2 sty 2013

Fuck For Forest

Wczoraj książka, dzisiaj film. Kulturka musi być.
O Fuck For Forest przeczytałam wcześniej już tyle artykułów, wywiadów i zapowiedzi, że w zasadzie skłamałabym, gdybym napisała, że nie wiem, co mnie czeka.
Dokument o grupie ludzi, którzy kręcą amatorskie porno (i zachęcają do tego innych), a pieniądze uzyskane za oglądanie filmów, chcą przeznaczyć na jakieś ekologiczne projekty. Przy tym cała ta grupa to banda pogubionych freaków, których nikt nie lubi - ani ekolodzy, ani wolnościowcy, ani plemię w dżungli amazońskiej, któremu chcą pomóc ocalić 800 hektarów ziemi. Nawet oni sami się nie za bardzo lubią...
Smutne to było dość.


Zazwyczaj mam mieszane uczucia w przypadku wykorzystywania cyca i golizny w celach zbiórki pieniędzy. W przypadku zwykłego szczucia cycem można zastosować bojkot, wzruszenie ramion i foch, ale tu?  Czy to Femen, czy nagie kalendarze charytatywne (ostatnio hiszpańskie matki ), czy Irina Palm... Wiadomo,  cel uświęca środki, lepiej nago niż w futrze, ale gdzie jest ta granica?

A przy tym FFF są zadziwiająco skuteczni. Może właśnie dzięki temu, że wbrew wykonywanemu zajęciu są rozbrajająco naiwni i czyści. Cała ich strona wygląda jak kolaż hippisowskich haseł (typu Change reality with love and sexuality!) i zdjęć porno, które pasują tam jak kwiatek do kożucha. Naprawdę niewiarygodne, że udało im się w ten sposób zebrać ok. pół miliona euro, którymi wspierają ekowioski i organizacje ekologiczne w Ameryce Południowej i na Słowacji. A jednak.

Mistrzowie fundraisingu?

3 komentarze:

Kasia Znana pisze...

Nie wątpię, że kolektyw FFF miał niezłą zabawę podczas zbierania funduszy na cele ekologiczne. Smutnym jednak był fakt, że ich wizja niekoniecznie pokryła się z rzeczywistością. Zapewne tak miało być...

Najbardziej jednak spodobało mi się to, że Leona (kreatorka FFF) po nieudanej misji zakupienia terenu w dżungli, sadziła drzewka przez kolejne miesiące. Co, jak dla mnie, było najbardziej sensownym ruchem proekologicznym...

Pozdrawiam :)

Zielona pisze...

Ciągle nie mogę się zebrać, żeby zobaczyć ten film.

szast.prast pisze...

jest jeszcze American Apparel, które wyrównuje reklamowym seksem deficyty w kasie przedsiębiorstwa płynące z szycia ciuchów w Stanach i etycznej polityki zatrudnienia:-)

a film bardzo chciałabym zobaczyć.