1 mar 2012

Kamień + papier = Kampier

Bloger to ma klawe życie. Jak nie próbki produktów do testowania z EcoShopu albo fajne książki, to mail z Tajwanu  zatytułowany Dear Nashle się zdarzy :-)
A wszystko zaczęło się od tego wpisu. Nie miałam wtedy pojęcia, jak bardzo niezbadane są ścieżki google. Otóż jedna z firm produkujących papier z kamienia, czyli Kampier odnotowała pojawienie się linka zwrotnego na moim blogu i stąd miły mail w skrzynce, który poprawił mi humor. Następnie prawdziwą pocztą dotarły do mnie próbki owego papieru. Wraz z konkubentem rzuciliśmy się z zapałem oglądać, wąchać i dotykać zawartość koperty. W końcu nie co dzień ma się do czynienia  z kampierem!

A zatem pierwsze wrażenia:
-wygląda jak papier - ma różne grubości, może być gładki  (w wersji torebka na prezenty) i matowy, zadrukowany i czysty
- można po nim pisać i rysować jak po "normalnym" papierze
- w dotyku przyjemnie gładki
- po spaleniu - zostaje biały, kredowy proszek (jak się okazuje wapień)
- po zmoczeniu wodą - faktura staje się szorstka, ale papier nie rozmięka
- przedrzeć go jest trudno, wymaga to siły (idealny na dziecięce książeczki :-) )
Fajny.
Po tych eksperymentach wczytałam się uważnie w treść foldera promocyjnego, ponieważ zaczęło mnie nurtować pytanie, co się dzieje z takim kampierem po użyciu. Rozkłada się? Można go przetworzyć? Jednym słowem do jakiego pojemnika wrzucić zeszyt z kamiennego papieru?
Odpowiedzi jest kilka - otóż kampier rozłoży się sam po roku wystawienia go na pełne słońce (czyli w naszym klimacie pewnie po kilku latach). Można go też spalić - zostanie z niego wapienny proszek. Można go wrzucić do pojemnika na plastik, ponieważ zawiera 20% polietylenu (HDPE), ale jeśli wrzucimy go do pojemnika na papier, to nie zakłóci procesu przetwarzania go na makulaturę.
Te 20% plastiku trochę mnie zaniepokoiło. Dodawany jest on po to, żeby spoić pozostałych 80% węglanu wapnia. Co prawda jest to jeden z bezpieczniejszych dla zdrowia rodzajów plastiku, ale czy rzeczywiście przy spalaniu kampieru nie wydzielają się żadne toksyny? Nie znalazłam na ten temat nigdzie informacji, więc jakby ktoś coś wiedział, to proszę o komentarz.

Niezależnie od tych 20% kampier na wiele zalet - przede wszystkim do jego produkcji niepotrzebne są drzewa. Ani woda. Ani wybielacze - kwasy, chlor, itp. Dzięki temu  ilość odpadów i zanieczyszczeń zmniejszona jest do minimum. Wydaje się być także ekologiczną alternatywą dla producentów opakowań, no i wydawców książek - zwłaszcza dla dzieci, bo w tym przypadku wodoodporność (ślinoodporność) i trwałość ma ogromne znaczenie :-) Dodatkowo drukowanie offsetowe na kampierze pozwala ograniczyć zużycie farby drukarskiej do 30%, ponieważ kampier nie wchłania atramentu (wody). A druk jest trwalszy.
Nadal chciałabym poznać cenę tego wynalazku, ale udało mi się tylko uzyskać odpowiedź, że każde zapytanie rozpatrywane jest oddzielnie, a stały cennik jeszcze nie powstał. Zachęcam więc do nękania pytaniami przedstawicieli firmy Kampier w Ostrowie Wielkopolskim ( info[at]kampier.com ), może dzięki temu można go będzie kupić?

Na koniec jednak przyczepię się do jakości tłumaczenia folderu i strony internetowej, takie mam już zboczenie zawodowe. Mimo wszystkich zalet kampieru - błagam - nie "aplikacje", tylko "zastosowania", i nie "dalsze stosowności przetwarzalne", tylko "inne możliwości przetworzenia". Itd. Ale to ja już w tej sprawie maila do Tajwanu napiszę :-)

4 komentarze:

Magda Kościańska pisze...

Sama też zainteresowałam się ostatnio tymi papierami... To coś nowego - choć podchodzę do sprawy nieco sceptycznie, póki co - mogą być ciekawą alternatywą dla "drzewnych rewelacji".

A z innej beczki - chciałabym zaprosić Cię do przejrzenia i/lub skomentowania mojego posta: http://zaczarowanawalizka.blogspot.com/2011/12/z-tecza-na-talerzu.html
(to nie jest spam ;))

Dzięki za inspiracje, pozdrawiam!

atropabelladonna pisze...

Pozostaje jeszcze pytanie o metody pozyskiwania węglanu wapnia, wydaje mi się, że za bardzo przyjazne środowisku mogą nie być.
Co do tradycyjnego papieru, to drewno jest materiałem odnawialnym, a papier produkuje się z tego co zostaje po oddzieleniu cenniejszych sortymentów, tak więc głównym celem wycinania drzew nie jest produkcja papieru.

Dziękuję za świetnego bloga i pozdrawiam serdecznie :)

Frajda pisze...

No właśnie - to jest dobre pytanie: skąd oni biorą ten węglan wapnia? I czy kampier można kupić w normalnym sklepie tzn. nie przez internet?

Monika Idzikowska pisze...

Notesy, bruliony KAMPIER- już niedługą będą dostępne w sprzedaży na serwisie aukcyjnym Allegro.