30 kwi 2012

Kompromitacja polskiego żarcia


Od czasu afery z solą przemysłową polscy producenci powinni zrobić rachunek sumienia. Chociaż nie wiadomo, czy to im pomoże, bo nie tylko ja straciłam zaufanie do przetworzonej żywności.
Tacy na przykład Czesi (śledzę ich media na bieżąco w ramach pracy zawodowej) mają polskiego żarcia serdecznie dość, czyli po krk. I wcale im się nie dziwię.
Najpierw podejrzana sól, potem zatruty susz jajeczny, kakao, w którym nie było prawie wcale kakao ,

a  na koniec chrupki kukurydziane, które nie powinny zawierać glutenu, ale go zawierają. 

I to wszystko w ciągu ostatnich kilku miesięcy.
"Czeski minister rolnictwa Petr Bendl chce więc zgody Unii Europejskiej na zakaz importu jedzenia z Polski. Jego zdaniem nasze towary są zagrożeniem dla Czechów. Ma to związek z tzw. aferą solną, ale też kwasem mrówkowym, który w polskich ogórkach i kapuście kiszonej z sieci Makro wykryła Czeska Państwowa Inspekcja Rolniczo-Żywnościowa (SZPI) - wyjaśnia PAP. Chodzi też o mięso, ryby, pieczywo i makarony."

Ja też poproszę o zakaz produkcji i sprzedaży tych wszystkich syfnych produktów (a o ilu rzeczach jeszcze nie wiemy?). Unio, zgódź się. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze proponuję zainwestować w lokalnych ekorolników, ogrody miejskie i kursy zdrowego gotowania dla dzieciaków (bo jak się okazało większość osób w wieku 14-22 lata nie ma pojęcia o gotowaniu i bazuje na gotowcach lub fastfoodach). Takich konsumentów będziemy mieli, jak ich sobie wychowamy.
Back to the roots.




I jeszcze taka animacja. Przesłanie i wykonanie ok, ale fakt że zrobiona na zlecenie firmy, która jest lepszą wersją mcdonalda, trąci hipokryzją. A może tylko dla mnie jest tu jakaś luka w logice. Zabijamy z miłością i szacunkiem? W trosce o lepszy świat?

29 kwi 2012

Smok Latający

Wczorajszy dzień dostarczył mi wiele wrażeń, nie tylko jeśli chodzi o partyzantkę robótkową (przy okazji - rower wyszedł pięknie:
), ale także załapałyśmy się z Córką na Smocze warsztaty.

Zajęcia prowadziła Alena Trafimava - autorka projektu Smoka Latającego, czyli "ekologicznego tekturowego stwora, który powstał z inspiracji zabawkami ludowym, a jego konstrukcja wykorzystuje zasadę pantografu. Zabawka jest wzorcowym przykładem etnodesignu i ekodesignu, czysta tektura falista pozwala i zachęca dzieciaki do dekorowania Smoka na dowolny sposób.
Smoki Latające prezentowane były podczas Festiwalu Łódź Design oraz Przetwory 5 i 6.
Ta zabawka zdobyła pierwsze miejsce w Etnokolekcji 2011 oraz została włączona do zbiorów Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie."
 Dodam jeszcze, że zabawka jest tym bardziej eko, że nie trzeba do niej kleju (tyle, co na skrzydła). Nasz egzemplarz dzielnie latał przez całą drogę do domu, ale w drzwiach mieszkania odpadła mu część ogonowa, więc bez taśmy się chyba nie obędzie. Natomiast gotowca można kupić za 20zł tu. Polecam :-)

27 kwi 2012

Dziergaj się!

Jako rozgrzewkę przed jutrzejszą akcją bezpośrednią, wrzucam kilka międzynarodowych inspiracji z zakresu craftywizmu, guerilla knitting, yarn bombing, knitgrafitti, czyli po polsku partyzantki robótkowej.
Oto najbardziej znane przykłady światowe:
i krajowe:
Poznańska Partyzantka Włóczkowa i otulacze dla rogów poznańskich koziołków:

Kaktus, który wyrósł na ręce Igacego Łukasiewicza w Krośnie za sprawą Maluki:
Oraz tarcza dla warszawskiej syrenki w ramach International Day of Yarn Bombing:
W ostatnim przypadku wkroczyła jednak Straż Miejska, więc supersyrenka długo się nie nacieszyła nowym wdziankiem dla tarczy... Tak to już bywa ze sztuką ulicy.

W partyzantce robótkowej, oprócz samego aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, zachwyca mnie kreatywność i barwność (tu: supergaleria) ożywiająca miejską przestrzeń.
A tu jeszcze więcej zdjęć i kilka słów o Agacie Oleksiak, tworzącej pod pseudonimem Olek. Potrafi ona zwłóczkować nawet wielkogabarytowe konstrukcje typu spychacz :-) A oto jej wdzianko dla nowojorskiego "Wall Street Bull".
No więc, jeśli ktoś chciałby wziąć udział w akcji robótkowej, to zapraszam jutro na opolską Ulicę Kultury, gdzie w gronie Koła Gospodyń Miejskich mamy zamiar obszydełkować stary rower :-) Zapraszam wszystkich do współudziału, weźcie szydełko, włóczki starczy dla wszystkich.

26 kwi 2012

Tani Mebel


Jak to się stało, że dopiero wczoraj dotarłam pod ten adres i dlaczego tak późno? Gdzieście byli przez te 4 lata i czemu nie w zakładce „ulubione”???
Mowa o Tanim meblu – internetowym magazynie dla fanów absurdu, DIY, recyklingu, robótek ręcznych i ładnych fot (właśnie w tej kolejności). A także dla ironistów i stylu rodem z Bachora, wysmakowanej szaty graficznej i tutoriali, na podstawie których trudno będzie wam cokolwiek zrobić, ale przynajmniej się pośmiejecie (moim faworytem jest abażur namiotowy, jeż i jego dzwonek oraz świeczniki z śrub kolejowych). 
Wprost nie mogę uwierzyć, że takie cudeńko się w polskim necie uchowało i żałuję, że nowych numerów już nie będzie :-(
Nie wiem, czy mój apel pomoże, ale błagam o kolejną edycję "Taniego mebla", niech będzie nawet raz na rok, ale będzie!

25 kwi 2012

Ekomajówka

Jeśli wciąż nie macie pomysłu, gdzie spędzić zbliżający się tzw. długi łikend, a chcielibyście zrobić coś niebanalnego, a może i pożytecznego, to zapraszam na:

1. Majówkowy hardcore we FreeLabie pod Wołczynem/Kluczborkiem.
Co zabrać: namiot i śpiwór, ubranie robocze i rękawice, 25zł/dzień na składkowe jedzenie, chęć do pracy
Czego się spodziewać: nowych ludzi, tworzenia miejsca od podstaw, fizycznej pracy, wspólnej zabawy :-)

2. Majówka w Barkowie - ekowiosce k/ Gołdapi (Warmia-Mazury)
Co zabrać: podobnie jak w punkcie pierwszym. Można pominąć ubranie robocze, jeśli jedzie się w celu relaksu. W takim przypadku weźcie więcej kasy 40zł, zamiast 20/dzień.
Czego się spodziewać: odpoczynku, pracy i nauki (budowa pieców rakietowych), teorii i praktyki permakultury, wege posiłków, dyskusji, ognisk (prosimy o zabranie instrumentów muzycznych), wycieczki do “Galerii Wiejskiej” w Przełomce

3. Majówki rodzinne, głównie na Dolnym Śląsku, ale nie tylko. Propozycje bardziej komercyjne, więc weźcie kasę, a spodziewajcie się waty cukrowej, pseudorycerzy, pseudoduchów i pseudoindian. Ale także warsztatów, koncertów, zwiedzania muzeów, kiermaszów i tego typu przynależności festynowych :-)

A może u was dzieje się coś ciekawego? Dajcie znać w komentarzach, pliiiiz.

23 kwi 2012

Książek czar...

Wypadałoby napisać coś o książkach, skoro dziś mamy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich, ale to co ostatnio czytam nie jest stricte literaturą ekologiczną.
Za to ciekawa jestem najnowszej książki Olgi Tokarczuk, niech no tylko wpadnie w mój czytnik :-P


O drugim życiu książek już kiedyś wspominałam, o sztuce Mateja Krena też, ale Guy Laramee'a i jego Biblios jeszcze tu nie było. To popatrzcie :-)

22 kwi 2012

Ile muzyki w architekturze?

Zastanawialiście się kiedyś nad tym, co ma wspólnego architektura z muzyką? Jeśli nie, to obejrzyjcie krótki wykład Davida Byrne'a (tego z Talking Heads) w ramach TED Talks:











David Byrne od swojej koncepcji muzyki zdeterminowanej przez miejsce, w którym będzie słuchana, poszedł o krok dalej i zrealizował kilka instalacji bezpośrednio łączących muzykę z architekturą, czyli Playing the building. Umieszczając w przestrzeni budynków różne metalowe elementy, rury i przewody sprawił, że każdy z odwiedzających mógł sobie zagrać na budynku. Dźwięki określiłabym mianem 'dziwnych', a muzykę 'eksperymentalnej' (można posłuchać nagrań), ale co kto lubi...

A sam pomysł "dźwięczenia" budynków albo innych obiektów przestrzennych podoba mi się, choć  muzyczną architekturę  nie tak łatwo wprowadzić w życie, o czym świadczą poniższe przykłady:

1. Chimecco, czyli grający most zaprojektowany przez Marka Nixona:



2.  Kunsthofpassage Funnel Wall, czyli dom w Dreźnie, posiadający skomplikowany system rynien, który podczas deszczu... No właśnie... Jednak nie gra, po prostu słychać szemranie spadającej wody, bez melodii jako takiej. Rozczarowani? Bo ja trochę tak :-)



3. Vitthala Temple w Hampi (Indie) - posiada 56 kolumn wydających dźwięki charakterystyczne dla hinduskiej skali muzycznej (SaReGaMa). O tak:

 Żałuję, że nie wiedziałam o tym 11 lat temu :-)

4. Schody grające, czyli jak sprawić, żeby ludzie przestali korzystać ze schodów ruchomych. Oczywiście to  fake, bo w rzeczywistości to nie schody wydają dźwięki, ale i tak pomysł w dechę:


5. Projekt Anywhere organ

21 kwi 2012

Różowa intuicja

Tytuł posta zgapiłam od MLP, takie filmy też oglądam.
A tymczasem na świecie...
Co byście do nich wrzucali?

Jest jeszcze irlandzka firma Pink Recycling, która zajmuje się dostarczaniem i odbiorem specjalistycznych wielkogabarytowych toreb do wywozu gruzu

Chyba nie muszę dodawać, że dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim fan(k)om różu. W końcu:
albo
 

20 kwi 2012

Atom stop

Zastanawiałam się kiedyś, co tak ludzi (czyt. rząd Polski) rajcuje w elektrowniach atomowych, że tak bardzo chcą je budować... Czy ta moc/wydajność, czy cena, czy mniejsza ilość odpadów (ale za to jakich odpadów)? O co w tym chodzi?
Oczywiście dla każdego z tych argumentów łatwo można znaleźć kontrargument:
Moc owszem, wielka, ale w przypadku ewentualnej katastrofy trzeba się liczyć ze skażeniem gleby i atmosfery w promieniu kilkudziesięciu kilometrów (jaka moc, takie skażenie). A o tym, że wypadki się zdarzają, i to nawet w krajach dużo bardziej cywilizowanych niż Polska, świadczy zeszłoroczna tragedia w Fukuszimie...

Cena - zmienna. Chwilowo w miarę niska, ale nie wiadomo jaka będzie za kilka lat. Poza tym uran trzeba sprowadzać z zagranicy (Afryka), bo w Polsce czystych złóż nie mamy (jedynie rudy uranowe na Podlasiu i Dolnym Śląsku), co sprawia że jesteśmy zależni od cen narzuconych przez importera.
Odpady - ilość odpadów z elektrowni jądrowej jest stosunkowo niewielka, ale jeszcze nikt nie wymyślił sensownego sposobu na jej składowanie, utylizację, czy recykling. Odpady jądrowe to puszka Pandory, z którą nie wiadomo, co zrobić - wrzucić do morza, wysłać na pustynię, wystrzelić w kosmos?
Póki co "odpady wysokoaktywne są zagęszczane i chemicznie przetwarzane, następnie stapiane w temperaturze 1150 stopni C z proszkiem szklanym, tworząc w ten sposób nierozłączny składnik szkliwa. Następnie wypełnia się nim grubościenne beczki ze stali nierdzewnej. Dla nich jest również przewidziany inny sposób składowania; umieszcza się je na głębokości 1000m w otworach wiertniczych które następnie są czopowane (np. Diablo Canyon, CA, USA;Hanford Site, WS, USA) . Zużyte paliwo reaktorowe jest odpadem wysokoaktywnym. Po wyjęciu z reaktora wrzucane jest na okres 15 lat do basenów z wodą. Po tym okresie jest szczelnie zamykane i przewożone na składowisko pośrednie skąd trafia do przeróbki polegającej na rozkruszeniu prętów i roztopieniu ich w kwasie azotowym, oraz dalszej przeróbce  chemicznej (odzyskanie części Uranu i Plutonu). Następnie pozostałe składniki traktowane są podobnie
jak odpady wysoko aktywne. Z jednej tony uranu powstaje 130 litrów wysokoaktywnych odpadów, 5 beczek po 400 litrów średnioaktywnych i 15 beczek słabo aktywnych odpadów" Tia.

Więc moje stanowisko w sprawie atomu jest jasne - boję się go, nie chcę znów pić płynu Lugola, niebezpieczna to zabawka. Mam nadzieję, że do budowy elektrowni jądrowych w Polsce nie dojdzie, choć pełen niedociągnięć Program Polskiej Energetyki Jądrowej jest od dawna przygotowany, lokalizacje wytypowane, zgody państw ościennych uzyskane.
Informacja dla osób, które jeszcze sobie nie wyrobiły zdania w sprawie energetyki jądrowej: w dniach 23-29 kwietnia trwa europejska akcja Dla przyszlości bez Czarnobyla i Fukuszimy.
Bielsko - Biała; Bydgoszcz, Chojnice, Choczewo, Chorzów, Darłówko, Gdańsk, Jelenia Góra, Kościerzyna, Koszalin, Krokowa, Kraków, Lublin, Łódź, Oświęcim, Opole, Poznań, Szczecin, Słupsk, Toruń, Warszawa, Wrocław - tam odbędą się spotkania z gośćmi "z Ukrainy, którzy w 1986 roku i później bezpośrednio uczestniczyli w likwidowaniu skutków katastrofy nuklearnej w elektrowni jądrowej w Czarnobylu. Na organizowany cykl spotkań przyleci także Japończyk, który prowadził gospodarstwo rolne w odległości około 50 km od elektrowni w Fukuszimie. Goście opowiadać będą o swoich doświadczeniach związanych z katastrofami nuklearnymi, które miały bezpośredni i dramatyczny wpływ na ich życie."
 Amen

19 kwi 2012

Recykling czasu

Co prawda to już nie te czasy, kiedy zegarek na rękę był szczytem pragnień i obowiązkowym elementem podarunków komunijnych, ale wciąż jeszcze są tacy, co noszą, kolekcjonują i używają.
A co jeśli nie nosisz, nie zbierasz, a w szufladzie znajdujesz stare zegarki po pradziadku? Co z nimi zrobić?

1. Może motocykle jak Dmitrij Khristenko?
2. Albo rzeźby jak Michael Roberts?
3. Biżuterię (jak  Scradeus)?

Stare zegarki można też przekazać Chabersztynie w celu twórczego wykorzystania :-)

18 kwi 2012

Dzień Ziemi 2012

Pamiętacie o Dniu Ziemi? To już w niedzielę. Uprzejmie donoszę, że lista miast świętujących Dzień Ziemi na podlinkowanej przez chwilką stronie jest niepełna, brakuje tam Grójca!
To znane mi tylko z nazwy miasteczko na cały tydzień zamienia się w proekologiczną warsztatownię, kino, teatr, fitnesscentrum, biobazar itd. W zasadzie krócej zajmie wymienienie tego, czego na Grójeckich Dniach Ziemi nie będzie, niż cytowanie listy atrakcji. A więc nie będzie smażonych kiełbasek, ani zespołów disco-polo. Możliwe też, że nie będzie pogody (choć na razie prognozy są pomyślne).
Gdyby ktoś zamierzał wpaść (a warto), to poniżej plakacik:
A wszystko to za sprawą osoby, która mogłaby swoją energią zasilić lokalną elektrownię, a nadwyżki sprzedawać na rzecz zrównoważonego rozwoju. Anno - jesteś wielka :-)
Być może to właśnie początek nowej kategorii pod nazwą ekoaktywiści, bo i tacy są wśród nas.

17 kwi 2012

O-Ko-Spoko :-)

Dzisiejszy dzień, podobnie jak łikend, upłynął mi pod znakiem kooperatywy.
Wrażenia z warszawskiego zjazdu mam bardziej niż pozytywne. Mile zaskoczyła mnie ilość fanów i sympatyków spółdzielczości, z zazdrością słuchałam relacji zagranicznych kooperatystów/ek (lub kooperantów/ek) o ich prężnie działających grupach. Smakował wegański obiad (hummus, tempeh, pomidorki, kasze, kiełki, raj) przygotowany przez zgrany warszawski kolektyw i podawany na talerzykach otrębowych. No, i przede wszystkim poznałam w realu osoby znane dotąd z wirtuala (pozdrawiam FreeLab i Lokalną Żywność), wzięłam udział w warsztatach przeklinając w duchu brak umiejętności klonowania się. Nie żałuję więc sobotniej pobudki o 4.30 i w ogóle niczego nie żałuję :-)
Natomiast dzisiaj miały miejsce pierwsze zakupy kooperatywy opolskiej, które miałam okazję koordynować i przeżyć. Zakupy - u miejscowego ekorolnika, czyli pana Teofila Furgola - zakończyły się sukcesem.

 Jako bonus dostaliśmy siatkę zielska, czyli krwawnika, pokrzywy i mniszka, szklankę domowego soku z jabłek oraz przepisy na miksturę jajeczną i domową chałwę :-) Po szaleństwie ważenia i rozdzielania zamówień nastąpiło pierwsze spotkanie kooperatywy, na które przyszło ok. 20 osób. Co prawda prochu nie wymyśliliśmy, ale czasem miło jest spotkać ludzi, którzy lubią warzywa...
A to mi przypomina o trwającym od niedzieli Tygodniu Weganizmu, któremu staram się ostatnio hołdować. Co prawda na przeszkodzie odżywiania się w 100% wegańsko stoi mi gorące uczucie do miodu i czekolady z okienkiem, ale pocieszam się, że nawet 77% się liczy. 

16 kwi 2012

Klub Ładnie Naprawię - polska odpowiedź na Repair Cafe

Relację z I Zjazdu Kooperatyw Spożywczych napiszę później, jak się wyśpię. Podobnie jak zachętę do hucznych obchodów Tygodnia Weganizmu.
A tymczasem - w imieniu serwisu Ładnie naprawię zapraszam na pierwsze spotkanie Klubu Ładnie Naprawię.

Czy czyta nas Łódź?? Bo to tam odbędzie się spotkanie inauguracyjne. Już jutro, 17 kwietnia 2012 r. (wtorek) od godziny 17.00 - 19.00 w kawiarni Mebloteka Yellow ul. Piotrkowska 138/140, (stara fabryka w głębi podwórka na terenie kompleksu Off Piotrkowska).

Klub to cykliczne spotkania użytkowników serwisu Ładnie Naprawię oraz wszystkich osób które są zainteresowane naprawianiem, odnawianiem, przerabianiem, recyklingiem, upcyklingiem.

Podczas spotkania będzie można podyskutować na temat sposobów naprawiania, przerabiania, odnawiania, wymienić się doświadczeniami, radami oraz wskazówkami w tej dziedzinie.

Dla wszystkich zainteresowanych dostępny będzie komputer z dostępem do internetu za pomocą którego będzie można założyć konto w serwisie Ładnie Naprawię i dzięki temu prezentować rzeczy, które chce się oddać do naprawy bądź ofertę świadczonych usług w zakresie naprawiania. Osoby, które nie są biegłe w obsłudze komputera otrzymają niezbędną pomoc i wskazówki dotyczące korzystania z serwisu Ładnie Naprawię.

Ponadto podczas spotkania zaprezentujemy:
-  Serwis Ładnie Naprawię (idea działania, dla kogo działamy, co udało się naprawić do tej pory)

Udział w spotkaniu Klubu Ładnie Naprawię jest bezpłatny. Wszystkim klubowiczom Kawiarnia Mebloteka Yellow oferuje 50% zniżki na kawę, herbatę w trakcie trwania spotkania klubu!   

Zapraszamy Juniorów i Seniorów do wspólnego ładnego naprawiania! Czekamy na wszystkich artystów w swoim fachu nie zależnie od wieku, profesji, wykształcenia!
 
W przypadku pytań (także od osób, które chciałyby założyć taki klub u siebie) prosimy o kontakt:
Maciej Mazerant
tel. 606732886
 Relacje mile widziane :-)

Zapowiada się rozwój polskiej wersji kawiarenek naprawczych? Oby, bo idea holenderskich Repair Cafe jest po prostu boska. W skrócie - to sieć miejsc, gdzie można przyjść z jakimś zepsutym klamotem i spróbować go naprawić korzystając z pomocy doświadczonego wolontariusza Złotej Rączki. 
"  - Po prostu utraciliśmy nawyk, a właściwie kulturę reperowania rzeczy; wyrzuca się je zbyt łatwo, a przecież można przywracać je do użytku - mówi Martine Postma, inicjatorka i założycielka już 20 "naprawczych kawiarenek" w Holandii. W wynajętym w Amsterdamie lokalu na ścianach wiszą piły, śrubokręty, kable elektryczne. Czterech entuzjastów elektroniki pracuje nad zepsutą aparaturą stereo i odkurzaczem, a dwie szwaczki reperują odzież. "
Trzymam kciuki za Klub Ładnie Naprawię, przybywajcie tłumnie, zakładajcie u siebie :-)

12 kwi 2012

Złodzieje zapalniczek

Zapalniczki jednorazowe z punktu widzenia gospodarki odpadami są równie upierdliwym, nie poddającym się recyklingowi śmieciem, jak jednorazowe długopisy, szczoteczki do zębów czy maszynki do golenia. Na pewno są gdzieś statystyki, ile ich rocznie ląduje na wysypiskach, no bo gdzie indziej. I na pewno nie są to dane wesołe.
A zatem: zanim kupisz nową zapalniczkę, zastanów się, czy naprawdę jej potrzebujesz (reduce). Może jednak zapałki? Jeśli już kupujesz, to kup taką z zaworkiem, którą można ponownie napełnić gazem -do kupienia w kioskach (reuse). Niestety napełnianie ma tą wadę, że co prawda przedłuża się życie zapalniczki o kilka wcieleń, ale za to produkuje się kolejny nierecyklowalny śmieć - pojemnik ciśnieniowy na gaz.
No, i trzecie R - recykling. W przypadku zapalniczek niestety nie istnieje. Za to pokazuję kilka oryginalnych sposobów na upcykling. A może znacie inne?
1. Żyrandol:
2. Motocykle z dwóch zapalniczek (wymagane zaawansowana sprawność majsterkowicza - tutorial)
Przyda się tez filmik - jak rozebrać zapalniczkę na części:


3. A może przenośną pamięć USB? (tutek)

4. Możecie też spróbować użyć zapalniczki jako otwieracza do butelek. Pod tym linkiem filmik instruktażowy (i jako bonus wiele linków do sposobów otwierania piwa długopisem, płytą CD itp.)

5. Na koniec, z kronikarskiego obowiązku - ramka (brzydka i droga):

11 kwi 2012

Nieskażeni cywilizacją

Omo, to rzeka w Afryce, o której istnieniu dowiedziałam się dobrych kilka lat temu przy okazji oglądaniu filmu OMO- droga w przeszłość. Słowacka grupa  6 śmiałków przepłynęła rzekę Omo, spotykając po drodze plemiona nieskażone cywilizacją. Polecam dokument, trzyma w napięciu.
A tu kilka dni temu przeczytałam, że  świat przedstawiony w filmie Pavla Barabaša prawdopodobnie przestanie istnieć. Nie on pierwszy i nie ostatni (koniec języka Bo), bo choć trudno w to uwierzyć, ale codziennie na Ziemi bezpowrotnie wymiera kilkadziesiąt gatunków roślin i zwierząt. W tym ludzi. Najbardziej zagrożone wyginięciem są plemiona żyjące w rezerwatach, pozornie z dala od cywilizacji. Kto by nie chciał zobaczyć takiego dzikiego człowieka, który nie wie, co to telefon i internet... No, cóż, wystarczy wybrać się na ludzkie safari na Andamanach albo na wycieczkę do Amazonii. Możliwe jednak, że te plemiona niedługo wymrą albo już się to stało. Jak twierdzi Fabricio Amorima z brazylijskiej fundacji FUNAI, zajmującej się ochroną dzikich plemion, największym zagrożeniem dla wszystkich tych grup plemiennych jest "nielegalne rybołówstwo, wycinanie i spławianie drzew, górnictwo, hodowla bydła i działania misjonarskie oraz przemyt narkotyków". Jednym słowem - cywilizacja.
Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tzw. uncontacted people, zajrzyjcie na uncontacted tribes. Pełno informacji, trochę zdjęć, a nawet film. Film ma udowodnić niedowiarkom, że "nieskażeni cywilizacją ludzie" rzeczywiście istnieją, bo "jeden obraz znaczy więcej, niż tysiąc słów".
 
A jak ktoś zobaczy, to może zechce pomóc tym plemionom żyć nadal w taki sposób, jak dotychczas? Można wesprzeć inicjatywę podpisując petycję lub wpłacając darowiznę na rzecz kampanii informującej o prawach "uncontacted tribes" do ziemi i ochrony.Tak?