24 cze 2017

Film na niedzielę - "NaturePlay - Take Childhood Back" (Zielona szkoła - edukacja po duńsku)

Ten film polecam zwłaszcza rodzicom, jako uzupełnienie "Ostatniego dziecka lasu" i "Witaminy N". Zresztą Richard Louv jest w tym dokumencie często cytowany.




Rodzice cierpiący na kleszczofobię raczej będą się wzdrygać, oglądając ujęcia z leśnych przedszkoli, ale poza tym obejrzenie tego filmu nie grozi niczym więcej niż ochotą na wyjście do lasu :-)
Film z polskim lektorem można zobaczyć np. na efilmy.tv.
Moją uwagę przyciągnęła część poświęcona naturalnym i przygodowym placom zabaw - piękna sprawa. Przy okazji w ciemno polecam nowość książkową "Ścieżka bosych stóp". W ciemno, bo jeszcze nie czytałam, ale osoba autorki jest gwarancją, że to musi być dobre (tu: mój wywiad z Anną Komorowską na Ulicy Ekologicznej).

A skoro już o ścieżce bosych stóp, to łapcie krótką instrukcję - zarówno w wersji domowej jak i plenerowej (frajdap.blogspot.com).
A jeśli ktoś się wybiera do Czech/Austrii, to na pograniczu, w Valticach jest 5kilometrowa ścieżka bosych stóp z 11 przystankami. Ponoć w Niemczech takie bose szlaki  to całkiem popularne atrakcje turstyczne, może i my kiedyś doczekamy :-)


W Czechach jest takich ścieżek już kilkadziesiąt + portal dla tych, którzy lubią chodzić boso: www.zijnaboso.cz. U sąsiadów działa też stowarzyszenie Bosa Turystyka, które działa m.in. na rzecz tworzenia bosych ścieżek (i doradza, jak na to zebrac fundusze). Piękna sprawa.



W Polsce natomiast działa Stowarzyszenie Warmińskich Chłopów Bosych, którzy w zeszłym roku ogranizowali 3-dniową imprezę Bosowisko (z tego roku wieści brak), zapraszają też do odwiedzenia Bosego Labiryntu (250m, otwartego cały rok, 12 godzin dziennie).



A dlaczego warto chodzić boso? Oprócz korzyści fizycznych i zdrowotnych, znalazłam też takie new age wyjaśnienie: Uziemiony znaczy zdrowy.
A zatem uziemiajmy się!


17 cze 2017

Jak naprawić... parasol

Wiadomo nie od dziś, że naprawianie to nowa czerń, choć ten hit sezonu dotrze do Polski pewnie za jakieś kilka lat. Są już pewne jaskółki tego trendu - np. Repair Cafe Piła, ale generalnie trzeba nam takich więcej.
Zaczynam więc nowy cykl "jak naprawić...?", przy czym bazować będę na wiedzy z internetów, bo sama w naprawianiu dopiero raczkuję. Ale od czegoś trzeba zacząć.
Na pierwszy ogień - parasol + instrukcja z www.instructables.com. Wygląda prosto - do naprawy wystarczy tylko kawałek giętkiego drutu.



Jak zwykle warto zapoznać się także z komentarzami, bo w nich można znaleźć link do sklepu z parasolowym upcyklingiem .

Znalazłam też filmik z parasolniczką w roli głównej (gdybyś ktoś szukał dla siebie ścieżki zawodowej, to w ogóle polecam kanał YT "Pasjonaci TV"):




Przydałyby się takie zakłady w każdym mieście (na pewno są w W-wie i w Rzeszowie), ale skoro nie ma, to trzeba sobie radzić samemu.
Nie znalazłam instrukcji naprawiania po polsku (po angielsku tak), ale na YT jest pełno filmików instruktażowych tego typu, może się przydadzą (zwłaszcza w taki dzień jak dziś):



Ewentualnie, jak macie swoje typy na naprawę parasoli (i nie tylko) - dajcie znać!

***
Inne wpisy parasolowe: tu

13 cze 2017

Lody z brudnej wody

Piękne, czy straszne? Projekt Polluted Water Popsicles ma tylko swój fanpage na Facebooku. Ale internety donoszą, że kryje się za tym trójka tajwańskich studentów, a lody z brudnej wody to ich praca dyplomowa. Pobrali próbki ze 100 ujęć wody (rzek, potoków, fontann, kranów), po czym na podstawie zamrożonych próbek wykonali 1:1 modele z polimeru, które pokazują, jak bardzo zanieczyszczona jest woda (nawet w miejscach, gdzie się tego nie spodziewamy).

 Foto i info via The Jealous Curator

10 cze 2017

Czas zaplanować wakacje

No, i zbliża się ten czas - lato, wakacje, urlopy, podróże małe i duże. W tym roku wyjątkowo pracuję w trybie etatowym (po latach free-lansowania), więc mogę sobie pozwolić jedynie na krótkie weekendowe wypady i może tydzień -dwa gdzieś stacjonarnie. Przeglądam internety, rozważam różne opcje (a jest ich sporo). Może się gdzieś spotkamy?
1. Na 90% wybieram się do Wolimierza, na coroczny festiwal, tym razem pod hasłem Festiwal Nasion. Trzeci weekend lipca, warto.



2. Poza tym nęcą mnie Zielone Kręgi - szamański festiwal uzdrawiania, 8-15 sierpnia, ale daleko (jak dla mnie), więc zobaczymy... Klimaty bardzo Rainbow Gathering, a zachęcił mnie ten film:




3. W zasadzie, gdyby Puszcza nie była na drugim końcu Polski, to od razu zainstalowałabym się w obozie obrońców.

PUSZCZA WZYWA! WŁĄCZ SIĘ!
🌲Dołącz do Obozu dla Puszczy: info poniżej
🌲Wesprzyj działanie Obozu: rzeczowo bit.ly/2rbyF2P | $ pomagam.pl/dlapuszczy
🌲Bądź w Puszczy tego lata: wspieraj lokalnych gospodarzy
🌲Poinformuj znajomych + wyraź swoją solidarność

Jak to działa?
Obóz to miejsce dla osób chcących działać na rzecz objęcia całej Puszczy parkiem narodowym, oparte na zasadach samoorganizacji. Możesz zostać z nami na dłużej, nocować na miejscu, włączyć się w życie obozowe i współtworzyć plan dalszych działań. Możesz też przyjechać tylko na konkretne spotkanie, albo na jedną noc, żeby nas wesprzeć, dowiedzieć się więcej o Puszczy, pogadać i wymyślić jak możemy współdziałać.
Co robimy?
* Działamy pokojowo na rzecz ochrony Puszczy. Wymyślmy wspólnie co możemy zrobić! Demonstrację? Performens? Akcję informacyjną?
* Organizujemy spotkania, warsztaty, spacery. Zgłoś swój pomysł!
* Budujemy obóz. Każda para rąk i każda umiejętność się przyda.

Jakie są warunki?
Nocujemy w namiotach, mamy bieżącą wodę i trochę prądu. Jest sławojka i toi-toiki. Budujemy kuchnię polową i pomieszczenie z prysznicami ogrodowymi. Jest duża stodoła, która służy nam za pokój spotkań i jadalnię, a obok mniejsza komórka z miejscami do pracy. Już jest fajnie, a wkrótce będzie jeszcze lepiej!
Co wziąć ze sobą?
Karimatę, śpiwór i coś cieplejszego na chłodne wieczory. Ewentualnie własny namiot, choć na miejscu jest kilka wspólnych. Miskę, kubek i sztućce. Latarkę, mapę, coś na komary. Możesz przyjechać własnym autem lecz liczba miejsc postojowych na terenie jest ograniczona – dlatego przyda się rower.
Jak dołączyć?
Napisz nam wiadomość na FB lub na mejla dlapuszczy@gmail.com, albo dzwoń: 507 604 292
Szukasz transportu / możesz zaoferować transport?
Dołącz do grupy i daj znać: https://web.facebook.com/groups/183725275488768/

 + tegoroczne Dni Kultury Pokoju (Słoma i przyjaciele) odbędą się w Białowieży 11-12 sierpnia. Lepszego zaproszenia chyba nie trzeba :-)

 4. Pojechałabym też na warsztaty Pełnym głosem, w Bieszczadach, organizowane przez Fundację OVO. Dwa terminy w sierpniu, cena przyzwoita:





5. Wschodnia część Polski, zainteresowana kulturą ludową/tradycyjną/zwał jak zwał - dla was jest Folkowisko, tym razem pod hasłem Cuda Wianki - już za miesiąc!



 A może ty znasz/organizujesz jakieś letnie wydarzenia czy warsztaty? Chwastingi, joga, land art, naturalne budownictwo? Daj znać w komentarzu :-)

6 cze 2017

Zrób komuś dzień dobry

Długo się nie mogłam zdecydować, czy dzisiejszy wpis poświęcić roślinom (zbierajcie bez! last minute na syropy, lemoniady i suszenie, bo zaczyna przekwitać), czy ptakom (czytam teraz "Rzecz o ptakach" - ptaki są niesamowite!), ale w końcu padło na Loesje, czyli Lusię :-)
Wczoraj byłam w bibliotece na warsztatach kreatywnego pisania z Loesje, co polegało na grupowym wymyślaniu chwytliwych i trochę przewrotnych haseł na zadany wcześniej temat/y.

Na pewno zetknęliście się już z plakatami podpisanymi "Loesje [luszje], czyli po polsku Lusia, narodziła się w Arnhem w Holandii, 24 listopada 1983 roku. Przez parę tygodni donosiły o tym uliczne plakaty. Obecnie Loesje to grupa ludzi działających na całym świecie na rzecz wolności wyrażania własnej opinii i kreatywności, a jednocześnie postać, poprzez którą chcą inspirować innych. Działalność Loesje ma pobudzać do refleksji, a także kreatywnego i twórczego myślenia oraz uświadomić możliwość wpływania na najbliższe otoczenie.




Loesje wyraża swoje myśli w postaci krótkich haseł zamieszczanych na czarno-białych plakatach. Ich estetyka podkreśla, że najważniejszy jest tekst i znaczenia, jakie ze sobą niesie, a nie kolorowa, atrakcyjna wizualnie forma. Minimalizm stylistyki wyróżnia je także w natłoku wielobarwnych reklam. Charakterystyczny dla plakatów jest również brak interpunkcji, poszerzający możliwości ich interpretowania. Teksty pojawiają się w przestrzni publicznej także w postaci szablonów, murali, wlepek.






Hasła znajdujące się na plakatach Loesje powstają podczas warsztatów kreatywnego pisania, których celem jest pobudzanie do kreatywnego i twórczego myślenia, wyrażania opinii za pomocą krótkich sloganów. Warsztaty zachęcają do podjęcia konstruktywnej dyskusji na bieżące tematy, do działania i inspirowania innych do aktywizmu społecznego, podejmowanego na rzecz zmiany w swoim środowisku loklanym, a także w wymiarze globalnym."

Więcej & archiwum plakatów: www.loesje.pl | www.loesje.org



Co ważne - jeśli podoba ci się któreś z haseł Loesje, możesz je pobrać ze strony i powiesić np. na klatce schodowej czy na tablicy ogłoszeniowej. Które wybierzesz?



 

23 maj 2017

Ogródek sąsiedzki, The Growroom, Zielona Ławeczka

Do Opola jakoś nie dotarła idea ogrodów społecznościowych/sąsiedzkich, więc własnymi doświadczeniami nie mogę się podzielić, ale gdyby ktoś zapragnął, to jakiś czas temu IKEA udostępniła plan i instrukcję do zbudowania takiego sprytnego ogródka wertykalnego.



Nazywa się to GrowRoom i tu znajdziecie całą wiedzę niezbędną do zbudowania tegoż: ponoć wystarczy 17 kawałków sklejki i ok. 500 śrubek, a poza tym wiertarka, młotek i śrubokręt. Jeśli ktoś z was zechce spróbować, to koniecznie podzielcie się doświadczeniami :-)


Może zrobicie to w ramach III edycji konkursu grantowego Zielona ławeczka?

W konkursie mogą wziąć udział zespoły sąsiedzkie (minimum pięcioosobowe). Sąsiedzi łączą siły, rejestrują się na stronie zielonalaweczka.pl, przygotowują projekt przebudowy danego terenu, (przeprowadzając przy tym konsultacje w lokalnej społeczności) i mają szansę otrzymać od Fundacji Banku Ochrony Środowiska grant pieniężny wraz z nagrodą rzeczową w postaci ławki parkowej, o łącznej wartości do 1200 zł. Później samodzielnie odpowiadają za urządzenie nowego, zielonego zakątka. Warto zaznaczyć, że w skład zespołu musi wchodzić przedstawiciel zarządcy terenu. To właśnie on będzie później odpowiedzialny za poprawne wykonanie projektu i to na jego konto zostanie przesłany grant, który pomoże w modernizacji osiedlowego skweru czy placu. Przypominamy, że grupy konkursowe należy zarejestrować do 14 czerwca, a gotowe projekty przesłać do końca czerwca.

 A propos Ikea i ogrodów - jeszcze taki filmik mi wyskoczył - wiszący organizer do butów w roli wertykalnego domowego, czy balkonowego ogródka na zioła, sałatę itp. Dla mnie bomba :-)

18 maj 2017

Drugie życie kartonowej rury #3

Kartonowe rurki - znacie? Nie mówię o zwykłych wucerolkach, tylko tych solidniejszych tubach - po folii strech, tapetach, czy innych wynalazkach. Tydzień temu wzięliśmy je na warsztat z cyklu "Drugie życie rzeczy". Powstały cudeńka :-)
Głównie rainsticki, czyli deszczowe kije - instrumenty muzyczne imitujące dźwięk deszczu + organizery na biurko.
Tak to wyglądało:


Jak zrobić kij deszczowy?Potrzebna wam będzie kartonowa rurka i wypełniacz (jakieś ziarna, nasiona, kamyki, muszelki, koraliki - im większe, tym głośniejszy dźwięk) oraz drut lub folia aluminiowa. Oryginalnie rainsticki wykonywane były z kaktusa, a obecnie wiele z nich wykorzystuje wbite spiralnie gwoździki/wykałaczki przez całą długość rury, które spowalniają ruch wypełniacza w środku (tutorial) Jednak z gwoździkami za dużo roboty, a drut też daje radę :-) Tak naprawdę folia aluminiowa albo papier do pieczenia skręcone w coś w rodzaju łańcucha DNA też dają radę.


Inne pomysły na rurki:
sofa
A co z kartonowej tuby #1
A co z kartonowej tuby #2

3 maj 2017

Co dobrego #6

1. Dobry jest na pewno prezent urodzinowy, który dotarł do mnie z pewnym czasowym poślizgiem (lovja Asisko!). Najwazniejsze, że dotarł i jest z gatunku "tych wymarzonych".  Mięciusia bluza z kieszeniami i ręcznie malowaną paprocią/odciskiem paproci z Galerii Księżyc. Cudo. Podobna do tej, ale jednak inna, bo księżycowe dzieła są niepowtarzalne.


2. Dobry jest film/dokument "Życie według Łukasza" - o Łukaszu Łuczaju, tym od Dzikiej Kuchni i jadalnych chwastów. Obejrzyjcie sobie w ramach majówki:




3.A jeśli szukacie dobrej muzy, z ekoprzesłaniem, to zdecydowanie polecam Formidable Vegetable Sound System, na którą natrafiłam przypadkiem, szukając piosenek o kimchi (tym razem specjalne pozdrowienia dla Natalki):-)




FVSS nagralo nawet kawałek o toalecie kompostowej i... nie jest to obciach.
Poza tym ta australijska grupa śpiewa dużo o permakulturze, w lecie będą nawet w Europie (m.in. na festiwalu kompostu na Malcie, aaa - nie moge uwierzyć, że jest takie wydarzenie). Chętnie bym się wybrała, bo muza spoko, a i ludzie przesympatyczni, ale zobaczymy, co los przyniesie.



30 kwi 2017

Noc Walpurgi 2017

To już dziś - święto czarownic, czyli noc z 30 kwietnia na 1 maja. Jesteście gotowe na sabat lub choćby symboliczne ognisko, żeby odegnać złe duchy?
Czarownice, czarodziejki, wiedźmy, zielarki, szeptuchy, mądre kobiety. Wspólczesne wiedźmy (kobiety, które wiedzą) to raczej doule i położne przyjmujące domowe porody, ekoedukatorki, strażniczki nasion, ogrodniczki permakulturalne, zwołujące i trzymające Kręgi Kobiet, promotorki dzikiej kuchni i wiedzy o chwastach, artystki, feministki - jest nas wiele, coraz więcej.
Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie udało się wam spalić na stosie.



Najpiękniejsze wiedźmy to 13 Rdzennych Babć - międzynarodowy krąg starszyzny kobiet. One wiedzą.
Dokument o nich - akurat na dziś.



Dlaczego 13? Bo kalendarz księżycowy liczy 13 miesięcy, a nie 12 (policzcie, ile jest pełni w roku). Do tej liczby odnosi się również książka "13 pierwotnych matek klanowych" - polecam artykuł o niej w Sabatniku. Sam Sabatnik również gorąco polecam.


Czytajcie, oglądajcie, lećcie.

25 kwi 2017

Jak ocalić świat, grając w gry

Jane McGonigal twierdzi, że to możliwe, posłuchajcie:



Mnie prawie przekonała :-) Nie jestem jednak typem gracza, więc nie sprawdzę tej teorii na własnej skórze. Ale podoba mi się myśl, że da się rozwiązać problemy współczesnego świata dzięki skillsom rozwiniętym podczas licznych rozgrywek. I że zmieniając nasze podejście do codziennych problemów/traktując je jako kolejne wyzwania i stopnie do wyższego poziomu, zyskamy zarówno większy dystans i jak skuteczność naszych działań.
"- Kiedy gramy, nasz mózg traktuje przeszkody jako wyzwania, dzięki którym możemy się uczyć i doskonalić swoje umiejętności. Pobudza nas też do szukania kreatywnych rozwiązań, przezwyciężenia trudności rozmaitymi sposobami i poprawiania swoich osiągnięć. W codziennym życiu często widzimy zamiast wyzwania zagrożenie, boimy się, że nie damy rady sprostać zadaniu, wyobrażamy sobie, co może pójść źle i nie jesteśmy w stanie dostrzec potencjalnych korzyści. Jednym słowem, zjada nas stres. Metoda SuperBetter polega na tym, by nauczyć się wykorzystywać naturalną zdolność naszego mózgu do łagodzenia tego stresu. Chodzi o to, by stając w obliczu wyzwania w realnym świecie, uruchomić w sobie sposób myślenia i działania, który nasz mózg aktywuje, kiedy gramy w rozmaite gry, przeważnie tylko dla rozrywki." - fragment wywiadu z Jane opublikowanego w Gazecie.



Gry w realny sposób mogą pomóc także osobom dotkniętym depresją, stresem, szokiem czy borykającymi sie z problemami neurologicznymi. 10-minutowa gra w Tetris pomaga pozbyć się traumy powypadkowej - mam nadzieję, że ta wiadomość nigdy mi się naprawdę nie przyda, ale nigdy nic nie wiadomo... ("Psychologowie poznawczy dowiedli, że traumatyczne wspomnienia kształtują się do sześciu godzin po wydarzeniu, zaczęto więc zastanawiać się, czy można zrobić coś, by umysł nie zawiesił się na obrazach, do których potem będzie wracać, powodując wspomniane dolegliwości. Okazało się, że taką szczepionką poznawczą jest np. Tetris lub inna gra operująca łatwo rozpoznawalnym i natrętnym obrazem.
Jeśli osoba, która doświadczyła lub była świadkiem traumatycznego zdarzenia, w ciągu 24 godzin po traumie pogra choćby przez 10 minut w Tetrisa, to o połowę spadnie ryzyko, że będą ją prześladować wizualne reminiscencje traumy. Tetris jest tak angażujący wizualnie, że mózg wypiera inne obrazy, skupiając się na wzrokowym przetwarzaniu obrazu gry. Efektywność tej metody została potwierdzona badaniami laboratoryjnymi - m.in. powtórzone badanie z 2009 i 2010 roku w Oksfordzie.")



Jane na bazie swoich doświadczeń (kilkumiesięczna depresja spowodowana wstrząsem mózgu) stworzyła aplikację/grę SuperBetter - być może jest to coś podobnego do Habitica - nie wiem. Ja używam tej drugiej (to już rok? szok) i naprawdę chętniej łykam B12, kiedy mogę sobie za to przyznać punkt :-) Kiedy akurat mam przerwę w korzystaniu z aplikacji, to jakoś łatwiej zapominam o takich codziennych pierdołach jak suplementacja czy podlewanie kwiatków...więc polecam. A jeśli ktoś z was przetestuje SuperBetter - dajcie znać, czy się sprawdza :-)


23 kwi 2017

Film na niedzielę - Królestwo

Były filmy na grypę, jest film na niedzielę. Właśnie wróciłam z bezpłatnego seansu filmu "Królestwo" w ramach akcji "Odpowiedzialni za ziemię". Jeśli szukacie pomysłu na familijne spędzenie czasu albo po prostu dobrego  filmu przyrodniczego - voila.

"Królestwo zamyka słynny dokumentalno-przyrodniczy cykl Mikrokosmos (1996), Makrokosmos (2001) i Oceany (2009). Tym razem twórcy skoncentrowali się na zwierzętach lądowych, zabierając widza w cudowną podróż przez tysiące lat, aby oczami zwierząt na nowo odkryć dobrze nam znane europejskie terytoria i opowiedzieć historię natury, naszego kontynentu i człowieka od epoki lodowcowej do czasów współczesnych." Wiele z tych ujęć nakręcono w Puszczy Białowieskiej. Zdaje się, że Francuzi mają dar do przyrodniczo-edukacyjnych dokumentów, bo przecież Był sobie las, to także produkcja francuska.



Film jest dostępny w internetach, ale warto obejrzeć na dużym ekranie, tak tylko mówię :-)

18 kwi 2017

Dzień ZIemi na krakOFFskiej

Za 4 dni kolejny Dzień Ziemi :-) Prognoza pogody taka sobie (łagodnie mówiąc), więc raczej nici z wygrzewania się na słońcu, ale atrakcji i tak zaplanowaliśmy sporo. Zapraszam do Opola na krakOFFską 36.


W programie tradycyjne wymianki/freeshop, a poza tym warsztaty z robienia doniczek i akcja "Schronisko dla roślin".
Doniczki planujemy m.in takie (z butelek PET):

Instrukcja tu:


A relacja wkrótce :-)


14 kwi 2017

Drugie życie T-shirtów

Coś tu już kiedyś o przerabianiu T-shirtów wrzucałam, ale wracam do tematu, bo tydzień temu mieliśmy kolejne warsztaty z cyklu "Drugie życie rzeczy".

Z T-shirtów można przede wszystkim zrobić sznurek/włóczkę [googlować: T-yarn], który używamy do innych projektów - szydełko, makrama, tkanie - możliwości jest wiele i efekty końcowe różne :-)


Na warsztatach robiliśmy z takich sznurków makramowe otulacze na słoiki (lub doniczki), a z samych T-shirtów powstały torby na zakupy.



Tutoriali jest pełno w internetach, ale wrzucam tu ten, który wypróbowałam na warsztatach:

I jeden pomysł, którego nie wypróbowałam z powodu braku kotów i odpowiednio dużego T-shirta :-)


Zaletą tych projektów jest to, że nie trzeba umieć szyć i nawet dziecko podoła :-)

Foteczki - jak zwykle - Natalka.

***
Inne posty o koszulkach: 
1
2
3

4 kwi 2017

Mikrowyprawy #1 (albo Ach. co to był za weekend #8)

Termin mikrowyprawy wprowadził do polszczyzny  Łukasz Długowski ze swoją książką "Mikrowyprawy w wielkim mieście".


Inspirował się określeniem microadventure ukutym przez Alastair Humphreys'a.

Mikrowyprawy to krótkie wypady, które pozwalają nam poczuć ducha przygody, wolności i niezwykłości, który zazwyczaj towarzyszy "prawdziwym" podróżnikom.
Mi bardziej pasuje termin wagary, a z kolei Czesi znają mikrowyprawy pod swojskim pojęciem "wycieczka/výlet". Śmiem zaryzykować stwierdzenie, że Czesi są mistrzami wycieczek i ta tradycja - jednodniowych lub dłuższych wypadów w najbliższe okolice, żeby odkryć nieznane sobie jeszcze jeziorko, wejść na jakąś górkę, rozpalić ognisko, no i wypić piwo - jest u nich dobrze ugruntowana.

 (fotka archiwalna z czeskiej Szumawy, gdzie swego czasu przeżywaliśmy microadventure with magic mushrooms)

Wg Alistair Humphreys'a mikrowyprawą może być na przykład przejażdżka nieznanym autobusem na pętlę końcową :-) Albo spanie pod gwiazdami. Alba jazda stopem.
Łukasz Długowski proponuje spływ rzeczki dziecięcym pontonem, pobujanie się w hamaku nad Wisłą, czy choćby pójście do pracy inną drogą niż zawsze.
Ja z kolei polecam spacer roślinny, który może być wspaniałą mikroprzygodą, jak okazało się w zaprzeszły weekend (pierwszy prawdziwie wiosenny). Spacer organizowała Ola i Arek i dzięki im za to, bo bushcraft, survival i poszukiwanie roślin nie są im obce :-)
Elementy mikroprzygody (czas trwania ok. 5 godzin):
- przejażdżka autobusem na pętlę Turawa Park
- przejście za obwodnicę z grupką częściowo nieznajomych ludzi
- zbieranie ziół na łące i w lesie (czy wiecie, że listki dziurawca mają taki mikroskopijne dziurki, które widać tylko pod słońce?)
- biwak, czyli ognisko (rozpalane krzesiwem), herbata z fermentowanych i świeżych liści poziomek, kawa żołędziowa, podpłomyki z mąki żołędziowej i pszennej, sałatka z czosnaczka, szczawiu, przytulii, krwawnika, pokrzywy i kilku innych ziółek.
- powrót również autobusem
- koszt mikrowyprawy - 5,20zł (2x bilet MZK)+ zrzutka "co łaska" dla prowadzących


Zdjęcia: najlepsza Natalka


To się nazywa szczęście w pobliżu miasta. Zdecydowanie do powtórki.


23 mar 2017

Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)

W Polsce rzeki i woda traktowane są po macoszemu, a tymczasem w Nowej Zelandii rzeka Whanganui dostała prawa istoty ludzkiej, ponieważ plemię Maori traktuje ją jak swojego przodka.
To chyba pierwsza rzeka na świecie, której przyznano takie prawa, ale za przykładem Nowej Zelandii poszły zaraz Indie, które przyznały prawa istoty ludzkiej swoim świętym rzekom - Gangesowi i Jamunie. Obie zresztą tego naprawdę potrzebują, ze względu na ogromne zanieczyszczenie i brak jakichkolwiek regulacji w zakresie ochrony środowiska w Indiach. Ponieważ sprawa jest świeża, to nie wiadomo jak będzie wyglądało wykonanie tego prawa w praktyce, ale mogłabym te dwie wiadomości czytać bez końca, są promykiem nadziei, że można wyjść poza antropocentryzm.



Życzę Odrze i Wiśle, Warcie, Bugowi i wszystkim rzekom świata, żeby szanowano ich bieg i nie regulowano w imię ekonomii i Świętej Przepustowości, tylko traktowano jak żywe istoty.
I oczywiście myślami jestem z protestującymi w Standing Rock.

Czas przytoczyć pieśń, która nieodparcie kojarzy mi się ze spotkaniami Rainbow Family. "The River Is Flowing"  - napisana w 1970 przez Sun Bear, członka ludu Chippewa.



***
Inne posty o wodzie:
Ekomarzanna, woda, wiosna
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody