Wieszak na biżuterię:
4. Zegar:
30 paź 2011
Mata z korków
Daawno nie było nic o korku, a zatem...
Jeśli uzbieracie 175 korków i macie pistolet na klej, to możecie zrobić taką oto matę łazienkową:
Jeśli uzbieracie 175 korków i macie pistolet na klej, to możecie zrobić taką oto matę łazienkową:
27 paź 2011
Konkurs!
Tego jeszcze nie było - ekomania ogłasza konkurs :-) Rzućcie proszę pomysłami, jak w oryginalny i praktyczny sposób przerobić 20 nowych, ale niezbyt pięknych podkładek pod mysz. Są z tworzywa sztucznego, ale takie raczej miękkie niż twarde.
Oczywiście mogę te podkładki komuś podarować, więc jeśli znacie osobę, która potrzebuje 20 sztuk, to dajcie znać.
Ale tak czy siak szukam pomysłów na reusing, recycling i upcycling takich podkładek. Najlepszy pomysł zostanie nagrodzony uniwersalną ładowarką solarną do komórki (działa też na USB, ma funkcję latarki), nieśmiganą, jak znajdę fotkę to wkleję :-)
Nagrodą pocieszenia może być książka "Owoce i warzywa. Dzieciaki robią przysmaki", jeśli ktoś woli...
To czekam na zgłoszenia, powiedzmy do końca listopada. Pomysły i zdjęcia można wysyłać na maila: nashle[maupa]gazeta.pl albo zostawiać w komentarzach. Zdjęcia mile widziane :-)
Oczywiście mogę te podkładki komuś podarować, więc jeśli znacie osobę, która potrzebuje 20 sztuk, to dajcie znać.
Ale tak czy siak szukam pomysłów na reusing, recycling i upcycling takich podkładek. Najlepszy pomysł zostanie nagrodzony uniwersalną ładowarką solarną do komórki (działa też na USB, ma funkcję latarki), nieśmiganą, jak znajdę fotkę to wkleję :-)
Nagrodą pocieszenia może być książka "Owoce i warzywa. Dzieciaki robią przysmaki", jeśli ktoś woli...
To czekam na zgłoszenia, powiedzmy do końca listopada. Pomysły i zdjęcia można wysyłać na maila: nashle[maupa]gazeta.pl albo zostawiać w komentarzach. Zdjęcia mile widziane :-)
26 paź 2011
Ekopogrzeb
Chyba pod wpływem dziwnej multi-kulti mieszanki panującej obecnie w blogosferze (Halloween + Zaduszki), moje myśli krążą dziś wokół pogrzebów.
Że takie nasze tradycyjne trumny i nekropolie są bardzo nieekologiczne...
Zakopywanie ciał w ziemi grozi przeniknięciem szkodliwych związków do gleby i wód podziemnych. Plus powierzchnia cmentarzy wciąż się powiększa. I dodatkowo cały ten biznes związany z produkcją trumien, nagrobków, sztucznych kwiatów - szkoda gadać.
Z kolei spalanie zwłok powoduje dużą emisję dwutlenku węgla (ale przynajmniej urny z prochami zabierają mniej miejsca).
I tak źle, i tak niedobrze.
Wg autora artykułu Pogrzeb ekologiczny bardziej ekologiczną formą pochówku jest zamrożenie ciała, przerobienie na proszek i zakopanie.
Gdyby jeszcze w takim miejscu posadzić drzewa i zamiast na murowany cmentarz iść do lasu albo parku...
Bardzo mi się ta wizja podoba :-)
Innym ekologicznym sposobem jest pogrzeb na morzu, ale w naszym prawodawstwie dotyczy on tylko osób zmarłych na okrętach płynących na pełnym morzu, czyli nikłego procenta społeczeństwa...
A w Kulturze pogrzebu zobaczyć można kilka ekologicznych cmentarzy i wiklinową trumnę. Zachęcam tez do przeczytania refleksji [totalny OT - mózg działa jak pies Pawłowa. Jest temat "pogrzeb" i automatycznie pojawia się słowo "refleksja", choć w innym przypadku użyłabym słowa "wpis", "wywód", "przemyślenia" itp.. Koniec OT] Tomasza Matkowskiego na temat ekologicznego podejścia do pogrzebów.
I jeszcze jeden wpis o eko-trumnach. I ciekawostka - trumna EKO 2000
"Trumna EKO-2000 to idealny produkt przeznaczony do kremacji. W swojej kategorii jest to niewątpliwie cenowy lider na świecie.
Trumna EKO-2000 to produkt autorski właściciela firmy pana Marka Gójskiego, wyróżniony Złotym Medalem na Wrocławskich Targach Sztuki Cmentarnej NECROPOLIE 2001.
Trumnę kremacyjną EKO-2000 charakteryzuje:
- wybicie ekologiczne - kapka i poduszka,
- lekka konstrukcja - 8 kg,
- duża wytrzymałość - do 150 kg,
- krótki montaż - około 5 minut,
- nowatorskie zamknięcia,
- uniwersalny rozmiar - 1950x550x513,
- szczelna i solidna konstrukcja,
- estetyczny wygląd,
- niska cena.
Należy dodać, że proces kremacji przy użyciu trumny EKO-2000 zostaje skrócony nawet o 30 minut.
Dodatkowe wyposażenie trumny EKO-2000:
- ubranie kremacyjne dla zmarłych,
- kołderka kremacyjna,
- nogi 5 szt + podkładki + wkręty.
Wszystkie elementy wyposażenia ulegają 100% spaleniu spełniając normy europejskie.
Akcesoria usprawniające pracę:
- trumna dębowa - etui zapewniające bardzo eleganckie wystawienia ciała w trumnie EKO-2000 do pożegnania lub udziału w uroczystościach pogrzebowych przed spopieleniem."
To by było na tyle. Motyle.
Że takie nasze tradycyjne trumny i nekropolie są bardzo nieekologiczne...
Zakopywanie ciał w ziemi grozi przeniknięciem szkodliwych związków do gleby i wód podziemnych. Plus powierzchnia cmentarzy wciąż się powiększa. I dodatkowo cały ten biznes związany z produkcją trumien, nagrobków, sztucznych kwiatów - szkoda gadać.
Z kolei spalanie zwłok powoduje dużą emisję dwutlenku węgla (ale przynajmniej urny z prochami zabierają mniej miejsca).
I tak źle, i tak niedobrze.
Wg autora artykułu Pogrzeb ekologiczny bardziej ekologiczną formą pochówku jest zamrożenie ciała, przerobienie na proszek i zakopanie.
Gdyby jeszcze w takim miejscu posadzić drzewa i zamiast na murowany cmentarz iść do lasu albo parku...
Bardzo mi się ta wizja podoba :-)
Innym ekologicznym sposobem jest pogrzeb na morzu, ale w naszym prawodawstwie dotyczy on tylko osób zmarłych na okrętach płynących na pełnym morzu, czyli nikłego procenta społeczeństwa...
A w Kulturze pogrzebu zobaczyć można kilka ekologicznych cmentarzy i wiklinową trumnę. Zachęcam tez do przeczytania refleksji [totalny OT - mózg działa jak pies Pawłowa. Jest temat "pogrzeb" i automatycznie pojawia się słowo "refleksja", choć w innym przypadku użyłabym słowa "wpis", "wywód", "przemyślenia" itp.. Koniec OT] Tomasza Matkowskiego na temat ekologicznego podejścia do pogrzebów.
I jeszcze jeden wpis o eko-trumnach. I ciekawostka - trumna EKO 2000
"Trumna EKO-2000 to idealny produkt przeznaczony do kremacji. W swojej kategorii jest to niewątpliwie cenowy lider na świecie.
Trumna EKO-2000 to produkt autorski właściciela firmy pana Marka Gójskiego, wyróżniony Złotym Medalem na Wrocławskich Targach Sztuki Cmentarnej NECROPOLIE 2001.
Trumnę kremacyjną EKO-2000 charakteryzuje:
- wybicie ekologiczne - kapka i poduszka,
- lekka konstrukcja - 8 kg,
- duża wytrzymałość - do 150 kg,
- krótki montaż - około 5 minut,
- nowatorskie zamknięcia,
- uniwersalny rozmiar - 1950x550x513,
- szczelna i solidna konstrukcja,
- estetyczny wygląd,
- niska cena.
Należy dodać, że proces kremacji przy użyciu trumny EKO-2000 zostaje skrócony nawet o 30 minut.
Dodatkowe wyposażenie trumny EKO-2000:
- ubranie kremacyjne dla zmarłych,
- kołderka kremacyjna,
- nogi 5 szt + podkładki + wkręty.
Wszystkie elementy wyposażenia ulegają 100% spaleniu spełniając normy europejskie.
Akcesoria usprawniające pracę:
- trumna dębowa - etui zapewniające bardzo eleganckie wystawienia ciała w trumnie EKO-2000 do pożegnania lub udziału w uroczystościach pogrzebowych przed spopieleniem."
To by było na tyle. Motyle.
25 paź 2011
Buty z recyklingu
Czy ktoś wie, gdzie w Polsce można dostać buty z recyklingu?
Takie jak
1. newSKY (8 plastikowych butelek PET przerobionych na materiał zwany Eco-fi, wystarczy na jedną parę butów). Cena 95$:
2. Above and Below London.
Ciekawy pomysł Roberta Taylora i Caroline Read, żeby przerobić starą tapicerkę z wagonów metra i londyńskich autobusów plus zniszczone skórzane portfele i podeszwy ze starych opon. Efekt niezły. cena: od 60 do 120 funtów. No, i made in Europe (choć zastanawia mnie, czemu brytyjskie śmieci wędrują w celu przeróbki do Portugalii, a potem znów do Anglii, no ale nevermind, nie pogardziłabym)...
3. Wielce ciekawy projekt Krisa Lovett'a, czyli RePly - damskie buty zrobione ze skateboardów. Szkoda, że pozostały w sferze projektu (sklepu w sieci nie znalazłam), bo są świetne :-)
Takie jak
1. newSKY (8 plastikowych butelek PET przerobionych na materiał zwany Eco-fi, wystarczy na jedną parę butów). Cena 95$:
2. Above and Below London.
Ciekawy pomysł Roberta Taylora i Caroline Read, żeby przerobić starą tapicerkę z wagonów metra i londyńskich autobusów plus zniszczone skórzane portfele i podeszwy ze starych opon. Efekt niezły. cena: od 60 do 120 funtów. No, i made in Europe (choć zastanawia mnie, czemu brytyjskie śmieci wędrują w celu przeróbki do Portugalii, a potem znów do Anglii, no ale nevermind, nie pogardziłabym)...
3. Wielce ciekawy projekt Krisa Lovett'a, czyli RePly - damskie buty zrobione ze skateboardów. Szkoda, że pozostały w sferze projektu (sklepu w sieci nie znalazłam), bo są świetne :-)
24 paź 2011
Angelina Ballerina
Ujęła mnie taka zabawka z bloga Zakka Life - roztańczona baletnica poruszana magnesem. Konstrukcja wygląda banalnie (blaszane pudełko, spinacz, papier, kawałek magnesu), zatem następna rzecz na mojej to-do-list...
23 paź 2011
Sztuka koperty
Nie chodzi tu o Mail Art, ale o to, co się kryje się w środku...Może niektórzy z was zwrócili uwagę na wzorzyste tło wnętrza kopert, zabezpieczające korespondencję przed prześwietleniem. A zauważyliście, że te wzorki bywają różne? Na Flikrze jest nawet specjalna grupa Security Patterns, gdzie można zobaczyć wzory kopert z całego świata :-)
Szczególnej uwadze polecam prace użytkowniczki kezmay (alla rights reserved, więc nie kopiuję i wklejam, musicie sami zobaczyć).
Francisca Prieto poskładała je pracowicie i ułożyła z nich misterną wiszącą instalację:
Co jeszcze można zrobić z takich kopert?
Można je odwrócić na drugą stroną i wykorzystać ponownie. O tak:
Można z nich zrobić memory vel pexeso (Maya made):
Notes:
Badziki:
Pudełeczko na drobiażdżki:
Szczególnej uwadze polecam prace użytkowniczki kezmay (alla rights reserved, więc nie kopiuję i wklejam, musicie sami zobaczyć).
Francisca Prieto poskładała je pracowicie i ułożyła z nich misterną wiszącą instalację:
Co jeszcze można zrobić z takich kopert?
Można je odwrócić na drugą stroną i wykorzystać ponownie. O tak:
Można z nich zrobić memory vel pexeso (Maya made):
Notes:
Badziki:
Pudełeczko na drobiażdżki:
21 paź 2011
Lokalna żywność
Uwaga uwaga :-)
Pamiętacie Ekotarg? Otóż niedawno powstała nowa strona prowadzona przez dwóch zapaleńców z Warszawy. Lokalna żywność skupia głównie producentów lokalnej żywności (w Ekotargu kategorii jest więcej, a konkretnych adresów mniej) i mimo, że działa od kilku tygodni, to do bazy adresów dodano już 100 lokalizacji. Miejscowych rolników, bartników, młynarzy, piekarzy i innych hodowców można wyszukiwać w podziale na województwa.
Dodawanie wizytówek jest bezpłatne (w Ekotargu tylko pierwszych 6 miesięcy jest za darmo), więc szerzcie dobrą nowinę między znajomymi działkowcami, sadownikami i wszystkimi, którzy chcieliby sprzedać nadwyżkę wykonanych przez siebie przetworów :-)
I pomiędzy tymi, którzy szukają lokalnych darów natury też szerzcie, bo po co mają pomidory jeździć aż z Hiszpanii, no po co...
Pamiętacie Ekotarg? Otóż niedawno powstała nowa strona prowadzona przez dwóch zapaleńców z Warszawy. Lokalna żywność skupia głównie producentów lokalnej żywności (w Ekotargu kategorii jest więcej, a konkretnych adresów mniej) i mimo, że działa od kilku tygodni, to do bazy adresów dodano już 100 lokalizacji. Miejscowych rolników, bartników, młynarzy, piekarzy i innych hodowców można wyszukiwać w podziale na województwa.
Dodawanie wizytówek jest bezpłatne (w Ekotargu tylko pierwszych 6 miesięcy jest za darmo), więc szerzcie dobrą nowinę między znajomymi działkowcami, sadownikami i wszystkimi, którzy chcieliby sprzedać nadwyżkę wykonanych przez siebie przetworów :-)
I pomiędzy tymi, którzy szukają lokalnych darów natury też szerzcie, bo po co mają pomidory jeździć aż z Hiszpanii, no po co...
20 paź 2011
Ucz się na rolkach
Ponieważ za oknem pada, a Moja Córka się nudzi, to sprawdziłam listę zakładek w kompie i wylosowałam na dziś zabawę z rolkami. Od papieru toaletowego oczywiście. Zabawa uczy rozpoznawania emocji, a przy okazji można się wyżyć twórczo.
Zanim zabiorę się do pracy, wrzucam linka i zdjęcia poglądowe:
Zanim zabiorę się do pracy, wrzucam linka i zdjęcia poglądowe:
18 paź 2011
Memory
O zabawkach DIY już było, ale memory chyba jeszcze nie. Tymczasem sama kiedyś popełniłam jeden komplet wykorzystując plastikowe zakrętki i stary zeszyt ćwiczeń do angielskiego. O tak:
Natomiast trochę później dowiedziałam się o istnieniu memory dotykowego, słuchowego, a nawet zapachowego. Oczywiście nie trzeba wydawać od razu połowy wypłaty, można zrobić samemu, serio.
I taka na przykład zorro zrobiła piękne memo dotykowe, spójrzcie sami:
A Grażka i jej watażka podobnie jak ja wykorzystała do tego celu nakrętki:
Co do memo dźwiękowego, to autorka bloga 3 macarrons użyła plastikowych pudełek z jajek niespodzianek i różnych rodzajów ziaren:
Buteleczki po jogurtach tez się nadadzą.
A jeśli chodzi o memory zapachowe (w edukacji montessori - puszki zapachowe), to można wykorzystać małe słoiczki, w środku których jest wacik nasączony olejkiem zapachowym. I znów dobieramy pary, i szaleństwo zmysłów trwa :-)
Natomiast trochę później dowiedziałam się o istnieniu memory dotykowego, słuchowego, a nawet zapachowego. Oczywiście nie trzeba wydawać od razu połowy wypłaty, można zrobić samemu, serio.
I taka na przykład zorro zrobiła piękne memo dotykowe, spójrzcie sami:
A Grażka i jej watażka podobnie jak ja wykorzystała do tego celu nakrętki:
Co do memo dźwiękowego, to autorka bloga 3 macarrons użyła plastikowych pudełek z jajek niespodzianek i różnych rodzajów ziaren:
Buteleczki po jogurtach tez się nadadzą.
A jeśli chodzi o memory zapachowe (w edukacji montessori - puszki zapachowe), to można wykorzystać małe słoiczki, w środku których jest wacik nasączony olejkiem zapachowym. I znów dobieramy pary, i szaleństwo zmysłów trwa :-)
17 paź 2011
Zieloni śpią nago
No to przeczytałam. Okrzyków zachwytu nad tą książką nie wzniosę, ale jeśli ktoś szuka sympatycznej lektury o ekologicznych postanowieniach pewnej bloggerki z wątkiem miłosnym w tle, to proszę bardzo.
Vanessa Farquharson, czyli ekologiczna Bridget Jones, za cel stawia sobie nie tyle zrzucenie zbędnych kilogramów, ile ograniczenie swego śladu węglowego, czyli negatywnego wpływu na środowisko. Codziennie przez rok wprowadza jedną zmianę, o czym pisze na swoim ekoblogu... Przy okazji znajduje też miłość :-)
Czyli nic nowego, ale bywa zabawnie.
Irytować może (przynajmniej mnie) chaotyczność wprowadzanych zmian i uporczywe wytykanie weganom braku humoru, no bez przesady...Głębsze przemyślenia pojawiają się rzadko i nie na miarę "Inteligencji ekologicznej", ale kto szuka ten znajdzie. No, i do tego można mimochodem poznać realia kanadyjskie, co traktuję jako dodatkowy walor poznawczy tej książki. Dowiedziałam się też kilku rzeczy o byciu "zielonym", na przykład że sikanie w samolocie jest bardzo nieeko (abstrahując od nieekologiczności samolotów w ogóle) i że istnieje serwis randkowy dla nawiedzonych ekomaniaków (Green singles).
A gdyby ktoś chciał zapoznać się z polską wersją podobnego projektu, to polecam zajrzeć na reaktywowanego niedawno bloga Zielona strona życia. Zmian na razie pojawiło się 226, jest więc co czytać :-)
Vanessa Farquharson, czyli ekologiczna Bridget Jones, za cel stawia sobie nie tyle zrzucenie zbędnych kilogramów, ile ograniczenie swego śladu węglowego, czyli negatywnego wpływu na środowisko. Codziennie przez rok wprowadza jedną zmianę, o czym pisze na swoim ekoblogu... Przy okazji znajduje też miłość :-)
Czyli nic nowego, ale bywa zabawnie.
Irytować może (przynajmniej mnie) chaotyczność wprowadzanych zmian i uporczywe wytykanie weganom braku humoru, no bez przesady...Głębsze przemyślenia pojawiają się rzadko i nie na miarę "Inteligencji ekologicznej", ale kto szuka ten znajdzie. No, i do tego można mimochodem poznać realia kanadyjskie, co traktuję jako dodatkowy walor poznawczy tej książki. Dowiedziałam się też kilku rzeczy o byciu "zielonym", na przykład że sikanie w samolocie jest bardzo nieeko (abstrahując od nieekologiczności samolotów w ogóle) i że istnieje serwis randkowy dla nawiedzonych ekomaniaków (Green singles).
A gdyby ktoś chciał zapoznać się z polską wersją podobnego projektu, to polecam zajrzeć na reaktywowanego niedawno bloga Zielona strona życia. Zmian na razie pojawiło się 226, jest więc co czytać :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































