Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

9 wrz 2018

Słoik dla głodnego kontra Małe Spiżarenki

Rok temu wspominałam o sąsiedzkim ruchu Little Free Pantry, który na podobieństwo Little Free Libraries podbija głównie Amerykę. Skoro jednak mikrobiblioteczki już się nieśmiało pojawiają w różnych miejscach naszego kraju (nawet w moim rodzinnym mieście), więc może i Mikro-jadłodzielnie pokażą się w Polsce?



Little Free Pantries to sieć niewielkich szafek/budek, w których można zostawiać jedzenie i z niego korzystać, jeśli ktoś w potrzebie. Jednym słowem, to takie małe Jadłodzielnie, raczej na produkty paczkowane i konserwowe.
W Opolu Jadłodzielnia się nie przyjęła, prawdopodobnie godziny dostępu do społecznej lodówki były zbyt krótkie, poza tym w większości świeciła pustkami...
Za to w Ełku niedawno otwarto Jadłodzielnię czynną 24 godziny na dobę, i to pod patronatem miasta, super!

Gdybam sobie, ze takie Małe Spiżarenki, umieszczone w strategicznych punktach miasta (przy akademikach, koło dworca, na osiedlach) byłyby łatwiejsze do ogarnięcia i lepiej spełniałyby swoją rolę.

Piosenka motywacyjna:



Innym pomysłem w nurcie ratowania żywności jest akcja Słoik dla Głodnego, ale tu już wymagana jest pewna odwaga cywilna i chęć do interakcji z osobami potrzebującymi. To trochę jak Food Not Bombs albo Zupa na Plantach (i inne Zupy, których więcej jest w Polsce), ale bez podtekstów ideologicznych czy religijnych. Jakoś nie mam w sobie takiej gotowości i wolałabym anonimowe przekazywanie produktów, ale oczywiście gorąco zachęcam tych, co w sobie taką iskrę noszą.  

5 wrz 2018

Nowy plan lekcji

Lato było piękne. U mnie pełne śpiewu i ruchu. Czyli pływania w naturalnych zbiornikach i spacerów z psem Keksem. Zapamiętam też towarzyskie obserwacje zaćmienia Księżyca i deszczu Perseidów. I pewien deszczowy tydzień zakończony słonecznym weekendem w Wolimierzu. I spontaniczny wypad na potańcówkę do Katowic. I wege piknik nad Odrą. Piękne lato było, ale się skończyło.

(foto by Natalia)

No, i nastał nam wrzesień, czyli taki mały styczeń. Też już zrobiliście listę jesiennych postanowień (że będziecie wcześniej chodzić spać i zamiast Netflixa przeczytacie choć jedną książkę) i zapisaliście się na zajęcia dodatkowe?
U mnie to będzie poniedziałkowy śpiew tradycyjny oraz środowa gimnastyka Gyrokinesis.
Po długich wakacjach odpalam też aplikację Habitica, pomoże mi to wrócić do suplementacji, ziółek i podlewania kwiatków.



Jeśli ktoś potrzebuje bardziej mistycznej motywacji, to zbliżający się nów Księżyca w Pannie również sprzyja oczyszczaniu, porządkom i rozpoczynaniu nowych projektów.



A wy jak radzicie sobie z wrześniem?

14 sie 2018

Co dobrego # 10

1. Kawiarenki naprawcze w Katowicach i Warszawie
To co prawda news sprzed kilku miesięcy, ale mam nadzieję, że to nie były jednorazowe eventy i  po wakacjach ruszą z pełną mocą.



2. Atrament/tusz do drukarek zrobiony ze smogu

Dell w Indiach pozyskuje sadzę z generatorów diesla do produkcji tuszu. Na razie używany jest do drukowania etykiet opakowaniowych i sprawdza się dobrze. Kto wie, do czego jeszcze przyda się smog...

3. Wakacyjna nuta - Nie ma jak rodos - hit godny zastąpić Ekologiczną dziewczynę




 4. Niemcy ratują przed suszą najstarsze drzewo - 1200-letnią lipę + świetna społeczna/sąsiedzka akcja. Rzecz działa się w Schenklengsfeld w Dolnej Saksonii, a lipa to niemiecku "Sommerlinde” (Tilia Platyphyllos)   Kocham.





5. Pieśń dla wody (tu słowa):

Sing the Water Song from Sing The Water Song on Vimeo.


  6. Murale w Gorzowie
Stowarzyszenie Sztuka Miasta od kilku lat wchodzi w przestrzeń z muralami, które upamiętniają ważne dla Gorzowa osoby - poniżej Christę Wolf, autorkę "Wzorców".


Fot. Bartłomiej Nowosielski
Cytat z „Wzorców”
(…) krwawnik, rzeżucha, dziurawiec, podróżnik, bylica, babka, pastuszka. Wszędzie to rośnie – stwierdził H. – Nie ma tu nic nadzwyczajnego. Ty jednak widziałaś i każdy musiał to widzieć, że w taki sposób w takim botanicznym zestawie może być porośnięty tylko rów przydrożny po tamtej, a raczej po tej – w każdym razie po wschodniej stronie Odry”. Ten fragment słynnej książki znalazł się na szczycie kamienicy przy alei 11 Listopada. Nad nim umieszczono owych osiem ziółek wraz z portretem Christy Wolf i notą o pisarce. Wszystkie napisy są po polsku i niemiecku.
- To właśnie te rośliny połączyły w sposób symboliczny świat Christy Wolf i współczesnych mieszkańców – mówił Paweł Kurtyka, szef stowarzyszenia Sztuka dla Miasta.
(źródło)

Fot: Daniel Adamski

Mural przedstawia Egometa Brahtza, landsberskiego społecznika, inicjatora m. in. powstania Parku Słowiańskiego. Namalowała go na domu przy ul. Zielonej gorzowska artystka Beata Stanek.

7. Druk 3D z konopi.
Zamiast ordynarnego termoplastiku można teraz drukować z konopi. Konopny filament - HempBio Plastic - oferuje coraz więcej firm. Właściwości są bardzo zbliżone do PLA, a i kolorek przyjemny :-)



9 sie 2018

Jeszcze zdążysz

Jeśli:
- prowadzisz firmę zainteresowaną tematyką społecznej odpowiedzialności biznesu
- posiadasz chęć stworzenia rozwiązań służących ochronie klimatu
- jesteś naukowcem/czynią lub specjalistą/ką z zakresu ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju
- pracujesz w mediach pragnących zapewnić promocję wydarzenia
- masz chęć wolontaryjnie wesprzeć działania organizacyjne
 i chciał/a/byś wziąć udział w Climathonie 2018, to zgłaszaj się czym prędzej do projektu Kreatywnie dla klimatu.



W ramach projektu odbędzie się
🔔 Wykład pt. „Kreacje dla klimatu”, dotyczący ochrony środowiska, działań kreatywnych oraz budowy startupów. Podczas wykładu zostanie przedstawiona koncepcja Climathonu 2018.
🔔 2 szkolenia pt. „Creative Startup for climate”, które będą podzielone na 4 części: 1-sza część będzie dotyczyć technik budowy silnego i kreatywnego zespołu, 2-ga część omówi realia i wyzwania związane z działalnością startupów, 3-cia część pokaże szanse i zagrożenia związane z rozwojem przedsiębiorczości w kontekście zmian klimatu, a także związane z rozwojem koncepcji społecznej odpowiedzialności biznesu. Ostatnia część to tworzenie wstępnej koncepcji działania zespołu, skonfrontowanie pomysłów uczestników z wiedzą prelegentów i ukierunkowanie działań na potrzeby ochrony klimatu.
🔔 Pracę zdalną (e-learning), który składać się będzie z mentoringu on-line, webinaru oraz pracy własnej – każdy uczestnik otrzyma wiedzę niezbędną do tego, aby móc stworzyć projekt służący ochronie klimatu – czyli projekt, który będzie miał szansę na nagrodzenie podczas Climathonu!
⏳ Finał Climathonu 2018, który odbędzie się 26-27.10.2018 r., czas trwania: 24 godziny, miejsce: Kraków




2. Do 13 sierpnia trwa rekrutacja do czwartej edycji Kuźni Kampanierów  cyklu wyjątkowych szkoleń wzmacniających wiedzę i umiejętności przedstawicieli organizacji pozarządowych, liderów lokalnych i aktywistów.

Jeśli cechuje Cię kreatywność, wrażliwość na sprawy społeczne i lokalne, lubisz uczyć się nowych rzeczy, zwiększać swoje kompetencje oraz poszerzać sieć znajomych i współpracowników, to nasza oferta jest właśnie dla Ciebie!

Oferujemy Ci:
- Trzy etapowy cykl szkoleń weekendowych składających się z 48 godzin zajęć praktycznych oraz warsztatów, na których pozyskasz wiedzę i wsparcie dla Twoich działań lokalnych.
- 7 miesięcy wsparcia mentoringowo-coachingowego.
- Udział w Kongresie Kuźni Kampanierów podsumowującym kolejną edycję szkoleń.
- Publikacje związane ze skutecznym i merytorycznym prowadzeniem kampanii obywatelskich.


30 maj 2018

Zielona Praga

Ekomania właśnie odbyła swoją doroczną pielgrzymkę do krainy knedlików i lentilków, więc podzielę się typami "dokąd pójść, co zjeść, gdzie poleżeć", bo a nuż ktoś z was się szykuje na wycieczkę do Czech.



Od dawna już omijam w Pradze szlaki turystyczne, wszystkie te Mosty Karola, Hradczany i Złote Uliczki. Lubię zaglądać do miejskich parków, które są w każdej dzielnicy. W planowaniu trasy może pomóc strona Praha zelena - nieprzekombinowana prosta lista + mapa zielonych powierzchni stolicy z krótkimi opisami (ponad 200 lokalizacji!). Osobiście b.lubię wzgórze Parukářka na Żizkowie z przepiękną panoramą Pragi, dużym placem zabaw i knajpką. Na Parukářce często są darmowe koncerty, można też zalec na trawie pod drzewem, obserwować psy i dzieci i po prostu być.



Po spacerze trzeba coś zjeść - wegańskich lokali jest w Pradze coraz więcej (tu pomoże wyszukiwarka Soucitne.cz lub międzynarodowa Happy Cow), ale ja tym razem szczególnie polecam Socialni Bistro Strecha  - bezpretensjonalną wegańską knajpkę, prowadzoną przez spółdzielnię socjalną, w której zatrudnione są osoby wykluczone - bezdomne i/lub po pobycie w więzieniu.
Przyjemny klimat, przemiła obsługa, niskie (jak na Pragę) ceny, smaczne jedzenie (ja się akurat załapałam na German brunch - jak na poniższej fotce) - baardzo tak. Ulica Milíčova 25 w kultowej dzielnicy Zizkov :-)


Nie jest to zresztą jedyne takie miejsce w Pradze - już 15 lat temu działały przynajmniej dwa lokale, w których obsługę tworzyły osoby z niepełnosprawnościami, chorobami psychicznymi albo w trudnej sytuacji życiowej (www.greendoors.cz). Jest też wege bar i catering Kucharki bez domu - prowadzony przez kobiety bezdomne. Warto je wspierać.
Godny uwagi i odwiedzin jest także sklep charytatywny/warsztatownia Prestupni stanice (czyli stacja przesiadkowa), gdzie oprócz tego, że można oddać niepotrzebne rzeczy/kupić tanio ubrania, książki i duperelki, to jeszcze wziąć udział w różnych wykładach, zajęciach czy warsztatach. W Stacji pracują również osoby bez stałego miejsca zamieszkania. Znajdziecie na Chelčického 17, Żiżkov, a jakże.




Podróżnikom, zwłaszcza budżetowym, przydać się może także specjalna mapa dla osób bezdomnych i w trudnej sytuacji socjalnej www.mapabezdomova.cz, gdzie można znaleźć przydatne informacje typu gdzie jest darmowe WC, prysznic, jedzenie, kawa, możliwość doładowania komórki lub skorzystania z wi-fi, noclegownie, punkty porad prawnych i z pomocą materialną. Na mapie są na razie 3 czeskie miasta (w tym Praga). Świetny pomysł, który warto skopiować, bo przecież nie tylko grupa docelowa może skorzystać...




18 maj 2018

Bądź jak kojot

Biorę ostatnio udział w Latającym Cyrku - nowym projekcie Agaty Dutkowskiej. Polega to na tym, że co tydzień dostajemy mailem różne zadania, a potem w zamkniętej grupie na fejsiku dzielimy się z innymi naszymi przemyśleniami.
I właśnie dziś dowiedziałam się, że zadanie w tym tygodniu (pobudzające ciekawość), ma w sobie cechy metody kojota (coyote teaching).
Po polsku nie znalazłam na ten temat wiele, ale zajrzyjcie do książki Kalosze pełne kijanek: Jak dzięki rozwijaniu miłości do przyrody wychować kreatywne, odważne i odpowiedzialne dziecko :



Natychmiastowe udzielenie odpowiedzi na pytanie często zabija dalsze interakcje i gasi stan ciekawości. Coyote's Guide doradza, aby nie odpowiadać bezpośrednio na pytania, tylko zadawać dalsze - naprowadzające na samodzielną odpowiedź - aby utrzymać umysł wciąż w stanie zainteresowania.
Po przeczytaniu fragmentu tej książki w Google Books chyba zakupię całość :-)


Myślenie Kojotem sprawia, że pojawiają się kolejne pytania, które czasem pozwalają dojść do zupełnie innych odpowiedzi :-) Warto spróbować i to nie tylko w kontekście edukacji przyrodniczej.





27 mar 2018

Czas na ekokapsułę czasu

Ostatnio w moim mieście ogłoszono akcję zbierania życzeń dla przyszłych pokoleń do kapsuły czasu na 800lecie Opola. Raczej nie wezmę w niej udziału, ale zaczęłam myśleć nad tym, co mogłoby się znaleźć w  mojej prywatnej kapsule czasu.
Kartka z pamiętnika/bloga, zdjęcia z wakacji, lub raczej USB z nagranymi statusami na fejsie i ulubioną playlistą z jutiuba? A może nasiona, zielnik, naleweczka tatinka i zdjęcie z Czarnego Piątku?

Czy moje wnuki albo kogokolwiek innego będzie interesować moje życie osobiste, czy bardziej poruszy ich wiadomość, że kilka dni temu zginął ostatni nosorożec biały północny, co oznacza wyginięcie całego gatunku?
A może ciekawsza byłaby informacja, że mieszkańcy Szwajcarii owijają lodowce w koce. Wszystko po to, aby zapobiec ich topnieniu. "Białe płótna odbijają światło słoneczne od lodowca, co minimalizuje jego topnienie. Szwajcarski glacjolog David Volken jest zdania, że metoda przynosi zamierzony skutek. W rozmowie z agencją France-Presse przyznał, że koce mogą ograniczyć sezonowe topnienie nawet o 70 proc."
Co będzie dla nich ważne za 50-100-150 lat? Czy wybaczą nam, że wyprodukowaliśmy tyle śmieci i tak zniszczyliśmy planetę? A może będą alergiczne na słońce, wodę i powietrze? Kto to wie...




Żeby nie było - oczywiście istnieje coś takiego jako EKOkapsuła czasu - Amerykanie już na to wpadli :-) Ekokapsuła z  Dnia Ziemi Anno Domini 1994 zostanie otwarta w  roku 2044, czyli za 26 lat. Oto jest obietnica, którą inicjatorzy kapsuły zostawili potomnym (+ przeprosiny). Ci sami ludzie, czyli John Guillebaud i s-ka kładą duży nacisk na planowanie rodziny jako znaczący czynnik, który mógłby podnieść jakość życia na Ziemi. Posłuchajcie jego wystąpienia Sex&Planet na konferencji TED. Czy rzeczywiście antykoncepcja jest rozwiązaniem? Być może, ale tylko w połączeniu z wolnym wyborem...
Całość troszeczkę trąci Dobrowolnym Ruchem na rzecz Wyginięcia Ludzkości, ale nie mówię temu nie :-)
Tylko zastanawia mnie, dlaczego hymn ekokapsuły na jutiubie ma zaledwie 5 wyświetleń i jednego kciuka w górę? Słyszałam już gorsze piosenki, no sami oceńcie:



Jeśli lubicie śpiewać, to tu znajdziecie słowa.


A co z waszymi kapsułami - macie w planie jakieś? Pomysły z innych kapsuł mogą być inspiracją, Naukowa kapsuła czasu spoczęła na Spitsbergenie - zawiera m..in "liofilizowane DNA kobiety, mężczyzny, ale także szczura, łososia i ziemniaka. Jest również osobny pojemnik poświęcony naszemu środowisku. W kapsule zamknięto też utrwalone na porcelanie zdjęcie ciemnej strony Księżyca na tle Ziemi, które ma pokazywać, jak daleko potrafiliśmy latać w kosmos." Można też skorzystać z instrukcji :-)

22 mar 2018

Dzień bez Wody 2018

Pod koniec stycznia tego roku media obiegła wiadomość, że Kapsztad szykuje się na Dzień Zero - pierwszy dzień, w którym w kranach zabraknie bieżącej wody. Miało się to stać wg wyliczeń 12 kwietnia, czyli już za 3 tygodnie od dzisiejszego Dnia Wody. Brzmi jak scenariusz katastroficznego filmu i niestety może to być punkt wyjścia do poważnych konfliktów (łatwo mogę sobie wyobrazić walki osób pozbawionych dostępu z tymi uprzywilejowanymi, bo zawsze będą równi i równiejsi), zachwiania gospodarki, a także migracji.
"Gdy nadejdzie Dzień Zero, do czasu nadejścia deszczy woda przestanie płynąć zarówno do gospodarstw domowych, jak i do firm. W ograniczonym do minimum zakresie będą zaopatrywane szpitale, szkoły i inne ważne instytucje. Woda popłynie też prawdopodobnie do dzielnicy biznesowej, aby uniknąć załamania gospodarki.
Tymczasem cztery miliony mieszkańców będą musiały ustawić się w kolejkach do 200 punktów wydawania wody po swój dzienny przydział, który wyniesie 25 litrów. Miasto przygotowuje się do chaosu w służbie zdrowia i porządku publicznym - rząd już zapowiedział, że "normalne działania policji będą niewystarczające".

(Trinidad Water Riots 1903r.)

Nie pomogło oszczędzanie wody - susza trwająca ponad 3 lata skutecznie wysuszyła dotychczasowe źródła. A miasto zapomniało o poszukiwaniach nowych " Już w 2007 roku departament ds. gospodarki wodnej RPA ostrzegł, że ze względu na zmiany klimatu miasto musi pozyskiwać wodę z innych źródeł, m.in. zwiększyć wydobycie wody gruntowej i rozwijać metody odsalania."
Powinniśmy sobie wziąć tą przestrogę do serca - Polska nie jest krajem zasobnym w wodę, a szastamy nią w sposób niewyobrażalny.


Czy jest jakaś dobra wiadomość? Dzięki wysiłkom obywateli Kapsztadu w oszczędzaniu wody, Dzień Zero został przesunięty na początek lipca. Może uda się go odsunąć jeszcze dalej?
Ale dlaczego dopiero w obliczu takiego zagrożenia, ludzie zaczynają myśleć i używać np. kalkulatorów wody?
Możesz podjąć wyzwanie i poczuć się jak mieszkaniec Kapsztadu - zużywaj tylko 50l dziennie i daj znać, czy się udało...
***
Czy czujesz wdzięczność, że leci z kranu, jest pitna i nie musisz iść po nią kilka(naście) kilometrów, stać w kolejkach, transportować, oczyszczać, ani kupować jej w plastikowych butelkach?
Poczuj.
Być może, gdyby w Radiu Maryja tematem głównym byłaby woda, a nie aborcja, to zmieniłoby się podejście ludzi do wody. Jest taka interesująca strona: www.faithinwater.org, gdzie można znaleźć odniesienia do wody w różnych religiach, czyli edukację ekologiczną dla różnych grup religijnych. Angażuje wierzące osoby na całym świecie do ochrony środowiska, ze szczególnym uwzględnieniem wody.



Inne posty o wodzie:
Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody

17 mar 2018

Pożegnanie z brokatem (oraz mikrofibrą i polarem)

W tym roku żegnam się z brokatem... Zawsze lubiłam, bo taki magiczny, srebrzysty i w ogóle, ale fakty są okrutne. Brokat to mikroplastik, a mikroplastik to zło :-/
Niestety badania potwierdzają, że mikrodrobinki plastiku trafiają do wód, w tym także do wody pitnej, a co za tym idzie do naszych organizmów.
Smutne wieści: Scientists call for ban on glitter say its a global hazard
83-probek-wody-kranowej-calego-swiata-zawiera-plastik

Zatem - żegnaj brokacie, dopóki nie znajdę jakieś naturalnej alternatywy...
Tylko teraz jeszcze muszę to jakoś wytłumaczyć Córce. Chyba, że wcześniej zostanie wprowadzony globalny zakaz produkcji i sprzedaży brokatu (rozważany w Anglii) oraz mikrogranulek w kosmetykach (zakazane w części USA).



Edit: no, może jednak nie do końca pożegnanie, bo jak donosi kolega Stiopa (za koleżanką Zdrada Pałki), istnieje biodegradowalny brokat zrobiony z celulozy. Nazywa się Ecostardust, można go kupić tu (tylko nie rozumiem, dlaczego jest tak okropnie drogi). Ale jest i to się liczy :-)


Rozważam także rezygnację z mikrofibry i polaru - choć niezwykle praktyczne, chłonne, ciepłe, to jednak podczas prania również uwalniają do wody mikrocząsteczki plastiku.
Podczas każdego prania kurtka polarowa wydziela 1,7g mikrowłókien. Które trafiają oczywiście do kanalizacji, do rzek, mórz, oceanów, ryb, ssaków i ludzi... (microfibers-plastic-pollution)

Co możemy zrobić? Podaję za stroną www.sintef.no
  • prać rzadziej
  • prać przy maksymalnie załadowanej pralce - mniej tarcia między ubraniami, mniej wypuszczania włókien
  • używać płynu do prania zamiast proszku. Proszek jak tarka wyskrobuje włókna z tkaniny.
  • prać w niskiej temperaturze. Wysoka temperatura niszczy niektóre materiały i uwalnia włókna.
  • unikać długiego cyklu prania. Długi cykl powoduje więcej tarcia pomiędzy materiałami, co uwalnia włókna.
No, i nigdy więcej nie kupować ściereczek z mikrofibry ani ciepłych kocyków z polaru. Bawełna, wełna, len i konopie będą nam służyć lepiej. 

27 lut 2018

Nie ma oddychać, żyć nie ma

Blog zapadł w sen zimowy, a blogerka wpadła w remont mieszkania...
Ale życie powoli wraca do normy, więc i może częstotliwość wpisów się zwiększy. Póki co cieszę się z drobnych rzeczy, jak turkusowy kolor drzwi czy tym, że Córka zdecydowała się zredukować ilość starych zabawek :-)
A co tam w klimatach bardziej ekomaniowych? Raczej nic dobrego.
Głównie smog niestety :-/ Oddychać się nie da, zakupiłam stosowną maseczkę nawet...


Poza tym wycinają nam drzewa, co w powiązaniu ze smogiem nosi znamiona aktu samobójczego. Najpierw 37 starych drzew w Parku Nadodrzańskim, teraz kilkaset wzdłuż torów kolejowych...
Po kliknięciu w wyszukiwarce hasła "rzeź drzew" wyskakuje 231 000 wyników, płakać się chce.




I trzeci powód do smutku - Rzeczpospolita Myśliwska coraz bliższa urzeczywistnienia. Dziś zakończyło się II czytanie Prawa łowieckiego w Sejmie. Kluby zgłosiły zestawy poprawek, których jeszcze nie znamy. Jutro, od godz. 10:00, będą rozpatrywane na Komisji Ochrony Środowiska. Paweł Suski mocno krytycznie o pracach nad ustawą i jej obecnym kształcie: "Z myśliwymi nikt w tym Sejmie jeszcze nie wygrał.", składając wniosek o odrzucenie projektu ustawy w całości. Pełny zapis transmisji w linku (od godz. 16:36 do 17:59). #NiechŻyją!


Na zakończenie Wojaczek:

Nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma

Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew

rodzą czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi 


 (fragment wiersza "Sezon")


13 sty 2018

Baba Brinkman - The Rap Guide to Climate Chaos

Natrafiłam dziś na ten przewodnik Users guide for evolutionary wellbeing by Sacred Naturalism ... tak, w większości się zgadzam :-)
Ruch, zdrowe jedzenie, rytuały, twórczość, śpiew, aktywizm, wspólnota = uniwersalny przepis na dobre samopoczucie. W tym przewodniku, o dziwo, dostęp do internetu nie jest elementem niezbędnym do szczęścia :-P



Jednak internet do czegoś się przydaje - skacząc z linki na linkę dotarłam do Baba Brinkmana - kanadyjskiego artysty, rapera, intelektualistę, twórcę m.in. albumów The Rap Guide to Religion, The Rap Guide to Evolution, The Rap Guide to Consciousness , The Rap Guide to Wilderness, i w końcu The Rap Guide to Climate Chaos.
Posłuchajcież na przykład Whats beef  - climate change version albo Carbon bubble, albo cały album:



Fajny, nie?

3 maj 2017

Co dobrego #6

1. Dobry jest na pewno prezent urodzinowy, który dotarł do mnie z pewnym czasowym poślizgiem (lovja Asisko!). Najwazniejsze, że dotarł i jest z gatunku "tych wymarzonych".  Mięciusia bluza z kieszeniami i ręcznie malowaną paprocią/odciskiem paproci z Galerii Księżyc. Cudo. Podobna do tej, ale jednak inna, bo księżycowe dzieła są niepowtarzalne.


2. Dobry jest film/dokument "Życie według Łukasza" - o Łukaszu Łuczaju, tym od Dzikiej Kuchni i jadalnych chwastów. Obejrzyjcie sobie w ramach majówki:




3.A jeśli szukacie dobrej muzy, z ekoprzesłaniem, to zdecydowanie polecam Formidable Vegetable Sound System, na którą natrafiłam przypadkiem, szukając piosenek o kimchi (tym razem specjalne pozdrowienia dla Natalki):-)




FVSS nagralo nawet kawałek o toalecie kompostowej i... nie jest to obciach.
Poza tym ta australijska grupa śpiewa dużo o permakulturze, w lecie będą nawet w Europie (m.in. na festiwalu kompostu na Malcie, aaa - nie moge uwierzyć, że jest takie wydarzenie). Chętnie bym się wybrała, bo muza spoko, a i ludzie przesympatyczni, ale zobaczymy, co los przyniesie.



23 mar 2017

Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)

W Polsce rzeki i woda traktowane są po macoszemu, a tymczasem w Nowej Zelandii rzeka Whanganui dostała prawa istoty ludzkiej, ponieważ plemię Maori traktuje ją jak swojego przodka.
To chyba pierwsza rzeka na świecie, której przyznano takie prawa, ale za przykładem Nowej Zelandii poszły zaraz Indie, które przyznały prawa istoty ludzkiej swoim świętym rzekom - Gangesowi i Jamunie. Obie zresztą tego naprawdę potrzebują, ze względu na ogromne zanieczyszczenie i brak jakichkolwiek regulacji w zakresie ochrony środowiska w Indiach. Ponieważ sprawa jest świeża, to nie wiadomo jak będzie wyglądało wykonanie tego prawa w praktyce, ale mogłabym te dwie wiadomości czytać bez końca, są promykiem nadziei, że można wyjść poza antropocentryzm.



Życzę Odrze i Wiśle, Warcie, Bugowi i wszystkim rzekom świata, żeby szanowano ich bieg i nie regulowano w imię ekonomii i Świętej Przepustowości, tylko traktowano jak żywe istoty.
I oczywiście myślami jestem z protestującymi w Standing Rock.

Czas przytoczyć pieśń, która nieodparcie kojarzy mi się ze spotkaniami Rainbow Family. "The River Is Flowing"  - napisana w 1970 przez Sun Bear, członka ludu Chippewa.



***
Inne posty o wodzie:
Ekomarzanna, woda, wiosna
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody

21 mar 2017

Matki Polki na wyrębie, czyli witaj polska wiosno

Nawet nie chcę liczyć, który to już post na tym blogu, w którym ubolewam nad  Lex Szyszko. Wycinka drzew trwa w najgorsze. Nie ma dnia, żebym nie słyszała/czytała/widziała informacji z najnowszych wycinek w kraju.
Równolegle trwa też akcja Matki Polki na wyrębie zainicjowana przez Cecylię Malik jako performans matek karmiących swoje dzieci na ściętych pniach.




Protestowały już w Krakowie, Białymstoku, Katowicach, dzisiaj w Warszawie. 
Każdy może dołączyć, nie trzeba mieć dziecka :-)



Można też (a nawet trzeba) podpisać petycję Uratujcie drzewa: www.uratujciedrzewa.pl
Chciałabym wierzyć, że to pomoże...

***
Jest w tym jakiś ponury symbol, że człowiek rozumny
właśnie z drewna, a nie z plastiku, produkuje trumny...

Dezerter oczywiście 

19 mar 2017

Domki dla owadów

Oj dzieje się, dzieje.
O pszczołach i domkach dla zapylaczy już kiedyś pisałam, ale co innego pisać, co innego robić :-)
W ramach projektu Drugie życie rzeczy, który od miesiąca nadaje sens moim weekendom, odbyły się kolejne warsztaty DIY,. Tym razem z dużym udziałem dzieci, które z zapałem robiły domki dla owadów.
Powstały cudeńka:

Więcej fotek od Natalii na fp fundacji krakOFFska36.

Wracając do domków - warto zapoznać się wcześniej z wywiadem na stronie fundacji Bios Amigos: Hotele dla owadów - dobra praktyka czy bezmyślna moda. Bo nawet tak szlachetna rzecz jak domek dla owadów może okazać się kompletnie niepotrzebny, a nawet szkodliwy.
Ważna jest lokalizacja, czyli takie umieszczenie domku, żeby owady miały blisko do pokarmu (na łące, w parku, w ogródku - ok) i w miejscu nasłonecznionym (w kierunku południowym lub południowo-wschodnim) i zadaszonym. Niestety nawet poprawnie zlokalizowany domek ma niewielką szansę zostać rzeczywistym owadzim schronieniem. Szacuje się, że zaledwie kilka procent hoteli zostaje zamieszkanych przez zapylaczy.
Ale ponieważ pełnią rolę edukacyjną, więc mimo wszystko - warto.


18 lut 2017

Konkurs

Cześć i czołem.
Osoby, które tu regularnie zaglądają, pewnie zauważyły, że od jakiegoś czasu zmagam się z bannerem/nagłówkiem bloga. Stary już mi się znudził, zaprojektowany przez Córkę nie pasował wymiarowo, dziś więc dla odmiany wrzuciłam jakiś swój stary kolaż, jednak docelowo bym chciała coś innego, coś fajnego, coś związanego z kilmatem Ekomanii. Pomóżcie!




Konkurs nie ma regulaminu, propozycje ślijcie na nashle[małpa]gazeta.pl, każdą rozważę. Wymiary bannera: 960x390 pikseli. Technika dowolna.
Nagrody - niespodzianki :-) Mam trochę książek z kategorii eko/wege, mam niszczarkę do dokumentów na korbkę (bardzo eko, prawie nieużywana), mogę też coś u siebie zareklamować, napisać artykuł/wywiad/post na zamówienie, przeprowadzić lekcję czeskiego na Skypie, mogę też do kogoś zadzwonić i zaśpiewać śląską pieśń żałobną "Wszystkie gospodynie wyganiają świnie" :) Możliwości jest dużo, zwycięzca wybiera.
Czas trwania konkursu - aż zobaczę grafikę, która do mnie przemówi. Dla deadline'owców jednak powiedzmy, że czekam do 15 marca.

Plus kilka obrazków zupełnie niezwiązanych z konkursem, z mojego Pinteresta:



31 sty 2017

Filmy na grypę

Wirus grypy sponiewierał Ekomanią. Daaawno już się tak źle nie czułam, ale miejmy nadzieję, że najgorsze już minęło. Oczywiście nie ma tego złego, bo w końcu jest okazja, żeby otworzyć wszystkie słoiki z zachomikowanymi od lata miksturami zielarskimi. Syrop z mniszka na kaszel, sól z pędami sosny (do inhalacji) i syrop z tychże na kaszel i katar. Niech zadziałają.



Czas na chorobowym jest specyficzny - ciągnie się i zapętla, i nic konkretnego nie da się zrobić... Czytanie męczy oczy, leżenie potęguje kaszel, w nocy nie można zasnąć, w dzień wręcz przeciwnie. Próbowałam słuchać audiobooków, ale mój kaszel zagłuszał lektora. W końcu postanowiłam nadrobić zaległości filmowe, jednak z uwagi na chorobę, musiałam zrobić selekcję. Nie przeżyłabym żadnych dołujących i drastycznych filmów (wystarczy, że grypa taka właśnie jest), dramatow psychologicznych, thrillerów, wojennych, historycznych, zbyt intelektualnych itd.
Padło więc na Recycling Lily (tylko ze względu na słowo Recycling i kolor różowy) oraz na Captain Fantastic (polecany gorąco przez różnych znajomych w internetach).

Recycling Lily - urocza, bezpretensjonalna komedia, bardzo w stylu "Amelii". O pewnym pracowniku służb recyklingowych i jednej syllogomaniaczce, ktorych - rzecz to niesłychana - połączyło uczucie :-) Niech was nie zwiedzie niska ocena na filmwebie i brak recenzji, moim zdaniem warto obejrzeć.


Drugi film, czyli Captain Fantastic, to już trochę cięższy kaliber, choć mnóstwo w nim doskonałych scen komediowych. Nie jest to jednak komedia, tylko naprawdę dobrze zrobiony film o odwiecznym dylemacie, czy nie lepiej by było "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" (w tym przypadku w inną amerykańską głuszę), zostawiając za sobą cywilizację i kapitalistyczny system, którym się gardzi. Ten film obowiązkowo powinni zaliczyć wszyscy rodzice, którym się marzą leśne przedszkola, edukacja domowa, czy szkoły demokratyczne dla swoich dzieci. Aaa, no i pokochacie bohaterów :-)





Oba filmy można obejrzeć on line w polskich wersjach językowych. Jeśli znacie jakies inne filmu na grypę - dajcie znać.

21 sty 2017

Spieszcie się czytać Anaruka, klimat się zmienia...

Czytamy z Córką "Anaruka - chłopca z Grenlandii", nie do wiary, że to wciąż lektura szkolna [nie polecam broszurowego wydania - fatalna edycja, pełno literówek]. Archaiczna w równym stopniu co "Puc, Bursztyn i goście" :-)
Minęło ledwie kilkadziesiąt lat, a niewiarygodnie ciężkie życie Inuitów (zwanych w książce politycznie niepoprawnie Eskimosami) zmieniło się nie do poznania. Na lepsze i na gorsze jednocześnie. Inuici, którzy żyli z łowiectwa [trudno nam się czytało o zabijaniu fok, niedźwiedzi i innych wielorybów], zostali w latach 70-tych przesiedleni do blokowisk i teraz ich głównym zajęciem i bolączką, jest picie alkoholu oraz depresja (wysoki wskaźnik samobójstw). Nie muszą już polować dla mięsa i tłuszczu, nie chodzą odziani w skóry zwierząt, nie walczą o przetrwanie w swoich igloo. BTW - wiedzieliście, że Grenlandia była kiedyś częścią Unii Europejskiej (jako autonomiczne terytorium zależne Danii), ale z niej wystąpiła w 1985?? Bo ja nie :-) Więcej o życiu współczesnych mieszkańców Grenlandii przeczytacie tu: www.hornsund.igf.edu.pl (strona Sylwii i Tomasza Moczadłowskich to prawdziwa kopalnia wiedzy).



A że na Grenlandii rosną truskawki, wiedzieliście? To sprawka wydłużonego okresu wegetacyjnego na skutek globalnego ocieplenia. I chyba jedyny z pozytywnych skutków tegoż, bo poza tym porażka - topniejący lód, zanieczyszczone wody (= zatrute mięso), zmiany klimatu (więcej o tym tu) to na Arktyce prawdziwy problem. O tym wszystkim nie pisał Centkiewicz...Więc jeśli spojrzeć na to z innej strony, to  "Anaruk" jest dowodem na to, że klimat rzeczywiście się zmienił - w ciągu ostatnich lat średnia temperatura na Grenlandii wzrosła o ponad 30 stopni! To oznacza, że w lecie zdarzają się temperatury +20 stopni, toż to prawie jak u nas.


Niestety nie wiem, co można zrobić jeszcze w tej sprawie oprócz ubolewania na blogu i codziennego ekożycia. Nie tracić nadziei, że politycy sie ogarną? Podpisywać kolejne petycje, brać udział w kolejnych protestach? Uczyć, uświadamiać, pokazywać? Zróbmy to.

10 sty 2017

Slow Life - w swoim tempie

Wczoraj skończyłam czytać Slow Life. Zwolnij i zacznij żyć Joanny Glogazy (tej od Slow Fashion), więc na świeżo chcialam się z wami podzielić wrażeniami z lektury (bo jak nie teraz, to pewnie już nigdy).




Zacznijmy od plusów - książka jest ładnie wydana, dokładnie tak jak wyobrażam sobie ideę slow life - stonowana, szara (gołębiowa) okładka, przyjemny papier, rozmiar czcionki, wyróżnienia rozdziałów, lajfstajlowe fotografie itp.
Podobnie wyważona jest treść, lektura jest jak pływanie żabką (babską żabką oczywiście, bez zanurzania głowy) po gładkim jeziorze, żadnych fal, trudnych miejsc, ładne widoki i relaks na plaży. Niby ok, ale nie wciąga (jak Pochwała powolności) i nie chce się po niej zmieniać życia (jak po mniej), czy choćby posprzatać (jak po Magii sprzątania)...
W książce znajdziecie natomiast kilkanaście stron z ćwiczeniami coachingowymi (typu "wypisz rzeczy, które sprawiają ci radość"), kilka wywiadów z blogerami, wyznania autorki na temat jej drogi do slow life + rozważania, jak wprowadzić je w życie, czyli zorganizować czas, przewartościować priorytety, znaleźć swoją pasję itp. Jednym słowem - poradnik dla osób, które zaczynają się interesować tematem i chcą sobie niektóre rzeczy poukładać.
Do mnie nie przemówiło i niczego nowego lektura nie wniosła. Może gdybym przeczytała ją 10 lat temu, to byłaby dla mnie objawieniem, no ale jednak nie. Natomiast bez wyrzutów sumienia oddaję do biblioteki, może przemówi do kogoś innego :-)


7 sty 2017

Muzyka ze śmietnika cz. 2

Przy sobocie zapraszam na kolejną część inspiracji dotyczących własnoręcznie robionych instrumentów muzycznych. W zasadzie instrumenty to określenie na wyrost, ale na pewno są to przedmioty wydające dźwięki.


1. DIY kalimba/karimba z metalowych wsuwek do włosów (stąd)


2. Marakasy z jajek niespodzianek i łyżek (stąd)


3. Membranofon (stąd)


4. Mini bandżo (stąd)


5. Talerze z CD


6. Przeszkadzajka z orzechów - wygląda na mega ekologiczną :-) (źródło)



A ten pan wymiata (super pomysły na muzyczny plac zabaw):



I instrukcja dostrojenia bumrurek (jeśli ktoś zapragnie takie zrobić):


I bonusowo - do posłuchania i popatrzenia (a nwet wirtualnego zagrania na) - muzeum dźwięków, czyli bardziej lub mniej znane instrumenty ludowe/tradycyjne (np. gadułka, baraban i suka).


***
Inne wpisy na temat DIY instrumentów muzycznych:
Fletnia pana ze słomek
Muzyka ze śmietnika cz.1
Harmonijka