20.08.2015

Jak założyć kooperatywę?

Dzisiaj po prostu wkleję info z Cohabitatu, który jutro zaprasza na webinar na temat zakładania kooperatyw spożywczych:



"Chcesz kupować warzywa i owoce o najlepszej jakości w najniższej cenie? Może się to wydawać trudne. Trudne, ale nie niemożliwe !

Kristina Carrillo-Bucaram też bardzo tego chciała. Ona i cała jej rodzina kupowali ogromne ilości organicznych warzyw i owoców w sklepach ze zdrową żywnością, co było ekstremalnie drogie i niepraktyczne. Zebrała więc 12 swoich sąsiadów i ze swojego pokoju, w Huston w Texasie, zaczęła prowadzić kooperatywę spożywczą ! Polega to na zbiorowym zamawianiu żywności bezpośrednio od producenta, po to by było taniej, zdrowiej i sprawiedliwej. To także rozwijanie lokalnej gospodarki opartej o zaufanie i współpracę. Rolnicy zyskują stałego odbiorcę swoich produktów, a konsumenci dostęp do żywności organicznej za niższą cenę.

Założony przez Kristinę Rawfully Organic Co-op z czasem urósł do rozmiarów ogromnej społeczności i prężniej działającej inicjatywy. Takie przedsięwzięcia działają również w wielu miastach Polski ! Jeśli ciekawi Cię jak założyć kooperatywę spożywczą w twojej okolicy to już niedługo, 21 sierpnia, startuje nasz webinar, podczas którego Marcin Maserak - założyciel i koordynator Kooperatywy Spożywczej Wrocław, powie nam co i jak -> kooperatywa.evenea.pl !

A czy wy organizujecie się lokalnie lub korzystacie już z kooperatyw spożywczych w waszych regionach?

Adresy, już dzialających w Polsce, lokalnych kooperatyw znajdziesz w źródle!
---
źródło: https://kolektywnie.wordpress.com/2015/02/12/kooperatywy-spozywcze-2/
Rawfully Organic Co-op : https://www.rawfullyorganic.com/
 
I jeszcze o kooperatywach na Ekomanii: ekostyl.blogspot.com/search/label/kooperatywa

Przypomniał mi się mój hurraoptymistyczny wpis z 2012:
"W twoim mieście nie ma kooperatywy? To ją sobie załóż :-) Potrzebnych ci będzie na początek kilka, a  potem -naście/dziesiąt osób, w tym przynajmniej dwie z samochodem i 2 godzinami czasu raz w miesiącu. Przyda się też miejsce, czyli sala/pokój, gdzie można będzie po zakupach odebrać warzywa i owoce.
Przed zebraniem listy zamówień warto obdzwonić lokalne gospodarstwa i spisać ich ofertę. Jeśli brakuje rolników eko, to trzeba się dowiedzieć, gdzie i w jakie dni działa giełda warzywna/rolna, na której robią zakupy sklepikarze i drobni handlowcy.
A później - ustalić termin, zebrać pieniądze i zamówienia (można mailowo lub za pośrednictwem dokumentów Google), wybrać dwie osoby na zakupy, dopilnować żeby każdy dostał, to co zamówił i wrócić do domu ze świeżymi warzywami :-)"
 
No więc z perspektywy mogę powiedzieć, że założenie kooperatywy to pikuś w porównaniu z jej skutecznym prowadzeniem, koordynowaniem i rozwojem. Najważniejsze jednak, że opolska kooperatywa wciąż ma się dobrze (choć bywały trudne chwile). A w październiku odbędzie się czwarty już zjazd kooperatyw, tym razem organizacji podjęła się Kooperatywa Dobrze z z W-wy. Można się już zapisywać! Zakładajcie i przybywajcie :-)


16.08.2015

Stone art - dyskretny urok kamieni



Standardowa pamiątka z wakacji -  kamienie, kamyki, otoczaki - też macie, zbieracie?
Niektórzy potrafią robić z kamieni prawdziwe cuda. Np. Dietmar Voorwold zajmujący się kamiennym land-artem w Szkocji. Zdjęcia swoich prac wraz z dokładną lokalizacją umieszcza na swojej stronie i na fanpage'u. Poniżej kilka przykładów:


Inaczej widzi kamyki Sharon Nowlan, która sprzedaje swoje prace na Etsy.



Poza tym kamienie można malować, i to jak!

(do kupienia tu: www.merulala.nl)

(znów Etsy - RocksOK)

Kolorowe kropki by Elspeth McLean



08.08.2015

Sposoby na upał - wachlarz

Wśród sposobów na upał (oprócz tych i tych) jednym z prostszych wynalazków jest wachlarz (w wersji basic zastępowany zwiniętą gazetą).

Chiński wachlarz (instrukcja)


Lub taki:




A to wachlarz będący jednocześnie gadżetem weselnym (program/zaproszenie+pamiątka dla gościa) - według mnie ciekawy pomysł, którego nigdy nie wykorzystam :-)


Do zrobienia z dziećmi (stąd):


Swoją drogą wachlarz ma ciekawą historię i nie zawsze służy(ł) wyłącznie do wachlowania. O innych zastosowaniach i rodzajach przeczytajcie tutaj. "Istnieją wachlarze składane i nieskładane, typowo ceremonialne, zwyczajne, codziennego użytku oraz wachlarze sygnałowe. Inne jeszcze, okute w żeliwne oprawy, były skuteczną bronią."
Wachlarze zrobione? To do boju!

06.08.2015

Czas (po)wolny - w poszukiwaniu tempo giusto

"Wolny czas nie jest pustką, którą trzeba zapełnić. To właśnie on pozwala w twórczy sposób na nowo ułożyć sprawy, które mamy w głowie" przeczytałam jadąc do Wolimierza na Festiwal Wody. Ponieważ autora Pochwały powolności już znam dzięki lekturze Pod presją (obowiązkowa dla wszystkich rodziców!), wiedziałam, że będzie interesująco.
Poniżej zajawka:



A więc co znajdziemy w książce Carla Honore? Punktem wyjścia jest refleksja nad naszym zagonionym życiem "na wiecznym nieogarze", które ma jednak więcej minusów niż plusów. W poszukiwaniu "swojego wewnętrznego żółwia" autor zgłębia współczesne mody na nieśpieszne jedzenie, muzykę, seks, sport, dzieciństwo, pracę, czy szkołę.
Czytam i w większości się zgadzam. Choć pewnie 15 lat temu ta kwestia niewiele by mnie obeszła. Slow food, slow travel, slow cities... Sprawy emerytów :-)
A jednak. Dobrze jest zwolnić, wyłapywać dobre chwile i smakować je. Bez pośpiechu. Slowly, slowly, jak na wakacjach w Indiach.



A o co chodzi z tempo giusto?
Otóż w muzyce oznaczało to "tempo idealne", właściwe dla każdego metrum, choć dla każdego inne :-) Rubato.
W szerszym słowa znaczeniu znaczy to mniej więcej robienie wszystkiego w swoim czasie. Trochę jak w Księdze Koheleta - jest czas rodzenia i czas umierania, jest czas przyspieszania i jest czas zwalniania :-)



Zatem festina lente - spieszmy się powoli, bo złe rzeczy się dzieją, gdy się człowiek spieszy. Zapomina się dokumentów, pieniędzy, telefonu. Łatwiej o pomyłkę. I o wkurwa łatwiej. Męczy się człowiek szybciej w ciąglym niedoczasie. Przegapia ważne sprawy. Gdzie rozum?
Nie lepiej jechać nad kamionkę, pływać w chłodnej wodzie, a potem na brzegu jeść sushi (Natalka love!) albo fasolkę? Obejrzeć film w kinie pod gwiazdami, iść na jogę w parku, pobujać się w hamaku, rozpalić ognisko, posiedzieć na tarasie z przyjaciółmi? Brzmi jak rozrywki słuchaczy uniwersytetu trzeciego wieku? Dla mnie już nie :-)

30.07.2015

Co robić latem?

Kilka pomysłów na zabawy i zabawki DIY :-)
  • land-art z kamieni

  • wodospad
  • mini-walizki
  • łuk
  • helikopter
  • mikser 
  • piłkarzyki

18.07.2015

Ekomarketing - rób to z głową

Załóżmy, że zajmujesz się marketingiem czyjejś firmy albo marzysz o własnym ekobiznesie. Jeśli zdecydujesz się na punkt trzeci, a zwłaszcza na wprowadzenie do oferty produktów/usług o charakterze ekologicznym - zadbaj o ekomarketing i promocję. Zacznij jednak od prostych rzeczy:
1. Wyczerpującej, rzeczowej informacji na temat owych produktów/usług, obfitującej w konkrety, nie slogany. Jeśli prowadzisz e-sklep spożywczy koniecznie umieszczaj skład produktów, kraj pochodzenia, datę ważności, producenta: dla niektórych osób właśnie te dane są decydujące przy zakupie.
2. Sprawnej komunikacji z klientami, także tymi potencjalnymi (odpowiadaj na maile, aktualizuj stronę www, zadbaj o responsywność, czyli czytelność na urządzeniach mobilnych).
3. Przemyśl inne wirtualne kanały promocji, ale nie rzucaj się na wszystkie (media społecznościowe, blog/videoblog, instagram, newsletter) - wybierz 1-2 i prowadź je konsekwentnie. Nie ma nic gorszego niż porzucony blog firmowy z dwoma wpisami, fanpage aktualizowany 2 lata temu, czy niechlujny newsletter wysyłany od sasa do lasa.
  • Co do tego ostatniego - jeśli już wysyłasz mailing, to zadbaj o formę i grafikę, a przede wszystkim o treść. I nie wysyłaj za często - lepiej rzadziej a lepiej :-) Za przykład pozytywny może służyć newsletter Agaty Dutkowskiej z Latającej Szkoły (uwielbiam i na każdy czekam z niecierpliwością), czy pracowni k. (tej od naturalnych placów zabaw). Był też newsletter "Twój sobotni pies w majtkach" ze sklepu Black Ribbon Lingerie, który już nie istnieje. Ale pamiętam go do dziś, chociaż nigdy nic tam nie kupiłam (nie przywiązuję wagi do bielizny). Newsletterów nie wykasowałam ze skrzynki mailowej, ponieważ autorce udało się połączyć swój biznes (sklep z autorską bielizną) z działaniami CSR. W dodatku robiła to z humorem. W każdym mailingu przedstawiała jednego psa ze schroniska - kupując konkretny produkt deklarowała, że konkretna kwota z ceny pójdzie na Fundację Psiegrane Marzenia. Pokazała w ten sposób, że nawet przy jednoosobowej działalności gospodarczej można wykazać się odpowiedzialnością społeczną i troską o zwierzęta. Tylko trzeba mieć pomysł.
4. Akcji marketingowych, niekoniecznie promocji. Mam kilka ulubionych przykładów, niektóre są uniwersalne, do zastosowania przy każdym biznesie.




  • Drugą uniwersalną ekoopcją jest sadzenie drzew :-) Jest np. czeski zespół muzyczny Please The Trees, który sadzi drzewa w każdym mieście, gdzie gra koncert. Posadzili już 266 drzew, jest nawet mapa.



Albo sklep odzieżowy TenTree który za każdą kupioną rzecz sadzi 10 drzew. Jest konwerter on-line, z którego korzystam, z licznikiem posadzonych drzew (za każde 5000 przekonwertowanych dokumentów). Ten zabieg można wykorzystać praktycznie w każdej sferze marketingu (np. "zapisz się do naszego newslettera. Za każdych 1000 wysłanych maili, sadzimy drzewo".).  I równie ładnie można go "sprzedać" marketingowo.
  • Trzecim rozwiązaniem, które mi się podoba, są zbiórki surowców wtórnych połączone z wymianą śmieci na sadzonki lub karnety do kina albo na jogę (ale przecież mogłyby to być karnety na większość usług lub towary sprzedawane przez twoją firmę). Większe firmy organizują takie akcję stacjonarnie (np. Ikea, Tesco) we współpracy z lokalnym odbiorcą odpadów, mniejsze mogą się włączyć w akcje organizowane przez NGO-sy (np. Zamień odpady na kulturalne wypady, Recykling daje owoce,  czy comiesięczne zbiórki na BioBazarze w Warszawie), centra handlowe lub instytucje.

5.Jeśli decydujesz się na wizytówki - lepiej mniej, a oryginalniej.
Może też nie warto drukować - kody QR sprawdzą się dobrze w tej roli. Ciekawym rozwiązaniem jest też ładnie zaprojektowana pieczątka, którą można odbijać na papierze z odzysku i w ten sposób zyskac oryginalne wizytówki.



6. Jeśli gadżety reklamowe/promocyjne, no to błagam - nie baloniki, dlugopisy czy ulotki... Stać cię na coś lepszego, zwłaszcza jeśli chcesz podkreślić, jak bardzo jesteś "eko". Zazwyczaj doradzam nasiona - w paczkach, które przecież można obrandować lub jako seed paper.


A wy, macie swoje ulubione przykłady ekomarketingu i nieściemnionych ekoproduktów i usług? Chętnie poznam :-)

13.07.2015

Wege grill

To nie będzie wpis kulinarny, od tego są inne blogi :-) Za to trochę propagandy. Generalnie grillowanie nie jest bardzo zdrowe, ale raz na jakiś czas można. Oczywiście bez mięsa, na świecie jest wystarczająco dużo cierpienia...



Dlatego w sobotę robiliśmy w Opolu roślinnego grilla z Otwartymi Klatkami. Wyszło mega - popatrzcie:



Polsoja zasponsorowała sojowe kiełbaski - dziękujemy! Rolnicy z naszego RWSu (Kucharka w polu) przywieźli tonę cukinii i ziemniaków, i w kociołku ugotowali zupę cukiniową oraz młode ziemniaki z kapustą, ach. Poza tym pojawiły się smakołyki w postaci roladek z cukinii nadziewanej tofu, dwa wegańskie ciasta (zdążyłam spróbować tylko jednego), grillowane pieczarki i burgery. Więc nie mówcie, że się nie da :-)
Oprócz jedzenia kluczowym elementem imprezy było towarzystwo. A ludzi było w bród (jak na Opole i sezon wakacyjny oczywiście :-P), nawet z akcentem międzynarodowym. Zdarzyły się też dzieci i pies Tofu.


Zatem uwaga, podaję przepis na udanego grilla:
  • zaklepujemy ładną pogodę
  • skrzykujemy miłych ludzi w miłym miejscu
  • dobrze jest mieć grill, kociołek lub ognisko 
  • warzywa kroimy, marynujemy i wrzucamy na ruszt (w wersji minimal polewamy oliwą i posypujemy przyprawami)
  • puszczamy fajną muzę lub zapraszamy chłopaka z gitarą
  • w oczekiwaniu na jedzenie prowadzimy życie towarzyskie
  • i tak do wieczora :-)



Inne pomysły na wege grila:

02.07.2015

Drugie życie bębna

Żyrandol, pufa, stolik, donica - to wszystko można zrobić z bębna pralki. Ale czy coś jeszcze?
Dzisiejszy wpis specjalnie na zamówienie Frajdy Przyrodnika :-) Dziękuję za maila i pozdrawiam!

1. A jednak siedziska - tylko takie kolorowsze (jak mawia Córka). Stąd:


2. Posłanko dla pupilka:


3. Przenośne palenisko (+instrukcja krok po kroku)


4. Piecyk do prażenia kawy (w ilościach hurtowych) - źródło:


5. Regalik (stąd):





27.06.2015

Ekomarketing - nie rób tego

Czy marketing może miec coś wspólnego z ekologią? Jak zwykle jestem dosyć sceptyczna, a przez ostatnie pół roku badałam temat dość intensywnie. Mogę więc powiedzieć, że zdarzają się firmy, które rzeczywiście prowadzą działania proekologiczne i potrafią się tym pochwalić. Jednak najczęściej jest to nieudolny greenwashing. Trzeba się mieć na baczności.


Niestety specjaliści od sprzedaży, zauważyli, że "bycie eko" jest modne i się opłaca, dlatego niejako na siłę wymyślili takie pojęcie jak ekomarketing.
W skrócie chodzi o to, żeby zaprezentować firmę oraz jej produkty i usługi jako ekologiczne w celu lepszej promocji i zwiększenia sprzedaży.
Namnożyło się niedawno szkoleń dla przedsiębiorców, które oferują m.in. szkolenie z ekomarketingu. A ja mówię - nie róbcie tego. Taki sposób promocji nie jest dla wszystkich, a nieumiejętnie stosowany może obrócić się przeciwko wam.



A zatem kilka rad od Ekomanii, przedsiębiorco:

1. Nie wciskaj przedrostka EKO do nazwy swojej firmy (no chyba, że naprawdę zajmujesz się ochroną środowiska albo sprzedajesz coś, co pomaga je chronić).  Wysil wyobraźnię i nie idź na łatwiznę...


Sieć sklepów EKO - jedna z firm, która oprócz EKO w nazwie, nie ma nic wspólnego z ekologią.


2. Nie nazywaj swojego produktu "ekologicznym" (no chyba, że masz na to certyfikat). Za nieuprawnione stosowanie słów "eko", "green", "naturalny" grożą kary. Poza tym sporo już jest klientów świadomych greenwashingu, a w dzisiejszych czasach wystarczy jeden wpis na facebooku, żeby popsuć opinię nieuczciwej marce. Nie warto ryzykować.

W ekologiczność pieczątek wątpiłam tu.


3. Są rodzaje działalności, których nie da się promować jako ekologicznych. Np. firmy transportowo-przewozowe, produkcyjne, zakłady wulkanizacyjne, biura rachunkowe, szkoły językowe, reprezentanci handlowi, sklepy, hurtownie i magazyny (o ile w asortymencie nie mają produktów eko) itp., itd. Zawsze jednak można wdrożyć ekonawyki (oszczędzanie energii i zasobów), popracować nad CSR (społeczną odpowiedzialnością biznesu), zoffsetować się (zneutralizować szkodliwy wpływ/emisję CO2 działalności) lub wprowadzić usługę/produkt o charakterze ekologicznym. Przemyśl to dobrze.


Wątpliwy dla mnie przykład ekomarketingu w banku oferującym EKOkonto z bonem towarowym do Decathlonu. I to uzasadnienie:"Do tradycyjnych produktów bankowych dodajemy zalety ekologii, bo EKOlogicznie to EKOnomicznie.[slogan] Jako jedyny Bank w Polsce zatrudniamy kadrę ekologów [WTF? od kiedy ekolog to zawód?], którzy podpowiedzą Ci w jaki sposób ekologia może się opłacać. Nasze produkty zdobywają liczne nagrody i wyróżnienia niezależnych ekspertów. Bank przekaże z własnych środków 5 zł od każdego założonego EKOkonta bez Kosztów na rzecz programu Fundacji BOŚ Banku „Aktywnie po zdrowie”." [fajnie, ale co to ma wspólnego z ekologią?]

O pozytywnych przykładach ekomarketingu w następnym odcinku :-)

24.06.2015

Zmiksować wszystko na miazgę

W końcu się doczekałam pomocnika w kuchni :-) O blenderze z kategorii superblenderów marzylam już od jakiegoś czasu, a wszystko przez ten wątek na wegedzieciaku. Zwłaszcza odkąd przeszliśmy na weganizm i wzrosło zapotrzebowanie na roślinne pasty do chleba, mleka z orzechów i inne takie wynalazki przekraczające możliwości mojego staruszka Brauna-żyrafy o mocy 250W. Zmielenie nim ciecierzycy na falafele trwało kilkanaście minut (z przerwą na schłodzenie silnika)...
Na szczęście teraz Braun może odejść na zasłużoną emeryturę (co się namiksował, to jego), a na scenę wkroczył Omniblend.


Omniblend to blender tzw. nowej generacji, o wysokiej mocy i szybkości obrotów, pozwalającej zmielić na gładko całe owoce i warzywa ze skórką. Daje sobie także radę z nasionami, pestkami i orzechami. Najbardziej znanym ultrablenderem jest Vitamix, jednak jest też najdroższy. Podobnie wydajny jest Blendtec, ale cena również poza moim zasięgiem. Natomiast Omniblend to kompromis cenowy pomiędzy Vitamixem a tanimi blenderami kielichowymi o dużo gorszych parametrach i krótszej gwarancji.
Chociaż dosłownie kilka dni temu na blogu FoodPorn przeczytałam recenzję równie mocnego urządzenia w cenie o połowę niższej (czyli w promocji 550, normalnie 650zł). Można go kupić w Polsce, więc jeśli akurat marzycie o takim sprzęcie, a nie stać was na Vitka czy Omni, to myślę, że warto kupić.
Możecie także spróbować szczęścia w konkursie organizowanym przez Zieleninę. Czasu zostało niewiele, ale nagroda główna kusi :-)

Co potrafi mój nowy przyjaciel? Tutaj wszystko jest ładnie opisane, a ja dopiero testuję jego możliwości. Na razie robiłam gazpacho (pomidory, ogórek, cebula, czosnek, papryka, kilka kawałków chleba, oliwa, kilka pomidorów suszonych), pastę na chleb (ugotowana cieciora+pomidory suszone+pęczek natki), mleko makowe (szklanka maku namoczona w dwóch szklankach wody), masę na falafele (namoczona cieciora, czosnek, cebula, natka, jaglanka, przyprawy), śmietanę słonecznikową, barszczyk z botwinki, sos ze szparagów (zielone szparagi gotowane na parze+czosnek+trochę oliwy i soli), budyń jaglany, no i koktajle różne owocowe (najczęściej truskawki i banan) i warzywne. Wszystko pyszne, aksamitne i puszyste :-)


Infografika pochodzi z bloga Surojadek - tam odsyłam po więcej przepisów.

23.06.2015

PrzeTwórcy

Donoszę, że na Canal+ Discovery można dziś obejrzeć pierwszy odcinek nowego polskiego cyklu pt. "Przetwórcy". W dokumencie prezentowani są rodzimi fani upcyklingu. We wczorajszym odcinku poznajemy Burego Misia i jego pracownię, w której powstają cuda ze złomu oraz Recycling Band, z którymi kiedyś przeprowadzałam wywiad :-)


Co do kapeli, to niestety muzycznie kompletnie nie moje klimaty, ale instrumenty powymyślali fajne :-)



Cykl zapowiada się ciekawie, więc jeśli ktoś ma kablówkę, ten wciska kanał 449 i ogląda (wtorek o 10.40 i 18.10 oraz czwartek o 01.40).

12.06.2015

Ekowakacje, czyli podróże z sercem

Jak tam plany wakacyjne, skrystalizowane?
Moje niestety się posypały w związku z nieoczekiwanym Upadkiem Konkubenta (6 tygodni w gipsie, wrr). Więc nad morze w lipcu nie pojedziemy i nadal nie wiadomo, co z wyjazdem na Rainbow. Dziecko nie chce słyszeć o koloniach ani półkoloniach, więc zapowiada się lato w mieście. W sumie bardzo ekologicznie, zero emisji CO2 związanej z transportem, integracja z lokalną społecznością, nie będzie problemu z szukaniem wegańskiego żarła, a na działce mam hamak (nie ten ze zdjęcia) :-)


 Może uda się choć do Wolimierza wyskoczyć na Festiwal Wody, rok temu było fantastycznie.

Jeśli szukacie innych pomysłów na ekowakacje, to na bieżąco uzupełniane kalendarium letnich wydarzeń ekologicznych znajdziecie na Facebooku. Budowa domu ze słomy, mieszanie glinianych tynków, warsztat "W kręgu natury" Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, rejs po Mazurach z nauką rozpoznawania ziół, imprezy wegańskie, joga na plaży, warsztaty upcyklingowe, kolonie z ciocią Przyrodą - czasami chciałabym sie sklonować...
A może wy polecicie jakieś fajne miejsca lub wydarzenia wakacyjne? Inspiracji nigdy dość :-)



06.06.2015

Grające miasto

Pisałam już o muzycznej architekturze i ulicznych pianinach, czas na kolejne pomysły i przykłady muzyki w mieście.
I nie mam tu na myśli grającej fontanny, choć wiem, że dla niektórych jest to atrakcja (szczerze mówiąc opolskiej nie znoszę. Polskie przeboje słuchane do wyrzygu trzy razy dziennie o tej samej porze to bardzo zły pomysł. Pewnie i tak nikt z urzędu miasta czy muzeum polskiej piosenki tu nie zagląda, ale jeśli to - błagam o zmianę repertuaru, najlepiej na jakieś klasyczne instrumentalne plumkanie...).

Bardziej mi się podobają ławeczki z tank drumami zainstalowane w amerykańskiej Columbii


Był to pomysł dwojga artystów - Eileen Blythe i Marka Finley', którzy nazwali swoje muzyczne meble "Hanging".



Oby jednak nie skończyło się tak, jak we Wrocławiu, gdzie w zeszłym roku dzięki Budżetowi Obywatelskiemu otwarto muzyczny plac zabaw, po czym zaraz zamknięto go na kłódkę :-/


Więcej o projekcie tutaj: aktywniwrytmmuzyki.wordpress.com


A może huśtawki muzyczne (ach huśtawki...)? Tymczasowa instalacja "Baloica" w Portugalii jest (była) przykładem, że niewiele trzeba, żeby razem wydawać dźwięki :-)



Warto wspomnieć jeszcze o olbrzymiej wietrznej harfie Aeolus w Projekcie Eden:



Natomiast będąc w Ontario, nie zapomnijcie zajrzeć przed budynek Ontario Science Centre , gdzie znajduje się fontanna - hydrolofon.





No i tak.