22 mar 2012

Mydło piękności szkodzi...

W zasadzie nigdy nie piszę o kosmetykach, bo nie jestem ich fanką. Tzw. kolorowych nie używam  w ogóle. A w zestawie podstawowym mam tylko pastę do zębów (aktualnie Vicco, moja ulubiona),  mydło (teraz Biały Jeleń, bo zapomniałam że w składzie ma Sodium Tallowate, czyli łój zwierzęcy...) i szampon (Bambino, niestety wcale nie najlepszy, ale dostaliśmy w prezencie). W zimie poszerzam zestaw o jakiś balsam lub peeling. Staram się korzystać z najbardziej wiarygodnej i najczęściej aktualizowanej listy kosmetyków nietestowanych na zwierzętach, czyli Listy OK!
Uwaga: poniższe marki testują na zwierzętach, więc starajcie się je bojkotować


Etyczne zakupy nie zawsze mi wychodzą i czasem idę na łatwiznę albo w pośpiechu kupuję najtańszą pastę i mydło w osiedlowym markecie, trudno.
Czasem eksperymentuję - zamiast mydła używałam glinki ghassoul, zamiast szamponu wywaru z orzechów lub mydlnicy lekarskiej. Zamiast balsamów i kremów - masło shea albo olejki naturalne. Zamiast dezodorantu - olejki zapachowe. Ale generalnie im mniej kosmetyków stosuję, tym lepiej się czuję (i moja skóra też).

Natomiast, jeśli jesteście żądni informacji o ekologicznych kosmetykach -zajrzyjcie na blogi: Bez chemii, beEKOEkocentryczka, W dobrym stylu eko, Zielona wśród ludzi oraz Życie bez okrucieństwa. Tam też znajdziecie wskazówki i linki do sklepów internetowych lub stacjonarnych.
A skoro już jesteśmy przy tych ostatnich, to bardzo podoba mi się inicjatywa krakowskiego sklepu Melasa, gdzie można uzupełnić na nowo butelki po płynie do prania i płynie do mycia naczyń. Kiedyś, bardzo dawno temu, kiedy marka Body Shop rzeczywiście była eko, natural, organic i cud wegański miód (obecnie należą do korporacji L'Oreal, która z ekologią i etyką niewiele ma wspólnego), to także prowadzili w wybranych sklepach akcję dolewania kosmetyków do opakowań przyniesionych przez klientów. Fajny pomysł na zmniejszenie ilości śmieci, choć wymiar ma raczej symboliczny.
A wy jak sobie radzicie z kwestią kosmetyków? Ograniczacie ilość, robicie same, kupujecie tylko sprawdzone? Podpowiedzi i ciekawe linki zawsze mile widziane :-)

8 komentarzy:

(beEKO). pisze...

Dziękuję za wspomnienie o moim blogu:)
Ja ostatnio kupuję sporo kosmetyków, ale jest to spowodowane wymianą moich starych, chemicznych na nowe, bardziej naturalne i ekologiczne. Uczę się, czasem błądzę, ale już tak jest, że człowiek uczy się na błędach. Jednak pomimo, że mój zestaw podstawowy jest większy niż Twój, to i tak uważam się za kosmetyczną minimalistkę. Nie gromadzę zapasów i zawsze zanim coś kupię zastanawiam się, czy na prawdę tego potrzebuję???
A pomysł z dolewkami jest genialny, niestety ze względu na odległość nie jestem w stanie skorzystać:(

nata pisze...

nareszcie coś o kosmetykach ;)
moje sposoby dla urody:
1. zamiast balsamów do ciała, jako krem na twarz i odżywka na końcówki włosów : olej kokosowy eko (100% naturalny, atest agrobiotest, na biedną kieszeń - 250gr/15zł i starcza na dłuugo). podobno jest dobry też w kuchni, choć u mnie stoi tylko w łazience.
2. zamiast toniku do twarzy - hydrolaty roślinne (w sklepach typu "sam zrób krem")
3. zamiast kupnej maseczki na twarz - różne glinki rozciapkane i wiele wiele przepisów na maseczki naszych mam, np. rociapkane owoce, marchewka itd
4. zamiast mydeł z łoju zwierząt - np. alterna z rosmana, z certyfikatem vegan ok!
5. zamiast pilingów kupnych - robię z kawy, z cukru, z soli + vehiculum z mydła lub właśnie olejku kokosowego
6. dezodorant z ałunu
7. pasta do zębów himalaya
8. okres - kubeczek menstruacyjny
9. depilacja mechaniczna + olejek krokoszowy na niechciane włosy (oj, chyba nie działa ;)
10. i od wielkiego dzwona na rzęsy henna + olejek rycynowy
11. płukanki na włosy - piwo, napary z herbat

szampon, żel pod prysznic, czasem lakier do paznokci- to niestety "tylko" nie testowane na zwierzętach - tu ktoś zna coś naturalnego? orzechy indyjskie do włosów?
a eko szczoteczka do zębów? :)

Zielona pisze...

A ja właśnie chciałam zaprosić Ciebie do zabawy. Jeśli masz ochotę na kosmetyczne zwierzenia to szczegóły tutaj: http://zielonawsrodludzi.blogspot.com/2012/03/musze-to-miec.html

ekomania pisze...

nata - dzięki za listę!

Zielona - wybacz, ale totalnie nie kumam, ococho w tych blogowych zabawach z tagami, qiuzami, candy, wyzwaniami i swapami, starej daty jestem. Trąci łańcuszkiem cała akcja, a hasło "Muszę to mieć" działa na mnie jak płachta na byka - nic nie muszę, niczego nie chcę, zostawcie mnie w spokoju :-)

Magda Kościańska pisze...

Ostatnio zaczęłam wypróbowywać kosmetyczną produkcję własną :) Oleje, oliwy, zioła... wszystko to przydaje się w odkrywaniu nowych możliwości. A poza tym jestem bardzo zadowolona z produktów Sonettu (także z mydełka) - gdy pierwszy raz kupiłam płyn do naczyń tej firmy byłam pod ogromnym wrażeniem - cały dzień chodziłam po chacie i zachwycałam się jaka to fajna sprawa :D I przy okazji dziwiłam, po co komu chemia skoro produkty naturalne mogą działać tak dobrze...

Skoro już piszę - pozwolę sobie podzielić się takim moim małym "spamem" i przekazać wieść o akcji "prozwierzakowej", z którą właśnie startuję: http://zaczarowanawalizka.blogspot.com/2012/03/10-dla-zwierzaka-i-retro-kolaze10-for.html

Zachęcam do przekazywania dalej. :)

Pozdrawienia z Zaczarowanej Walizki!

Magda Kościańska pisze...

A co do Białego Jelenia - też kupiłam jakiś czas temu i własnie sie zastanawiałam jak to jest tym mydłem... no to wszystko jasne :( Teraz, na szczęście, króluje wspomniane sonettowe...

Zielona pisze...

Ekomania fajnie masz, że nic nie musisz. Mi ciągle wydaje się, że coś muszę. Ale może tylko sobie wmawiam. Popracuję nad tym :)

ekologia-nacodzien pisze...

Też zwracam uwagę na to co kupuję. Wymieniałam prawie wszystkie moje kosmetyki na naturalne i nietestowane.
Nie rosmumiem dlaczego w tych czasach w dalszym ciągu takie rzeczy się dzieją :(

Pozdrawaim i zapraszma do mnie :)