17 paź 2011

Zieloni śpią nago

No to przeczytałam. Okrzyków zachwytu nad tą książką nie wzniosę, ale jeśli ktoś szuka sympatycznej lektury o ekologicznych postanowieniach pewnej bloggerki z wątkiem miłosnym w tle, to proszę bardzo.
Vanessa Farquharson, czyli ekologiczna Bridget Jones, za cel stawia sobie nie tyle zrzucenie zbędnych kilogramów, ile ograniczenie swego śladu węglowego, czyli negatywnego wpływu na środowisko. Codziennie przez rok wprowadza jedną zmianę, o czym pisze na swoim ekoblogu... Przy okazji znajduje też miłość :-)
Czyli nic nowego, ale bywa zabawnie.
Irytować może (przynajmniej mnie) chaotyczność wprowadzanych zmian i  uporczywe wytykanie weganom braku humoru, no bez przesady...Głębsze przemyślenia pojawiają się rzadko i nie na miarę "Inteligencji ekologicznej", ale kto szuka ten znajdzie.  No, i do tego można mimochodem poznać realia kanadyjskie, co traktuję jako dodatkowy walor poznawczy tej książki. Dowiedziałam się też kilku rzeczy o byciu "zielonym", na przykład że sikanie w samolocie jest bardzo nieeko (abstrahując od nieekologiczności samolotów w ogóle) i że istnieje serwis randkowy dla nawiedzonych ekomaniaków (Green singles).
A gdyby ktoś chciał zapoznać się z polską wersją podobnego projektu, to polecam zajrzeć na reaktywowanego niedawno bloga Zielona strona życia. Zmian na razie pojawiło się 226, jest więc co czytać :-)

2 komentarze:

ewelina b pisze...

Książka mało wartościowa:-(A szkoda bo ekologia to ciekawy temat na książkę.
http://czytamtocodobre.blox.pl/2013/07/Zieloni-spia-nago-Vanessa-Farquharson.html

Sylwia P pisze...

A mi się książka podoba, nie jest super-eko-ważna i eko-zmieniająca życie. Jest za to zabawna, ironiczna i momentami autoironiczna. I lekka. Nie jest to dla mnie wada, bo nie traktuję jej jako podręcznika do ekologii. Ok, jest mało poważna, ale na letnie czytanie nadaje się bardzo dobrze:)