8 gru 2018

Wpis sentymentalny

10 lat temu w listopadzie pojawiły się pierwsze wpisy na Ekomanii. Jarały mnie wtedy orzechy do prania, pieluchy wielorazowe, serwisy umożliwiające wymianę usług i rzeczy, minimalizm, kuchnia roślinna oraz upcykling. Z tego wszystkiego pozostała mi sympatia do ekonomii współdzielenia się i weganizm :-) Potem pojawiały się ważniejsze dla mnie tematy - kooperatywizm, aktywność lokalna, prawa zwierząt, freecykling, suwerenność żywnościowa, edukacja ekologiczna i przyrodnicza.
Blog miał swoje lepsze i gorsze lata, ale stał się ważną częścią mojego życia. To dzięki Ekomanii zaczęłam współpracę z Ulicą Ekologiczną, której byłam przez jakiś czas redaktorką naczelną (i do dziś stoi wysoko w rankingu "top job"). Wiele się nauczyłam i poznałam sporo niesamowicie mądrych i zaangażowanych osób.
Ale dziś, oglądając Marsz dla Klimatu w Katowicach (na który jednak fizycznie nie dotarłam, żałuję) i czytając newsletter Agaty Dutkowskiej, dopadło mnie zwątpienie. Czy to wszystko ma sens bez zmian systemowych? Czy pojedyncze akty świadomej (anty)konsumpcji mają jakiekolwiek znaczenie? Jak długo jeszcze musimy czekać, aż społeczeństwo osiągnie masę krytyczną i świadomość ekologiczna dotrze do grona osób trzymających władzę? Czy zdążymy przed katastrofą?
Czytając o tegorocznym wystąpieniu 15-letniej Grety Thunberg na COP24, miałam uczucie deja vu - przecież to już było. W 1992 r. na Earth Summit w Rio Centro Brazylia 12-letnia Severn Suzuki na 6 minut zatrzymała świat. Ale nie decydentów.



20 lat później również wzięła udział w panelu dyskusyjnym w Rio i gorzko podsumowała te dwie dekady. Jak złudne było jej ówczesne przekonanie, że słowa prawdy będą mieć wpływ na rządzących.. Nawet o kilka kroków nie zbliżyliśmy się do tzw. zrównoważonego rozwoju. I chociaż w ostatnich zdaniach podkreśliła, że nadal wierzy w to, że jesteśmy w stanie zmienić przyszłość, nie zabrzmiało to dla mnie wystarczająco przekonująco.




Bo znów minęło 6 lat, i znów inna dziewczynka, innymi słowami, mówi nam to samo - ogarnijcie się, ogarnijmy się, jesteśmy w punkcie zwrotnym.


3 gru 2018

Szczyt klimatyczny / Marsz dla Klimatu 8.12.2018

Wracam po urlopie, żeby przypomnieć, że w Katowicach rozpoczął się szczyt klimatyczny i że już w sobotę 8.12 odbędzie się Marsz dla Klimatu.

 A tymczasem Polska znów się ośmiesza...

"Michał Kurtyka, prezydent COP24, używał na dzisiejszym otwarciu Szczytu Klimatycznego bardzo pięknych słów: mówił o konieczności działania i o tym, że nie mamy planu B, więc porozumienie w kwestii klimatu jest konieczne.
Nie dajcie się jednak zwieść: raptem tydzień temu, przed rozpoczęciem COP, mówił wyraźnie że w 2030 roku Polska wciąż będzie w ogromnej mierze polegać na węglu.
Co za hipokryzja! Nie dajcie się omamić pięknym słowom!"


Fot. Annika Haas/Estonian Presidency z fp Greenpeace Polska

Jakby tego było mało prezydent Polski palnął kolejną głupotę, mówiąc dziś, że użytkowanie własnych zasobów naturalnych, czyli w przypadku Polski węgla, i opieraniu o te zasoby bezpieczeństwa energetycznego nie stoi w sprzeczności z ochroną klimatu i z postępem w dziedzinie ochrony klimatu”.  



Via fp Akcja Klimat: " Naukowcy zajmujący się klimatem jednoznacznie wskazują, że katastrofę klimatyczną powstrzymamy, tylko jeżeli odejdziemy od spalania paliw kopalnych. W pierwszej kolejności musimy zrezygnować z węgla. Raport IPCC stwierdza, że kraje rozwinięte, w tym Polska, muszą odejść od węgla już do 2030 roku.
Nie możemy oprzeć bezpieczeństwa energetycznego o polski węgiel. Starczy nam go najwyżej na 15 lat. Już teraz importujemy jego ogromne ilości. W tym roku sprowadziliśmy od stycznia do września ok. 14 mln ton. To aż o 72 proc. więcej niż w tym samym czasie w 2017 roku, a także więcej niż w całym minionym roku.
Czas na wspieranie i rozwijanie energetyki opartej o odnawialne źródła energii." Oczywiście jest w tej sprawie stosowna petycja do liderów politycznych: klik


Nie wiem, czy dożyję czasów, kiedy polscy politycy nabiorą takiej świadomości ekologicznej, jak prezydent Austrii, który na szczyt klimatyczny do Katowic przyjechał pociągiem... Można? Można.
Bo prognozy są pesymistyczne. Mark Maslin w książce Zmiany klimatu mówi o zmianach w ekosystemach, wymieraniu gatunków, częstszych ekstremalnych zjawiskach pogodowych, stratach w rolnictwie, problemach ze zdrowiem, niedoborze wody pitnej, dalszym wzroście poziomu mórz na świecie, aż w końcu migracji ludzi i konfliktach o zasoby. 

Prawdopodobny jest tez scenariusz od Von Trompki...