1. Wentylator (bez użycia prądu), czyli Eco-Cooler
Co prawda nie za bardzo widzę zastosowanie tego w bloku (trzeba by całe okno zasłonić i jednocześnie zablokować sobie dostęp światła), ale pomysł jest:
(instrukcja tu)
2. Żywołapka na mysz. Zaiste pomysłowa :-)
3. Wyciskarka do soku (ręczna)
4. Cegły = butelki wypełnione piaskiem. Domy czy raczej chatki z bitelek powstają głównie w Ameryce Południowej i Afryce - tu znajdziecie galerię.
A w Panamie powstaje nawet całe Plastic Bottle Village! Pomysłodawcy szukają sponsorów :-)
5. Innym sposobem na konstrukcje z butelek jest łączenie ich za pomocą łączników Eco Connect Bottle System. Może się przydać np. do zbudowania szklarni, parawanu, łódki/tratwy albo bramki :-)
6. Miotła
(źródło + filmik instruktażowy)
7. I na koniec moje ulubione zastosowanie - pokłon dla osoby, która pierwsza wpadła na ten pomysł - butelka PET jako żarówka. Liter of Light nie wymaga prądu - wystarczy butelka, woda z chlorem i dziura w dachu :-) Niestety znów ograniczone zastosowanie - żarówka działa tylko w dzień, ale w tymczasowych konstrukcjach typu szałas, garaż, barak, lepianka z gliny - czemu nie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PET. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PET. Pokaż wszystkie posty
16 lip 2016
30 lip 2015
Co robić latem?
Kilka pomysłów na zabawy i zabawki DIY :-)
- land-art z kamieni
- wodospad
- mini-walizki
- łuk
- helikopter
- mikser
- piłkarzyki
27 lip 2014
Cenne krople
Tak, wiem, jest gorąco, wszyscy są na wakacjach i prawie nikt już tu nie zagląda (ze mną włącznie). A jednak z okazji burzy za oknem (prawie jak rok temu) czas napisać o deszczówce :-)
Na działce Wujka Franka do tego celu służy stara wanna (klasyk). Zazwyczaj jednak deszczówkę zbiera się do beczek (w sieci mnóstwo wskazówek), a używa jej najczęściej do podlewania ogrodu . Rzadziej do spłukiwania toalet.
Ale można też trochę inaczej:
Rynna z konewką:
RainDrops - system butelkowy:
Accumuwater Water Tower:
Rain Gardens, czyli Deszczogródki - małe ogródki w bezpośredniej bliskości rynien:
A tu Petal Drops - zbieranie deszczówki w skali mikro (akurat do podlania kwiatków na parapecie):
A to poidełko dla ptaków- zbiorniczek na deszczóweczkę niczym mak czerwony jest najlepszy :-) Z Etsy.
Na działce Wujka Franka do tego celu służy stara wanna (klasyk). Zazwyczaj jednak deszczówkę zbiera się do beczek (w sieci mnóstwo wskazówek), a używa jej najczęściej do podlewania ogrodu . Rzadziej do spłukiwania toalet.
Ale można też trochę inaczej:
Rynna z konewką:
RainDrops - system butelkowy:
Accumuwater Water Tower:
Rain Gardens, czyli Deszczogródki - małe ogródki w bezpośredniej bliskości rynien:
A tu Petal Drops - zbieranie deszczówki w skali mikro (akurat do podlania kwiatków na parapecie):
A to poidełko dla ptaków- zbiorniczek na deszczóweczkę niczym mak czerwony jest najlepszy :-) Z Etsy.
18 cze 2014
Skąd się bierze woda sodowa
Jakiś czas temu Stiopa zasugerował, że mogłabym napisać o syfonie SodaStream, to piszę :-)
O ile pamiętacie (choćby jak przez mgłę) czasy PRLu, to kojarzycie pewnie pękate błyszczące syfony do robienia wody sodowej.
Po iluś tam latach syfony powróciły w nowoczesnym wydaniu firmy SodaStream. A że mam taki jeden w swoim domu, to powiem, co o nim myślę.
Jest to zmyślne i proste w obsłudze urządzenie do domowego wyrobu wody gazowanej. Jest także drogie - ceny w zależności od modelu od 240zł. Nabój wystarczył mi na rok użytkowania (z częstotliwością 2-3 razy w tygodniu, czyli ok. 150l wody rocznie). I wszystko byłoby dobrze, ale...
Firma promuje się na strasznie eko. Chlubi się tym, że używając SodaStream, oszczędzamy światu 2000 jednorazowych butelek rocznie (co się ma nijak do moich obserwacji - 100 butelek rocznie). Aby rzeczywiście jeden syfon zastąpił 2000 butelek PET, to trzeba by ich było gazować 3 każdego dnia i nie kupować w międzyczasie żadnych napojów na mieście. No ok - może podczas upalnego lata w licznej rodzinie, ale nie przez cały rok...W dodatku przy takiej częstotliwości bąbelkowania wody nabój trzeba by było wymienić co najmniej 5 razy (a one są drogie -ok. 100zł i mają słabą sieć wymiany i dystrybucji). Może więc oszczędzamy (jednak niewiele) plastikowych odpadów środowisku, ale finansowo raczej nie zyskamy. Ponadto jeśli marzysz o smakowych napojach gazowanych, to owszem, producent zachęca do kupowania syropów o różnych smakach (z czego jedynie ten smaku coli zasługuję na uwagę, bo rzeczywiście colę przypomina). Ale syropy te również są drogie i stosunkowo mało wydajne (1 opakowanie starcza na 12 litrów napoju), więc na duże oszczędności nie liczcie.
No, i jeszcze kwestia produkcji samych urządzeń. Za nadużycie uważam hasło 'Przemysł napojów pozostaje wierny staremu modelowi biznesowemu i cały czas wytwarza oraz transportuje 629 miliardów butelek i puszek rocznie. W SodaStream nie dostarczamy wody, nie dostarczamy puszek, dostarczamy po prostu bąbelki.'
Guzik prawda - Soda Stream dostarcza jeszcze plastikowe i stalowe urządzenia i butelki, naboje napełnione CO2 oraz całą gamę syropów (również w plastikowych butelkach i z niekoniecznie przyjaznym dla zdrowia składem). A to wszystko w 20 fabrykach na świecie i nigdzie nie znajdziemy informacji, jaki jest przybliżony choćby ślad węglowy dla jednej fabryki.
Podsumowując:
Czy uważam, że to fajny produkt?
Tak, jest to dobry gadżet (zwłaszcza na lato) i jeśli ktoś lubi wodę gazowaną i ma na zbyciu 250zł, to czemu nie zaszaleć (jednak nie licząc na to, że inwestycja szybko się zwróci, bo jeszcze trzeba kupować naboje i ewentualnie syropy).
Czy uważam ten produkt za ekologiczny?
Nie, niezbyt. A już promocję mają iście greenwashingową (sama się na początku na nią nabrałam).
Swoją drogą marzy mi się powrót saturatorów na ulice miast. To był klimat, to był biznes. Dwa kolory syropów, szklaneczki z grubo rżniętego szkła, woda z podwójnym sokiem, pianka, bakterie :-)
Jak się okazuje nie tylko mnie chwytają PRLowskie tęsknoty. Chłopaki ze Szczecina wymyślili saturower!
Jeśli działają i w tym sezonie, to pozdrawiam ;-)
O ile pamiętacie (choćby jak przez mgłę) czasy PRLu, to kojarzycie pewnie pękate błyszczące syfony do robienia wody sodowej.
Po iluś tam latach syfony powróciły w nowoczesnym wydaniu firmy SodaStream. A że mam taki jeden w swoim domu, to powiem, co o nim myślę.
Jest to zmyślne i proste w obsłudze urządzenie do domowego wyrobu wody gazowanej. Jest także drogie - ceny w zależności od modelu od 240zł. Nabój wystarczył mi na rok użytkowania (z częstotliwością 2-3 razy w tygodniu, czyli ok. 150l wody rocznie). I wszystko byłoby dobrze, ale...
Firma promuje się na strasznie eko. Chlubi się tym, że używając SodaStream, oszczędzamy światu 2000 jednorazowych butelek rocznie (co się ma nijak do moich obserwacji - 100 butelek rocznie). Aby rzeczywiście jeden syfon zastąpił 2000 butelek PET, to trzeba by ich było gazować 3 każdego dnia i nie kupować w międzyczasie żadnych napojów na mieście. No ok - może podczas upalnego lata w licznej rodzinie, ale nie przez cały rok...W dodatku przy takiej częstotliwości bąbelkowania wody nabój trzeba by było wymienić co najmniej 5 razy (a one są drogie -ok. 100zł i mają słabą sieć wymiany i dystrybucji). Może więc oszczędzamy (jednak niewiele) plastikowych odpadów środowisku, ale finansowo raczej nie zyskamy. Ponadto jeśli marzysz o smakowych napojach gazowanych, to owszem, producent zachęca do kupowania syropów o różnych smakach (z czego jedynie ten smaku coli zasługuję na uwagę, bo rzeczywiście colę przypomina). Ale syropy te również są drogie i stosunkowo mało wydajne (1 opakowanie starcza na 12 litrów napoju), więc na duże oszczędności nie liczcie.
No, i jeszcze kwestia produkcji samych urządzeń. Za nadużycie uważam hasło 'Przemysł napojów pozostaje wierny staremu modelowi biznesowemu i cały czas wytwarza oraz transportuje 629 miliardów butelek i puszek rocznie. W SodaStream nie dostarczamy wody, nie dostarczamy puszek, dostarczamy po prostu bąbelki.'
Guzik prawda - Soda Stream dostarcza jeszcze plastikowe i stalowe urządzenia i butelki, naboje napełnione CO2 oraz całą gamę syropów (również w plastikowych butelkach i z niekoniecznie przyjaznym dla zdrowia składem). A to wszystko w 20 fabrykach na świecie i nigdzie nie znajdziemy informacji, jaki jest przybliżony choćby ślad węglowy dla jednej fabryki.
Podsumowując:
Czy uważam, że to fajny produkt?
Tak, jest to dobry gadżet (zwłaszcza na lato) i jeśli ktoś lubi wodę gazowaną i ma na zbyciu 250zł, to czemu nie zaszaleć (jednak nie licząc na to, że inwestycja szybko się zwróci, bo jeszcze trzeba kupować naboje i ewentualnie syropy).
Czy uważam ten produkt za ekologiczny?
Nie, niezbyt. A już promocję mają iście greenwashingową (sama się na początku na nią nabrałam).
Swoją drogą marzy mi się powrót saturatorów na ulice miast. To był klimat, to był biznes. Dwa kolory syropów, szklaneczki z grubo rżniętego szkła, woda z podwójnym sokiem, pianka, bakterie :-)
Jak się okazuje nie tylko mnie chwytają PRLowskie tęsknoty. Chłopaki ze Szczecina wymyślili saturower!
Jeśli działają i w tym sezonie, to pozdrawiam ;-)
10 sty 2013
Przebierz się!
Sezon przedszkolnych bali karnawałowych uważam za otwarty...
Ślimaczek
Sowa
Odlot
Miś
Papierowe torby też dają radę:
I akcesoria z Hocków Klocków mogą się przydać:
Ślimaczek
Torebka Liptona
Sowa
Odlot
Miś
Papierowe torby też dają radę:
I akcesoria z Hocków Klocków mogą się przydać:
I wystarczy :-)
5 sty 2013
PETart
KomPETentnego przewodnika po upcyklingu butelek PET część 28:
Prace Veroniki Richterovej:
Ryby na plaży w Rio:
Maryja z dzieciątkiem:
Bardziej kicz, niż art. Również dewocjonalia - lampa z Art Pet Mania:
Prace Veroniki Richterovej:
Ryby na plaży w Rio:
Maryja z dzieciątkiem:
Bardziej kicz, niż art. Również dewocjonalia - lampa z Art Pet Mania:
19 sie 2012
PET po raz enty
Takie tam różne, bo dawno już nie było o butelkach, a można z nich zrobić szklaneczkę, bransoletkę, filtr wody, zabawki, syfon, łyżkę, stojak na gazety i ochraniacz na komórkę na rower...
14 mar 2012
Czas siać
Nie pisałam o tym, ale powzięłam w tym roku kilku ekopostanowień noworocznych :-) Oprócz odgruzowania przestrzeni i przemiany z chomika w minimalistkę, zredukowania zużycia taśmy klejącej (a co) i nabiału, jest na tej liście także własna grządka.
Ogrodniczka ze mnie co prawda marna, zapominam o podlewaniu (na szczęście Lophophora williamsii na parapecie ma to ewidentnie gdzieś) albo podlewam zbyt obficie (jak już, to do pełna), ale czas to zmienić. Na początek - ziółka na parapecie. Wysiałam bazylię i miętę, no i rzeżuchę. Co jeszcze polecacie?
Doniczki oczywiście - z recyklingu (pudełka po surówkach lub kefirze). Ale marzy mi się taki domowy ogródek:
Takie rozwiązanie pozwoli uprawiać warzywa nawet w trudnych warunkach (czyli w mieście), chcecie się przekonać? Bo ja tak :-)
Butelczany ogródek może być poziomy,
pionowy (z dokładną instrukcją):
a nawet piramidalny:
A może wolicie obejrzeć relację Britty Riley, autorki wspaniałego systemu Window Farms, z jej doświadczeń w zakładaniu domowego ogrodu?
Podobnie działa PET Tree system, zaprojektowany przez Hakana Gursu z Istambułu jako DIY zestaw do samodzielnego złożenia. Kolejny pomysł na ekobiznes, hm?
Ogrodniczka ze mnie co prawda marna, zapominam o podlewaniu (na szczęście Lophophora williamsii na parapecie ma to ewidentnie gdzieś) albo podlewam zbyt obficie (jak już, to do pełna), ale czas to zmienić. Na początek - ziółka na parapecie. Wysiałam bazylię i miętę, no i rzeżuchę. Co jeszcze polecacie?
Doniczki oczywiście - z recyklingu (pudełka po surówkach lub kefirze). Ale marzy mi się taki domowy ogródek:
Takie rozwiązanie pozwoli uprawiać warzywa nawet w trudnych warunkach (czyli w mieście), chcecie się przekonać? Bo ja tak :-)
Butelczany ogródek może być poziomy,
pionowy (z dokładną instrukcją):
a nawet piramidalny:
A może wolicie obejrzeć relację Britty Riley, autorki wspaniałego systemu Window Farms, z jej doświadczeń w zakładaniu domowego ogrodu?
Podobnie działa PET Tree system, zaprojektowany przez Hakana Gursu z Istambułu jako DIY zestaw do samodzielnego złożenia. Kolejny pomysł na ekobiznes, hm?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































