19.07.2016

Wikiwakacje - podziel się fotkami

Założę się, że każdy z was czasem korzysta z Wikipedii. To niesamowite, jak szybko zastąpiła ona opasłe tomy encyklopedii różnego rodzaju. Dla mnie Wikipedia jest wybawieniem przy tłumaczeniach, dzięki temu, że każde polskie hasło odsyła do swoich odpowiedników w różnych językach świata.
Oczywiście trzeba zostawić pewien margines błędu (w końcu Wikipedię może edytować każdy - jest to zarazem jej największa zaleta, jak i wada), dlatego wiele osób nie traktuje tego źródła poważnie. Ale - zalogowałam się swego czasu jako wikipedystka i wiem, że każda edycja jest sprawdzana przed publikacją przez redaktora. Przy wielu hasłach toczą się zakulisowe długie dyskusje merytoryczne. Nie ma szans, żeby pojawiła się tam jakaś piramidalna głupota. Raczej więc wierzę Wikipedii, niż nie. Podoba mi się też, że za całym tym opensourcowym przedsięwzięciem stoi mrówcza praca tysięcy anonimowych wikipedystów - wolontariuszy, których motywacje są różne (ale pozytywne). W Polsce nawet stanął pomnik na ich cześć :-)



Może też spróbujesz?
Poza tym cenię Wiki także za źródło darmowych zdjęć, które nieraz wykorzystywałam do ilustracji artykułów na Ulicy Ekologicznej.
I tu dochodzimy do sedna :-)
Do końca sierpnia trwa konkurs Wikiwakacje organizowany przez polską Wikipedię i PTTK. Jeśli więc chcesz się podzielić zdjęciami z wakacyjnych wędrówek - chodzi o zabytki, dzieła sztuki w przestrzeni publicznej oraz miejsca i obiekty przyrodniczo cenne (np. parki krajobrazowe, narodowe, pomniki przyrody itp.) - aby zasiliły otwarte archiwum wikimediów na licencji Creative Commons - wysyłaj :-)
"Wystarczy na stronie internetowej kliknąć w przycisk “Prześlij zdjęcia”. Strona wyświetli interaktywną mapę, na której należy zaznaczyć właściwy zabytek lub pomnik natury, a następnie wybrać plik lub pliki do przesłania. Większość pól w formularzu przesyłania plików zostanie wstępnie wypełnione, więc cała procedura zajmuje mniej niż minutę. Wszystkie już przesłane zdjęcia można będzie oglądać na tej stronie."

 Można coś wygrać (konkretnie kasę), ale mam wrażenie, że satysfakcja z udziału może być wystarczająco satysfakcjonująca :-)



A zatem - do dzieła!


16.07.2016

7 zastosowań butelek PET, o których nie mieliście pojęcia

1. Wentylator (bez użycia prądu), czyli Eco-Cooler
Co prawda nie za bardzo widzę zastosowanie tego w bloku (trzeba by całe okno zasłonić i jednocześnie zablokować sobie dostęp światła), ale pomysł jest:



(instrukcja tu)

2. Żywołapka na mysz. Zaiste pomysłowa :-)



3. Wyciskarka do soku (ręczna)




4. Cegły = butelki wypełnione piaskiem. Domy czy raczej chatki z bitelek powstają głównie w Ameryce Południowej i Afryce - tu znajdziecie galerię.
A w Panamie powstaje nawet całe Plastic Bottle Village! Pomysłodawcy szukają sponsorów :-)

5. Innym sposobem na konstrukcje z butelek jest łączenie ich za pomocą łączników Eco Connect Bottle System. Może się przydać np. do zbudowania szklarni, parawanu, łódki/tratwy albo bramki :-)


6. Miotła


(źródło + filmik instruktażowy)

7. I na koniec moje ulubione zastosowanie - pokłon dla osoby, która pierwsza wpadła na ten pomysł - butelka PET jako żarówka. Liter of Light nie wymaga prądu - wystarczy butelka, woda z chlorem i dziura w dachu :-) Niestety znów ograniczone zastosowanie - żarówka działa tylko w dzień, ale w tymczasowych konstrukcjach typu szałas, garaż, barak, lepianka z gliny - czemu nie?


12.07.2016

Z głową w chmurach - zostań cloudspotterem lub Dyzio Marzycielem

Czytam sobie ostatnio "Witaminę N" i dlatego częściej niż zazwyczaj zwracam uwagę na zjawiska przyrodnicze, konkretnie chmury :-) Jest w obłokach coś magicznego i ulotnego, świetnie rozumiem ludzi, którzy poświęcają życie fotografowaniu chmur (i tu polecam fp Bogusia "Niebo nad Opolem") lub tylko ich kontemplacji (Cloud Appreciation Society). A w lataniu samolotem nie ma nic lepszego niż obserwowanie chmur, kiedy leci się nad nimi :-)

(fotki by Natalia, na trasie Dublin- Wrocław)

Co do "Witaminy N", to jest to praktyczny przewodnik dla rodziców/opiekunów pomagający rozwijać kontakt z przyrodą i zapobiegać deficytowi natury (zdiagnozowanemu przez Richard Louv'a we wcześniejszej książce "Ostatnie dziecko lasu"). Witamina N to pomysły, które można wykorzystać na dworze. Jeden z nich brzmi: "Stwórz listę fotek na fotograficzne podchody (...) Każdego dnia z tego samego miejsca róbcie zdjęcia nieba i stwórzcie kolaż."


Gapienie się w niebo może być dobrym punktem wyjścia do bardziej zaawansowanych obserwacji meteorologicznych.
Zacząć można od zrobienia identyfikatora chmur, czyli przyrządu ułatwiającego rozpoznawanie rodzajów obłoków.



Identyfikator można ściągnąć z netu (jest kilka wersji), ale można też zrobić samemu, przedłużając zabawę o fotografowanie chmur i ich rozpoznawanie. Podstawowe rodzaje znają pewnie wszyscy: kłębiaste, warstwowe i pierzaste. Ale czy wiecie, że istnieją także mammatusy, chmury falowe albo formacja występująca w Alpach i znana jako Wąż Maloja? O tym ostatnim dowiedziałam się z filmu Sils Anna w ramach niedawnej projekcji kina letniego w GSW :-)
Wąż Maloja wygląda tak:



Aby przejść na wyższy poziom chmurologii, można też skorzystać z aplikacji Cloud Spotter (jak już sprawię sobie smartfona, to na pewno zainstaluję).

A dla miłośników DIY - lampa-chmura (stąd):


02.07.2016

Cyfrowy detoks - przejdź na infodietę

Kilka dni temu na Planete+ można było obejrzeć francuski dokument Cyfrowy detoks. 90 dni bez internetu. Obejrzałam :-) Myśl przewodnia nie jest nowa i co jakiś czas pojawiają się nowe pojęcia związane z uzależnieniem od internetu.
FOMO - lęk przed tym, że coś nas omija, siecioholizm, nomofobia (No-Mobile-Phobia), cyberchondria (czyli Doktor Google) i kilka innych przypadlości - czy już u siebie rozpoznajecie którąś z nich?


Okazuje się, że już i w Polsce istnieje specjalna oferta wakacyjna, dla tych, którzy chcą się odciąć od elektronicznych bodźców. Czy wiecie, że przeciętnie właściciele smartfona sprawdzają telefon 150 razy dziennie? Gdyby tego nie robili tak często, odzyskali by nawet do kilku godzin dziennie...
Zwykły letni wyjazd też może być dobrą okazją, żeby choć przez kilka dni nie sprawdzać Facebooka czy ulubionych stron. Mi przyjdzie tym łatwiej, że wciąż nie dorobiłam się smartfona i nie czuję się cyfrowym tubylcą:-) Ponadto - jako dodatkowy motywator - w czytniku (ale to się nie liczy, nie ma wi-fi) mam załadowaną odpowiednią lekturę: E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji.


Ponoć "dziennie wchłaniamy 34 gigabajty danych – to odpowiednik 100 tysięcy słów. To tak, jakby ktoś przez 12 godzin mówił do nas bez przerwy." (źródło) Może dlatego wszyscy narzekamy na przemęczenie? Czas przejść na infodietę (bo na całkowity detoks niewiele osób może sobie pozwolić). O analogowy rozsądek nawołują także psycholodzy :-)

ilustracja: John Holcroft

 Dlaczego warto wylogować się do życia?
- twój mózg odpocznie
- odzyskasz właściwą perspektywę
- będziesz zdrowszy/a
- nie będziesz wyglądał/a tak:

Więcej zdjęć Erica Pickersgilla  z projektu Removed znajdziecie tu: www.removed.social

Warto też zajrzeć tu: cyfrowydetox.wordpress.com

28.06.2016

Ekowakacje, czyli odpoczywaj świadomie

Gdzie te czasy, kiedy Ekomania jeździła na wakacje stopem lub pociągami, a wszystko co potrzebne na miesiąc, mieściło się w plecaku... Teraz szykujemy się do rodzinnych wczasów nad morzem i, no cóż, zabieramy ze sobą pół domu. A na pewno więcej, niż potrzebujemy. Czasem tęskno mi za niskobudżetowymi wędrówkami po Europie czy Azji, za zlotami Rainbow Family, które z pewnością można zaliczyć do kategorii 'ekowakacje'. W tym roku Rainbow odbędzie się gdzieś w Alpach, szczegółów szukajcie na forum.



Różne mogą być pomysły na ekowakacje - niektórzy wybierają wyprawy rowerowe, inni agroturystykę, jeszcze inni piesze rajdy po górach albo zwiedzanie najbliższej okolicy.
A może by tak w tym roku dołożyć sobie do tego jakieś wyzwanie? Np. urlop pod znakiem "zero waste" albo chociaż "less waste"? Może wycieczki botaniczne - poznawanie chwastów, założenie zielnika i dzika kuchnia? Albo wypady przyrodnicze - obserwacje ptaków, owadów i innych żyjątek?
Inny pomysł - wakacje w duchu "collect moments, not things" - zamiast mniej lub bardziej kiczowatych pamiątek przywozimy jedynie zdjęcia, filmy lub dokumentujemy wszystko w rodzinnej kronice? Bo "Pokaż mi pamiątkę z wakacji, a powiem ci, kim jesteś.

 (ilustracja stąd)

Albo inaczej - 8 tygodni lata = 8 szans na zrobienie czegoś nowego. Pewnie każdy ma taką rzecz, której jeszcze nie spróbował. Spanie pod gwiazdami? Chodzenie boso po ulicy? Warsztaty chodzenia po drzewach? Nauka nurkowania? Ugotowanie nowej potrawy (właśnie dzisiaj zobaczyłam przepis na wegański bekon i zamierzam spróbować)? Lektura nowej książki? Puszczanie latawca? Kurs rysowania/bazgrania (bezpłatny IQDoodle)? Ponoć robienie nowych rzeczy otwiera nowe połączenia neuronowe w mózgu, wpływa na kreatywność i poprawia samopoczucie, a że wakacje są świetną okazją, to...



A jeśli wybieracie się gdzieś dalej, to gorąco polecam stronę post-turysta.pl - źródło wartościowych artykułów dla świadomych turystów (albo dla tych, którzy nie chcą zwiedzać bezmyślnie, żeby tylko "zaliczyć" kolejne atrakcje z przewodnika). Równie godny uwagi jest fanpage post-turysty. Tam właśnie znalazłam Mapę Każdego Miasta - może się przydać :-)




21.06.2016

Gry planszowe, towarzyskie, niektóre eko

Trochę czasu minęło, odkąd pisałam o ekologicznych planszówkach - zaliczam do nich głównie te o szeroko pojętej tematyce "eko" (recykling, edukacyjno-przyrodnicze) oraz wszystkie kooperacyjne. W sumie upłynęło już tyle czasu, że bez problemu można w Polsce kupić gry kooperacyjne, dla dzieci i dorosłych. I dobrze.
Poza tym przybyło ładnie wydanych pozycji z zakresu edukacji przyrodniczej. Np. seria przyrodniczego memory "Świat wokół nas":

 memory by polski duet Zagrywki:



lub pięknie wydane i pomysłowe gry i pomoce edukacyjne z Puls-Art:
Drzewa (ach):




Pobieżny przeszper sieci wykazał, że gier planszowych oznaczonych słowem "eko" jest dziś całkiem sporo, ale nie chcę polecać w ciemno, czegoś, co może się okazać zwykłym tłumaczeniem gier angielskich (np. gra "Obieg wody w przyrodzie", bo "Ilości zużywanej wody oznaczone są w anglosaskim systemie zapisu liczb." ) lub planszówką opartą na rzucaniu kostką. A takich wydaje się być najwięcej...

Jeśli ktoś szuka ambitniejszych pozycji, to długą listę gier ekogier (zagranicznych i polskich) znajdzie na stronie projektu Zielone Gry. Projekt już się zakończył, ale baza wiedzy pozostała, więc warto zajrzeć (o tym, jak istotne są gry dla zrównoważonego rozwoju traktuje  publikacja projektowa).
Interesująco zapowiada się gra "Rozegraj miasto" dla (potencjalnych) miejskich aktywistów, którą można pobrać ze strony Urzędu Miasta Warszawy: klik.


Ponadto odkryłam polskiego bloga poświęconego wyłącznie grom kooperacyjnym dla dzieci i młodzieży - bardzo polecam (zwłaszcza to zestawienie). I stąd wiem o kolejnej grze do pobrania na licencji Creative Commons (zastosowanie niekomercyjne) gry kooperacyjnej TRZY.



Do dzisiejszej listy postanowiłam dołożyć do nich kilka darmowych propozycji kompletnie niezwiązanych z eko, ale zawsze można spróbować coś pokombinować :-)
Na pierwszy rzut więc podsyłam link do Dobble - świetna gra na refleks i spostrzegawczość, a ponieważ ktoś sprytny udostępnił algorytm gry (każda karta ma jeden wspólny obrazek ze wszystkimi pozostałymi kartami), więc można to wykorzystać do stworzenia własnej wersji (obrazkowej lub słownej). Tu jest wszystko dobrze opisane. Cieszcie się i radujcie :-)

A teraz coś dla dorosłych - pamiętacie flirt towarzyski? Karty Dżentelmenów to gra imprezowa oparta na zasadzie karty z pytaniami kontra karty z odpowiedziami, ale wszystko ocieka czarnym humorem i tworzy bardziej klimat Monty Pythona niż flirtu. Na stronie gry można ściągnąć okrojoną wersję próbną, a jak się spodoba, to dokupić różne dodatki i grać :-)

Tutaj podobna atrakcja, tylko po angielsku (choć jest również tłumaczenie polskie). Cards Against Humanity - gra towarzyska na licencji Creative Commons. Wydawcy można zasugerować własne pytania i odpowiedzi :-)

Aa, i wciąż posiadam retro grę o nazwie "Wędrówki autostopem" (wersja nowoczesna pewnie by się nazywała "Carpooling" albo "Wędrówki z Blabla car") Gdyby ktoś bardzo chciał, to mogę zeskanować planszę :-) Kostki nie trzeba (wystarczą żetony, np. guziki albo jednogroszówki), instrukcję wyślę mailem: nashle[małpa]gazeta.pl .


A może znacie jakieś inne fajne ekogry dla małych i dużych, o których nie wspomniałam? Polecajcie!

14.06.2016

Badyloterapia

Tydzień temu prowadziłyśmy z Gosią Kulczycką warsztacik zatytułowany Badyloterapia (tzn. bardziej Gosia prowadziła, a ja tylko wspierająco pomagałam, ale za to wymyśliłam nazwę) :-) Rzecz się działa z okazji Nocy Bibliotek.
Ale najpierw zamiast wprowadzenia kilka fotek poglądowo-inspirujących:

(stąd)
kilim z zielska (+ fotoinstruktaż)

tipi z gałązek, patyków i włóczki (stąd)

Jak widać jest wielka moc w badylach, zwłaszcza w połączeniu z kolorowymi nitkami  :-) I wcale nie trzeba umieć tkać.

Na naszych warsztatach powstały m.in. takie dzieła:


Wszyscy uczestnicy wykazali się wyobraźnią i każde badylodzieło było inne i cudowne. WIęc jeśli na spacerze przyuważycie gałązkę o ciekawym kształcie - nie wahajcie się ani chwili :-)

07.06.2016

Allemansrätten, czyli ważne są słowa, których jeszcze nie znamy

Najbardziej ze wszystkich słów nieprzetłumaczalnych lub takich, dla których nie mamy jednego określenia i możemy je wyrazić tylko opisowo, podoba mi się skandynawskie allemansrätten - "(szw. prawo wszystkich ludzi) – niepisane prawo, obowiązujące w Norwegii (norw. Allemannsretten), Szwecji (szw. Allemansrätten) i Finlandii (fiń. Jokamiehenoikeus) mówiące, że każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. Wynika ono z przekonania, że człowiek jest integralną częścią przyrody, zaś cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować."

Po angielsku będzie to "freedom to roam", czyli prawo do korzystania z krajobrazu publicznego - dróg, lasów, jezior, prawo do "spania na dziko", zbierania grzybów, jagód i ziół, czy do włóczenia się po górach. Niby oczywiste, ale w konstytucji tego nie mamy...
A co powiecie na biofilię? Słowo rozpropagowane przez Bjork i jej album pod tym samym tytułem - oznacza miłość do życia biologicznego i wszelkich jego przejawów :-)


Natomiast w języku niemieckim mamy słówko Waldeinsamkeit, czyli uczucie samotności w lesie i połączenia z naturą. 


Z drzewami związane jest też japońskie słowo komorebi, które odnosi się do promieni słońca prześwitujących przez liście. 



 Źródło: www.huffingtonpost.com

Mamy też japońskie shinrin-yoku - chodzenie do lasu dla relaksu, "kąpiel leśna".


I jeszcze kilka słów z japońskiego, który jest po prostu studnią bez dna, jeśli chodzi o słówka nieprzetłumaczalne:
O boro - czyli sztuce cerowania (ale także "zniszczona i nieprzydatna rzecz" lub " podarte i połatane stare ubranie") już kiedyś pisałam
Z tej samej serii jest kintsukuroi - naprawianie złotem:


 Podoba mi się też „ikigai” - w luźnym tłumaczeniu – powód dla którego budzimy się rano: 

Wabi-sabi tez brzmi nieźle :-) Akceptacja niedoskonałości, piękno w tym, co nieperfekcyjne, odnajduję się w tym.




Lubię też geosminę i petrichor, czyli zapach deszczu:

a dla wszystkich kałużystów urocze islandzkie słówko hoppípolla - oznaczające skakanie w kałużach (jest również piosenka Sigur Ros pod tym samym tytułem):


 I już zupełnie na koniec - zagadka :-) Rozpoznajecie to słowo?

Przy okazji jest to dobry przykład, że trzeba miec dystans do informacji znajdowanych w necie ;-) Ale przynajmniej dowiedziałam się, że słowo wagary pochodzi z łaciny (vagari - włóczyć się, wędrować)

***
Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę poeksplorować zbiory słów nieprzetłumaczalnych, to polecacam strony:
wordstuck.co.vu  - można dodać swoje propozycje, jest już kilka polskich :-)
uniquelang.peiyinglin.net/01untranslatable
wordables.com
Dictionary of obscure sorrows
mothertonguesblog.com/category/untranslatable-words
matadornetwork.com/life/35-untranslatable-words-describe-nuances-love
culturenlifestyle.com

31.05.2016

8 (a właściwie 7) powodów, dla których warto kupować ekologiczną żywność

Wszyscy eksperci od content marketingu twierdzą, że najlepiej klikają się listy typu 5-10-15 powodów, sposobów, najnajów i w ogóle. No to macie 7 powodów, dla których warto przestawić się na ekojedzenie.

Żywność ekologiczna to nie fanaberia, to konieczność. No chyba, że jesteście zwolennikami teorii, że na coś trzeba w życiu umrzeć i profilaktyka nie ma sensu. Jednak w takim przypadku nawet 100 powodów was nie przekona :-)

I chociaż o szkodliwości pestycydów wiedziałam od dawna (przeczytajcie raport Greenpeace'u Wpływ pestycydów na zdrowie), to w ciągu ostatnich kilku miesięcy dotarło do mnie kilka bardzo niepokojących newsów w temacie ryzyka związanego ze stosowaniem wszelkich chemicznych oprysków na życie i zdrowie zwierząt, ludzi i ekosystemów. Lubicie się podołować? To czytajcie.

1. Historia z sąsiedztwa, czyli jak inspektor rolnictwa stracił zdrowie na polu ziemniaków do frytek McCain.
Zdarzyło się to we Wrocławiu, w 2000 roku, inspektor pozwał koncern do sądu i dopiero po 16 latach wywalczył odszkodowanie. Opowieść jak z ekohorroru i dość ważny argument za tym, żeby jednak kupować ziemniaki ze sprawdzonego źródła.

Aha, rozmawiałam z autorką artykułu  - przyczyną kłopotów był DURSBAN 480 EC, popularny środek owadobójczy, który można wszędzie kupić (więc zapewne też jest powszechnie stosowany).
 
 2. Glifosat - substancja obecna m.in. w popularnym herbicydzie Roundup (by Monsanto) - podejrzany jest o rakotwórczość do tego stopnia, że Roundup został wpisany na listę preparatów zawierających substancje rakotwórcze przez Kalifornijską Agencję Ochrony Środowiska (OEHHA). Nie wpłynęło to jednak na ograniczenie sprzedaży i Roundup nadal pozostaje najczęściej używanym środkiem do usuwania chwastów.



2. Istnieje także związek między chorobą Parkinsona a pestycydami i glifosatem

3.Nawozy zagrażają płodności - do takiego wniosku doszli brytyjscy naukowcy obserwując jagnięta płci żeńskiej, urodzone przez owce, które w czasie ciąży miały kontakt z substancjami zawartymi w osadzie ściekowym. Jagnięta przejawiały niekorzystne zmiany w budowie jajników, przez co produkowały mniej komórek jajowych.
„Ze względu na to, że już niewielkie ilości substancji chemicznych mogą powodować nieprawidłowy rozwój układu rozrodczego u ludzi, istnieje uzasadniona obawa, że konsumpcja mięsa zwierząt wypasanych na takich pastwiskach (nawożonych osadem ściekowym – PAP) może stanowić poważne zagrożenie dla ludzkiej płodności” – przestrzega koordynator badania dr Richard Lea.

4.  Wracając do glifosatu to prawdopodobnie "zaburza przyswajanie tryptofanu w jelitach, tj. aminokwasu odpowiedzialnego za produkcję serotoniny. Natomiast serotonina reguluje poziomu cukru, insuliny i tzw. czynnika IGF-1, który z kolei odpowiada za produkcję nowych neuronów w ciele. Gdy neurony są niszczone z powodu zanieczyszczonego środowiska, stresu lub złej diety, to ów IGF-1 zapewnia nowe neurony. Jeśli jednak nie działa poprawnie, to mamy ryzyko autyzmu, demencji, depresji, kłopotów z pamięcią, otyłości, cukrzycy, nietolerancji glutenu z celiakią włącznie, nowotworów, poronień, bezpłodności, zaburzeń rozwoju kości, Candidy itd.". Więcej: Glifosat kontra zdrowie

Tymczasem przenika nie tylko do gleby i wód podziemnych, ale jest znajdowany w żywności.



5. Np. w jakże - uważanej za zdrową - jaglance

"Na forach rolników znajdziecie porady, że proso jest gotowe do desykacji, gdy połowa ziaren jest dojrzała. Wówczas stosuje się glifosat (3 l/ha + 5 kg/ha siarczanu amonu) i zbiera po ok.2 tygodniach.(...) Takie oto proso mamy na rynku… A w naszym moczu – sporo glifosatów: wykryto je w 70% polskich próbek moczu. Dla porównania w 90% maltańskich, w 17% szwajcarskich, w 10% macedońskich.

WNIOSEK? Kupujcie proso od ZAUFANYCH ROLNIKÓW. Zapłaćcie za nie więcej, zaoszczędzicie na kosztach leczenia – wydatkach swoich i całego społeczeństwa. Aby zakończyć pozytywnie, przeczytajcie o EKOLOGICZNEJ uprawie prosa: ekoarka.com.pl/uprawa/166-uprawa-prosa-w-rolnictwie-ekologicznym"

 6. Glifosat w oleju
Wspomniana powyżej desykacja glifosatem, czyli wysuszanie plonu przed zbiorem, stosowana jest także na rzepaku. Swego czasu próbowałam dowiedzieć się od pani rzecznik prasowej Oleju Kujawskiego, czy prowadzą pod tym kątem badania swoich dostawców rzepaku, ale nie potrafiła/nie chciała udzielić mi odpowiedzi na to pytanie...
Z tego badania wynika, że w prawie wszystkich olejach i tłuszczach znajduje się glifosat, ale w ilościach nieprzekraczających normy określonej w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 16 maja 2007 r. w sprawie najważniejszych dopuszczalnych poziomów pozostałości pestycydów, które mogą znajdować się w środkach spożywczych lub na ich powierzchni. Czy to mnie uspokaja? Niezbyt. Powyższe przyklady pokazują, że glifosat i pozostałości pestycydów znajdują się prawie wszędzie, w związku z czym trudno obliczyć, jaką faktyczną dawkę przyjmujemy codziennie w spożywanych produktach, ani jak taki "chemiczny koktajl" działa na organizm.

7. Glifosat w piwie

Glifosat jest tak rozprzestrzeniony, że nawet jest w deszczówce. Niedawno znaleziono go także w piwie...
"Wyniki pokazały, że Hasseröder miał najwyższą ilość glifosatu, który według WHO może być rakotwórczy dla człowieka - 29.74 mikrogramów substancji chemicznej na litr piwa. Za nim uplasowały się marki piw, które można kupić
również w Polsce m.in. Jever, Warsteiner, Radeberger, Veltins, Krombacher, Paulaner, Bitburger czy Becks.



Najniższy poziom miał Augustiner Helles - 0,46 mikrogramów pestycydu na litr piwa.
Ale nawet ta ilość jest ponad 4 razy większa niż dopuszczalne normy dla wody, które są ustalona na 0,1 mikrograma na litr wody pitnej - informują niemieckie media."



8. Mało że w piwie, jedzeniu? Glifosat jest także w tamponach i podpaskach...
"24 lutego rozpoczęto usuwanie ze sklepów we Francji i Kanadzie produktów do higieny intymnej firmy Organyc. Wszystko to przez wykrycie szczątkowych ilości substancji rakotwórczej glifosat. Informację opublikował francuski magazyn "60 milionów konsumentów". Podpaski „bio Organyc” dostępne są również w naszym kraju. Reklamowane są jako produkt z tzw. wyższej półki."
I jeszcze jedno źródło


Co więc możesz zrobić?
- unikać produktów z tzw. brudnej 12 (najbardziej zanieczyszczonej pestycydami)


brudna dwunastka, shoppers guide: www.ewg.org/foodnews

- kupować ekożywność lub ze sprawdzonego źródła - biobazary, działeczka, kooperatywa - na pewno coś tam takiego w pobliżu macie

- kupować produkty z tzw. czystej 15 - The Clean Fifteen™- awokado, ananasy, kapusta, mrożony groszek, cebula, szparagi, kiwi, bakłażany, grejfruty i kalafior

- edukować - zarówno rolników, sprzedawców, jak i konsumentów. No i polityków...


- podpisać petycję. "Obecnie trwa ostra debata nt. nieszkodliwość lub wręcz odwrotnie, szkodliwości substancji, której ślady wykryto w owocach i warzywach, w produktach na bazie zbóż, a także w modyfikowanej kukurydzy i soi wykorzystywanym na paszę. W marcu ubiegłego roku Międzynarodowa Agencja Badań Raka (IARC) sklasyfikowała glifosat jako „prawdopodobnie rakotwórczy”. Krótko potem opublikowano dwie inne opinie, całkowicie sprzeczne z opinią IARC: Federalny Instytut Oceny Ryzyka w Niemczech (BfR) ocenił glifosat jako „nierakotwórczy”, a Europejski Urząd bezpieczeństwa Żywności (EFSA) uznał, że jest „mało prawdopodobne, aby dla ludzi stanowił zagrożenie rakotwórcze”. Aby sformułować swoje opinie, obydwie instytucje opierały się na niepublikowanych badaniach fitosanitarnych zleconych przez samych producentów." (źródło)

18-19 maja Komisja Europejska dyskutowała nad odnowieniem zezwolenia na glifosat (jego ważność koczy się 30 czerwca), ale decyzji nie podjęto. Przeciwko glifosatowi są  póki co Francja, Niemcy, Słowacja, Austria, Portugalia i Holandia, pozostałym 19 krajom (w tym Polsce) jest to co najmniej obojętne.
Sprawa jeszcze się rozstrzygnie, ale prawdopodobnie wygra stanowisko korporacji (glifosat zwiększa plony, zapewnia żywność dla świata i ratuje ludzkie życie zmniejszając głód)
Kampania społeczna STOP GLIFOSATOM trwa!

- samemu uprawiać - choćby ziółka na parapecie czy pomidory na balkonie (sorry Kaha, ale wrzucam twoje zdjęcie):

 

28.05.2016

Stare zabawki - cz.V

Zbliża się Dzień Dziecka, a więc czas na okolicznościowy wpis poświęcony starym zabawkom. Co z nimi robić, jak je przerobić? Oto kilka nowych pomysłów wyszperanych w internetach:

1. Sztućce - Barbie. Projekt Catalina Villa z Chile w ramach konkursu REMADE IN CHILE




2. Stojak na biżu - znów nogi Barbie. Ponoć znaleziony na Etsy:


3. Generalnie  nogi inspirują... (instrukcja)


4. Creepy igielniczek (tutorial!)



5. Kolczyki z puzzli (Etsy):


6. Doniczki z gumowych kaczuszek:



7. Rzeźby z zabawek Happy Meal - Dario Tironi Crah Toys


Wcześniejsze posty zabawkowe: 
4
3
2
1