Korek znów daje o sobie znać:
Stojaczek na smartfonik (pomysł stąd):
stojaczek na kartkę/zdjęcie
piesek (tutorial)
świeczki (bądź rozpałka) - korek trzeba wcześniej moczyć w alkoholu (stąd)
korkowe kule - chyba ozdoba taka :-)
Niestety "wszystkie prawa zastrzeżone", więc tylko wrzucam linka do albumu Cork counts - piękne zdjęcia i pomysły na korek.
Więcej korka:
Korkowo-cz.5
Korek - cz. IV
Korek po raz trzeci
Korek po raz drugi
Korek - nie wyrzucaj!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upcykling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upcykling. Pokaż wszystkie posty
20 sty 2018
9 lip 2017
Stłuczone lustro, czyli 7 lat nieszczęścia
Wczoraj pies Keks pęknął lustro, które przytargałam pracowicie ze śmietnika w celu upiększenia domostwa. No, niestety, nie tym razem.
Mam za to dwa dość duże kawałki lustra w drewnianej ramie i szukam opcji, co z tym dalej zrobić.
Na mozaikę za duże:
(blat)
inne pomysły tu
Prostokątnych pasków lustra można też użyć do zrobienia kalejdoskopu:
(stąd) Wersja dla sofciarzy takich jak ja - zamiast lustra użyć folii aluminiowej lub lustrzanej.
Niestety wszystkie te projekty są dla mnie nieosiągalne, bo nie znoszę dźwięku przecinanego szkła. Tu znajdziecie poradnik, jak to robić z sukcesem: View along the way
Ponoć można to robić także zwykłymi nożyczkami w misce z wodą, ale i tak nie chcę spróbować:
Uwaga na marginesie: lustro należy do trudnych odpadów i nie można go wrzucać do pojemników ze szkłem. Niestety nie nadaje się do recyklingu, więc pozostaje jedynie upcykling albo wysypisko...
Mam za to dwa dość duże kawałki lustra w drewnianej ramie i szukam opcji, co z tym dalej zrobić.
Na mozaikę za duże:
(blat)
inne pomysły tu
Prostokątnych pasków lustra można też użyć do zrobienia kalejdoskopu:
(stąd) Wersja dla sofciarzy takich jak ja - zamiast lustra użyć folii aluminiowej lub lustrzanej.
Niestety wszystkie te projekty są dla mnie nieosiągalne, bo nie znoszę dźwięku przecinanego szkła. Tu znajdziecie poradnik, jak to robić z sukcesem: View along the way
Ponoć można to robić także zwykłymi nożyczkami w misce z wodą, ale i tak nie chcę spróbować:
Uwaga na marginesie: lustro należy do trudnych odpadów i nie można go wrzucać do pojemników ze szkłem. Niestety nie nadaje się do recyklingu, więc pozostaje jedynie upcykling albo wysypisko...
14 kwi 2017
Drugie życie T-shirtów
Coś tu już kiedyś o przerabianiu T-shirtów wrzucałam, ale wracam do tematu, bo tydzień temu mieliśmy kolejne warsztaty z cyklu "Drugie życie rzeczy".
Z T-shirtów można przede wszystkim zrobić sznurek/włóczkę [googlować: T-yarn], który używamy do innych projektów - szydełko, makrama, tkanie - możliwości jest wiele i efekty końcowe różne :-)
Na warsztatach robiliśmy z takich sznurków makramowe otulacze na słoiki (lub doniczki), a z samych T-shirtów powstały torby na zakupy.
Tutoriali jest pełno w internetach, ale wrzucam tu ten, który wypróbowałam na warsztatach:
I jeden pomysł, którego nie wypróbowałam z powodu braku kotów i odpowiednio dużego T-shirta :-)
Zaletą tych projektów jest to, że nie trzeba umieć szyć i nawet dziecko podoła :-)
Foteczki - jak zwykle - Natalka.
***
Inne posty o koszulkach:
1
2
3
Z T-shirtów można przede wszystkim zrobić sznurek/włóczkę [googlować: T-yarn], który używamy do innych projektów - szydełko, makrama, tkanie - możliwości jest wiele i efekty końcowe różne :-)
Na warsztatach robiliśmy z takich sznurków makramowe otulacze na słoiki (lub doniczki), a z samych T-shirtów powstały torby na zakupy.
Tutoriali jest pełno w internetach, ale wrzucam tu ten, który wypróbowałam na warsztatach:
I jeden pomysł, którego nie wypróbowałam z powodu braku kotów i odpowiednio dużego T-shirta :-)
Zaletą tych projektów jest to, że nie trzeba umieć szyć i nawet dziecko podoła :-)
Foteczki - jak zwykle - Natalka.
***
Inne posty o koszulkach:
1
2
3
5 mar 2017
Lampy z butelek
Tak jak wspominałam ostatnio, wczoraj na warsztatach "Drugie życie rzeczy" robiliśmy lampy z butelek. Tzn. tym razem sobie odpuściłam robienie czegokolwiek, bo dźwięk przecinanego szkła jest dla mnie barierą nie do pokonania. Ale obserwowałam wszystko, co się działo i mogę wam streścić :-)
fotki: Ewelina Szmyd
A Bubowy mąż to jeszcze inne lampy z butelek robi - stojące! Do obejrzenia tu: bajdocja.blogspot.com . Pozdrawiam :-)
- Najpierw gromadzimy odpowiednią ilość butelek, powiedzmy po winie (niektórzy na tym etapie kończą projekt), ponieważ szkło lubi pękać podczas przecinania, więc lepiej miec kilka w zapasie.
- Usuwamy etykiety (namaczanie konieczne), suszymy.
- Przystępujemy do nacinania - nożykiem do szkła, po równej linii, podczas tej akcji należy butelkę unieruchomić. Na warsztatach do tego celu używaliśmy specjalnej maszynki DIY by Radek.
- Potem - naciętą linię należy dwa razy okręcić bawełnianą nitką zanurzoną wcześniej w acetonie (lub zmywaczu do paznokci).
- Przechodzimy nad kubeł z zimną wodą i trzymając butelkę za szyjkę poziomo, podpalamy sznurek - staramy się to zrobić równomiernie z każdej strony, żeby płonął w tym samym czasie na całym obwodzie. Kręcimy butelką nad wiadrem, aż usłyszymy charakterystyczny dźwięk :-) wtedy zanurzamy butelkę w wodzie, dolna część odpada, oglądamy, czy jest równo.
- Jeśli operacja się udała, zakładamy rękawice ochronne i bierzemy papier ścierny (na początek grubszy, potem drobnoziarnisty) i szlifujemy brzegi butelki w miejscu przecięcia. Kiedy już nam nie grozi skaleczenie, bierzemy oprawę/gniazdo lampy i mocujemy w butelce, można przy pomocy sznurka. Wkręcamy żarówkę i voila - lampa gotowa :-)
fotki: Ewelina Szmyd
A Bubowy mąż to jeszcze inne lampy z butelek robi - stojące! Do obejrzenia tu: bajdocja.blogspot.com . Pozdrawiam :-)
22 lut 2017
Zrób coś z tymi książkami!
Tak, wiem, niektórzy mają do książek stosunek nabożny, który częściowo rozumiem. Ten wpis nie jest dla was.
Bo co zrobić z tymi wszystkim starymi podręcznikami, przewodnikami, broszurami, romansami i książkami-potworkami, których nikt już nigdy nie będzie czytał?
Można spróbować dać im nowe życie poprzez sztukę :-)
Na przykład - wiersze, sposób: Blackout Poetry (na kartce zaczerniamy większość słów, zostawiając tylko te, które tworzą jakiś nowy sens)
C.B Wentworth, na kartce z książki The Saint Intervenes by Leslie Charteris (1934)
Special Note: This poem is read from bottom to top.
A tu instrukcja tworzenia Black Out Poetry (po angielsku), w internetach znaleźć można sporo przykładów.
Inne pomysły?
Okazjonalne instalacje, jak np. Book Fellow z wystawy sklepowej Manchester Harvey Nichols:
Obrazy (by Ekaterina Panikanova):
Czy rzeźbo-wycinanki:
***
Inne wpisy o książkach:
Drugie życie książki
Sposób na książki
Książek czar
Sens istnienia książki telefonicznej
Bo co zrobić z tymi wszystkim starymi podręcznikami, przewodnikami, broszurami, romansami i książkami-potworkami, których nikt już nigdy nie będzie czytał?
Można spróbować dać im nowe życie poprzez sztukę :-)
Na przykład - wiersze, sposób: Blackout Poetry (na kartce zaczerniamy większość słów, zostawiając tylko te, które tworzą jakiś nowy sens)
C.B Wentworth, na kartce z książki The Saint Intervenes by Leslie Charteris (1934)
Special Note: This poem is read from bottom to top.
A tu instrukcja tworzenia Black Out Poetry (po angielsku), w internetach znaleźć można sporo przykładów.
Inne pomysły?
Okazjonalne instalacje, jak np. Book Fellow z wystawy sklepowej Manchester Harvey Nichols:
Obrazy (by Ekaterina Panikanova):
Czy rzeźbo-wycinanki:
***
Inne wpisy o książkach:
Drugie życie książki
Sposób na książki
Książek czar
Sens istnienia książki telefonicznej
7 sty 2017
Muzyka ze śmietnika cz. 2
Przy sobocie zapraszam na kolejną część inspiracji dotyczących własnoręcznie robionych instrumentów muzycznych. W zasadzie instrumenty to określenie na wyrost, ale na pewno są to przedmioty wydające dźwięki.
1. DIY kalimba/karimba z metalowych wsuwek do włosów (stąd)
2. Marakasy z jajek niespodzianek i łyżek (stąd)
3. Membranofon (stąd)
4. Mini bandżo (stąd)
5. Talerze z CD
6. Przeszkadzajka z orzechów - wygląda na mega ekologiczną :-) (źródło)
A ten pan wymiata (super pomysły na muzyczny plac zabaw):
I instrukcja dostrojenia bumrurek (jeśli ktoś zapragnie takie zrobić):
I bonusowo - do posłuchania i popatrzenia (a nwet wirtualnego zagrania na) - muzeum dźwięków, czyli bardziej lub mniej znane instrumenty ludowe/tradycyjne (np. gadułka, baraban i suka).
***
Inne wpisy na temat DIY instrumentów muzycznych:
Fletnia pana ze słomek
Muzyka ze śmietnika cz.1
Harmonijka
1. DIY kalimba/karimba z metalowych wsuwek do włosów (stąd)
2. Marakasy z jajek niespodzianek i łyżek (stąd)
3. Membranofon (stąd)
4. Mini bandżo (stąd)
5. Talerze z CD
6. Przeszkadzajka z orzechów - wygląda na mega ekologiczną :-) (źródło)
A ten pan wymiata (super pomysły na muzyczny plac zabaw):
I instrukcja dostrojenia bumrurek (jeśli ktoś zapragnie takie zrobić):
I bonusowo - do posłuchania i popatrzenia (a nwet wirtualnego zagrania na) - muzeum dźwięków, czyli bardziej lub mniej znane instrumenty ludowe/tradycyjne (np. gadułka, baraban i suka).
***
Inne wpisy na temat DIY instrumentów muzycznych:
Fletnia pana ze słomek
Muzyka ze śmietnika cz.1
Harmonijka
15 lis 2016
Zero Waste Polska
Od jakiegoś czasu przypatruję się dyskusjom na fejsbukowej grupie Zero Waste Polska. Ruch zerośmieciowców rośnie i niedługo w Warszawie odbędzie się wydarzenie, na które wiele osób od dawna czekało, czyli spotkanie z Beą Johnson - guru filozofii zero-waste. To ta pani, której przez cały rok życia udało się "wyprodukować" zaledwie jeden słoik śmieci.
Można się z osób zafascynowanych ideą zero waste śmiać, można ich ignorować, ale w tym szaleństwie jest metoda (a przynajmniej wiara w to, że indywidualne działania pozwolą zmienić świat - najwidocznie nie czytali jeszcze artykułu "Ułuda krótkiego prysznica").
Po czym poznać takich ludzi? Na zakupy udają się nie tylko z własnymi torbami płóciennymi, ale także ze swoimi foliówkami, słoikami czy pojemnikami. Wybierają produkty "luzem", na wagę, bez zbędnych opakowań (a jeśli już opakowanie, to szklane lub papierowe). Sami robią w domu kosmetyki (od mydła i szamponu przez pastę do zębów) i środki czystości. Drugie śniadania pakują we własne lunchboxy, nie zamawiają jedzenia na wynos (a jeśli zamawiają, to do własnych pojemników/słoików), resztki organiczne kompostują. Przy niemowlaku używają pieluch wielorazowych, przy starszakach robią zabawki ze śmieci i notorycznie gromadzą zakładki w folderze "upcykling". Generalnie robią to co ja, ale radykalniej :-P
zdjęcie Zero Waste Kit z bloga Zero Waste Nerd
Już dosyć dawno stwierdziłam, że idea zero waste, choć piękna, ma swoje minusy. I nie chodzi tylko o bycie niezrozumianym przez większość społeczeństwa - do tego się przyzwyczaiłam :-) Poniżej wypunktowałam kilka argumentów przeciwko ślepemu podążaniu drogą zero waste:
(zdjęcie pochodzi z warsztatów o znamiennej nazwie Eko-Art podczas Ulicy Kultury w Opolu w 2011. Z plastikowych butelek powstała plastikowa dżungla. Źródło)
Czy to oznacza, że wysiłki adeptów zero waste, aby uzyskać jeden słoik śmieci rocznie są pozbawione sensu? Ależ nie. Bardzo dobrze, że są tacy ludzie na świecie, jeśli dają przykład innym i są w stanie dotrzeć z ideą także do przedsiębiorców, producentów i polityków, a tego nam trzeba. Myślę jednak, że cały koncept ma sens jedynie na większą skalę, np. kiedy przeradza się w gospodarkę o obiegu zamkniętym/Cicular Economy. Na poziomie indywidualnym to wciąż są tylko ćwiczenia ze świadomej konsumpcji. Bardzo ważne, ale zdając sobie sprawę z innych priorytetów (np. żeby chronić drzewa przed wycinką, nasze płuca przed smogiem, zwierzęta hodowlane przed cierpieniem na fermach), to dla mnie wciąż działania zastępcze. Zrezygnowałam więc z wyrzutów sumienia, kiedy wyrzucam do kosza (oczywiście do recyklingu) opakowania plastikowe czy Tetrapaki. Nie rozdzieram szat, kiedy zdarzy mi się w sklepie wziąć foliówkę albo kiedy Dziecko kupuje sobie kolejną gazetkę z plastikowym badziewkiem. Już się nie jaram upcyklingiem :-) Energię ładuję w inne tematy (btw - dziękuję wszystkim za głosy w Społeczniku - projekt Kręgi Kobiet przeszedł do drugiego etapu, teraz pozostaje trzymać kciuki za decyzję jury!).
www.bezero.org
Gdyby ktoś jednak chciał poczytać po polsku, jak zero waste sprawdza się w praktyce, to jest kilka blogerek, które od kilku(nastu) miesięcy dzielnie relacjonują swoje poczynania:
Kornelia Orwat i wątek Odśmiecownia
Ograniczam się i #zero waste
madou.pl i #zmniejsz śmiecia
ekoeksperymenty.blogspot.com
Less Waste
Łodyżka, #Zero Waste Lifestyle - kilka wpisów o kosmetykach DIY
Pozdrawiam!
Można się z osób zafascynowanych ideą zero waste śmiać, można ich ignorować, ale w tym szaleństwie jest metoda (a przynajmniej wiara w to, że indywidualne działania pozwolą zmienić świat - najwidocznie nie czytali jeszcze artykułu "Ułuda krótkiego prysznica").
Po czym poznać takich ludzi? Na zakupy udają się nie tylko z własnymi torbami płóciennymi, ale także ze swoimi foliówkami, słoikami czy pojemnikami. Wybierają produkty "luzem", na wagę, bez zbędnych opakowań (a jeśli już opakowanie, to szklane lub papierowe). Sami robią w domu kosmetyki (od mydła i szamponu przez pastę do zębów) i środki czystości. Drugie śniadania pakują we własne lunchboxy, nie zamawiają jedzenia na wynos (a jeśli zamawiają, to do własnych pojemników/słoików), resztki organiczne kompostują. Przy niemowlaku używają pieluch wielorazowych, przy starszakach robią zabawki ze śmieci i notorycznie gromadzą zakładki w folderze "upcykling". Generalnie robią to co ja, ale radykalniej :-P
zdjęcie Zero Waste Kit z bloga Zero Waste Nerd
Już dosyć dawno stwierdziłam, że idea zero waste, choć piękna, ma swoje minusy. I nie chodzi tylko o bycie niezrozumianym przez większość społeczeństwa - do tego się przyzwyczaiłam :-) Poniżej wypunktowałam kilka argumentów przeciwko ślepemu podążaniu drogą zero waste:
- bez zmian systemowych (np. ogólnopolski zakaz sprzedaży torebek foliowych i naczyń jednorazowych, podatek opakowaniowy dla producentów, wprowadzenie systemu automatów do butelek zwrotnych i puszek w sklepach, poidełka z kranówką w szkołach, urzędach i innych instytucjach publicznych) takie jednostkowe akty oporu nie będą mieć większego sensu (a to prosta droga do frustracji i depresji, i w ogóle do porzucenia tzw. "ekologicznego stylu życia"). Znów wrócę do Ułudy krótkiego prysznica i przytoczonych tam danych "W roku 2005 produkcja odpadów komunalnych na głowę (czyli wszystkiego, co wyrzucamy do kosza) wyniosła w Stanach 750 kg. Umówmy się, że jesteście zagorzałymi aktywistami i zwolennikami prostego stylu życia i liczbę tę redukujecie do zera. Poddajecie recyklingowi wszystko, co się da. Zakupy pakujecie do toreb wielokrotnego użytku. Oddajecie do naprawy zepsute tostery. Palce wystają wam ze starych tenisówek. Ale to nie wszystko. Jako że do odpadów komunalnych wliczają się też odpady biurowe, udajecie się do biur i firm z broszurami na temat recyklingu i przekonujecie ich do takiego zmniejszenia ilości śmieci, by wasz udział w komunalnej produkcji odpadów spadł całkowicie. Cóż, mam dla was złe nowiny. Odpady komunalne stanowią tylko 3% całej produkcji śmieci w Stanach Zjednoczonych."
- bycie zero waste może powodować większą emisję CO2 związaną z transportem, czyli w efekcie wcale nie być lepsze dla środowiska. Przykłady? Wyobraźcie sobie, że w waszym mieście jest jeden jedyny sklep, który sprzedaje kosmetyki bez opakowania. Czy jadąc do niego 15km w jedną stronę i 15km w drugą, żeby kupić 1l szamponu do własnej butelki jest korzystniejsze dla naszej planety niż kupienie go w sklepie osiedlowym w standardowym plastikowym opakowaniu? Śmiem wątpić. Więcej emisji CO2 spowoduje transport niż dodatkowe plastikowe opakowanie (które można przecież oddać do recyklingu). Niektórzy wybierają metodę DIY, ale... kupienie składników potrzebnych do szamponu, oczywiście przez internet, to także koszty środowiskowe związane z transportem+ opakowaniami (każdego składnika oddzielnie i przesyłki pocztowej). Być może, jeśli robi się takie kosmetyki w ilościach hurtowych, to te emisje się jakoś równoważą, ale czy to jest naprawdę zero waste?
- życie w stylu zero waste to niekończące się dylematy - kiedy na wycieczce latem skończy nam się kranówka w naszej wielorazowej butelce, to nie kupimy w kiosku wody butelkowanej, tylko będziemy krążyć po okolicy szukając źródła wody pitnej? Ile kilometrów wytrzymamy? Albo nie kupimy ulubionych wegańskich ciasteczek na piknik, bo są opakowane w folię aluminiową, a zamiast tego spędzimy pół dnia przy piekarniku (choć tak naprawdę nienawidzimy piec, a wcześniej musieliśmy specjalnie iść do sklepu, żeby kupić mąkę, mleko sojowe, kakao i syrop klonowy - wszystko oczywiście w oddzielnych opakowaniach)? Albo rozkminka: wybrać ziemniaki luzem nieznanego pochodzenia w osiedlowym markecie, czy te z certyfikatem "bio" z kooperatywy (ale trzeba po nie podjechać do rolnika na wieś. Samochodem)? I tak dalej, i tak dalej. Co lepsze dla naszego zdrowia psychicznego - konsekwentne trzymanie się obranego kierunku czy uleganie zachciankom i kompromisy?
- maniakalne skupianie się na idei nieprodukowania śmieci generuje kryzysy towarzysko-społeczne (nawet bardziej niż bycie na diecie wegańskiej), a nawet małżeńskie (pamiętacie filmy Recepta na klęskę i No Impact Man?) i pochłania dużo energii i czasu. Nie jesteśmy samotnymi wyspami, tylko częściami czułych ekosystemów społecznych. I to, że my jesteśmy gotowe/i na życie zero waste nie oznacza wcale, że nasi partnerzy, dzieci, znajomi czy współpracownicy są na to gotowi. Gdzieś trzeba znaleźć złoty środek.
- upcykling, choć uroczy, ma znikomy wpływ na rzeczywiste zmniejszenie ilości odpadów. Poza tym do większości upcyklingowych prac potrzebne są dodatkowe narzędzia, miateriały i surowce, chociażby klej czy farby. Trudno uwierzyć, że nasza Ziemia oddycha z ulgą, kiedy np. z butelki plastikowej wycinamy kwiaty, malujemy je farbą akrylową i wieszamy w przstrzeni publicznej jako ekologiczną instalację. No cóż - nie miejmy złudzeń. Przecież taka instalacja nawet nie może być poddana recyklingowi (w przeciwieństwie do niepomalowanej butelki), więc oczywiście nie zaszkodzi się pobawić, ale trudno to nazwać działaniem "proekologicznym".
(zdjęcie pochodzi z warsztatów o znamiennej nazwie Eko-Art podczas Ulicy Kultury w Opolu w 2011. Z plastikowych butelek powstała plastikowa dżungla. Źródło)
Czy to oznacza, że wysiłki adeptów zero waste, aby uzyskać jeden słoik śmieci rocznie są pozbawione sensu? Ależ nie. Bardzo dobrze, że są tacy ludzie na świecie, jeśli dają przykład innym i są w stanie dotrzeć z ideą także do przedsiębiorców, producentów i polityków, a tego nam trzeba. Myślę jednak, że cały koncept ma sens jedynie na większą skalę, np. kiedy przeradza się w gospodarkę o obiegu zamkniętym/Cicular Economy. Na poziomie indywidualnym to wciąż są tylko ćwiczenia ze świadomej konsumpcji. Bardzo ważne, ale zdając sobie sprawę z innych priorytetów (np. żeby chronić drzewa przed wycinką, nasze płuca przed smogiem, zwierzęta hodowlane przed cierpieniem na fermach), to dla mnie wciąż działania zastępcze. Zrezygnowałam więc z wyrzutów sumienia, kiedy wyrzucam do kosza (oczywiście do recyklingu) opakowania plastikowe czy Tetrapaki. Nie rozdzieram szat, kiedy zdarzy mi się w sklepie wziąć foliówkę albo kiedy Dziecko kupuje sobie kolejną gazetkę z plastikowym badziewkiem. Już się nie jaram upcyklingiem :-) Energię ładuję w inne tematy (btw - dziękuję wszystkim za głosy w Społeczniku - projekt Kręgi Kobiet przeszedł do drugiego etapu, teraz pozostaje trzymać kciuki za decyzję jury!).
www.bezero.org
Gdyby ktoś jednak chciał poczytać po polsku, jak zero waste sprawdza się w praktyce, to jest kilka blogerek, które od kilku(nastu) miesięcy dzielnie relacjonują swoje poczynania:
Kornelia Orwat i wątek Odśmiecownia
Ograniczam się i #zero waste
madou.pl i #zmniejsz śmiecia
ekoeksperymenty.blogspot.com
Less Waste
Łodyżka, #Zero Waste Lifestyle - kilka wpisów o kosmetykach DIY
Pozdrawiam!
16 sie 2016
7 sposobów na rurki i słomki do picia
Kiedy ponad 6 lat temu pisałam na blogu o słomkach do picia, to zachęcałam: "zamiast plastikowych rurek do picia używajcie rurek wielorazowego
użytku. Można kupić stalowe, szklane i bambusowe, oczywiście nie w
Polsce, ale można :-)"
Otóż jak najbardziej można już w Polsce kupić rurki stalowe, szklane i słomiane. Te ostatnie, Eco Straw, przetestowałam i są spoko (o dostępność pytajcie tutaj), choć osobiście wolę stalowe (które też mamy w domu).
A co można zrobić z rurek plastikowych?
1. Rzeźbę - tak jak Annie Boyden Varnot:
2. Spiralne mobile:
3. Cichy instrument muzyczny a la fletnia pana (taki bardziej szum wiatru,ale łatwo zrobić i jest fun):
Zdjęcie pochodzi z bloga Mama, dzieci i śmieci - my naszą fletnię skleiłyśmy taśmą klejącą i też działa :-)
4. Dmuchawkę - rakietę (tu instrukcja i szablon)
5. Latawiec
6. Lifehack - aby uniknąć splątanych łańcuszków
Więcej lifehacków u Szalonego Rosyjskiego Hackera (cudowny akcent):
7. A najlepszy jest chyba pomysł na miniopakowania podróżne na pastę do zębów, szampon, czy zapałki albo tabletki. I w sumie myślę, że może wystarczyłoby zgiąć słomkę na pół i skleić brzegi mocną taśmą klejącą, zamiast zgrzewać je zapalniczką:
stąd
Pretty cool, what do you think, guys? :-)
Otóż jak najbardziej można już w Polsce kupić rurki stalowe, szklane i słomiane. Te ostatnie, Eco Straw, przetestowałam i są spoko (o dostępność pytajcie tutaj), choć osobiście wolę stalowe (które też mamy w domu).
A co można zrobić z rurek plastikowych?
1. Rzeźbę - tak jak Annie Boyden Varnot:
2. Spiralne mobile:
3. Cichy instrument muzyczny a la fletnia pana (taki bardziej szum wiatru,ale łatwo zrobić i jest fun):
Zdjęcie pochodzi z bloga Mama, dzieci i śmieci - my naszą fletnię skleiłyśmy taśmą klejącą i też działa :-)
4. Dmuchawkę - rakietę (tu instrukcja i szablon)
5. Latawiec
6. Lifehack - aby uniknąć splątanych łańcuszków
Więcej lifehacków u Szalonego Rosyjskiego Hackera (cudowny akcent):
7. A najlepszy jest chyba pomysł na miniopakowania podróżne na pastę do zębów, szampon, czy zapałki albo tabletki. I w sumie myślę, że może wystarczyłoby zgiąć słomkę na pół i skleić brzegi mocną taśmą klejącą, zamiast zgrzewać je zapalniczką:
stąd
Pretty cool, what do you think, guys? :-)
5 lut 2016
Nakrętki, wieczka, pokrywki
Oczywiście wszystko może się przydać, nawet stare nakrętki, wieczka i pokrywki. Oczywiście ;-)
Twarze by Ines Seidel:
Pomysły z The Owner Builder Network.co:
Sówki (źródło):
Paleta do akwareli
Karmnik (masło orzechowe+ziarenka, stąd):
Z praktycznych lifehacków to, ktoś na wegedzieciaku twierdził, że plastikowe nakrętki (np. od słoików z Nutellą) są świetne do formowania roślinnych kotletów :-) Rozmiar idealny do burgerów, ale nie wiem, nie próbowałam.
Po przedziurawieniu wieczka i dodaniu rurki powstanie przenośny kubek do owocowo-warzywnych shake'ów:
Inne pomysły mile widziane :-)
Twarze by Ines Seidel:
Pomysły z The Owner Builder Network.co:
Sówki (źródło):
Paleta do akwareli
Karmnik (masło orzechowe+ziarenka, stąd):
Z praktycznych lifehacków to, ktoś na wegedzieciaku twierdził, że plastikowe nakrętki (np. od słoików z Nutellą) są świetne do formowania roślinnych kotletów :-) Rozmiar idealny do burgerów, ale nie wiem, nie próbowałam.
Po przedziurawieniu wieczka i dodaniu rurki powstanie przenośny kubek do owocowo-warzywnych shake'ów:
Inne pomysły mile widziane :-)
10 gru 2015
Papierowa wiklina
Mam ostatnio nowe hobby - papierową wiklinę. Wkręcilam się w kręcenie rurek z gazet (najlepsze są gazetki reklamowe/promocyjne), można z nich tak naprawdę zrobić wszystko. Póki co uplotlam 3 koszyczki, kilka gwiazdek i podkładek pod kubki. To naprawdę wciąga :-) W planie mam jeszcze wianek i inne ozdoby (np. bombki, tylko tu zamiast gazet kręci się rurki z karbowanej bibuły). Nie dotarłam do etapu malowania i lakierowania - póki co koszyki podobają mi się w stanie naturalnym.
W Polsce prekursorką i weteranką papierowej wikliny jest Magdalena Godawa, znana pod marką Makkirequ, plecie duże i małe formy - abażury, torebki, koszyki i biżuterię:
Moje pierwsze próby nie były zbyt udane, ale nie trzeba się zniechęcać, teraz rureczki skręcam w trymiga :-) Fajny pomysł na zagospodarowanie makulatury, a przy okazji relaks i satysfakcja.
Też chcecie spróbować? Filmik na zachętę:
W Polsce prekursorką i weteranką papierowej wikliny jest Magdalena Godawa, znana pod marką Makkirequ, plecie duże i małe formy - abażury, torebki, koszyki i biżuterię:
Moje pierwsze próby nie były zbyt udane, ale nie trzeba się zniechęcać, teraz rureczki skręcam w trymiga :-) Fajny pomysł na zagospodarowanie makulatury, a przy okazji relaks i satysfakcja.
Też chcecie spróbować? Filmik na zachętę:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































