21 kwi 2012

Różowa intuicja

Tytuł posta zgapiłam od MLP, takie filmy też oglądam.
A tymczasem na świecie...
Co byście do nich wrzucali?

Jest jeszcze irlandzka firma Pink Recycling, która zajmuje się dostarczaniem i odbiorem specjalistycznych wielkogabarytowych toreb do wywozu gruzu

Chyba nie muszę dodawać, że dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim fan(k)om różu. W końcu:
albo
 

20 kwi 2012

Atom stop

Zastanawiałam się kiedyś, co tak ludzi (czyt. rząd Polski) rajcuje w elektrowniach atomowych, że tak bardzo chcą je budować... Czy ta moc/wydajność, czy cena, czy mniejsza ilość odpadów (ale za to jakich odpadów)? O co w tym chodzi?
Oczywiście dla każdego z tych argumentów łatwo można znaleźć kontrargument:
Moc owszem, wielka, ale w przypadku ewentualnej katastrofy trzeba się liczyć ze skażeniem gleby i atmosfery w promieniu kilkudziesięciu kilometrów (jaka moc, takie skażenie). A o tym, że wypadki się zdarzają, i to nawet w krajach dużo bardziej cywilizowanych niż Polska, świadczy zeszłoroczna tragedia w Fukuszimie...

Cena - zmienna. Chwilowo w miarę niska, ale nie wiadomo jaka będzie za kilka lat. Poza tym uran trzeba sprowadzać z zagranicy (Afryka), bo w Polsce czystych złóż nie mamy (jedynie rudy uranowe na Podlasiu i Dolnym Śląsku), co sprawia że jesteśmy zależni od cen narzuconych przez importera.
Odpady - ilość odpadów z elektrowni jądrowej jest stosunkowo niewielka, ale jeszcze nikt nie wymyślił sensownego sposobu na jej składowanie, utylizację, czy recykling. Odpady jądrowe to puszka Pandory, z którą nie wiadomo, co zrobić - wrzucić do morza, wysłać na pustynię, wystrzelić w kosmos?
Póki co "odpady wysokoaktywne są zagęszczane i chemicznie przetwarzane, następnie stapiane w temperaturze 1150 stopni C z proszkiem szklanym, tworząc w ten sposób nierozłączny składnik szkliwa. Następnie wypełnia się nim grubościenne beczki ze stali nierdzewnej. Dla nich jest również przewidziany inny sposób składowania; umieszcza się je na głębokości 1000m w otworach wiertniczych które następnie są czopowane (np. Diablo Canyon, CA, USA;Hanford Site, WS, USA) . Zużyte paliwo reaktorowe jest odpadem wysokoaktywnym. Po wyjęciu z reaktora wrzucane jest na okres 15 lat do basenów z wodą. Po tym okresie jest szczelnie zamykane i przewożone na składowisko pośrednie skąd trafia do przeróbki polegającej na rozkruszeniu prętów i roztopieniu ich w kwasie azotowym, oraz dalszej przeróbce  chemicznej (odzyskanie części Uranu i Plutonu). Następnie pozostałe składniki traktowane są podobnie
jak odpady wysoko aktywne. Z jednej tony uranu powstaje 130 litrów wysokoaktywnych odpadów, 5 beczek po 400 litrów średnioaktywnych i 15 beczek słabo aktywnych odpadów" Tia.

Więc moje stanowisko w sprawie atomu jest jasne - boję się go, nie chcę znów pić płynu Lugola, niebezpieczna to zabawka. Mam nadzieję, że do budowy elektrowni jądrowych w Polsce nie dojdzie, choć pełen niedociągnięć Program Polskiej Energetyki Jądrowej jest od dawna przygotowany, lokalizacje wytypowane, zgody państw ościennych uzyskane.
Informacja dla osób, które jeszcze sobie nie wyrobiły zdania w sprawie energetyki jądrowej: w dniach 23-29 kwietnia trwa europejska akcja Dla przyszlości bez Czarnobyla i Fukuszimy.
Bielsko - Biała; Bydgoszcz, Chojnice, Choczewo, Chorzów, Darłówko, Gdańsk, Jelenia Góra, Kościerzyna, Koszalin, Krokowa, Kraków, Lublin, Łódź, Oświęcim, Opole, Poznań, Szczecin, Słupsk, Toruń, Warszawa, Wrocław - tam odbędą się spotkania z gośćmi "z Ukrainy, którzy w 1986 roku i później bezpośrednio uczestniczyli w likwidowaniu skutków katastrofy nuklearnej w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Na organizowany cykl spotkań przyleci także Japończyk, który prowadził gospodarstwo rolne w odległości około 50 km od elektrowni w Fukuszimie. Goście opowiadać będą o swoich doświadczeniach związanych z katastrofami nuklearnymi, które miały bezpośredni i dramatyczny wpływ na ich życie."
 Amen

19 kwi 2012

Recykling czasu

Co prawda to już nie te czasy, kiedy zegarek na rękę był szczytem pragnień i obowiązkowym elementem podarunków komunijnych, ale wciąż jeszcze są tacy, co noszą, kolekcjonują i używają.
A co jeśli nie nosisz, nie zbierasz, a w szufladzie znajdujesz stare zegarki po pradziadku? Co z nimi zrobić?

1. Może motocykle jak Dmitrij Khristenko?
2. Albo rzeźby jak Michael Roberts?
3. Biżuterię (jak  Scradeus)?

Stare zegarki można też przekazać Chabersztynie w celu twórczego wykorzystania :-)

18 kwi 2012

Dzień Ziemi 2012

Pamiętacie o Dniu Ziemi? To już w niedzielę. Uprzejmie donoszę, że lista miast świętujących Dzień Ziemi na podlinkowanej przez chwilką stronie jest niepełna, brakuje tam Grójca!
To znane mi tylko z nazwy miasteczko na cały tydzień zamienia się w proekologiczną warsztatownię, kino, teatr, fitnesscentrum, biobazar itd. W zasadzie krócej zajmie wymienienie tego, czego na Grójeckich Dniach Ziemi nie będzie, niż cytowanie listy atrakcji. A więc nie będzie smażonych kiełbasek, ani zespołów disco-polo. Możliwe też, że nie będzie pogody (choć na razie prognozy są pomyślne).
Gdyby ktoś zamierzał wpaść (a warto), to poniżej plakacik:
A wszystko to za sprawą osoby, która mogłaby swoją energią zasilić lokalną elektrownię, a nadwyżki sprzedawać na rzecz zrównoważonego rozwoju. Anno - jesteś wielka :-)
Być może to właśnie początek nowej kategorii pod nazwą ekoaktywiści, bo i tacy są wśród nas.

17 kwi 2012

O-Ko-Spoko :-)

Dzisiejszy dzień, podobnie jak łikend, upłynął mi pod znakiem kooperatywy.
Wrażenia z warszawskiego zjazdu mam bardziej niż pozytywne. Mile zaskoczyła mnie ilość fanów i sympatyków spółdzielczości, z zazdrością słuchałam relacji zagranicznych kooperatystów/ek (lub kooperantów/ek) o ich prężnie działających grupach. Smakował wegański obiad (hummus, tempeh, pomidorki, kasze, kiełki, raj) przygotowany przez zgrany warszawski kolektyw i podawany na talerzykach otrębowych. No, i przede wszystkim poznałam w realu osoby znane dotąd z wirtuala (pozdrawiam FreeLab i Lokalną Żywność), wzięłam udział w warsztatach przeklinając w duchu brak umiejętności klonowania się. Nie żałuję więc sobotniej pobudki o 4.30 i w ogóle niczego nie żałuję :-)
Natomiast dzisiaj miały miejsce pierwsze zakupy kooperatywy opolskiej, które miałam okazję koordynować i przeżyć. Zakupy - u miejscowego ekorolnika, czyli pana Teofila Furgola - zakończyły się sukcesem.

 Jako bonus dostaliśmy siatkę zielska, czyli krwawnika, pokrzywy i mniszka, szklankę domowego soku z jabłek oraz przepisy na miksturę jajeczną i domową chałwę :-) Po szaleństwie ważenia i rozdzielania zamówień nastąpiło pierwsze spotkanie kooperatywy, na które przyszło ok. 20 osób. Co prawda prochu nie wymyśliliśmy, ale czasem miło jest spotkać ludzi, którzy lubią warzywa...
A to mi przypomina o trwającym od niedzieli Tygodniu Weganizmu, któremu staram się ostatnio hołdować. Co prawda na przeszkodzie odżywiania się w 100% wegańsko stoi mi gorące uczucie do miodu i czekolady z okienkiem, ale pocieszam się, że nawet 77% się liczy. 

16 kwi 2012

Klub Ładnie Naprawię - polska odpowiedź na Repair Cafe

Relację z I Zjazdu Kooperatyw Spożywczych napiszę później, jak się wyśpię. Podobnie jak zachętę do hucznych obchodów Tygodnia Weganizmu.
A tymczasem - w imieniu serwisu Ładnie naprawię zapraszam na pierwsze spotkanie Klubu Ładnie Naprawię.

Czy czyta nas Łódź?? Bo to tam odbędzie się spotkanie inauguracyjne. Już jutro, 17 kwietnia 2012 r. (wtorek) od godziny 17.00 - 19.00 w kawiarni Mebloteka Yellow ul. Piotrkowska 138/140, (stara fabryka w głębi podwórka na terenie kompleksu Off Piotrkowska).

Klub to cykliczne spotkania użytkowników serwisu Ładnie Naprawię oraz wszystkich osób które są zainteresowane naprawianiem, odnawianiem, przerabianiem, recyklingiem, upcyklingiem.

Podczas spotkania będzie można podyskutować na temat sposobów naprawiania, przerabiania, odnawiania, wymienić się doświadczeniami, radami oraz wskazówkami w tej dziedzinie.

Dla wszystkich zainteresowanych dostępny będzie komputer z dostępem do internetu za pomocą którego będzie można założyć konto w serwisie Ładnie Naprawię i dzięki temu prezentować rzeczy, które chce się oddać do naprawy bądź ofertę świadczonych usług w zakresie naprawiania. Osoby, które nie są biegłe w obsłudze komputera otrzymają niezbędną pomoc i wskazówki dotyczące korzystania z serwisu Ładnie Naprawię.

Ponadto podczas spotkania zaprezentujemy:
-  Serwis Ładnie Naprawię (idea działania, dla kogo działamy, co udało się naprawić do tej pory)

Udział w spotkaniu Klubu Ładnie Naprawię jest bezpłatny. Wszystkim klubowiczom Kawiarnia Mebloteka Yellow oferuje 50% zniżki na kawę, herbatę w trakcie trwania spotkania klubu!   

Zapraszamy Juniorów i Seniorów do wspólnego ładnego naprawiania! Czekamy na wszystkich artystów w swoim fachu nie zależnie od wieku, profesji, wykształcenia!
 
W przypadku pytań (także od osób, które chciałyby założyć taki klub u siebie) prosimy o kontakt:
Maciej Mazerant
tel. 606732886
 Relacje mile widziane :-)

Zapowiada się rozwój polskiej wersji kawiarenek naprawczych? Oby, bo idea holenderskich Repair Cafe jest po prostu boska. W skrócie - to sieć miejsc, gdzie można przyjść z jakimś zepsutym klamotem i spróbować go naprawić korzystając z pomocy doświadczonego wolontariusza Złotej Rączki. 
"  - Po prostu utraciliśmy nawyk, a właściwie kulturę reperowania rzeczy; wyrzuca się je zbyt łatwo, a przecież można przywracać je do użytku - mówi Martine Postma, inicjatorka i założycielka już 20 "naprawczych kawiarenek" w Holandii. W wynajętym w Amsterdamie lokalu na ścianach wiszą piły, śrubokręty, kable elektryczne. Czterech entuzjastów elektroniki pracuje nad zepsutą aparaturą stereo i odkurzaczem, a dwie szwaczki reperują odzież. "
Trzymam kciuki za Klub Ładnie Naprawię, przybywajcie tłumnie, zakładajcie u siebie :-)

12 kwi 2012

Złodzieje zapalniczek

Zapalniczki jednorazowe z punktu widzenia gospodarki odpadami są równie upierdliwym, nie poddającym się recyklingowi śmieciem, jak jednorazowe długopisy, szczoteczki do zębów czy maszynki do golenia. Na pewno są gdzieś statystyki, ile ich rocznie ląduje na wysypiskach, no bo gdzie indziej. I na pewno nie są to dane wesołe.
A zatem: zanim kupisz nową zapalniczkę, zastanów się, czy naprawdę jej potrzebujesz (reduce). Może jednak zapałki? Jeśli już kupujesz, to kup taką z zaworkiem, którą można ponownie napełnić gazem -do kupienia w kioskach (reuse). Niestety napełnianie ma tą wadę, że co prawda przedłuża się życie zapalniczki o kilka wcieleń, ale za to produkuje się kolejny nierecyklowalny śmieć - pojemnik ciśnieniowy na gaz.
No, i trzecie R - recykling. W przypadku zapalniczek niestety nie istnieje. Za to pokazuję kilka oryginalnych sposobów na upcykling. A może znacie inne?
1. Żyrandol:
2. Motocykle z dwóch zapalniczek (wymagane zaawansowana sprawność majsterkowicza - tutorial)
Przyda się tez filmik - jak rozebrać zapalniczkę na części:


3. A może przenośną pamięć USB? (tutek)

4. Możecie też spróbować użyć zapalniczki jako otwieracza do butelek. Pod tym linkiem filmik instruktażowy (i jako bonus wiele linków do sposobów otwierania piwa długopisem, płytą CD itp.)

5. Na koniec, z kronikarskiego obowiązku - ramka (brzydka i droga):

11 kwi 2012

Nieskażeni cywilizacją

Omo, to rzeka w Afryce, o której istnieniu dowiedziałam się dobrych kilka lat temu przy okazji oglądaniu filmu OMO- droga w przeszłość. Słowacka grupa  6 śmiałków przepłynęła rzekę Omo, spotykając po drodze plemiona nieskażone cywilizacją. Polecam dokument, trzyma w napięciu.
A tu kilka dni temu przeczytałam, że  świat przedstawiony w filmie Pavla Barabaša prawdopodobnie przestanie istnieć. Nie on pierwszy i nie ostatni (koniec języka Bo), bo choć trudno w to uwierzyć, ale codziennie na Ziemi bezpowrotnie wymiera kilkadziesiąt gatunków roślin i zwierząt. W tym ludzi. Najbardziej zagrożone wyginięciem są plemiona żyjące w rezerwatach, pozornie z dala od cywilizacji. Kto by nie chciał zobaczyć takiego dzikiego człowieka, który nie wie, co to telefon i internet... No, cóż, wystarczy wybrać się na ludzkie safari na Andamanach albo na wycieczkę do Amazonii. Możliwe jednak, że te plemiona niedługo wymrą albo już się to stało. Jak twierdzi Fabricio Amorima z brazylijskiej fundacji FUNAI, zajmującej się ochroną dzikich plemion, największym zagrożeniem dla wszystkich tych grup plemiennych jest "nielegalne rybołówstwo, wycinanie i spławianie drzew, górnictwo, hodowla bydła i działania misjonarskie oraz przemyt narkotyków". Jednym słowem - cywilizacja.
Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tzw. uncontacted people, zajrzyjcie na uncontacted tribes. Pełno informacji, trochę zdjęć, a nawet film. Film ma udowodnić niedowiarkom, że "nieskażeni cywilizacją ludzie" rzeczywiście istnieją, bo "jeden obraz znaczy więcej, niż tysiąc słów".
 
A jak ktoś zobaczy, to może zechce pomóc tym plemionom żyć nadal w taki sposób, jak dotychczas? Można wesprzeć inicjatywę podpisując petycję lub wpłacając darowiznę na rzecz kampanii informującej o prawach "uncontacted tribes" do ziemi i ochrony.Tak?

10 kwi 2012

Muszę lecieć

Poddać przeróbce karton, materiał, czy butelki plastikowe to w sumie żadna sztuka. Ale większe formy, na przykład samolot?
Otóż są i tacy, którym nie straszny wielkogabarytowy upcycling. We Francji powstało nawet Centrum Recyklingu Samolotów.
A tymczasem stary samolot może posłużyć jako:
1. Hostel Jumbo Stay
(Sztokholm)

(Kostaryka)
2. Meble (można kupić w reestore.com)
3. Plac zabaw w Quito (więcej zdjęć w grupie Airplane parks)

4. Knajpa w Chłapowie:

I inne pomysły...

9 kwi 2012

Uwaga - pieniądze poważnie szkodzą Tobie i osobom w Twoim otoczeniu

Mowa o projekcie Riccardo Pittaluga (pittalugi?), czyli Warning money.
Włoski artysta twierdzi, że  "Money, money, money: everywhere money. I’m feeling annoyed that everything has to have an economic value: music, photography, cinema, goods, services…everything has a price. So why don’t (as cigarettes) put some warning on to banknote to discourage using, or thinking about it?"
Tłumaczyć chyba nie trzeba?




A to znacie? Trochę inne (dla niektórych spiskowe, dla innych odkrywcze) spojrzenie na kwestię pieniędzy jako długu:



Szczególnie interesujące dla osób spłacających jakiś kredyt albo dla rodziców, którzy muszą wytłumaczyć swoim dzieciom, że pieniądze nie biorą się ze ściany... Generalnie trudny temat, dla Mojej Córki to wciąż abstrakcja, może i lepiej?

8 kwi 2012

Alleluja i do przodu


Hallelujah Chorus -Kuinerrarmiut Elitnaurviat 5th Grade - Quinhagak, Alaska
www.kuinerrarmiut.com

6 kwi 2012

Makabreska

Już miałam nadzieję przejść łagodnie do klimatów świątecznych, wiecie jajka zerówki barwione naturalnymi barwnikami, radosne zajączki kicające po polu w poszukiwaniu młodych pędów, baranek z nierafinowanego cukru na gustownie zastawionym stole, itepe, ale...
Zawsze jest jakieś ale. Na przykład wiadomość o mieleniu żywych kurczaków w 'ekologicznych' hodowlach (kurczaki płci męskiej to produkt uboczny hodowli, można je zmielić lub zagazować, szczegóły na stronie Fundacji Viva!). No baranku boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Drugi grom z jasnego nieba to info o projekcie angielskiego studenta architektury, który wymyślił specyficzny sposób na oszczędzenie cierpień kurczakom. Otóż wg Andre Forda, zainspirowanego Matrixem, wystarczy pozbawić kurczaki fragmentu kory mózgowej, żeby przestały czuć. Nie odbierając bodźców z zewnątrz, nie będą czuły bólu i stresu. Można by je wtedy trzymać zupełnie bez dostępu światła, w jeszcze ciaśniejszych klatkach i karmić rurkami.Jakoś tak:

Mam nadzieję, że to tylko prowokacja artystyczna (wywiad z Andre Fordem na temat jego "Farming the Unconcsious" można przeczytać tu), która być może zmusi niektórych do przemyślenia ludzkiego podejścia do zwierząt. Podobny zresztą pomysł miał amerykański filozof Paul Thompson, który zaproponował, żeby brojlery pozbawić wzroku, bo oślepione łatwiej znoszą tragiczne warunki hodowli :-/
Wesołych i smacznego.

5 kwi 2012

Pożyczcie prąd!

Nie miałam zbytnio pomysłu na dzisiejszą notkę po kilkudniowym, tradycyjnym już o tej porze roku, resecie w Pradze. Zainteresowanym donoszę, że mój tata znów przebiegł półmaraton w czasie znów o kilka(naście) minut lepszym i jego aktualny rekord wynosi 2 godziny 26 minut i 29 sekund :-)
Ale wracając do bloga i swego wirtualnego życia, to kiedy posprawdzałam wszystkie skrzynki pocztowe, w jednej z nich znalazłam ciekawą wiadomość z nieco tajemniczego Freelabu.
Ponieważ ich inicjatywa mnie zaintrygowała, przyłączam się do poniższego apelu:
"Potrzebujemy POŻYCZYĆ NA 2-3 MIESIĄCE GENERATOR WIATROWY DO OK. 2-3 kWh oraz PANELE WOLTAICZNE DO OKOŁO 200 W.
Dobroczyńcom gwarantujemy naszą wielką i hałaśliwie wyrażaną wdzięczność, oraz dokładny monitoring efektywności działania obu urządzeń, odniesionej do bieżących warunków pogodowych. Jako narzędzie marketingowe – bezcenne!
Pomóżcie pożyczyć prąd!"
Ponadto może ktoś z czytelników zna się na tematach wypunktowanych poniżej i pomoże w:
-Zaprojektowaniu słonecznej toalety kompostującej, z odprowadzeniem ścieków na pole drenażowe. Potrzebujemy zestawu 4 stanowisk, wykonanych wyłącznie z materiałów lokalnych/recyklowanych.
-Zaprojektowaniu kuchni letniej, z piecem kuchennym na 2-3 stanowiska, bojlerem na wodę dogrzewanym z pieca i z paneli słonecznych w dachu. Odprowadzenie ścieków do oczyszczalni trzcinowej.
-Zaprojektowaniu budynku (w zasadzie wiaty z osłonami) sanitariatu, zawierającego 4 stanowiska toalet kompostujących, 6 pryszniców, łaźnię/pralnię z dużą wanną. Woda ogrzewana panelami słonecznymi w dachu, oraz piecem rocket stove z dużym bojlerem. Odprowadzenie ścieków do oczyszczalni trzcinowej.

Laboratorium Wolności - czyli ośrodek dla wszystkich zainteresowanych alternatywnymi technologiami, ideami wolnościowymi, życiem w samowystarczalnej grupie, odcięciem pępowiny od toksycznego systemu, współpracą i kooperatywą - można wspierać także w inny sposób. Darowizny, ręce do pracy i dobre pomysły mile widziane.


BTW. Dawno dawno temu, kiedy jeszcze byłam bezdzietną panienką, była sobie w Pradze taka jedna knajpka (a może wciąż jest), która nazywała się Utopia. Często tam chadzałam, bo pełniła też rolę infocentrum, alternatywnego kina, galerii, no i imprezowni. Piwo tam było podłe (Bernard, nie polecam), ale w końcu nie samym piwem człowiek żyje. Mam nadzieję, że #FreeLab też będzie taką Utopią :-)Trzymam kciuki.

28 mar 2012

Komu szkodzi, temu szkodzi...

Miałam kiedyś okazję tłumaczyć bardzo długie rozporządzenie na temat wyrobów tytoniowych. Jeśli więc myślicie, że wasz papieros składa się tylko z tytoniu i bibułki, to się mylicie. Do liści tytoniu dodawane są dziesiątki substancji chemicznych - smakowych, aromatyzujących, konserwujących plus sole, amoniak i gliceryna. Producenci fajek nie mają obowiązku podawać składu mieszanki tytoniowej i ograniczają się do ujawnienia zawartości nikotyny i substancji smolistych. O niektórych sztuczkach koncernów tytoniowych można poczytać w raporcie Zielonych Brygad sprzed 12 lat.

A co zrobić z petami, które jak dobrze wiemy zanieczyszczają środowisko? W sieci znalazłam przepis na pestycyd domowej roboty zrobiony właśnie z niedopałków (ok. 80 plus litr wody, trochę mydła i alkoholu). Czy jest na sali ktoś odważny, który przekonałby się, czy to działa i nie szkodzi roślinom?

Poza tym w Anglii był plan zastosowania niedopałków jako izolacji cieplnej budynków (po wysterylizowaniu i oczyszczeniu oczywiście). Inspiracją były końcówki papierosów znajdowane w ptasich gniazdach. Artykuły na ten temat pochodzą z 2009/2010 roku, ale czy rzeczywiście londyńskie domy ocieplane są petami - nie mam pojęcia. W każdym razie pomysł ciekawy.

Ponadto naukowcy (dla odmiany chińscy) odkryli, że wywar z petów powstrzymuje korozję stalowych rur (źródło).
Zamiast więc bezmyślnie kiepować na ziemię, zbierajcie niedopałki - one mogą być pożyteczne :-)
Ułatwić może to specjalne opakowanie papierosów, zaprojektowane przez Ramona Middelkoopa:

Co prawda do Światowego Dnia Bez Tytoniu pozostały jeszcze ponad 2 miesiące, ale gdyby ktoś z tej okazji chciał zrobić jakąś antynikotynową instalację z niedopałków, to jeszcze zdąży. Kilka przykładów:
[ to ostatnie stąd]

27 mar 2012

Zrób se kooperatywę

Jakiś czas temu pisałam, gdzie mieszczuch może kupić ekowarzywa i obiecałam wpis o kooperatywach spożywczych.  Bo postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i założyć taką u siebie :-) Zapraszam więc do kooperatywy opolskiej, czyli O-Ko-Spoko :-)
Niedawno ruszyła też kooperatywa w Toruniu, skrzykuje się Poznań i Szczecin.
Przypomnę, że najdłużej hula kooperatywa warszawska i łódzka. Lubelska też daje radę :-)
Gdańsk szuka nowej ekipy i działa. Wrocławska chyba się nie rozkręciła, może czas założyć nową?
A wszyscy mogą się spotkać na zbliżającym się I Otwartym Zjeździe Kooperatyw w W-wie (14-15 kwietnia). W programie spotkania z gośćmi z zagramanicy, warsztaty i wiele atrakcji :-)


W twoim mieście nie ma kooperatywy? To ją sobie załóż :-) Potrzebnych ci będzie na początek kilka, a  potem -naście/dziesiąt osób, w tym przynajmniej dwie z samochodem i 2 godzinami czasu raz w miesiącu. Przyda się też miejsce, czyli sala/pokój, gdzie można będzie po zakupach odebrać warzywa i owoce.
Przed zebraniem listy zamówień warto obdzwonić lokalne gospodarstwa i spisać ich ofertę. Jeśli brakuje rolników eko, to trzeba się dowiedzieć, gdzie i w jakie dni działa giełda warzywna/rolna, na której robią zakupy sklepikarze i drobni handlowcy.
A później - ustalić termin, zebrać pieniądze i zamówienia (można mailowo lub za pośrednictwem dokumentów Google), wybrać dwie osoby na zakupy, dopilnować żeby każdy dostał, to co zamówił i wrócić do domu ze świeżymi warzywami :-)