3 sty 2016

Kolorowanki, kalendarze, tak jakby nowy rok

No i mamy styczeń, przyprószony śniegiem i ściśnięty mrozem. Zostało mi jeszcze kilka dni wolnego, a potem... jakoś będzie trzeba przestawić się z trybu światecznego w tryb pracy. A tymczasem rozkładam na stole kredki i pisaki i zasiadamy z córką do kolorowanki od cioci Asiska :-)


 Co by o kolorowaniu nie powiedzieć - to wciąga. Pewnie rzuciły się wam w księgarniach książki z esami floresami, otagowane jako "antystresowe". Zanim jednak kupicie jedną z nich, możecie najpierw ściągnąć sobie jedną z bezpłatnych (wpisz w Pinterest.com "free coloring pages adults") i przetestować, czy taki rodzaj aktywności wam odpowiada.
Jeśli zdecydujecie się kupić, to wybierajcie obrazki drukowane na grubszym papierze (pisaki przebijają), najlepiej jednostronnie.


Jak się okazuje wokół kolorowania rozrósł się już spory biznes (ceny dobrych kredek, cienkopisów i innych flamastrów bywają zabójcze), ale można też eksperymentować z innymi technikami. Np. herbatą i herbacianymi torebkami :-)
Opis herbacianych rysunków teatangle znalazłam na blogu denimix.pl
 Dla tych, którzy nie przepadają za taką ilością szczegółów i tymi wszystkimi listeczkami, kwiatuszkami i słodkimi obrazeczkami, podrzucam prawdziwe kolorowanki dla dorosłych :-P

Na stronie coloringforgrownups.com znajdziecie ich sporo, jest też aplikacja na telefon.


Polacy nie gęsi i też swój zeszyt ćwiczeń "Mam 30 lat" mają:



A jeśli wciąż nie macie kalendarza ściennego na 2016, to możecie połączyć przyjemne z praktycznym i ściągnąć kalendarz do kolorowania :-)
Ten z mandalami jest uniwersalny, w układzie miesięcznym: klik.


A na Denimix mamy coś po polsku na 2016, ale na razie ściągnąć można tylko styczeń i luty (pozostałe miesiące będę ukazywać się w miarę upływu czasu).

I jeszcze z ostatniej chwili (5.01) kalendarz z bloga Rosy Owl - ściągać i kolorować:


Kolejny edit (09.01): Pozytywny kalendarz 2016 z bloga mamarak.pl:


 Przy okazji, znalazłam też całkiem dobrze wyglądający książkowy kalendarz "ziołowy" z KukBuka: klik. 
"Ma 200 stron, jest zrobiony z papieru z wytłoczyn owoców (crush 100g/m2 oraz olive, kiwi, almound, citrus 120g/m2). Okładka została przygotowana z papieru recyclingowego (700 g/m2).
W środku znajdziecie praktyczne informacje dotyczące sezonowych ziół, sposobu ich wykorzystania (nie tylko w kuchni) czy sposobów przygotowania, podane w bardzo estetycznej i pięknej wizualnie formie."


Jeszcze nie zanabyłam żadnego, myślę nad reusingiem jakiegoś starego kalendarza (idealny byłby taki z 1988 roku), ale musiałabym zrobić przeszper w garażu - może jakiś Kalendarz Szalonego Małolata z tych czasów jeszcze się tam ostał :-)

3 komentarze:

Kornelia Weronika Orwat pisze...

Ja wzięłam kalendarz Mamy (taki wielki dla całej rodziny,na ścianę) i odwróciłam na lewą stronę. Te strony są białe, i rysuję sobie na nich tabelkę - kalendarz miesięczny z dużymi okienkami do notatek. Zresztą, mam zamiar przetestować różne opcje - tygodniowe, miesięczne -hulaj dusza, mazać mazakiem lubię:-)

ekomania pisze...

Kalendarze ścienne mamy, ale ja lubię sobie zapisywać Ważne Sprawy w zeszycikach. Na szczęście mój terminarzowy dylemat się dziś rozwiązał, bo dostałam w prezencie feministyczny Terminarz Herstoryczny: http://www.przestrzenkobiet.pl/pl/home/

szopa.szop pisze...

Kalendarz z mandalami jest super! Bardzo, bardzo mi się podoba :)