05.02.2016

Nakrętki, wieczka, pokrywki

Oczywiście wszystko może się przydać, nawet stare nakrętki, wieczka i pokrywki. Oczywiście ;-)

Twarze by Ines Seidel:






Pomysły z The Owner Builder Network.co:

Sówki (źródło):


Paleta do akwareli


Karmnik (masło orzechowe+ziarenka, stąd):


Z praktycznych lifehacków to, ktoś na wegedzieciaku twierdził, że plastikowe nakrętki (np. od słoików z Nutellą) są świetne do formowania roślinnych kotletów :-) Rozmiar idealny do burgerów, ale nie wiem, nie próbowałam.

Po przedziurawieniu wieczka i dodaniu rurki powstanie przenośny kubek do owocowo-warzywnych shake'ów:


Inne pomysły mile widziane :-)

27.01.2016

Jeszcze Puszcza nie zginęła

Ech, minister Szyszko coraz bardziej się kompromituje... Zarówno w kuriozalnej sprawie idelogii gender w spotach promujących segregację śmieci, jak i w kwestii Puszczy Białowieskiej.


Wiadomo, że jako leśnik ma na tą sprawę spojrzenie bardziej pragmatyczne, ponieważ leśnicy traktują las jako gospodarstwo. O które, owszem, trzeba dbać, ale ma przede wszystkim przynosić zyski. To, co krzywe, chore i nierówne - do wycinki lub odstrzału. Dla ekologów natomiast ważny jest ekosystem. Wiedzą, że jeśli nie będziemy przyrodzie przeszkadzać, to ona sobie poradzi. Martwe drzewa też są potrzebne. Ta zasada w szczególności powinna obowiązywać w parkach narodowych i rezerwatach przyrody, a już zwłaszcza w Puszczy Białowieskiej, która należy do światowego dziedzictwa UNESCO.
Nic dziwnego, że Entowie się budzą :)

źródło

A gdyby się okazało, że w Puszczy Białowieskiej kryje się lekarstwo na raka? Naukowcy to badają :-) A gdyby drzewa wysyłały wi-fi? Niestety prawdopodobnie wi-fi szkodzi drzewom :-/ Ale i tak są dla nas cenniejsze, niż wszystkie odbiorniki świata.



Petycję w obronie Puszczy Białowieskiej podpisało już ponad 75 tysięcy osób: klik.

Więcej informacji: puszcza-bialowieska.blogspot.com

Breaking news!!! (za fp Greenpeace Polska):
Minister Szyszko został laureatem tegorocznej Klimatycznej Bzdury Roku! Wygrał z dużą przewagą za stwierdzenie, sugerujące że im więcej dwutlenku węgla (podkreślając - naszego, polskiego!) tym lepiej dla roślin.

Nauka ma w tej kwestii odmienne zdanie - większe stężenie tego gazu lokalnie i krótkoterminowo ma pozytywny wpływ na wzrost roślin, jednak w dłuższej perspektywie oznacza więcej terenów pustynnych i ograniczenie obszarów dostępnych dla roślin.

Więcej przeczytacie tutaj: http://naukaoklimacie.pl/fakty-i-mity/mit-im-wiecej-co2-tym-lepiej-dla-roslin-47?t=2



21.01.2016

Hu hu ha, nasza zima zła

O zimowych zabawach słów kilka. Jeśli już ktoś ma szczęście przebywać na terenach, gdzie stężenie pyłu zawieszonego PM10 nie przekracza normy 50µg/m3, to oczywiście można wyjść na dwór i korzystać ze śniegu :-)
Sanki nigdy nie stracą uroku, lepienie bałwana też jest na propsie.
Inne pomysły na ferie zimowe (i nie tylko) podpowiada znów pracownia k. w swoim projekcie "Idziemy na pole". Tym razem trwa edycja zimowa, a wraz z nią stosowne do aury wyzwania (wciąż można się zapisywać na listę, aby dostawać je mailem). Moim zdaniem warto :-)




Poza tym można zająć się tworzeniem lodowników, które ostatnimi czasy weszły pod strzechy, a nawet do szkoły :-)


Śnieg i lód można pokolorować - wystarczy barwnik z wodą i butelka z rozpryskiwaczem :-)


A oto igloo dla zaawansowanych (+fotostory):



Można też spróbować zamrozić bańki mydlane, opis eksperymentu tu: Mydlane bańki zamrożone w Warszawie





I jeszcze info prosto z fb: "Lubicie zimowe spacery? Korzystając z ferii można pobawić się w detektywów i rozpoznawać drzewa po ich zimowych pączkach :-) Miłej zabawy!

Piękna i przydatna grafika dzięki Woodland Trust - nature detectives, polskie podpisy - Trochę inna cukiernia.





 A jeśli chodzi o zabawy zimowe w domu, to kiedyś zrobiłyśmy narciarzy:


Nawet w wersji bezsznurkowej szusowali jak się patrzy :-)



16.01.2016

Zrzędzenie losu

Nie ma to jak zaplanować sobie weekendowy wypad do Berlina przy okazji 10 rocznicy czegoś tam, spakować się, posprawdzać w necie adresy wszystkich wegańskich pizzerri w Berlinie i 15 minut przed wyjazdem zorientować się, że nigdzie nie ma paszportu ani dowodu Dziecka... Nie pytajcie, jak wyglądało nasze mieszkanie wczoraj po południu i wieczorem. Poszukiwania na zakrojoną skalę jednak zakończyły się niepowodzeniem, nigdzie nie pojechaliśmy, atmosfera rodzinna się popsuła, ale przynajmniej mamy porządek :-P Zamiast latać po wegańskich miejscówkach, pójdziemy na sanki nad Odrę.


Nie mam ostatnio szczęścia do podróży, bo w grudniu miałam lecieć do Dublina, również wszystko spakowałam i tuż przed wyjazdem na lotnisko dostałam sms'a o odwołanym locie. Może to Znak, że powinnam raczej siedzieć w rodzinnym mieście? A ostatnio sporo się w nim dzieje. Na plus na pewno jest decyzja prezydenta Opola, żeby do miasta nie wpuszczać cyrków ze zwierzętami. Tylko w dniu ogłoszenia tej decyzji pod ratuszem na rynku stało objazdowe rekinarium (4 rekiny zamknięte w TIRze akwarium) i ani prezydent ani urząd (który wydał zezwolenie), nie widzieli w tym nic niestosownego... Zazgrzytało zdziebko, ale cóż - wszystko w swoim czasie. A dzisiaj Warszawa zapowiedziała, że również nie zamierza wynajmować terenów miejskich dla cyrków ze zwierzętami i wygląda na to, że coraz bliżej do ogólnopolskiego zakazu dla występów wykorzystujących zwierzęta, cudownie!


Petycja - klik

Poza sprawą cyrku wciąż aktualna jest kwestia smogu i zanieczyszczonego powietrza. Kraków przyjął uchwałę antysmogową, wprowadzającą zakaz palenia w piecu węglem i drewnem (od 2019). W Opolu musimy się zadowolić samodzielnym sprawdzaniem informacji o stanie powietrza na stronie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, bo tablic informacyjnych czy ogłoszeń smsowych brak (a smartfona nie posiadam). Aplikacja jest. W tym miesiącu mam zamiar zainwestować w maseczkę ochronną.


Cytat z fp Krakowski Alarm Smogowy: "W ramach projektu "Infoair" realizowanego w ramach programu Obywatele dla Demokracji finansowanego z funduszy EOG sprawdzamy jak Polki i Polacy są informowani o zanieczyszczeniu powietrza. Wyniki są zatrważające! Sprawdzaliśmy ostatnio, jak alarmują małopolskie gminy. Otrzymaliśmy niezwykłe odpowiedzi. Na przykład powiat suski nie poinformował o alarmie, bo był dzień wolny od pracy. Zakopane nie poinformowało, bo informacja ukazała się już w mediach regionalnych. A Nowy Targ dał linka do strony z prognozami (sic!) na której nie informuje się o alarmach, tylko umieszcza prognozy.
Gorąco polecamy lekturę wywiadu!"

Poza tym chcą nam w Opolu wyciąć 1400 drzew, aby... powiększyć cmentarz komunalny. "Wśród ponad 1400 drzew dominują wierzby i topole, ale są też robinie, głogi i drzewa owocowe. Naliczono również mnóstwo krzewów, których powierzchnię oszacowano na ponad 50 tysięcy metrów kwadratowych." Gdzie rozum? Pani Krystyna Słodczyk, opolska ekolożka napisała na swoim fb: "Nekrologiczne sprzężenie zwrotne: brak drzew skraca życie> trzeba więcej cmentarzy> wytniemy drzewa, zrobimy cmentarze> brak drzew skraca życie> potrzeba cmentarzy..."

Stop Deforestation Poster by James Melton, via Behance


03.01.2016

Kolorowanki, kalendarze, tak jakby nowy rok

No i mamy styczeń, przyprószony śniegiem i ściśnięty mrozem. Zostało mi jeszcze kilka dni wolnego, a potem... jakoś będzie trzeba przestawić się z trybu światecznego w tryb pracy. A tymczasem rozkładam na stole kredki i pisaki i zasiadamy z córką do kolorowanki od cioci Asiska :-)


 Co by o kolorowaniu nie powiedzieć - to wciąga. Pewnie rzuciły się wam w księgarniach książki z esami floresami, otagowane jako "antystresowe". Zanim jednak kupicie jedną z nich, możecie najpierw ściągnąć sobie jedną z bezpłatnych (wpisz w Pinterest.com "free coloring pages adults") i przetestować, czy taki rodzaj aktywności wam odpowiada.
Jeśli zdecydujecie się kupić, to wybierajcie obrazki drukowane na grubszym papierze (pisaki przebijają), najlepiej jednostronnie.


Jak się okazuje wokół kolorowania rozrósł się już spory biznes (ceny dobrych kredek, cienkopisów i innych flamastrów bywają zabójcze), ale można też eksperymentować z innymi technikami. Np. herbatą i herbacianymi torebkami :-)
Opis herbacianych rysunków teatangle znalazłam na blogu denimix.pl
 Dla tych, którzy nie przepadają za taką ilością szczegółów i tymi wszystkimi listeczkami, kwiatuszkami i słodkimi obrazeczkami, podrzucam prawdziwe kolorowanki dla dorosłych :-P

Na stronie coloringforgrownups.com znajdziecie ich sporo, jest też aplikacja na telefon.


Polacy nie gęsi i też swój zeszyt ćwiczeń "Mam 30 lat" mają:



A jeśli wciąż nie macie kalendarza ściennego na 2016, to możecie połączyć przyjemne z praktycznym i ściągnąć kalendarz do kolorowania :-)
Ten z mandalami jest uniwersalny, w układzie miesięcznym: klik.


A na Denimix mamy coś po polsku na 2016, ale na razie ściągnąć można tylko styczeń i luty (pozostałe miesiące będę ukazywać się w miarę upływu czasu).

I jeszcze z ostatniej chwili (5.01) kalendarz z bloga Rosy Owl - ściągać i kolorować:


Kolejny edit (09.01): Pozytywny kalendarz 2016 z bloga mamarak.pl:


 Przy okazji, znalazłam też całkiem dobrze wyglądający książkowy kalendarz "ziołowy" z KukBuka: klik. 
"Ma 200 stron, jest zrobiony z papieru z wytłoczyn owoców (crush 100g/m2 oraz olive, kiwi, almound, citrus 120g/m2). Okładka została przygotowana z papieru recyclingowego (700 g/m2).
W środku znajdziecie praktyczne informacje dotyczące sezonowych ziół, sposobu ich wykorzystania (nie tylko w kuchni) czy sposobów przygotowania, podane w bardzo estetycznej i pięknej wizualnie formie."


Jeszcze nie zanabyłam żadnego, myślę nad reusingiem jakiegoś starego kalendarza (idealny byłby taki z 1988 roku), ale musiałabym zrobić przeszper w garażu - może jakiś Kalendarz Szalonego Małolata z tych czasów jeszcze się tam ostał :-)

29.12.2015

Ekopodsumowanie roku 2015

Kiedy jeszcze byłam redaktorką Ulicy Ekologicznej o tej porze roku publikowałam tzw. podsumowanie minionych miesięcy, czyli ekologiczne hity i kity roku (2012, 2013).
Tym razem postanowiłam zamieścić takie trochę bardziej osobiste zestawienie tutaj.
Zdecydowany hit roku i rzecz, z której jestem dumna to opolska grupa freecyklingowa i liczne imprezy wymiankowe, które za każdym razem przyciągały od kilkunastu do ponad setki osób. Było ich w sumie dziesięć, czyli z przerwą wakacyjną odbywały się co miesiąc. Zasady zawsze są takie same:
1. Przynosimy rzeczy, z którymi chcemy się rozstać i dorzucamy je do wspólnej puli.
2. Każdy może wybrać, co chce, z rzeczy przyniesionych przez innych.
3. Rzeczy, które nie znajdą nowych właścicieli, zostaną przekazane na cele charytatywne.
I już. Żadnych wymianek jeden do jednego, żadnych ograniczeń co do ilości przynoszonych i wynoszonych rzeczy, żadnych biletów wstępu. Działa to super, polecam.
Tak było na ostatnich, grudniowych:


Podobnie rzecz się ma z grupą freecyklingową, którą założyłam rok temu. Przechodziła kilka metamorfoz (przez jakiś czas była grupą wymiankową), a obecnie jest w niej ponad 1000 osób z Opola i okolic, które zamieszczają jedynie ogłoszenia typu "Szukam/przyjmę" lub "oddam", a czasem wrzucają zdjęcia gratów wystawionych w okolicznych śmietnikach (coś w rodzaju fp Uwaga, śmieciarka jedzie).
To był hit, czas na kit. A raczej na największe rozczarowanie roku. Był nim opolski RWS, czyli grupa Rolnictwa Wspieranego przez Społeczność. Zajarałam się tą ideą już kilka lat temu i kiedy na początku 2015 w końcu udalo się podpisać umowę RWS z rolnikami, niecierpliwie czekałam na początek sezonu. Niestety był to kiepski rok dla rolnictwa z powodu suszy, więc rolnicy nie byli w stanie dostarczać takich paczek, jak zaplanowali (czyt. warzyw było mało i niezbyt piękne). Kilka osób zrezygnowało już po 10 tygodniach, a dostawy skończyły się już na początku września, zamiast w połowie października. Szkoda, że się nie udało, a jeszcze większa szkoda, że kolejnej próby już raczej nie podejmiemy, bo wszyscy się zniechęcili... Dobrze, że chociaż kooperatywa nadal działa i ma się dobrze :-)

Największy smutek roku? Masowe wycinki drzew w całym kraju, podpalenie Chrobrego, wycinanie Puszczy Karpackiej i Białowieskiej, afera dębowa w Wołczynie... A na świecie pożary lasów na Borneo. Serce się kraje :-/ Czas na jakąś zmasowaną akcję obronną, bo niedługo drzewa będziemy pokazywać dzieciom tylko na ekranie tableta...




Ale żeby nie kończyć na smutno, to jeszcze największa nadzieja roku i lista nowych umiejętności (człowiek uczy się całe życie) :-)
Nadzieję budzi działalność stowarzyszenia Otwarte Klatki, działających na rzecz zwierząt hodowlanych. Mnóstwo udanych akcji, kampanii, wystaw, projekcji, ebooków z bezmięsnymi przepisami, Veganmanii i kuchni społecznych, śledztw i interwencji na farmach. Cieszę się, że i ja mogę w tym uczestniczyć :-)



Co do nowych umiejętności to rok 2015 był pełen upcyklingowych warsztatów i rękodzieła - wyszywanie makatek z Anią Zajdel, siedziska z opon, meble z palet, łapacze snów, biżuteria z guzików, papierowa wiklina, papier mache... Byłam też na świetnych warsztatach śpiewu afrykańskiego z Lydie Kotlinsky i w nadchodzącym roku też zamierzam wydobyć z siebie więcej głosu :-) Z wiedzy kulinarnej pokochałam i nauczyłam się kręcić wegańskie sushi (a wszystko dzięki Natalce), no i zainteresowałam się też kiszonkami (kimchi rządzi). A co los przyniesie? Okaże się.


26.12.2015

Zadbaj o siebie, świat tego potrzebuje

Najczęściej słyszaną przez mnie radą na forach dyskusyjnych lub podczas różnych warsztatów psychologicznych jest "zadbaj o siebie". Brzmi fajnie, ale równie abstrakcyjnie jak "czas tylko dla siebie" :-) Czy tak się w ogóle da? I co to tak naprawdę znaczy? Bo np. wizyta u kosmetyczki czy kurs wizażu to zdecydowanie nie dla mnie...Wolę spędzić kolejną godzinę klikając po 127 otwartych zakładkach internetowej przeglądarki lub czytając sagę fantasy :) Ale czy to jest dbanie o siebie?
Moja znajoma zdefiniowała to jako zdrowy egoizm, czyli niezbędną dawkę uwagi poświęconej sobie samej/emu, aby zaspokoić swoje potrzeby, zarówno fizyczne jak i psychiczne. Niejaki Maslow wyjmyślił taką hierarchię potrzeb:

Podstawa to zadbanie o czyste powietrze do oddychania, zdrowe jedzenie, wystarczającą ilość snu, dostęp do wody, toalety, itp. Zazwyczaj nie doceniamy takich oczywistości jak ciepła woda w kranie, prąd w gniazdku i w ogóle dach nad głową. O nieograniczonym dostępie do internetu nie wspomnę :-) Nie doceniamy, a przecież głównie dzięki zaspokojeniu tych potrzeb, możemy wejść na wyższe poziomy dbania o siebie (chociaż wcale nie uważam, że potrzeba rozwoju osobistego jest ważniejsza niż potrzeba snu - bardziej odpowiada mi podejście Porozumienia bez przemocy i ichniejsza niehierarchiczna lista potrzeb).
Warto jednak uświadomić sobie, jakimi jesteśmy szczęściarzami żyjąc właśnie tu i teraz, i że jeśli nie zadbamy o podstawę, to nasz świat runie. I zauważcie, że większość z tych haseł na dole piramidy związanych jest w gruncie rzeczy z całym ekosystemem, bo wszyscy potrzebujemy oddychać, jeść, pić i żyć w pokoju, niezależnie czy w Polsce, czy w Chinach, czy w Syrii... Jesteśmy jak naczynia połączone, chociaż najczęściej sobie tego nie uświadamiamy i zachowujemy się tak:



Dlatego dbając o innych (i o ich prawo do czystej wody, żywności niemodyfikowanej genetycznie), dbamy też o siebie i o swoje zdrowie... Czego sobie i wam życzę ten nadchodzący nowy rok :-)
Do potrzeb bazowych dopisałabym jeszcze potrzebę energii (najlepiej odnawialnej), kontaktu z przyrodą i równowagi (recyklingu). A w kwestiach konsumpcjonizmu i potrzeb materialnych staram się także stosować do tej piramidy:


A wy jak dbacie o siebie? Egoistycznie czy ekoistycznie?


22.12.2015

Muzyka folkowa dla naszej planety

Dobrze jest czasem przełączyć nastawione automatycznie radio Studnia na jakąś inną stację. W czeskiej Czajowni (Herbaciarni) - radio Vltava można odsłuchać audycję na temat muzycznego projektu Folk Music @Planet Earth, który miał swój finał na zakończonym niedawno szczycie klimatycznym w Paryżu. Osiemnaście nagrań, które powstały specjalnie w tym cyklu, można włączyć na jutiubie. Szkoda, że wśród tylu europejskich dźwięków zabrakło polskich, mimo że Polska jest na liście uczestników projektu. Mam nadzieję, że wkrótce coś jeszcze się pojawi, a jeśli nie - to może jakiś zespół doda coś od siebie? Kocirba, Laboratorium Pieśni, Jazgodki, Kapela ze wsi Warszawa, Dikanda, Kipi Kasza, Księżyc, Sam Suki - tyle mamy przecież świetnych kapel, które czerpią z etno-tradycji całymi garściami...
Tak czy siak dobrze się słucha tej playlisty, zwłaszcza jeśli ktoś lubi folk, a ma już dość kolęd :-P Sprawdźcie to.


17.12.2015

Prezenty na ostatnią chwilę

Jeśli kurier zdąży przed świętami, to prezenty mam załatwione. Oczywiście nie napiszę co dla kogo, jednak jestem zadowolona, że ogarnęłam się na czas. Bo nie zawsze tak jest, a prezenty na ostatnią chwilę, no cóż - często nie da się ukryć, że są na ostatnią chwilę właśnie :->
W tym roku pod choinką będzie trochę rękodzieła (tak, tak - koszyczek z papierowej wikliny...), trochę używek z charytatywnego bazarku na rzecz bezdomnych zwierzaków, dwa kalendarze na Korabki, kilka książek.
Co polecam innym, którzy dopiero teraz zaczynają myśleć o prezentach?
Przede wszystkim - nie panikujcie, prezenty nie są tu ponoć najważniejsze.


  
1. Bezgotówkowe bony na... wspólnie spędzony czas albo inne niespodzianki, które można sprawić najbliższym. Na Educarium są nawet gotowce do wydrukowania (klik). Jeśli sprezentujemy je we własnoręcznie zrobionym wizytowniku (instrukcja origami), to już w ogóle +100 do Gift Maker level Master :-)


2. Handmade - może być na ostatnią chwilę, co jest nietrudne, jeśli ktoś ma zapasy zrobionych przez siebie przetworów, pierniczków albo innej biżuterii.
Ale nawet bez zapasów można coś wyczarować z rzeczy, które zazwyczaj w domu są. Np. cukrowy peelingigielnik (dla krawcowej), zakładki do książki (np. origami):


Ostatnio w czeskim sklepie widziałam fajne zestawy do własnoręcznego wyklejania kolaży (klej, nożyczki, zdjęcia i wycinki z gazet w ładnym pudełku):


Słoik z elegancką etykietą "na dobre wspomnienia", kolorowe karteczki i gelpen to też dobry zestaw :-) W sieci znajdziecie mnóstwo opisów takich słoików ("memory jar"), poniższe zdjęcie to wariacja na temat - w słoiku znajdują się już przygotowane krótkie liściki miłosne na każdy dzień roku. Przygotowując słoik możecie puścić sobie Fisza -  ten kawałek jest idealny.


wersja dla zaawansowanych marzycieli :-)


I jeszcze jeden pomysł słoikowy - podręczna mgławica, z angielska zwana nebulą :-) Potrzebny będzie słoik, dużo waty, woda z barwnikami (można zrobić ze starych markerów i pisaków wyjmując wkłady i mocząc je w wodzie albo z kolorowej bibuły karbowanej) oraz brokat. Przepisów w sieci mnóstwo (szukajcie pod "DIY nebula"), podlinkowuję ten:



Z kamieni lub drewnianych klocków można stworzyć grę na podobieństwo Story Cubes:

 (+ tutorial i sposoby wykorzystania)

Wersja klockowa:



3. Z rzeczy kupnych, acz niematerialnych - bony na próbną lekcję czegoś, na zabieg kosmetyczny, otwarty bilet do teatru czy filharmonii, a jeśli nie znamy gustu adresata, to bon prezentowy do księgarni lub innego sklepu.

4. Ostatnia deska ratunku - wypad do galerii handlowej lub do najbliższego kiosku... A tam można zdać się na los, inwestując w kupon totolotka albo wybierać zgodnie z zainteresowaniami (zbiór krzyżówek lub sudoku, kolorowa gazeta tematyczna). Zostają też klasyczne evergreeny podarkowe - książką lub roślinką doniczkową niczego nie zepsujecie :-)
Można i tak:






10.12.2015

Papierowa wiklina

Mam ostatnio nowe hobby - papierową wiklinę. Wkręcilam się w kręcenie rurek z gazet (najlepsze są gazetki reklamowe/promocyjne), można z nich tak naprawdę zrobić wszystko. Póki co uplotlam 3 koszyczki, kilka gwiazdek i podkładek pod kubki. To naprawdę wciąga :-) W planie mam jeszcze wianek i inne ozdoby (np. bombki, tylko tu zamiast gazet kręci się rurki z karbowanej bibuły). Nie dotarłam do etapu malowania i lakierowania - póki co koszyki podobają mi się w stanie naturalnym.
W Polsce prekursorką i weteranką papierowej wikliny jest Magdalena Godawa, znana pod marką Makkirequ, plecie duże i małe formy - abażury, torebki, koszyki i biżuterię:



Moje pierwsze próby nie były zbyt udane, ale nie trzeba się zniechęcać, teraz rureczki skręcam w trymiga :-) Fajny pomysł na zagospodarowanie makulatury, a przy okazji relaks i satysfakcja.

Też chcecie spróbować? Filmik na zachętę: