2 wrz 2013

Alu, alu, aluminium

A konkretnie folia aluminiowa. Niby nie kupuję, nie stosuję, ale co jakiś czas trafia do domu z daniem kupowanym na wynos czy gorzką czekoladą :-)
Co wtedy z kawałkami sreberka? Zwijam w kule i czekam na natchnienie.
Ponoć kulami takimi można garnki czyścić:
A tak w ogóle to lepiej folii aluminiowej unikać, do recyklingu nie trafia, choć jej siostra puszka jest surowcem cennym i pożądanym.
Zatem pozostają nam reduce  i reuse. Sreberko można umyć (np. w zmywarce) i użyć ponownie do pakowania kanapek. Do owijania orzechów na choinkę też się nadaje (w sensie ozdoba).
I taką radę znalazłam: "Użyj folii aluminiowej (6-8 warstw) do ostrzenia noży lub nożyczek." - ale czy to działa?

A dla posiadaczy mało ekologicznych suszarek do ubrań - ponoć kulki zwiniętej folii aluminiowej wrzucone do suszarki zapobiegają elektryzowaniu się odzieży.
Natomiast dla posiadaczy żelazka - połóż arkusz folii na desce do prasowania - żelazko szybciej się nagrzeje i wyprasujesz obie strony ubrania naraz.
Rady stąd. Tu też kilka ciekawych - zwłaszcza ta z owijaniem roślin folią, aby odstraszyć szkodniki:

i jeszcze do wypróbowania zimą - podłóż kawałek arkusza między ścianę a kaloryfer, żeby odbijał ciepło, hm:

A, racja, jeszcze prosta kuchenka solarna, bez sreberka ani rusz:


wariant nr 2:



29 sie 2013

Widoczki

Znacie KwiatkiBratki? Fajni są :-)
Efekty ich ostatniego warsztatu "Ogród w miniaturze" w ramach wakacyjnego cyklu Uziemieni ujęły mnie szczególnie.
Sami popatrzcie:





20 sie 2013

Człowiek modyfikowany genetycznie

W ramach porządków natrafiłam na stary Przekrój z ciekawym artykułem o innym spojrzeniu na genetyczne manipulacje.
Otóż S.Matthew Liao z New York University, filozof i bioetyk, wysunął koncepcję, żeby przestać dostosowywać środowisko do człowieka, a zacząć zmieniać ludzi. Ale nie żadnymi pogadankami i kampaniami społecznymi, tylko genetycznie - zmieniając ich (nas?) w empatycznych altruistów, którym nie będą obojętne losy tego świata. Czy gen empatii istnieje i czy rzeczywiście zmieniłby ludzkie zachowanie? Brzmi utopijnie, ale GMO też kiedyś wydawało się być bajką (tylko, jak się okazało, bez szczęśliwego zakończenia).

Czy inżynieria ekogenetyczna ma przyszłość?
Dr Liao wykoncypował sobie, że człowiek ze zmienionym genotypem nie tylko chętniej oszczędzałby energię, ale także nie miałby apetytu na mięso. Mało tego - można by sprawić, aby mięso szkodziło mu tak bardzo, że nie  nie chciałby nawet spróbować...
"Na takiej samej zasadzie działają plastry antykoncepcyjne czy antynikotynowy. Plaster antybefsztykowy wystarczyłoby przykleić na jakiś czas, a przykre skojarzenia utrwalą awersję do wołowego mięsa. Ci, którzy nie zamierzają porzucić wołowiny, by hamować ocieplenie klimatu, mogą spać spokojnie - według projektu dr Liao manipulacje genetyczne mają być dobrowolne. Mięsożercy nieużywający plastrów straciliby jednak bonusy. Na przykład ulgi podatkowe lub darmową opiekę zdrowotną po kres swoich dni."
Nie ukrywam, że pomysł plastra antymięsnego rozbudził moją wyobraźnię :-) Gdyby rzeczywiście działało to analogicznie do plastrów antynikotynowych i pomagało przejść na wegetarianizm tym, którzy tego chcą, to czemu nie. Lepsze to niż filmy czy fotki z rzeźni, które są ulubioną bronią wegeaktywistów serwowaną mięsożercom na fejsie...
Kontrowersyjnych pomysłów dr Liao ma więcej (tutaj cały artykuł do poczytania), m.in. tak zmodyfikować genotyp człowieka, żeby zahamować wzrost i wagę ludzi (z pokolenia na pokolenia jesteśmy wyżsi i ciężsi), bo każdy dodatkowy kilogram ciała wymaga dodatkowej energii.
Publikacja jego eseju Human Engineering and Climate Change w czasopiśmie "Ethics, Policy and Environment" wywołała burzę krytyki (w Polsce streszczenie wywodu bioetyka znalazłam jedynie we Frondzie i Nowej Polsce, oczywiście z odpowiednio krytycznymi komentarzami internautów). Liao i jego współpracownicy zostali wyzwani od nazistów, wyznawców eugeniki i ekofaszystów. Ich reakcją natomiast było zapewnienie, że chodziło im jedynie o wywołanie dyskusji i zmuszenie ludzi do przemyślenia niektórych kwestii na nowo.
No, i cześć im za to i chwała.


15 sie 2013

Matki Boskiej Zielnej

Takie ładne święto dziś mieliśmy.
Gdy "apostołowie przyszli zobaczyć grób Maryi, wewnątrz nie zastali ciała, a kwitnące kwiaty i zioła, które pięknie pachniały.
 Dogmat wniebowzięcia nałożył się na inne, przedchrześcijańskie wierzenia. W połowie sierpnia w Grecji obchodzono święto Diany, matki plonów. Słowianie mieli zaś święto Mokoszy. Te święta związane z plonami, burzą, piorunami, nałożyły się na religię chrześcijańską.(...)
Kiedyś wierzono, że te poświęcone w kościele zioła i kwiaty mają cudowną moc. Wierzono, że odstraszają one pioruny oraz chronią plony. Wieszano je w oknach, zanoszono na pola albo palono część wianka w piecu, aby dym chronił przed złymi mocami. Z ziół robiono też wywar, który miał być lekiem na wiele chorób. "
 [na zdjęciu bukiet z cerkwi łemkowskiej, Bartne, powiat Gorlice]


Łukasz Łuczaj, specjalista od jadalnych dzikich roślin, zbiera informacje na temat bukietów zielnych święconych w kościele na Matki Boskiej Zielnej i Boże Ciało. Po co?
Aby zachować i udokumentować wiedzę na temat ziół i zwyczajów z nimi związanych.
Bo takie "Bukiety i wianki trzymano przez cały rok, wierzono że chronią od nieszczęścia,choroby, czy pioruna. Wianki czasem wieszano na drzwiach, a bukiety z Zielnej wkładano za święte obrazy. Wyciągnięte z nich zioła lecznicze były szczególnie skuteczne w leczeniu ludzi i zwierząt. Czasem podkładano je też umarłym pod głowę. W okolicach Jasła i Gorlic na przykład poświęcone ziele wkładano na jeden dzień do kapusty, aby nie miała robaków. Wiankami okadzano bydło wypuszczane pierwszy raz na wypas, albo podejrzane o zauroczenie. Spalano je też gdy grzmiało.Dokładne ich zastosowanie zależało od regionu."
Jeśli uda się wam sfotografować jakiś poświęcony bukiet lub wianek przyślijcie zdjęcie na zielna[małpa]luczaj.com.

12 sie 2013

Łzy świętego Wawrzyńca

Pewnie już wszyscy wiedzą, ale co szkodzi przypomnieć - dzisiaj mamy noc spadających gwiazd. Będą spadać z częstotliwością ok. 70/godzinę, więc jest naprawdę duża szansa, że każdy kto spojrzy w niebo je zobaczy. Przygotujcie życzenia :-)


A czemu łzy św. Wawrzyńca? Bo tak właśnie nazywany jest czasem rój Perseidów od męczeńskiej śmierci świętego Wawrzyńca datowanej na 10 sierpnia. Jest patronem ubogich, piekarzy, kucharzy i bibliotekarzy :-)

 Księżyc zajdzie po 22.20, a mniej więcej od północy do 4.00 meteory będą najlepiej widoczne. Udanej obserwacji i spełnionych życzeń :-)


9 sie 2013

Mapa cz.2

O mapach już było, ale dawno temu. A zatem aktualizacja:

1. Przed podróżą trzeba usiąść

2. Ktoś jeszcze pisze listy?

3. Wiatru w żagle

4. Dobre światło do czytania o podróżach

5. Trofeum ;-)


Generalnie mapy są świetnym materiałem do decoupage'u, nadają przedmiotom taki marzycielski charakter...

Po wegańsku

Dostałam dziś maila od przyjaciółki z dwiema dobrymi wiadomościami - pierwsza, że urodziła córeczkę - Dorkę, a druga, że po obejrzeniu wykładu Garego Yourofskiego chce przejść na weganizm :-)



 To niesamowite, jak dużo ludzi ostatnio jest zainteresowanych tym tematem i zmienia swój sposób odżywiania. Absolutnie popieram. Tym bardziej, że weganizm latem jest łatwiejszy, niż zimą, trzeba korzystać ;-)
Więc chciałam polecić mrożone winogrona - idealna przekąska na upały. Podobnie jak lody bananowe czy arbuzowa granita rodem z Zielonej Toskanii :-)
Na obiad zaś jutro będzie gazpacho, czyli:



Ponadto w Krakowie od dziś Wegański Weekend - piknik, akcja Empatii, koncerty i zniżki w sklepach i knajpach. Co kto lubi.



6 sie 2013

Bezgotówkowo

W Krakowie działa Cafe józeFińska, w której za herbatę czy kawę płaci się "rysunkiem, ciekawą historią, drobną pomocą, uśmiechem, pomysłem." Brzmi nieźle :-)
Na profilu Cafe Fińska pełno dowodów na to, że bez pieniędzy też się da. Bardzo bym chciała kiedyś tam wpaść na herbatkę (Józefińska 47), w zamian oferując warsztat przeklinania po czesku ;-)

Także w Krk w najbliższy weekend w MOCAKu odbędzie się trzecia edycja bezgotówkowych targów wymiennych bazART. Tym razem (czyli w sobotę) nastąpi wymiana ubrań, warsztaty i zwiedzanie wystawy "Ekonomia w sztuce".


Natomiast w innej nadwiślańskiej stolicy działa wymiennikowy Alter Sam, samoobsługowy kram wielobranżowy (Jazdów 8/2, Warszawa)).

A w ogóle jakie macie lato? Oprócz przymiotnika gorące/upalne, poproszę :-)
Ja mam dobre lato, wiejsko-miejskie, wypoczynkowo-pracowite, z nutą melancholii. Wieczorami wracam z balkonu przekraczając stada kucyków i śpię bez przykrycia. Część wyjazdowa już za mną, ale perspektywą miesięcznej podróży do Indii w październiku trochę mnie ziębi, trochę grzeje :-)
Póki co jednak wspomnienia z lipca, czyli Folkowisko w Gorajcu - zajebiści ludzie, zespoły, rodzinna amosfera. Muzycznie - R.U.T.A, Kleyff i Słoma, Kocirba i wszyscy tu obecni, popatrzcie:



A Słoma poleca Kipikasza.

1 sie 2013

Łyżki, noże i widelce

Dla przypomnienia - widelce i sztuka sztućców, a poza tym cala masa dowodów na to, że sztućce też mogą mieć drugie życie ;-)


30 lip 2013

Training storms (burza za burzą)

Nie chciałabym dzisiaj spać w namiocie, oj nie. Burza jak się patrzy. Żywioł.

Jak się zachować w czasie burzy?
A tak.. Gdybym to była wiedziała 10 lat temu, to bym nie oberwała piorunem :-> To jest historia z gatunku do opowiadania w namiocie podczas burzy, więc tutaj nie będę jej zamieszczać... Było minęło, I'm fine, thank you :-)
A zatem z zasadami bezpieczeństwa warto się zapoznać, jak również ze zjawiskiem napięcia krokowego.
Zabezpieczeniem przeciwko napięciu krokowemu jest para butów o metalowych podeszwach, które są spięte dobrze przewodzącą metalową linką. Umożliwia to w miarę swobodne chodzenie, natomiast uniemożliwia powstanie różnicy potencjału pomiędzy obiema nogami (linka zwiera ewentualne napięcie). W przypadku, gdy przewód pod wysokim napięciem dotyka podłoża i zachodzi potrzeba ewakuacji, nie wolno chodzić zwykłym krokiem - należy złączyć stopy razem (tak aby zmniejszyć dystans pomiędzy nimi i możliwość powstania napięcia krokowego) i oddalić się od miejsca awarii poprzez wykonywanie skoków (przy złączonych nogach) lub też przeskakując z jednej nogi na drugą (pod warunkiem, że w żadnym momencie obie nogi nie będą dotykać podłoża razem).
 Nauka jest fascynująca, naprawdę. A więc pamiętajcie - uciekać przed piorunami skacząc obunóż :-)

Przy okazji polecam działania Polskich Łowców Burz. To "stowarzyszenie znane również pod nazwą Skywarn Polska. Zajmujemy się prognozowaniem i ostrzeganiem przed groźnymi zjawiskami meteo., gromadzeniem i redagowaniem wiedzy na ich temat (z naciskiem na burze)." I niesamowite zdjęcia na fb.


28 lip 2013

Upał

Wróciłam z wakacji i nie powiem nic oryginalnego - tam upał, tu upał.
Macie swoje sposoby? Oprócz wentylatora/cienia/zimnych napojów/wooody?
Dobry jest także zwilżony ręcznik na karku :-)
I nie zapomnijcie wystawić miski z wodą dla ptaków i innych wolnych zwierząt. Teraz.




18 lip 2013

Czas na puszkę...

...zwłaszcza tą w wykonaniu My Dog Sighs
Cytat zerżnięty z fejsa:
"Prezentowane dzisiaj piękne, ciemne oczy na błękitnym tle są autorskim znakiem My Dog Sighs’a, Wykonał kilka podobnych realizacji i myślę, że trudno byłoby się pomylić co do autorstwa. Jednak tym, co chyba bawi go najbardziej, jest „bardzo artystyczny recycling” metalowych puszek. Refleksyjne, zabawne, poważne, a nawet – po londyńsku – wielokulturowe przedstawienia na denkach puszek urzekają szczególnym ciepłem, precyzją pomysłu i wykonaniem. Polecam załączony film, a zwłaszcza ujęcia, w których artysta, o poranku, „przygotowuje” puszkę pod kolejną postać ze swojej bogatej wyobraźni."

i jeszcze film:
My Dog Sighs - A Can is Born from Strong Island Media on Vimeo.

15 lip 2013

Test

Miała być recenzja kubka, no i jest :-)
Test wypadł pomyślnie, choć pierwszą myślą po wyjęciu kubka z pudełka było "Nie ma mowy, żebym to w siebie wcisnęła". Dodałam sobie jednak odwagi myślą, że skoro urodziłam dziecko, to nic już mi w życiu niestraszne. Przydało się także doświadczenie tamponowe, bez tego nawet bym nie próbowała.
LunaCup udało się szczęśliwie zamontować za pierwszym podejściem. Tylko końcówkę musiałam obciąć całkowicie, bo jednak była odczuwalna. Natomiast samego kubeczka kompletnie się nie czuje, naprawdę jest różnica między podpaskami czy tamponami. Niestety wyciąganie tego silikonu, a zwłaszcza uczucie zasysania, jest dla mnie mało komfortowe. Mam nadzieję, że to kwestia wprawy, li i jedynie.
Podsumowując: nie ma się co bać i warto spróbować, bardzo mądrze to ktoś wymyślił. Nie wracam już do podpasek :-)

Aha, forum chustowe donosi, że istnieją także jednorazowe kubeczki menstruacyjne, w sumie nie wiem po co, bo to mniej ekologiczne rozwiązanie.

Taki SoftCup wystarcza na 12 godzin, a potem ląduje w śmietniku. I chyba nawet się nie rozkłada ... (Softcups are composed of a sac and a firmer ring from a polymeric material that is also used in catheters and baby bottle nipples.) W Polsce chyba jeszcze niedostępne, ale jak ktoś ma ciocię w Ameryce, Kanadzie lub Anglii, to może sobie kupić, np. tu.

3 lip 2013

Światowy Indeks Szczęścia

Swoim pytaniem "Co, jeśli nie PKB?" Szast mi przypomniała o Światowym Indeksie Szczęścia.
I tu dobra wiadomość - są kraje, gdzie produkt krajowy brutto nie jest głównym wyznacznikiem rozwoju: "Bhutan należy do państw o najniższym poziomie rozwoju społeczno-gospodarczego. PKB na 1 mieszkańca, wg parytetu siły nabywczej, wynosił 1,3 tys. USD (2002). Dopiero w 1956 zniesiono niewolnictwo. Z inicjatywy króla Jigme Singye Wangchuck w roku 1972 powstał wskaźnik szczęścia narodowego brutto (GNH) który mógł być inicjacją do powstania w 2006 roku Światowego Indeksu Szczęścia (HPI)[8]. Coraz częściej brany jest on, zamiast PKB, za wyznacznik rozwoju społecznego krajów. Społeczeństwo Bhutanu należy do najszczęśliwszych na świecie."
Happy Planet Index oblicza się tak:


Nie czytałam Geografii szczęścia Erica Weinera, ale jak trafi w moje ręce, to nie przepuszczę.
A tymczasem pozostaje spojrzeć na Światową Mapę Szczęścia:

Polska plasuje się mniej więcej w jednej trzeciej przebadanych 155 krajów.


Ja osobiście dziś raczej na szczycie listy, podczytując Zieloną Toskanię i popijając arbuzową granitę z miętą (przepis z tejże książki właśnie, podam bo krótki: arbuza zmiksować z miętą, dodać wody z cukrem i do zamrażalnika. Podczas mrożenia mieszać co jakiś czas, konsumować w stanie półzmrożonym. Mega.)

Od jutra wakacje :-)