Choć zaczęłam pisać Ekomanię prawie 10 lat temu, to nigdy jakoś nie poczułam się częścią blogosfery. Może dlatego, że kiedy zaczynałam tę przygodę, to była to tematyka niszowa i polskie ekoblogi można było policzyć na palcach jednej ręki. Ale zawsze, kiedy namierzyłam jakiś sympatyczny blog, to podlinkowywałam go na podstronie Ekoblogosfera. Dziś już większość z nich zamarła, ale zostawiam linki dla potomności, bo informacje w nich zawarte raczej się nie przeterminowały.
Za to od jakiegoś czasu jednak zauważyłam wysyp nowych blogów i rosnący wzrost zainteresowania sprawami naszego wpływu na środowisko, głownie za sprawą działającego prężnie Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste (i grupy ZW na FB).
Dzieje się, więc poniżej podaję linki do świeżej ekokrwi (kolejność czysto przypadkowa):
typowe działy - zero waste, moda i uroda, kuchnia (oczywiście roślinna, ale z wykorzystaniem dzikich roślin jadalnych - np. makaron w sosie sosnowym czy smażone kwiaty bzu) i nietypowo - kultura, czyli ekomuzea, ogrody, architektura
nazwa angielska, ale blog polski, różnorodne tematy - z przewagą technologii, energii, samochodów, aż chciałoby się stereotypowo westchnąć, że widać, że blog prowadzą chłopaki :-) Co też jest ciekawe, bo w ekoblogosferze prym wiodą kobiety raczej. Warto zajrzeć.
bliskie mi tematy - prawa zwierząt, weganizm, ekologia, aktywizm
blog o wszystkim (ale nie o niczym) - dom i ogród, dzieci, slow food, podróże, zero waste, zdrowie i uroda
oprócz typowych kategorii znajdziecie tu także wpisy o CSR - społecznej odpowiedzialności biznesu
o fotografowaniu przyrody i nie tylko. Dużo recenzji książek, ciekawostek przyrodniczych plus wpisy o ekoproduktach typu bambusowe szczoteczki do zębów, pieluchy wielorazowe, czy kosmetyki.
minimalizm, macierzyństwo, slow life oraz antykonsumpcjonizm, oszczędzanie, recenzje książek
Praktyczny i estetyczny przewodnik po życiu bez śmieci
nietradycyjny blog kulinarno-zielsko-fermentacyjny. Plus wiersze :-)
jak być zero waste w mieście, konkretnie Warszawie. Ale też kuchnia, DIY, upcykling, podróże, wywiady.
O życiu na wsi w stylu eko. Trochę kuchni, trochę DIY, dużo praktycznych informacji
Z życia Polki - aktywistki, weganki, przyszłej mamy - we Francji. Także o związkach, Kręgach Kobiet + zwykłe życiowe rozterki. Tak!
starsza ekokrew, czyli mocne blogi od paru lat trzymające wysoki poziom
Pamiętam start tego bloga :-) Nadal działa aktywnie, zielono, różnorodnie.
dużo testów i recenzji, widać, że blog prowadzony jest profesjonalnie. Podziwiam, bo testowanie to ciężki kawałek chleba...
od jakiegoś czasu już są na mojej liście ekoblogów, wiele kategorii, różnorodnie i z fasonem
Blog Kasi Węgrowskiej, polskiej Bei Johnson :-) Autorka książki Życie Zero Waste pisze głównie minimalizmie, ale w bardzo szerokim spektrum
Upcyklingowy blog Julii Wizowskiej. Dużo DIY, inspiracji, grafik. Można też wspólnie z Julią zorganizować warsztaty upcyklingowe.
bezpretensjonalny i interesujący blog - impresje, podróże, refleksje okiem Darka.
O przyrodzie z dziećmi i dla dzieci, DIY, obserwacj, eskperymenty, kuchnia. Jeśli macie dzieci, to koniecznie!
Serce roście <3 p="">
A może dorzucicie coś do listy? Bo jestem pewna, że nie wszystko wyłapałam...
3>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w sieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą w sieci. Pokaż wszystkie posty
3 cze 2018
30 maj 2018
Zielona Praga
Ekomania właśnie odbyła swoją doroczną pielgrzymkę do krainy
knedlików i lentilków, więc podzielę się typami "dokąd pójść, co zjeść, gdzie poleżeć", bo a nuż ktoś z was się
szykuje na wycieczkę do Czech.
Od dawna już omijam w Pradze szlaki turystyczne, wszystkie te Mosty Karola, Hradczany i Złote Uliczki. Lubię zaglądać do miejskich parków, które są w każdej dzielnicy. W planowaniu trasy może pomóc strona Praha zelena - nieprzekombinowana prosta lista + mapa zielonych powierzchni stolicy z krótkimi opisami (ponad 200 lokalizacji!). Osobiście b.lubię wzgórze Parukářka na Żizkowie z przepiękną panoramą Pragi, dużym placem zabaw i knajpką. Na Parukářce często są darmowe koncerty, można też zalec na trawie pod drzewem, obserwować psy i dzieci i po prostu być.
Po spacerze trzeba coś zjeść - wegańskich lokali jest w Pradze coraz więcej (tu pomoże wyszukiwarka Soucitne.cz lub międzynarodowa Happy Cow), ale ja tym razem szczególnie polecam Socialni Bistro Strecha - bezpretensjonalną wegańską knajpkę, prowadzoną przez spółdzielnię socjalną, w której zatrudnione są osoby wykluczone - bezdomne i/lub po pobycie w więzieniu.
Przyjemny klimat, przemiła obsługa, niskie (jak na Pragę) ceny, smaczne jedzenie (ja się akurat załapałam na German brunch - jak na poniższej fotce) - baardzo tak. Ulica Milíčova 25 w kultowej dzielnicy Zizkov :-)
Nie jest to zresztą jedyne takie miejsce w Pradze - już 15 lat temu działały przynajmniej dwa lokale, w których obsługę tworzyły osoby z niepełnosprawnościami, chorobami psychicznymi albo w trudnej sytuacji życiowej (www.greendoors.cz). Jest też wege bar i catering Kucharki bez domu - prowadzony przez kobiety bezdomne. Warto je wspierać.
Godny uwagi i odwiedzin jest także sklep charytatywny/warsztatownia Prestupni stanice (czyli stacja przesiadkowa), gdzie oprócz tego, że można oddać niepotrzebne rzeczy/kupić tanio ubrania, książki i duperelki, to jeszcze wziąć udział w różnych wykładach, zajęciach czy warsztatach. W Stacji pracują również osoby bez stałego miejsca zamieszkania. Znajdziecie na Chelčického 17, Żiżkov, a jakże.
Podróżnikom, zwłaszcza budżetowym, przydać się może także specjalna mapa dla osób bezdomnych i w trudnej sytuacji socjalnej - www.mapabezdomova.cz, gdzie można znaleźć przydatne informacje typu gdzie jest darmowe WC, prysznic, jedzenie, kawa, możliwość doładowania komórki lub skorzystania z wi-fi, noclegownie, punkty porad prawnych i z pomocą materialną. Na mapie są na razie 3 czeskie miasta (w tym Praga). Świetny pomysł, który warto skopiować, bo przecież nie tylko grupa docelowa może skorzystać...
Od dawna już omijam w Pradze szlaki turystyczne, wszystkie te Mosty Karola, Hradczany i Złote Uliczki. Lubię zaglądać do miejskich parków, które są w każdej dzielnicy. W planowaniu trasy może pomóc strona Praha zelena - nieprzekombinowana prosta lista + mapa zielonych powierzchni stolicy z krótkimi opisami (ponad 200 lokalizacji!). Osobiście b.lubię wzgórze Parukářka na Żizkowie z przepiękną panoramą Pragi, dużym placem zabaw i knajpką. Na Parukářce często są darmowe koncerty, można też zalec na trawie pod drzewem, obserwować psy i dzieci i po prostu być.
Po spacerze trzeba coś zjeść - wegańskich lokali jest w Pradze coraz więcej (tu pomoże wyszukiwarka Soucitne.cz lub międzynarodowa Happy Cow), ale ja tym razem szczególnie polecam Socialni Bistro Strecha - bezpretensjonalną wegańską knajpkę, prowadzoną przez spółdzielnię socjalną, w której zatrudnione są osoby wykluczone - bezdomne i/lub po pobycie w więzieniu.
Przyjemny klimat, przemiła obsługa, niskie (jak na Pragę) ceny, smaczne jedzenie (ja się akurat załapałam na German brunch - jak na poniższej fotce) - baardzo tak. Ulica Milíčova 25 w kultowej dzielnicy Zizkov :-)
Nie jest to zresztą jedyne takie miejsce w Pradze - już 15 lat temu działały przynajmniej dwa lokale, w których obsługę tworzyły osoby z niepełnosprawnościami, chorobami psychicznymi albo w trudnej sytuacji życiowej (www.greendoors.cz). Jest też wege bar i catering Kucharki bez domu - prowadzony przez kobiety bezdomne. Warto je wspierać.
Godny uwagi i odwiedzin jest także sklep charytatywny/warsztatownia Prestupni stanice (czyli stacja przesiadkowa), gdzie oprócz tego, że można oddać niepotrzebne rzeczy/kupić tanio ubrania, książki i duperelki, to jeszcze wziąć udział w różnych wykładach, zajęciach czy warsztatach. W Stacji pracują również osoby bez stałego miejsca zamieszkania. Znajdziecie na Chelčického 17, Żiżkov, a jakże.
Podróżnikom, zwłaszcza budżetowym, przydać się może także specjalna mapa dla osób bezdomnych i w trudnej sytuacji socjalnej - www.mapabezdomova.cz, gdzie można znaleźć przydatne informacje typu gdzie jest darmowe WC, prysznic, jedzenie, kawa, możliwość doładowania komórki lub skorzystania z wi-fi, noclegownie, punkty porad prawnych i z pomocą materialną. Na mapie są na razie 3 czeskie miasta (w tym Praga). Świetny pomysł, który warto skopiować, bo przecież nie tylko grupa docelowa może skorzystać...
22 mar 2018
Dzień bez Wody 2018
Pod koniec stycznia tego roku media obiegła wiadomość, że Kapsztad szykuje się na Dzień Zero - pierwszy dzień, w którym w kranach zabraknie bieżącej wody. Miało się to stać wg wyliczeń 12 kwietnia, czyli już za 3 tygodnie od dzisiejszego Dnia Wody. Brzmi jak scenariusz katastroficznego filmu i niestety może to być punkt wyjścia do poważnych konfliktów (łatwo mogę sobie wyobrazić walki osób pozbawionych dostępu z tymi uprzywilejowanymi, bo zawsze będą równi i równiejsi), zachwiania gospodarki, a także migracji.
(Trinidad Water Riots 1903r.)
Nie pomogło oszczędzanie wody - susza trwająca ponad 3 lata skutecznie wysuszyła dotychczasowe źródła. A miasto zapomniało o poszukiwaniach nowych " Już w 2007 roku departament ds. gospodarki wodnej RPA ostrzegł, że ze względu na zmiany klimatu miasto musi pozyskiwać wodę z innych źródeł, m.in. zwiększyć wydobycie wody gruntowej i rozwijać metody odsalania."
Powinniśmy sobie wziąć tą przestrogę do serca - Polska nie jest krajem zasobnym w wodę, a szastamy nią w sposób niewyobrażalny.
Czy jest jakaś dobra wiadomość? Dzięki wysiłkom obywateli Kapsztadu w oszczędzaniu wody, Dzień Zero został przesunięty na początek lipca. Może uda się go odsunąć jeszcze dalej?
Ale dlaczego dopiero w obliczu takiego zagrożenia, ludzie zaczynają myśleć i używać np. kalkulatorów wody?
Możesz podjąć wyzwanie i poczuć się jak mieszkaniec Kapsztadu - zużywaj tylko 50l dziennie i daj znać, czy się udało...
***
Czy czujesz wdzięczność, że leci z kranu, jest pitna i nie musisz iść po nią kilka(naście) kilometrów, stać w kolejkach, transportować, oczyszczać, ani kupować jej w plastikowych butelkach?
Poczuj.
Być może, gdyby w Radiu Maryja tematem głównym byłaby woda, a nie aborcja, to zmieniłoby się podejście ludzi do wody. Jest taka interesująca strona: www.faithinwater.org, gdzie można znaleźć odniesienia do wody w różnych religiach, czyli edukację ekologiczną dla różnych grup religijnych. Angażuje wierzące osoby na całym świecie do ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem wody.
Inne posty o wodzie:
Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody
"Gdy nadejdzie Dzień Zero, do czasu nadejścia
deszczy woda przestanie płynąć zarówno do gospodarstw domowych, jak i do
firm. W ograniczonym do minimum zakresie będą zaopatrywane szpitale,
szkoły i inne ważne instytucje. Woda popłynie też prawdopodobnie do
dzielnicy biznesowej, aby uniknąć załamania gospodarki.
Tymczasem
cztery miliony mieszkańców będą musiały ustawić się w kolejkach do 200
punktów wydawania wody po swój dzienny przydział, który wyniesie 25
litrów. Miasto przygotowuje się do chaosu w służbie zdrowia i porządku
publicznym - rząd już zapowiedział, że "normalne działania policji będą
niewystarczające".
(Trinidad Water Riots 1903r.)
Nie pomogło oszczędzanie wody - susza trwająca ponad 3 lata skutecznie wysuszyła dotychczasowe źródła. A miasto zapomniało o poszukiwaniach nowych " Już w 2007 roku departament ds. gospodarki wodnej RPA ostrzegł, że ze względu na zmiany klimatu miasto musi pozyskiwać wodę z innych źródeł, m.in. zwiększyć wydobycie wody gruntowej i rozwijać metody odsalania."
Powinniśmy sobie wziąć tą przestrogę do serca - Polska nie jest krajem zasobnym w wodę, a szastamy nią w sposób niewyobrażalny.
Czy jest jakaś dobra wiadomość? Dzięki wysiłkom obywateli Kapsztadu w oszczędzaniu wody, Dzień Zero został przesunięty na początek lipca. Może uda się go odsunąć jeszcze dalej?
Ale dlaczego dopiero w obliczu takiego zagrożenia, ludzie zaczynają myśleć i używać np. kalkulatorów wody?
Możesz podjąć wyzwanie i poczuć się jak mieszkaniec Kapsztadu - zużywaj tylko 50l dziennie i daj znać, czy się udało...
***
Czy czujesz wdzięczność, że leci z kranu, jest pitna i nie musisz iść po nią kilka(naście) kilometrów, stać w kolejkach, transportować, oczyszczać, ani kupować jej w plastikowych butelkach?
Poczuj.
Być może, gdyby w Radiu Maryja tematem głównym byłaby woda, a nie aborcja, to zmieniłoby się podejście ludzi do wody. Jest taka interesująca strona: www.faithinwater.org, gdzie można znaleźć odniesienia do wody w różnych religiach, czyli edukację ekologiczną dla różnych grup religijnych. Angażuje wierzące osoby na całym świecie do ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem wody.
Inne posty o wodzie:
Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody
4 lut 2018
Co dobrego #8
1. Strona dla miłośników kolorów - Regionalna grupa barw
Doceniam pomysł zebrania połączeń kolorystycznych i opisanie ich kodami użytecznymi dla każdego grafika czy webmajstera.
To jest na przykład zieleń wiatrowa.
"Projekt RGB Regionalna Grupa Barw realizowany przez Fundację Tres, dotyczy dokumentacji, archiwizacji i udostępniania unikalnych zjawisk z zakresu ludowego nazewnictwa kolorów, które pod koniec XIX wieku weszły, w bardzo ściśle określonej palecie, do użycia w stroju ludowym kilku regionów Centralnej Polski (m.in. opoczyńskie, rawskie, łowickie). Kolory te przeszły drogę od barwienia naturalnego do chemicznego, pokazując jak tradycja oswaja współczesność, szukając dla nowych kolorów nazw istniejących w bliskim otoczeniu. Wiejska paleta barw i przypisane im nazwy, np. w opoczyńskim: wiatrowy, ponsowy, ogniowy, koci, lekstryczny, rawskim: modry, kapuściany, zgniły, olejowy, wściekły, bledziutki, łowickim: gąsiackowy, mechowiutki, dubeltowy, niebowy, besowiutki, ceglaty, sannicki były jak współczesne wzorniki kolorów: Pantone, CMYK, HSB czy RGB, umieszczone na tkaninach wełnianych i lnianych. Z tego ostatniego (RGB – red, green, blue) wywodzi się nasza inspiracja do odtworzenia Regionalnych Grup Barw." (stąd)
Oprócz zalet wizuanych znaleźć tu też można informacje o farbowaniu i farbiarzach - fachu, który odchodzi w zapomnienie.
Oraz cudowna linkownia dla wszystkich folklorofilów - np. Cyfrowa etnografia - można wsiąknąć na długie godziny...
2. Motyle Polski - Natura2000
Kolejny projekt, który warto wydobyć z otchłani internetu.
Znajdziecie tu filmy o poszczególnych gatunkach, publikacje, galerię zdjęć oraz mapkę tablic edukacyjnych.
3. Karty autorefleksji - wydane przez Polską Akcję Humanitarną
Można sobie pobrać, wydrukować i rozkminiać.
4. Nowa fitnessowa moda ze Szwecji - plogging - czyli jogging połączony ze zbieraniem śmieci
Plogging zyskuje sobie coraz więcej zwolenników, oby i w Polsce :-)
5.Coś dla kobitek - Moon Mandala
Do wydrukowania i prowadzenia obserwacji własnego cyklu w korelacji z fazami księżyca.
Doceniam pomysł zebrania połączeń kolorystycznych i opisanie ich kodami użytecznymi dla każdego grafika czy webmajstera.
To jest na przykład zieleń wiatrowa.
"Projekt RGB Regionalna Grupa Barw realizowany przez Fundację Tres, dotyczy dokumentacji, archiwizacji i udostępniania unikalnych zjawisk z zakresu ludowego nazewnictwa kolorów, które pod koniec XIX wieku weszły, w bardzo ściśle określonej palecie, do użycia w stroju ludowym kilku regionów Centralnej Polski (m.in. opoczyńskie, rawskie, łowickie). Kolory te przeszły drogę od barwienia naturalnego do chemicznego, pokazując jak tradycja oswaja współczesność, szukając dla nowych kolorów nazw istniejących w bliskim otoczeniu. Wiejska paleta barw i przypisane im nazwy, np. w opoczyńskim: wiatrowy, ponsowy, ogniowy, koci, lekstryczny, rawskim: modry, kapuściany, zgniły, olejowy, wściekły, bledziutki, łowickim: gąsiackowy, mechowiutki, dubeltowy, niebowy, besowiutki, ceglaty, sannicki były jak współczesne wzorniki kolorów: Pantone, CMYK, HSB czy RGB, umieszczone na tkaninach wełnianych i lnianych. Z tego ostatniego (RGB – red, green, blue) wywodzi się nasza inspiracja do odtworzenia Regionalnych Grup Barw." (stąd)
Oprócz zalet wizuanych znaleźć tu też można informacje o farbowaniu i farbiarzach - fachu, który odchodzi w zapomnienie.
Oraz cudowna linkownia dla wszystkich folklorofilów - np. Cyfrowa etnografia - można wsiąknąć na długie godziny...
2. Motyle Polski - Natura2000
Kolejny projekt, który warto wydobyć z otchłani internetu.
Znajdziecie tu filmy o poszczególnych gatunkach, publikacje, galerię zdjęć oraz mapkę tablic edukacyjnych.
3. Karty autorefleksji - wydane przez Polską Akcję Humanitarną
Narzędzie pracy dla edukatorów/ek, społeczników/czek, aktywistów/ek - "mają
posłużyć jako pomoc i wsparcie w Twoim procesie autorefleksji oraz
w przygotowywaniu i prowadzeniu działań z zakresu edukacji
globalnej. Karty podzielone są na trzy grupy: wymiar kognitywny,
wymiar społeczno-emocjonalny oraz wymiar behawioralny - każda grupa
kart ma swój określony kod graficzny. Sam/a decydujesz w jaki
sposób chcesz ich używać - indywidualnie czy w grupie. Karty
zawierają pytania do refleksji, ćwiczenia i zadania, jak również
przekazują informacje, które pomogą Ci w pracy edukatorskiej.
Dzięki nim możesz rozwinąć swoje umiejętności krytycznego
myślenia, poddać krytycznej refleksji swoją pracę czy codzienne
działania, szukać źródeł wiedzy."
4. Nowa fitnessowa moda ze Szwecji - plogging - czyli jogging połączony ze zbieraniem śmieci
Plogging zyskuje sobie coraz więcej zwolenników, oby i w Polsce :-)
5.Coś dla kobitek - Moon Mandala
Do wydrukowania i prowadzenia obserwacji własnego cyklu w korelacji z fazami księżyca.
30 gru 2017
Sarkazm i pogarda osłabiają układ immunologiczny - nauka słuchania
Pozdrawiam z kończącego się przeziębienia. Ostatnio dużo słucham - audiobooków, audycji radiowych, podcastów. Doszłam do wniosku, że skoro i tak mam ten komfort, że mogę w pracy słuchać czego chcę, to może warto to jakoś wykorzystać. Wszystkie playlisty muzyczne już mi się dawno osłuchały, więc od dwóch tygodni audiotestuję w tle różne mniej lub bardziej mądre audycje.
Jeśli ktoś lubi folk i muzykę tradycyjną, to polecam Muzyczną Scenę Tradycji w Dwójce (koniecznie koncert Hańby!).
Przymierzam się do radiowych powieści w odcinkach. Audiobooki dostępne na jutiubie jakoś wchodzą, więc jedyny problem jaki przewiduję to brak koncentracji. Ale zawsze można cofnąć.
Ciekawe są podcasty Nauka XXI wieku. To właśnie stąd mam informację o tym, że sarkazm i pogarda sprawiają, że jesteśmy bardziej podatni na choroby zakaźne. Czyli oprócz syropku sosnowego, kropelek homeopatycznych L52 oraz naparów z kwiatów bzu i liści porzeczki powinnam sobie zaaplikować trochę dobrych emocji - dumy, odwagi i entuzjazmu. W sam raz na nowe rozdanie w 2018 :-)
(wróciłam do kolaży)
Dzielę się:
Szczęśliwe, proste życie - minimalizm. Rozmowa z Anną Mularczyk - podcast Koło Roweru (inne odcinki też ciekawe)
Podcast o ziołach w Radiu Dla Ciebie (+ Zioła i przyprawy)
Lista podcastów tematycznych w Radiu Dla Ciebie
Sekrety przyrody - audycje archiwalne w Radiu EM
Swiat przyrody - audycje Lasów Państwowych
Wierzę w zwierzę - audycje w Radiu Tok FM (niestety z reklamami...)
Poradnik Ekologiczny - w Radiu TOK FM
Przewodnik Smogowy - też Radio Tok FM
Ziołowy podcast Fiony - dość stare i słaba jakość, ale spox
Ninateka - ogrom dobroci, kultura, sztuka, reportaże
Słuchowiska w Jedynce
Scena teatralna Trójki
Radio Enklawa - wydaje się niezłe, ale jeszcze nie eksplorowałam
A wy coś polecacie do słuchania podczas pracy, gotowania, sprzątania, biegania (not my case)? Audiobooki, podcasty, słuchowiska? Najlepiej po polsku, dzięki :-*
(Star Track)
Jeśli ktoś lubi folk i muzykę tradycyjną, to polecam Muzyczną Scenę Tradycji w Dwójce (koniecznie koncert Hańby!).
Przymierzam się do radiowych powieści w odcinkach. Audiobooki dostępne na jutiubie jakoś wchodzą, więc jedyny problem jaki przewiduję to brak koncentracji. Ale zawsze można cofnąć.
Ciekawe są podcasty Nauka XXI wieku. To właśnie stąd mam informację o tym, że sarkazm i pogarda sprawiają, że jesteśmy bardziej podatni na choroby zakaźne. Czyli oprócz syropku sosnowego, kropelek homeopatycznych L52 oraz naparów z kwiatów bzu i liści porzeczki powinnam sobie zaaplikować trochę dobrych emocji - dumy, odwagi i entuzjazmu. W sam raz na nowe rozdanie w 2018 :-)
(wróciłam do kolaży)
Dzielę się:
Szczęśliwe, proste życie - minimalizm. Rozmowa z Anną Mularczyk - podcast Koło Roweru (inne odcinki też ciekawe)
Podcast o ziołach w Radiu Dla Ciebie (+ Zioła i przyprawy)
Lista podcastów tematycznych w Radiu Dla Ciebie
Sekrety przyrody - audycje archiwalne w Radiu EM
Swiat przyrody - audycje Lasów Państwowych
Wierzę w zwierzę - audycje w Radiu Tok FM (niestety z reklamami...)
Poradnik Ekologiczny - w Radiu TOK FM
Przewodnik Smogowy - też Radio Tok FM
Ziołowy podcast Fiony - dość stare i słaba jakość, ale spox
Ninateka - ogrom dobroci, kultura, sztuka, reportaże
Słuchowiska w Jedynce
Scena teatralna Trójki
Radio Enklawa - wydaje się niezłe, ale jeszcze nie eksplorowałam
A wy coś polecacie do słuchania podczas pracy, gotowania, sprzątania, biegania (not my case)? Audiobooki, podcasty, słuchowiska? Najlepiej po polsku, dzięki :-*
(Star Track)
21 sty 2017
Spieszcie się czytać Anaruka, klimat się zmienia...
Czytamy z Córką "Anaruka - chłopca z Grenlandii", nie do wiary, że to wciąż lektura szkolna [nie polecam broszurowego wydania - fatalna edycja, pełno literówek]. Archaiczna w równym stopniu co "Puc, Bursztyn i goście" :-)
Minęło ledwie kilkadziesiąt lat, a niewiarygodnie ciężkie życie Inuitów (zwanych w książce politycznie niepoprawnie Eskimosami) zmieniło się nie do poznania. Na lepsze i na gorsze jednocześnie. Inuici, którzy żyli z łowiectwa [trudno nam się czytało o zabijaniu fok, niedźwiedzi i innych wielorybów], zostali w latach 70-tych przesiedleni do blokowisk i teraz ich głównym zajęciem i bolączką, jest picie alkoholu oraz depresja (wysoki wskaźnik samobójstw). Nie muszą już polować dla mięsa i tłuszczu, nie chodzą odziani w skóry zwierząt, nie walczą o przetrwanie w swoich igloo. BTW - wiedzieliście, że Grenlandia była kiedyś częścią Unii Europejskiej (jako autonomiczne terytorium zależne Danii), ale z niej wystąpiła w 1985?? Bo ja nie :-) Więcej o życiu współczesnych mieszkańców Grenlandii przeczytacie tu: www.hornsund.igf.edu.pl (strona Sylwii i Tomasza Moczadłowskich to prawdziwa kopalnia wiedzy).
A że na Grenlandii rosną truskawki, wiedzieliście? To sprawka wydłużonego okresu wegetacyjnego na skutek globalnego ocieplenia. I chyba jedyny z pozytywnych skutków tegoż, bo poza tym porażka - topniejący lód, zanieczyszczone wody (= zatrute mięso), zmiany klimatu (więcej o tym tu) to na Arktyce prawdziwy problem. O tym wszystkim nie pisał Centkiewicz...Więc jeśli spojrzeć na to z innej strony, to "Anaruk" jest dowodem na to, że klimat rzeczywiście się zmienił - w ciągu ostatnich lat średnia temperatura na Grenlandii wzrosła o ponad 30 stopni! To oznacza, że w lecie zdarzają się temperatury +20 stopni, toż to prawie jak u nas.
Niestety nie wiem, co można zrobić jeszcze w tej sprawie oprócz ubolewania na blogu i codziennego ekożycia. Nie tracić nadziei, że politycy sie ogarną? Podpisywać kolejne petycje, brać udział w kolejnych protestach? Uczyć, uświadamiać, pokazywać? Zróbmy to.
Minęło ledwie kilkadziesiąt lat, a niewiarygodnie ciężkie życie Inuitów (zwanych w książce politycznie niepoprawnie Eskimosami) zmieniło się nie do poznania. Na lepsze i na gorsze jednocześnie. Inuici, którzy żyli z łowiectwa [trudno nam się czytało o zabijaniu fok, niedźwiedzi i innych wielorybów], zostali w latach 70-tych przesiedleni do blokowisk i teraz ich głównym zajęciem i bolączką, jest picie alkoholu oraz depresja (wysoki wskaźnik samobójstw). Nie muszą już polować dla mięsa i tłuszczu, nie chodzą odziani w skóry zwierząt, nie walczą o przetrwanie w swoich igloo. BTW - wiedzieliście, że Grenlandia była kiedyś częścią Unii Europejskiej (jako autonomiczne terytorium zależne Danii), ale z niej wystąpiła w 1985?? Bo ja nie :-) Więcej o życiu współczesnych mieszkańców Grenlandii przeczytacie tu: www.hornsund.igf.edu.pl (strona Sylwii i Tomasza Moczadłowskich to prawdziwa kopalnia wiedzy).
A że na Grenlandii rosną truskawki, wiedzieliście? To sprawka wydłużonego okresu wegetacyjnego na skutek globalnego ocieplenia. I chyba jedyny z pozytywnych skutków tegoż, bo poza tym porażka - topniejący lód, zanieczyszczone wody (= zatrute mięso), zmiany klimatu (więcej o tym tu) to na Arktyce prawdziwy problem. O tym wszystkim nie pisał Centkiewicz...Więc jeśli spojrzeć na to z innej strony, to "Anaruk" jest dowodem na to, że klimat rzeczywiście się zmienił - w ciągu ostatnich lat średnia temperatura na Grenlandii wzrosła o ponad 30 stopni! To oznacza, że w lecie zdarzają się temperatury +20 stopni, toż to prawie jak u nas.
Niestety nie wiem, co można zrobić jeszcze w tej sprawie oprócz ubolewania na blogu i codziennego ekożycia. Nie tracić nadziei, że politycy sie ogarną? Podpisywać kolejne petycje, brać udział w kolejnych protestach? Uczyć, uświadamiać, pokazywać? Zróbmy to.
29 lis 2016
Dobre prezenty
Dzisiaj Dzień Darmowej Dostawy, a wiem, że wiele osób już myśli o prezentach. Zazwyczaj rekomenduję prezenty niematerialne i/lub DIY, ale dzisiaj chciałam przedstawić bardzo subiektywną listę prezentów charytatywnych. Czyli kupując prezent, wspierasz dodatkowo jakąś inicjatywę. Najpopularniejszą rzeczą w tej kategorii są chyba kalendarze. Sama co roku kupuję jeden lub dwa z Viva!Akcja dla zwierząt lub z innej organizacji prozwierzęcej. W tym roku jednak chciałam Wam zaproponować kalendarz feministyczny, z którego cały dochód przeznaczony będzie na akcję, którą wymyśliłam i bardzo chcę zrealizować, czyli festiwal kobiecy Kręgi Kobiet.
1. Gosia Kulczycka wykonała niesamowitą pracę obdzwaniając 12 polskich artystek, dzięki czemu w kalendarzu znalazły się prace m.in. Marty Frej, Anny Zajdel (od makatek), czy Marty Zabłockiej. Naprawdę warto. Cena minimalna to 45zł, ale jeśli ktoś może i chce dać więcej, to niech się nie waha :-) Zamówienia mailowo na: mir.inicjatywy[małpa]gmail.com
2. Inną opcją charytatywną są zakupy w sklepikach fundacyjnych lub stowarzyszeniowych. Jest ich coraz więcej, więc i wybór stopniowo się powiększa. Najczęstszym asortymentem w takich sklepach są kubki, gadżety promocyjne, t-shirty czy akcesoria do domu. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się Fundacja Bęc Zmiana ze swoimi dizajnerskimi publikacjami i książkami.
Moją uwagę jednak przykuła szczególnie propozycja Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska. Sprzedają oni specjalnie zaprojektowane w ramach kampanii Dbamy o lepszą codzienność "ułomne" przedmioty, np. krzywą szklankę, niewyraźne lustro, czy nietypowy imbryk.
Ponadto klasycznie: T-shirty i notesy, ale warto zajrzeć.
Nietypowo i ekologicznie sprzedaje Fundacja Łąka. W ich sklepiku można kupić nasiona traw i kwiatów polnych, a także budki lęgowe, karmniki dla ptaków i domki dla owadów. Ceny ludzkie, a cel zacny.
Podaruj komuś łąkę :-)
Jakiś czas temu powstał także Odpowiedzialny Sklepik fundacji Kupuj Odpowiedzialnie. Dużo fajnych rzeczy, bez konsumenckich wyrzutów sumienia.
Przy okazji trafiłam w sieci na wyszukiwarkę odpowiedzialnezakupy.pl - przydatna sprawa, niestety dotyczy tylko województwa kujawsko-pomorskiego.
3. Skoro już jesteśmy przy zakupach internetowych, to przypominam o aplikacji FaniMani.pl . Robiąc zakupy w setkach sklepów (z różnych branż i usług), wspieramy wybraną wcześniej organizację. Polecam skorzystać z tego linku afiliacyjnego (5zł zostanie przekazanych na Otwarte Klatki). Kupując przez FaniMani.pl tylko mała część naszych pieniędzy zostanie przeznaczona na słuszną sprawę, ale lepsze np. 4% niż nic :-)
4. Pozostają jeszcze zakupy stacjonarne. W tym celu zaglądajcie np. do sklepów prowadzonych przez osoby niepełnosprawne lub do sklepów charytatywnych. W Opolu mamy cudowną Galerię Biały Kruk, gdzie można kupić rękodzieło (w tym piękną ceramikę, obrazy, czy pluszaki) tworzone przez podopiecznych Fundacji DOM.
Jest też komis społeczny Graciarnia, co prawda z rzeczami używanymi, ale można tam znaleźć prawdziwe perełki.
Poza tym korzystam czasem z fejsbukowych bazarków na rzecz bezdomnych zwierzaków. Za niewiele dukatów można wylicytować różne przedmioty - od książek do stringów, a odbiór mam w Opolu.
A wy gdzie kupujecie prezenty i komu robicie nimi dobrze? Pochwalcie się :-)
1. Gosia Kulczycka wykonała niesamowitą pracę obdzwaniając 12 polskich artystek, dzięki czemu w kalendarzu znalazły się prace m.in. Marty Frej, Anny Zajdel (od makatek), czy Marty Zabłockiej. Naprawdę warto. Cena minimalna to 45zł, ale jeśli ktoś może i chce dać więcej, to niech się nie waha :-) Zamówienia mailowo na: mir.inicjatywy[małpa]gmail.com
2. Inną opcją charytatywną są zakupy w sklepikach fundacyjnych lub stowarzyszeniowych. Jest ich coraz więcej, więc i wybór stopniowo się powiększa. Najczęstszym asortymentem w takich sklepach są kubki, gadżety promocyjne, t-shirty czy akcesoria do domu. Na tym tle pozytywnie wyróżnia się Fundacja Bęc Zmiana ze swoimi dizajnerskimi publikacjami i książkami.
Moją uwagę jednak przykuła szczególnie propozycja Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska. Sprzedają oni specjalnie zaprojektowane w ramach kampanii Dbamy o lepszą codzienność "ułomne" przedmioty, np. krzywą szklankę, niewyraźne lustro, czy nietypowy imbryk.
Ponadto klasycznie: T-shirty i notesy, ale warto zajrzeć.
Nietypowo i ekologicznie sprzedaje Fundacja Łąka. W ich sklepiku można kupić nasiona traw i kwiatów polnych, a także budki lęgowe, karmniki dla ptaków i domki dla owadów. Ceny ludzkie, a cel zacny.
Podaruj komuś łąkę :-)
Jakiś czas temu powstał także Odpowiedzialny Sklepik fundacji Kupuj Odpowiedzialnie. Dużo fajnych rzeczy, bez konsumenckich wyrzutów sumienia.
Przy okazji trafiłam w sieci na wyszukiwarkę odpowiedzialnezakupy.pl - przydatna sprawa, niestety dotyczy tylko województwa kujawsko-pomorskiego.
3. Skoro już jesteśmy przy zakupach internetowych, to przypominam o aplikacji FaniMani.pl . Robiąc zakupy w setkach sklepów (z różnych branż i usług), wspieramy wybraną wcześniej organizację. Polecam skorzystać z tego linku afiliacyjnego (5zł zostanie przekazanych na Otwarte Klatki). Kupując przez FaniMani.pl tylko mała część naszych pieniędzy zostanie przeznaczona na słuszną sprawę, ale lepsze np. 4% niż nic :-)
4. Pozostają jeszcze zakupy stacjonarne. W tym celu zaglądajcie np. do sklepów prowadzonych przez osoby niepełnosprawne lub do sklepów charytatywnych. W Opolu mamy cudowną Galerię Biały Kruk, gdzie można kupić rękodzieło (w tym piękną ceramikę, obrazy, czy pluszaki) tworzone przez podopiecznych Fundacji DOM.
Jest też komis społeczny Graciarnia, co prawda z rzeczami używanymi, ale można tam znaleźć prawdziwe perełki.
Poza tym korzystam czasem z fejsbukowych bazarków na rzecz bezdomnych zwierzaków. Za niewiele dukatów można wylicytować różne przedmioty - od książek do stringów, a odbiór mam w Opolu.
A wy gdzie kupujecie prezenty i komu robicie nimi dobrze? Pochwalcie się :-)
15 lis 2016
Zero Waste Polska
Od jakiegoś czasu przypatruję się dyskusjom na fejsbukowej grupie Zero Waste Polska. Ruch zerośmieciowców rośnie i niedługo w Warszawie odbędzie się wydarzenie, na które wiele osób od dawna czekało, czyli spotkanie z Beą Johnson - guru filozofii zero-waste. To ta pani, której przez cały rok życia udało się "wyprodukować" zaledwie jeden słoik śmieci.
Można się z osób zafascynowanych ideą zero waste śmiać, można ich ignorować, ale w tym szaleństwie jest metoda (a przynajmniej wiara w to, że indywidualne działania pozwolą zmienić świat - najwidocznie nie czytali jeszcze artykułu "Ułuda krótkiego prysznica").
Po czym poznać takich ludzi? Na zakupy udają się nie tylko z własnymi torbami płóciennymi, ale także ze swoimi foliówkami, słoikami czy pojemnikami. Wybierają produkty "luzem", na wagę, bez zbędnych opakowań (a jeśli już opakowanie, to szklane lub papierowe). Sami robią w domu kosmetyki (od mydła i szamponu przez pastę do zębów) i środki czystości. Drugie śniadania pakują we własne lunchboxy, nie zamawiają jedzenia na wynos (a jeśli zamawiają, to do własnych pojemników/słoików), resztki organiczne kompostują. Przy niemowlaku używają pieluch wielorazowych, przy starszakach robią zabawki ze śmieci i notorycznie gromadzą zakładki w folderze "upcykling". Generalnie robią to co ja, ale radykalniej :-P
zdjęcie Zero Waste Kit z bloga Zero Waste Nerd
Już dosyć dawno stwierdziłam, że idea zero waste, choć piękna, ma swoje minusy. I nie chodzi tylko o bycie niezrozumianym przez większość społeczeństwa - do tego się przyzwyczaiłam :-) Poniżej wypunktowałam kilka argumentów przeciwko ślepemu podążaniu drogą zero waste:
(zdjęcie pochodzi z warsztatów o znamiennej nazwie Eko-Art podczas Ulicy Kultury w Opolu w 2011. Z plastikowych butelek powstała plastikowa dżungla. Źródło)
Czy to oznacza, że wysiłki adeptów zero waste, aby uzyskać jeden słoik śmieci rocznie są pozbawione sensu? Ależ nie. Bardzo dobrze, że są tacy ludzie na świecie, jeśli dają przykład innym i są w stanie dotrzeć z ideą także do przedsiębiorców, producentów i polityków, a tego nam trzeba. Myślę jednak, że cały koncept ma sens jedynie na większą skalę, np. kiedy przeradza się w gospodarkę o obiegu zamkniętym/Cicular Economy. Na poziomie indywidualnym to wciąż są tylko ćwiczenia ze świadomej konsumpcji. Bardzo ważne, ale zdając sobie sprawę z innych priorytetów (np. żeby chronić drzewa przed wycinką, nasze płuca przed smogiem, zwierzęta hodowlane przed cierpieniem na fermach), to dla mnie wciąż działania zastępcze. Zrezygnowałam więc z wyrzutów sumienia, kiedy wyrzucam do kosza (oczywiście do recyklingu) opakowania plastikowe czy Tetrapaki. Nie rozdzieram szat, kiedy zdarzy mi się w sklepie wziąć foliówkę albo kiedy Dziecko kupuje sobie kolejną gazetkę z plastikowym badziewkiem. Już się nie jaram upcyklingiem :-) Energię ładuję w inne tematy (btw - dziękuję wszystkim za głosy w Społeczniku - projekt Kręgi Kobiet przeszedł do drugiego etapu, teraz pozostaje trzymać kciuki za decyzję jury!).
www.bezero.org
Gdyby ktoś jednak chciał poczytać po polsku, jak zero waste sprawdza się w praktyce, to jest kilka blogerek, które od kilku(nastu) miesięcy dzielnie relacjonują swoje poczynania:
Kornelia Orwat i wątek Odśmiecownia
Ograniczam się i #zero waste
madou.pl i #zmniejsz śmiecia
ekoeksperymenty.blogspot.com
Less Waste
Łodyżka, #Zero Waste Lifestyle - kilka wpisów o kosmetykach DIY
Pozdrawiam!
Można się z osób zafascynowanych ideą zero waste śmiać, można ich ignorować, ale w tym szaleństwie jest metoda (a przynajmniej wiara w to, że indywidualne działania pozwolą zmienić świat - najwidocznie nie czytali jeszcze artykułu "Ułuda krótkiego prysznica").
Po czym poznać takich ludzi? Na zakupy udają się nie tylko z własnymi torbami płóciennymi, ale także ze swoimi foliówkami, słoikami czy pojemnikami. Wybierają produkty "luzem", na wagę, bez zbędnych opakowań (a jeśli już opakowanie, to szklane lub papierowe). Sami robią w domu kosmetyki (od mydła i szamponu przez pastę do zębów) i środki czystości. Drugie śniadania pakują we własne lunchboxy, nie zamawiają jedzenia na wynos (a jeśli zamawiają, to do własnych pojemników/słoików), resztki organiczne kompostują. Przy niemowlaku używają pieluch wielorazowych, przy starszakach robią zabawki ze śmieci i notorycznie gromadzą zakładki w folderze "upcykling". Generalnie robią to co ja, ale radykalniej :-P
zdjęcie Zero Waste Kit z bloga Zero Waste Nerd
Już dosyć dawno stwierdziłam, że idea zero waste, choć piękna, ma swoje minusy. I nie chodzi tylko o bycie niezrozumianym przez większość społeczeństwa - do tego się przyzwyczaiłam :-) Poniżej wypunktowałam kilka argumentów przeciwko ślepemu podążaniu drogą zero waste:
- bez zmian systemowych (np. ogólnopolski zakaz sprzedaży torebek foliowych i naczyń jednorazowych, podatek opakowaniowy dla producentów, wprowadzenie systemu automatów do butelek zwrotnych i puszek w sklepach, poidełka z kranówką w szkołach, urzędach i innych instytucjach publicznych) takie jednostkowe akty oporu nie będą mieć większego sensu (a to prosta droga do frustracji i depresji, i w ogóle do porzucenia tzw. "ekologicznego stylu życia"). Znów wrócę do Ułudy krótkiego prysznica i przytoczonych tam danych "W roku 2005 produkcja odpadów komunalnych na głowę (czyli wszystkiego, co wyrzucamy do kosza) wyniosła w Stanach 750 kg. Umówmy się, że jesteście zagorzałymi aktywistami i zwolennikami prostego stylu życia i liczbę tę redukujecie do zera. Poddajecie recyklingowi wszystko, co się da. Zakupy pakujecie do toreb wielokrotnego użytku. Oddajecie do naprawy zepsute tostery. Palce wystają wam ze starych tenisówek. Ale to nie wszystko. Jako że do odpadów komunalnych wliczają się też odpady biurowe, udajecie się do biur i firm z broszurami na temat recyklingu i przekonujecie ich do takiego zmniejszenia ilości śmieci, by wasz udział w komunalnej produkcji odpadów spadł całkowicie. Cóż, mam dla was złe nowiny. Odpady komunalne stanowią tylko 3% całej produkcji śmieci w Stanach Zjednoczonych."
- bycie zero waste może powodować większą emisję CO2 związaną z transportem, czyli w efekcie wcale nie być lepsze dla środowiska. Przykłady? Wyobraźcie sobie, że w waszym mieście jest jeden jedyny sklep, który sprzedaje kosmetyki bez opakowania. Czy jadąc do niego 15km w jedną stronę i 15km w drugą, żeby kupić 1l szamponu do własnej butelki jest korzystniejsze dla naszej planety niż kupienie go w sklepie osiedlowym w standardowym plastikowym opakowaniu? Śmiem wątpić. Więcej emisji CO2 spowoduje transport niż dodatkowe plastikowe opakowanie (które można przecież oddać do recyklingu). Niektórzy wybierają metodę DIY, ale... kupienie składników potrzebnych do szamponu, oczywiście przez internet, to także koszty środowiskowe związane z transportem+ opakowaniami (każdego składnika oddzielnie i przesyłki pocztowej). Być może, jeśli robi się takie kosmetyki w ilościach hurtowych, to te emisje się jakoś równoważą, ale czy to jest naprawdę zero waste?
- życie w stylu zero waste to niekończące się dylematy - kiedy na wycieczce latem skończy nam się kranówka w naszej wielorazowej butelce, to nie kupimy w kiosku wody butelkowanej, tylko będziemy krążyć po okolicy szukając źródła wody pitnej? Ile kilometrów wytrzymamy? Albo nie kupimy ulubionych wegańskich ciasteczek na piknik, bo są opakowane w folię aluminiową, a zamiast tego spędzimy pół dnia przy piekarniku (choć tak naprawdę nienawidzimy piec, a wcześniej musieliśmy specjalnie iść do sklepu, żeby kupić mąkę, mleko sojowe, kakao i syrop klonowy - wszystko oczywiście w oddzielnych opakowaniach)? Albo rozkminka: wybrać ziemniaki luzem nieznanego pochodzenia w osiedlowym markecie, czy te z certyfikatem "bio" z kooperatywy (ale trzeba po nie podjechać do rolnika na wieś. Samochodem)? I tak dalej, i tak dalej. Co lepsze dla naszego zdrowia psychicznego - konsekwentne trzymanie się obranego kierunku czy uleganie zachciankom i kompromisy?
- maniakalne skupianie się na idei nieprodukowania śmieci generuje kryzysy towarzysko-społeczne (nawet bardziej niż bycie na diecie wegańskiej), a nawet małżeńskie (pamiętacie filmy Recepta na klęskę i No Impact Man?) i pochłania dużo energii i czasu. Nie jesteśmy samotnymi wyspami, tylko częściami czułych ekosystemów społecznych. I to, że my jesteśmy gotowe/i na życie zero waste nie oznacza wcale, że nasi partnerzy, dzieci, znajomi czy współpracownicy są na to gotowi. Gdzieś trzeba znaleźć złoty środek.
- upcykling, choć uroczy, ma znikomy wpływ na rzeczywiste zmniejszenie ilości odpadów. Poza tym do większości upcyklingowych prac potrzebne są dodatkowe narzędzia, miateriały i surowce, chociażby klej czy farby. Trudno uwierzyć, że nasza Ziemia oddycha z ulgą, kiedy np. z butelki plastikowej wycinamy kwiaty, malujemy je farbą akrylową i wieszamy w przstrzeni publicznej jako ekologiczną instalację. No cóż - nie miejmy złudzeń. Przecież taka instalacja nawet nie może być poddana recyklingowi (w przeciwieństwie do niepomalowanej butelki), więc oczywiście nie zaszkodzi się pobawić, ale trudno to nazwać działaniem "proekologicznym".
(zdjęcie pochodzi z warsztatów o znamiennej nazwie Eko-Art podczas Ulicy Kultury w Opolu w 2011. Z plastikowych butelek powstała plastikowa dżungla. Źródło)
Czy to oznacza, że wysiłki adeptów zero waste, aby uzyskać jeden słoik śmieci rocznie są pozbawione sensu? Ależ nie. Bardzo dobrze, że są tacy ludzie na świecie, jeśli dają przykład innym i są w stanie dotrzeć z ideą także do przedsiębiorców, producentów i polityków, a tego nam trzeba. Myślę jednak, że cały koncept ma sens jedynie na większą skalę, np. kiedy przeradza się w gospodarkę o obiegu zamkniętym/Cicular Economy. Na poziomie indywidualnym to wciąż są tylko ćwiczenia ze świadomej konsumpcji. Bardzo ważne, ale zdając sobie sprawę z innych priorytetów (np. żeby chronić drzewa przed wycinką, nasze płuca przed smogiem, zwierzęta hodowlane przed cierpieniem na fermach), to dla mnie wciąż działania zastępcze. Zrezygnowałam więc z wyrzutów sumienia, kiedy wyrzucam do kosza (oczywiście do recyklingu) opakowania plastikowe czy Tetrapaki. Nie rozdzieram szat, kiedy zdarzy mi się w sklepie wziąć foliówkę albo kiedy Dziecko kupuje sobie kolejną gazetkę z plastikowym badziewkiem. Już się nie jaram upcyklingiem :-) Energię ładuję w inne tematy (btw - dziękuję wszystkim za głosy w Społeczniku - projekt Kręgi Kobiet przeszedł do drugiego etapu, teraz pozostaje trzymać kciuki za decyzję jury!).
www.bezero.org
Gdyby ktoś jednak chciał poczytać po polsku, jak zero waste sprawdza się w praktyce, to jest kilka blogerek, które od kilku(nastu) miesięcy dzielnie relacjonują swoje poczynania:
Kornelia Orwat i wątek Odśmiecownia
Ograniczam się i #zero waste
madou.pl i #zmniejsz śmiecia
ekoeksperymenty.blogspot.com
Less Waste
Łodyżka, #Zero Waste Lifestyle - kilka wpisów o kosmetykach DIY
Pozdrawiam!
23 sie 2016
Publikacje nie tylko na wakacje
Nie wiem, czy zaglądacie do działu "ekopublikacje", ale co jakiś czas wrzucam tam nowe linki do bezpłatnych broszur, e-booków czy poradników dostępnych w sieci.
Np. na stronie The Zeitgeist Movement Polska można przejrzeć broszury Ogród owocowy na 300 metrach kwadratowych oraz Ogród warzywny na 200 metrach kwadratowych.
Jeśli chodzi o florę, to Łukasz Łuczaj uwolnił niedawno treść swojej książki "Dzikie rośliny jadalne Polski". Korzystajcie :-)
Polecam wam także publikację ODE Źródła "W dziką stronę", na temat edukacji przyrodniczej.
Z innej bajki - poradnik-kolorowanka na temat odpadów w kanalizacji, czyli Sedes to nie kosz na śmieci
Dla majsterkowiczów z kolei mam broszurę Greenpeace'u "Hotele dla dzikich zapylaczy. Zrób to sam", Budowanie z konopi Cohabitatu oraz ich magazyn WyTwórcy:
I jeszcze coś o żywności, czyli książka Marcina Gerwina "Żywność przyjazna dla klimatu":
oraz e-booki z wegańskimi przepisami Dobre decyzje:
Smacznej lektury!
Np. na stronie The Zeitgeist Movement Polska można przejrzeć broszury Ogród owocowy na 300 metrach kwadratowych oraz Ogród warzywny na 200 metrach kwadratowych.
Jeśli chodzi o florę, to Łukasz Łuczaj uwolnił niedawno treść swojej książki "Dzikie rośliny jadalne Polski". Korzystajcie :-)
Polecam wam także publikację ODE Źródła "W dziką stronę", na temat edukacji przyrodniczej.
Z innej bajki - poradnik-kolorowanka na temat odpadów w kanalizacji, czyli Sedes to nie kosz na śmieci
Dla majsterkowiczów z kolei mam broszurę Greenpeace'u "Hotele dla dzikich zapylaczy. Zrób to sam", Budowanie z konopi Cohabitatu oraz ich magazyn WyTwórcy:
I jeszcze coś o żywności, czyli książka Marcina Gerwina "Żywność przyjazna dla klimatu":
oraz e-booki z wegańskimi przepisami Dobre decyzje:
Smacznej lektury!
30 lip 2016
I ty możesz zostać klimatycznym bohaterem
albo bohaterką. Klimatu. Ochrony środowiska. Edukacji ekologicznej.
Jakiś czas temu odkryłam stronę Climate Heroes, która powstała przy okazji zeszłorocznego szczytu klimatycznego w Paryżu, aby prezentować sylwetki ekoaktywistek/ów z całego globu. Chociaż szczyt już się odbył, to wciąż można zaproponować i dodać kandydaturę ekobohatera/ki. Z Polski na razie nie ma nikogo, a tymczasem mamy przecież sporo osób, które robią fantastyczne rzeczy w kwestii edukacji ekologicznej, przyrodniczej i w ogóle.
Co to znaczy być bohaterem klimatu?
Isatou Ceesay uczy kobiety w Gambii jak przetwarzać torebki foliowe na przydatne i trwałe torebki z plarnu, założyła centrum recyklingu i edukuje społeczność w kwestiach zanieczyszczenia środowiska i zmian klimatu. Więcej na stronie i w książce One Plastic Bag
Joe Justice z USA, założyciel Wikispeed, działa na rzecz popularyzacji samochodu, który jest ultraoszczędny (mniej niż 3l/100km), bezpieczny i tani w eksploatacji. Wikispeed są częścią Open Source Ecology, czyli udostępniają wiedzę i schematy do wolnego wykorzystania. Gdyby więc ktoś zapragnął zmajstrować taki samochód w warsztacie lub maker space - ma wolną rękę.
Wymyślenie i skonstruowanie auta trwało grupie Wikispeed zaledwie 3 miesiące. Jak to możliwie? Joe Justice wyjaśnia w tym wykładzie TED (napisy tylko po angielsku, ale dacie radę):
Wśród ekobohaterów jest także Illac Diaz - wynalazca Litra Światła (punkt 7), Benoit Lavigueur, który sam zbudował najbardziej ekologiczny dom na świecie z recyklingu, propagatorzy ekobuddyzmu, zielonej ekonomii, energii wiatru, zielonych dachów czy permakultury. Inspiracji co niemiara. Akurat na weekend :-)
I jeszcze kilka pomysłów z filmiku dobrarada:
1. zostań ogrodnikiem
2. kupuj lokalnie
3. nie marnuj jedzenia
4. ogranicz mięso i nabiał
5. podróżuj pociągiem lub wypełnionym samochodem
6. wybierz staycation zamiast vacation, czyli zostań w domu ;-)
7. oszczędzaj energię
PS. Generalnie jest niebyt ciekawie (twierdzi NASA).
Jakiś czas temu odkryłam stronę Climate Heroes, która powstała przy okazji zeszłorocznego szczytu klimatycznego w Paryżu, aby prezentować sylwetki ekoaktywistek/ów z całego globu. Chociaż szczyt już się odbył, to wciąż można zaproponować i dodać kandydaturę ekobohatera/ki. Z Polski na razie nie ma nikogo, a tymczasem mamy przecież sporo osób, które robią fantastyczne rzeczy w kwestii edukacji ekologicznej, przyrodniczej i w ogóle.
Co to znaczy być bohaterem klimatu?
Isatou Ceesay uczy kobiety w Gambii jak przetwarzać torebki foliowe na przydatne i trwałe torebki z plarnu, założyła centrum recyklingu i edukuje społeczność w kwestiach zanieczyszczenia środowiska i zmian klimatu. Więcej na stronie i w książce One Plastic Bag
Joe Justice z USA, założyciel Wikispeed, działa na rzecz popularyzacji samochodu, który jest ultraoszczędny (mniej niż 3l/100km), bezpieczny i tani w eksploatacji. Wikispeed są częścią Open Source Ecology, czyli udostępniają wiedzę i schematy do wolnego wykorzystania. Gdyby więc ktoś zapragnął zmajstrować taki samochód w warsztacie lub maker space - ma wolną rękę.
Wymyślenie i skonstruowanie auta trwało grupie Wikispeed zaledwie 3 miesiące. Jak to możliwie? Joe Justice wyjaśnia w tym wykładzie TED (napisy tylko po angielsku, ale dacie radę):
Wśród ekobohaterów jest także Illac Diaz - wynalazca Litra Światła (punkt 7), Benoit Lavigueur, który sam zbudował najbardziej ekologiczny dom na świecie z recyklingu, propagatorzy ekobuddyzmu, zielonej ekonomii, energii wiatru, zielonych dachów czy permakultury. Inspiracji co niemiara. Akurat na weekend :-)
I jeszcze kilka pomysłów z filmiku dobrarada:
1. zostań ogrodnikiem
2. kupuj lokalnie
3. nie marnuj jedzenia
4. ogranicz mięso i nabiał
5. podróżuj pociągiem lub wypełnionym samochodem
6. wybierz staycation zamiast vacation, czyli zostań w domu ;-)
7. oszczędzaj energię
PS. Generalnie jest niebyt ciekawie (twierdzi NASA).
19 lip 2016
Wikiwakacje - podziel się fotkami
Założę się, że każdy z was czasem korzysta z Wikipedii. To niesamowite, jak szybko zastąpiła ona opasłe tomy encyklopedii różnego rodzaju. Dla mnie Wikipedia jest wybawieniem przy tłumaczeniach, dzięki temu, że każde polskie hasło odsyła do swoich odpowiedników w różnych językach świata.
Oczywiście trzeba zostawić pewien margines błędu (w końcu Wikipedię może edytować każdy - jest to zarazem jej największa zaleta, jak i wada), dlatego wiele osób nie traktuje tego źródła poważnie. Ale - zalogowałam się swego czasu jako wikipedystka i wiem, że każda edycja jest sprawdzana przed publikacją przez redaktora. Przy wielu hasłach toczą się zakulisowe długie dyskusje merytoryczne. Nie ma szans, żeby pojawiła się tam jakaś piramidalna głupota. Raczej więc wierzę Wikipedii, niż nie. Podoba mi się też, że za całym tym opensourcowym przedsięwzięciem stoi mrówcza praca tysięcy anonimowych wikipedystów - wolontariuszy, których motywacje są różne (ale pozytywne). W Polsce nawet stanął pomnik na ich cześć :-)
Może też spróbujesz?
Poza tym cenię Wiki także za źródło darmowych zdjęć, które nieraz wykorzystywałam do ilustracji artykułów na Ulicy Ekologicznej.
I tu dochodzimy do sedna :-)
Do końca sierpnia trwa konkurs Wikiwakacje organizowany przez polską Wikipedię i PTTK. Jeśli więc chcesz się podzielić zdjęciami z wakacyjnych wędrówek - chodzi o zabytki, dzieła sztuki w przestrzeni publicznej oraz miejsca i obiekty przyrodniczo cenne (np. parki krajobrazowe, narodowe, pomniki przyrody itp.) - aby zasiliły otwarte archiwum wikimediów na licencji Creative Commons - wysyłaj :-)
"Wystarczy na stronie internetowej kliknąć w przycisk “Prześlij zdjęcia”. Strona wyświetli interaktywną mapę, na której należy zaznaczyć właściwy zabytek lub pomnik natury, a następnie wybrać plik lub pliki do przesłania. Większość pól w formularzu przesyłania plików zostanie wstępnie wypełnione, więc cała procedura zajmuje mniej niż minutę. Wszystkie już przesłane zdjęcia można będzie oglądać na tej stronie."
Można coś wygrać (konkretnie kasę), ale mam wrażenie, że satysfakcja z udziału może być wystarczająco satysfakcjonująca :-)
A zatem - do dzieła!
Oczywiście trzeba zostawić pewien margines błędu (w końcu Wikipedię może edytować każdy - jest to zarazem jej największa zaleta, jak i wada), dlatego wiele osób nie traktuje tego źródła poważnie. Ale - zalogowałam się swego czasu jako wikipedystka i wiem, że każda edycja jest sprawdzana przed publikacją przez redaktora. Przy wielu hasłach toczą się zakulisowe długie dyskusje merytoryczne. Nie ma szans, żeby pojawiła się tam jakaś piramidalna głupota. Raczej więc wierzę Wikipedii, niż nie. Podoba mi się też, że za całym tym opensourcowym przedsięwzięciem stoi mrówcza praca tysięcy anonimowych wikipedystów - wolontariuszy, których motywacje są różne (ale pozytywne). W Polsce nawet stanął pomnik na ich cześć :-)
Może też spróbujesz?
Poza tym cenię Wiki także za źródło darmowych zdjęć, które nieraz wykorzystywałam do ilustracji artykułów na Ulicy Ekologicznej.
I tu dochodzimy do sedna :-)
Do końca sierpnia trwa konkurs Wikiwakacje organizowany przez polską Wikipedię i PTTK. Jeśli więc chcesz się podzielić zdjęciami z wakacyjnych wędrówek - chodzi o zabytki, dzieła sztuki w przestrzeni publicznej oraz miejsca i obiekty przyrodniczo cenne (np. parki krajobrazowe, narodowe, pomniki przyrody itp.) - aby zasiliły otwarte archiwum wikimediów na licencji Creative Commons - wysyłaj :-)
"Wystarczy na stronie internetowej kliknąć w przycisk “Prześlij zdjęcia”. Strona wyświetli interaktywną mapę, na której należy zaznaczyć właściwy zabytek lub pomnik natury, a następnie wybrać plik lub pliki do przesłania. Większość pól w formularzu przesyłania plików zostanie wstępnie wypełnione, więc cała procedura zajmuje mniej niż minutę. Wszystkie już przesłane zdjęcia można będzie oglądać na tej stronie."
Można coś wygrać (konkretnie kasę), ale mam wrażenie, że satysfakcja z udziału może być wystarczająco satysfakcjonująca :-)
A zatem - do dzieła!
12 lip 2016
Z głową w chmurach - zostań cloudspotterem lub Dyzio Marzycielem
Czytam sobie ostatnio "Witaminę N" i dlatego częściej niż zazwyczaj zwracam uwagę na zjawiska przyrodnicze, konkretnie chmury :-) Jest w obłokach coś magicznego i ulotnego, świetnie rozumiem ludzi, którzy poświęcają życie fotografowaniu chmur (i tu polecam fp Bogusia "Niebo nad Opolem") lub tylko ich kontemplacji (Cloud Appreciation Society). A w lataniu samolotem nie ma nic lepszego niż obserwowanie chmur, kiedy leci się nad nimi :-)
(fotki by Natalia, na trasie Dublin- Wrocław)
Co do "Witaminy N", to jest to praktyczny przewodnik dla rodziców/opiekunów pomagający rozwijać kontakt z przyrodą i zapobiegać deficytowi natury (zdiagnozowanemu przez Richard Louv'a we wcześniejszej książce "Ostatnie dziecko lasu"). Witamina N to pomysły, które można wykorzystać na dworze. Jeden z nich brzmi: "Stwórz listę fotek na fotograficzne podchody (...) Każdego dnia z tego samego miejsca róbcie zdjęcia nieba i stwórzcie kolaż."
Gapienie się w niebo może być dobrym punktem wyjścia do bardziej zaawansowanych obserwacji meteorologicznych.
Zacząć można od zrobienia identyfikatora chmur, czyli przyrządu ułatwiającego rozpoznawanie rodzajów obłoków.
Identyfikator można ściągnąć z netu (jest kilka wersji), ale można też zrobić samemu, przedłużając zabawę o fotografowanie chmur i ich rozpoznawanie. Podstawowe rodzaje znają pewnie wszyscy: kłębiaste, warstwowe i pierzaste. Ale czy wiecie, że istnieją także mammatusy, chmury falowe albo formacja występująca w Alpach i znana jako Wąż Maloja? O tym ostatnim dowiedziałam się z filmu Sils Anna w ramach niedawnej projekcji kina letniego w GSW :-)
Wąż Maloja wygląda tak:
Aby przejść na wyższy poziom chmurologii, można też skorzystać z aplikacji Cloud Spotter (jak już sprawię sobie smartfona, to na pewno zainstaluję).
A dla miłośników DIY - lampa-chmura (stąd):
(fotki by Natalia, na trasie Dublin- Wrocław)
Co do "Witaminy N", to jest to praktyczny przewodnik dla rodziców/opiekunów pomagający rozwijać kontakt z przyrodą i zapobiegać deficytowi natury (zdiagnozowanemu przez Richard Louv'a we wcześniejszej książce "Ostatnie dziecko lasu"). Witamina N to pomysły, które można wykorzystać na dworze. Jeden z nich brzmi: "Stwórz listę fotek na fotograficzne podchody (...) Każdego dnia z tego samego miejsca róbcie zdjęcia nieba i stwórzcie kolaż."
Gapienie się w niebo może być dobrym punktem wyjścia do bardziej zaawansowanych obserwacji meteorologicznych.
Zacząć można od zrobienia identyfikatora chmur, czyli przyrządu ułatwiającego rozpoznawanie rodzajów obłoków.
Identyfikator można ściągnąć z netu (jest kilka wersji), ale można też zrobić samemu, przedłużając zabawę o fotografowanie chmur i ich rozpoznawanie. Podstawowe rodzaje znają pewnie wszyscy: kłębiaste, warstwowe i pierzaste. Ale czy wiecie, że istnieją także mammatusy, chmury falowe albo formacja występująca w Alpach i znana jako Wąż Maloja? O tym ostatnim dowiedziałam się z filmu Sils Anna w ramach niedawnej projekcji kina letniego w GSW :-)
Wąż Maloja wygląda tak:
Aby przejść na wyższy poziom chmurologii, można też skorzystać z aplikacji Cloud Spotter (jak już sprawię sobie smartfona, to na pewno zainstaluję).
A dla miłośników DIY - lampa-chmura (stąd):
7 cze 2016
Allemansrätten, czyli ważne są słowa, których jeszcze nie znamy
Najbardziej ze wszystkich słów nieprzetłumaczalnych lub takich, dla których nie mamy jednego określenia i możemy je wyrazić tylko opisowo, podoba mi się skandynawskie allemansrätten - "(szw. prawo wszystkich ludzi) – niepisane prawo, obowiązujące w Norwegii (norw. Allemannsretten), Szwecji (szw. Allemansrätten) i Finlandii (fiń. Jokamiehenoikeus)
mówiące, że każdy człowiek ma prawo do kontaktu z naturą. Wynika ono z
przekonania, że człowiek jest integralną częścią przyrody, zaś
cywilizacja ma z nią współistnieć, a nie rywalizować."
Po angielsku będzie to "freedom to roam", czyli prawo do korzystania z krajobrazu publicznego - dróg, lasów, jezior, prawo do "spania na dziko", zbierania grzybów, jagód i ziół, czy do włóczenia się po górach. Niby oczywiste, ale w konstytucji tego nie mamy...
A co powiecie na biofilię? Słowo rozpropagowane przez Bjork i jej album pod tym samym tytułem - oznacza miłość do życia biologicznego i wszelkich jego przejawów :-)
Natomiast w języku niemieckim mamy słówko Waldeinsamkeit, czyli uczucie samotności w lesie i połączenia z naturą.
Z drzewami związane jest też japońskie słowo komorebi, które odnosi się do promieni słońca prześwitujących przez liście.
Źródło: www.huffingtonpost.com
Mamy też japońskie shinrin-yoku - chodzenie do lasu dla relaksu, "kąpiel leśna".
I jeszcze kilka słów z japońskiego, który jest po prostu studnią bez dna, jeśli chodzi o słówka nieprzetłumaczalne:
O boro - czyli sztuce cerowania (ale także "zniszczona i nieprzydatna rzecz" lub " podarte i połatane stare ubranie") już kiedyś pisałam
Z tej samej serii jest kintsukuroi - naprawianie złotem:
Podoba mi się też „ikigai” - w luźnym tłumaczeniu – powód dla którego budzimy się rano:
Lubię też geosminę i petrichor, czyli zapach deszczu:
a dla wszystkich kałużystów urocze islandzkie słówko hoppípolla - oznaczające skakanie w kałużach (jest również piosenka Sigur Ros pod tym samym tytułem):
I już zupełnie na koniec - zagadka :-) Rozpoznajecie to słowo?
Przy okazji jest to dobry przykład, że trzeba miec dystans do informacji znajdowanych w necie ;-) Ale przynajmniej dowiedziałam się, że słowo wagary pochodzi z łaciny (vagari - włóczyć się, wędrować)
***
Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę poeksplorować zbiory słów nieprzetłumaczalnych, to polecacam strony:
wordstuck.co.vu - można dodać swoje propozycje, jest już kilka polskich :-)
uniquelang.peiyinglin.net/01untranslatable
wordables.com
Dictionary of obscure sorrows
mothertonguesblog.com/category/untranslatable-words
matadornetwork.com/life/35-untranslatable-words-describe-nuances-love
culturenlifestyle.com
Po angielsku będzie to "freedom to roam", czyli prawo do korzystania z krajobrazu publicznego - dróg, lasów, jezior, prawo do "spania na dziko", zbierania grzybów, jagód i ziół, czy do włóczenia się po górach. Niby oczywiste, ale w konstytucji tego nie mamy...
A co powiecie na biofilię? Słowo rozpropagowane przez Bjork i jej album pod tym samym tytułem - oznacza miłość do życia biologicznego i wszelkich jego przejawów :-)
Natomiast w języku niemieckim mamy słówko Waldeinsamkeit, czyli uczucie samotności w lesie i połączenia z naturą.
Z drzewami związane jest też japońskie słowo komorebi, które odnosi się do promieni słońca prześwitujących przez liście.
Źródło: www.huffingtonpost.com
Mamy też japońskie shinrin-yoku - chodzenie do lasu dla relaksu, "kąpiel leśna".
I jeszcze kilka słów z japońskiego, który jest po prostu studnią bez dna, jeśli chodzi o słówka nieprzetłumaczalne:
O boro - czyli sztuce cerowania (ale także "zniszczona i nieprzydatna rzecz" lub " podarte i połatane stare ubranie") już kiedyś pisałam
Z tej samej serii jest kintsukuroi - naprawianie złotem:
Podoba mi się też „ikigai” - w luźnym tłumaczeniu – powód dla którego budzimy się rano:
Wabi-sabi tez brzmi nieźle :-) Akceptacja niedoskonałości, piękno w tym, co nieperfekcyjne, odnajduję się w tym.
Lubię też geosminę i petrichor, czyli zapach deszczu:
a dla wszystkich kałużystów urocze islandzkie słówko hoppípolla - oznaczające skakanie w kałużach (jest również piosenka Sigur Ros pod tym samym tytułem):
I już zupełnie na koniec - zagadka :-) Rozpoznajecie to słowo?
Przy okazji jest to dobry przykład, że trzeba miec dystans do informacji znajdowanych w necie ;-) Ale przynajmniej dowiedziałam się, że słowo wagary pochodzi z łaciny (vagari - włóczyć się, wędrować)
***
Gdyby ktoś jeszcze miał ochotę poeksplorować zbiory słów nieprzetłumaczalnych, to polecacam strony:
wordstuck.co.vu - można dodać swoje propozycje, jest już kilka polskich :-)
uniquelang.peiyinglin.net/01untranslatable
wordables.com
Dictionary of obscure sorrows
mothertonguesblog.com/category/untranslatable-words
matadornetwork.com/life/35-untranslatable-words-describe-nuances-love
culturenlifestyle.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































