Wydawałoby się, że papierowe paragony, które dostajemy przy okazji codziennych zakupów, są niekłopotliwym i prostym do recyklingu odpadem. Papier = makulatura. Ale niestety w przypadku paragonów sprawa się komplikuje. Drukowane są na papierze termicznym, który nie nadaje się do recyklingu. Powinny trafiać do odpadów zmieszanych i na wysypiska.
W dodatku papier termiczny jest prawdopodobnie szkodliwy dla zdrowia, coraz częściej można natrafić na informacje, że w jego składzie znajduje się szkodliwy Bisfenol A, czyli BPA (znajdujący się także w puszkach/konserwach).
O bisfenolu nasłuchałam się wystarczającego złego, żeby go unikać. BPA ma budowę zbliżoną do żeńskiego hormonu płciowego – estrogenu,
dlatego może oddziaływać na funkcjonowanie układu hormonalnego. Bisfenol A może dostać się do naszego organizmu przez układ pokarmowy, oddechowy oraz "przez skórę,
głównie przez dotykanie paragonów, ale także w wyniku wkładania do ust
przez dziecko plastikowej zabawki. Najbardziej narażone na kontakt z BPA
przez skórę są kasjerki w sklepach. Stężenie BPA w paragonach jest
nawet 250-1000 razy większe niż w żywności, a jego przenikalność przez
skórę wynosi aż 46%." (źródło).
Kiedyś oglądałam dokument o pestycydach i bisfenolu, bardzo przygnębiający + pewna dawka spiskowości, ale jednak warto:
A na poniższym zdjęciu znajduje się przygotowana przeze mnie do wyrzucenia kolekcja paragonów z kilku ostatnich miesięcy. Miałam kiedyś taką fantazję, że będę zapisywać swoje wydatki, aby lepiej zarządzać swym budżetem. Haha :-) Cierpliwości starczyło mi na miesiąc, a potem już tylko odkładałam te paragony z myślą, że wprowadzę je wszystkie do Excela hurtem na koniec miesiąca. To się nigdy nie stało :-) No, ale budżet się dopina, więc postanowiłam się pozbyć tych karteluszków i rozejrzeć za inną metodą. Paragony powędrowały do zsypu i tak się zastanawiam, jak tu ograniczyć ich ilość, oprócz odmawiania wydrukowania dodatkowego potwierdzenia, kiedy płacę kartą. Macie jakieś pomysły?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
16 mar 2019
25 gru 2018
FIlmy na niedzielę - Marcin z lasu
Ostatnio dzięki podcastowi Okuniewskiej odkryłam Marcina z lasu i jego filmiki przyrodnicze na YT. Nie wiem, jak to się stało, że wcześniej nie wiedziałam o jego istnieniu :-) Obie z córką stałyśmy się fankami, oglądamy chętnie rano przy śniadaniu, żeby się naładować pozytywną energią.
Serdecznie polecam - nie tylko na niedzielę - bo gdzie indziej zobaczycie sikającego rysia, kąpiące się jelenie, czy dokazujące młode wilki?
A to wszystko w polskich lasach, okraszone głosem i uśmiechem prawdziwego pasjonata.
Serdecznie polecam - nie tylko na niedzielę - bo gdzie indziej zobaczycie sikającego rysia, kąpiące się jelenie, czy dokazujące młode wilki?
A to wszystko w polskich lasach, okraszone głosem i uśmiechem prawdziwego pasjonata.
8 gru 2018
Wpis sentymentalny
10 lat temu w listopadzie pojawiły się pierwsze wpisy na Ekomanii. Jarały mnie wtedy orzechy do prania, pieluchy wielorazowe, serwisy umożliwiające wymianę usług i rzeczy, minimalizm, kuchnia roślinna oraz upcykling. Z tego wszystkiego pozostała mi sympatia do ekonomii współdzielenia się i weganizm :-) Potem pojawiały się ważniejsze dla mnie tematy - kooperatywizm, aktywność lokalna, prawa zwierząt, freecykling, suwerenność żywnościowa, edukacja ekologiczna i przyrodnicza.
Blog miał swoje lepsze i gorsze lata, ale stał się ważną częścią mojego życia. To dzięki Ekomanii zaczęłam współpracę z Ulicą Ekologiczną, której byłam przez jakiś czas redaktorką naczelną (i do dziś stoi wysoko w rankingu "top job"). Wiele się nauczyłam i poznałam sporo niesamowicie mądrych i zaangażowanych osób.
Ale dziś, oglądając Marsz dla Klimatu w Katowicach (na który jednak fizycznie nie dotarłam, żałuję) i czytając newsletter Agaty Dutkowskiej, dopadło mnie zwątpienie. Czy to wszystko ma sens bez zmian systemowych? Czy pojedyncze akty świadomej (anty)konsumpcji mają jakiekolwiek znaczenie? Jak długo jeszcze musimy czekać, aż społeczeństwo osiągnie masę krytyczną i świadomość ekologiczna dotrze do grona osób trzymających władzę? Czy zdążymy przed katastrofą?
Czytając o tegorocznym wystąpieniu 15-letniej Grety Thunberg na COP24, miałam uczucie deja vu - przecież to już było. W 1992 r. na Earth Summit w Rio Centro Brazylia 12-letnia Severn Suzuki na 6 minut zatrzymała świat. Ale nie decydentów.
20 lat później również wzięła udział w panelu dyskusyjnym w Rio i gorzko podsumowała te dwie dekady. Jak złudne było jej ówczesne przekonanie, że słowa prawdy będą mieć wpływ na rządzących.. Nawet o kilka kroków nie zbliżyliśmy się do tzw. zrównoważonego rozwoju. I chociaż w ostatnich zdaniach podkreśliła, że nadal wierzy w to, że jesteśmy w stanie zmienić przyszłość, nie zabrzmiało to dla mnie wystarczająco przekonująco.
Bo znów minęło 6 lat, i znów inna dziewczynka, innymi słowami, mówi nam to samo - ogarnijcie się, ogarnijmy się, jesteśmy w punkcie zwrotnym.
Blog miał swoje lepsze i gorsze lata, ale stał się ważną częścią mojego życia. To dzięki Ekomanii zaczęłam współpracę z Ulicą Ekologiczną, której byłam przez jakiś czas redaktorką naczelną (i do dziś stoi wysoko w rankingu "top job"). Wiele się nauczyłam i poznałam sporo niesamowicie mądrych i zaangażowanych osób.
Ale dziś, oglądając Marsz dla Klimatu w Katowicach (na który jednak fizycznie nie dotarłam, żałuję) i czytając newsletter Agaty Dutkowskiej, dopadło mnie zwątpienie. Czy to wszystko ma sens bez zmian systemowych? Czy pojedyncze akty świadomej (anty)konsumpcji mają jakiekolwiek znaczenie? Jak długo jeszcze musimy czekać, aż społeczeństwo osiągnie masę krytyczną i świadomość ekologiczna dotrze do grona osób trzymających władzę? Czy zdążymy przed katastrofą?
Czytając o tegorocznym wystąpieniu 15-letniej Grety Thunberg na COP24, miałam uczucie deja vu - przecież to już było. W 1992 r. na Earth Summit w Rio Centro Brazylia 12-letnia Severn Suzuki na 6 minut zatrzymała świat. Ale nie decydentów.
20 lat później również wzięła udział w panelu dyskusyjnym w Rio i gorzko podsumowała te dwie dekady. Jak złudne było jej ówczesne przekonanie, że słowa prawdy będą mieć wpływ na rządzących.. Nawet o kilka kroków nie zbliżyliśmy się do tzw. zrównoważonego rozwoju. I chociaż w ostatnich zdaniach podkreśliła, że nadal wierzy w to, że jesteśmy w stanie zmienić przyszłość, nie zabrzmiało to dla mnie wystarczająco przekonująco.
Bo znów minęło 6 lat, i znów inna dziewczynka, innymi słowami, mówi nam to samo - ogarnijcie się, ogarnijmy się, jesteśmy w punkcie zwrotnym.
26 paź 2018
Film na niedzielę: "Wieś pływających krów"
Koniecznie: Wieś pływających krów reż. Katarzyna Trzaska / Polska 2017 / 78 min.
Już opis mnie zachęcił: "Troje młodych berlińczyków ze wspólnoty Spirit Center, dbającej o duchowy rozwój swoich członków za pomocą jogi, medytacji, szamańskich rytuałów czy lekcji przetrwania w lesie, postanawia udać się na polską wieś. Jak na prawdziwych pielgrzymów przystało, Ellen, Mario i Jon jadą na Wschód, aż pod granicę Polski z Białorusią, gdzie od miejscowego gospodarza, Stanisława, wynajmują stuletni drewniany dom. Chcą spędzić tu wakacje, pracować w polu i być blisko natury i kultury – w ich mniemaniu nieskażonych jeszcze cywilizacją. Przybysze i miejscowi zostali sportretowani w dokumencie Trzaski jak dwa obce plemiona, przypatrujące się sobie z nieufnością, przez którą przebija jednak wzajemna fascynacja. Z perspektywy rolników Niemcy sprawiają wrażenie nieszkodliwych wariatów (jak można nie jeść mięsa i myć się nago na oczach całej wsi?), którym można jednak pozazdrościć obycia i swobody. Niemcy odkrywają zaś, że prowadzenie gospodarstwa nie jest romantyczną sielanką, tylko ciężką pracą – za to na własnej ziemi. Inne style życia, inne wartości, inne języki, nawet inna muzyka – czy jest cokolwiek, co łączy te dwa światy? Może po prostu marzenie o tym, że gdzieś jest lepsze, prawdziwsze życie?"
Wieś pływających krów - Teaser (Film dokumentalny) from Kuba Motylewski on Vimeo.
Zabawny, refleksyjny, z antropologicznym podejściem, ładnie pokazuje, że pomimo różnic w stylu życia, wszyscy jesteśmy połączeni - wystarczy tylko trochę chęci i otwartości. A przy okazji - ciekawie jest spojrzeć świeżym okiem na te dwie grupy - migrujących mieszczuchów marzących o życiu w naturze i wieśniaków mocno osadzonych w swojej społeczności i tradycji
Wywiad z reżyserką przeczytać można tu: Rzuć wszystko, jedź tam, gdzie pływają krowy
Już opis mnie zachęcił: "Troje młodych berlińczyków ze wspólnoty Spirit Center, dbającej o duchowy rozwój swoich członków za pomocą jogi, medytacji, szamańskich rytuałów czy lekcji przetrwania w lesie, postanawia udać się na polską wieś. Jak na prawdziwych pielgrzymów przystało, Ellen, Mario i Jon jadą na Wschód, aż pod granicę Polski z Białorusią, gdzie od miejscowego gospodarza, Stanisława, wynajmują stuletni drewniany dom. Chcą spędzić tu wakacje, pracować w polu i być blisko natury i kultury – w ich mniemaniu nieskażonych jeszcze cywilizacją. Przybysze i miejscowi zostali sportretowani w dokumencie Trzaski jak dwa obce plemiona, przypatrujące się sobie z nieufnością, przez którą przebija jednak wzajemna fascynacja. Z perspektywy rolników Niemcy sprawiają wrażenie nieszkodliwych wariatów (jak można nie jeść mięsa i myć się nago na oczach całej wsi?), którym można jednak pozazdrościć obycia i swobody. Niemcy odkrywają zaś, że prowadzenie gospodarstwa nie jest romantyczną sielanką, tylko ciężką pracą – za to na własnej ziemi. Inne style życia, inne wartości, inne języki, nawet inna muzyka – czy jest cokolwiek, co łączy te dwa światy? Może po prostu marzenie o tym, że gdzieś jest lepsze, prawdziwsze życie?"
Wieś pływających krów - Teaser (Film dokumentalny) from Kuba Motylewski on Vimeo.
Zabawny, refleksyjny, z antropologicznym podejściem, ładnie pokazuje, że pomimo różnic w stylu życia, wszyscy jesteśmy połączeni - wystarczy tylko trochę chęci i otwartości. A przy okazji - ciekawie jest spojrzeć świeżym okiem na te dwie grupy - migrujących mieszczuchów marzących o życiu w naturze i wieśniaków mocno osadzonych w swojej społeczności i tradycji
Wywiad z reżyserką przeczytać można tu: Rzuć wszystko, jedź tam, gdzie pływają krowy
1 sie 2018
Dźwięki klangoru, dżwięki domu
klangor - rzeczownik, rodzaj męskorzeczowy
- (1.1) ornit. głośny, jednostajny wielokrotnie powtarzany dźwięk wydawany przez lecące ptactwo
- Ostatni miesiąc upłynął mi głównie dźwiękowo - najpierw warsztaty śpiewu tradycyjnego z Barbarą Wilińską w Strużynach (polecam bardzo, dzikie miejsca niedaleko Gorzowa Wlk., co roku dzieje się tam wiele za sprawą Towarzystwa Kultury Czynnej). A to oznaczało ponad tydzień spędzony na śpiewaniu, słuchaniu i graniu na instrumentach nieoczywistych (typu kankles, kalimba czy lira korbowa). Był też klangor żurawi.
- Potem był Wolimierz z dźwiękami, od których drgała ziemia pod namiotem. A teraz znów są dźwięki miasta, zaćmienia Księżyca, Odry.
- A propos tej ostatniej, to jest człowiek, który nagrywa rzeki i robi z tego muzykę. Albo i film (Wodra):
- Przeczytajcie też wywiad z owym człowiekiem, czyli Michałem Zygmuntem o dźwięku domu. "Mam taką prywatną teorię, że dźwięk w domu może być przyczyną rozwodu. Jeśli pomieszczenie źle brzmi, to trzeba w nim wkładać więcej wysiłku w komunikację, w rozmowę. Musisz mówić głośniej albo wszystko brzmi dziesięć razy bardziej."
2 kwi 2018
Film na niedzielę: Pomniejszenie ("Downsizing")
Zdecydowanie tak. Pomysł w kinie nienowy ("Kingsajz" prekursorem :-)), ale znakomicie poprowadzony - pomniejszenie ludzkości rozwiązaniem naszych aktualnych bolączek (takich jak przeludnienie, głód, bieda, kurczenie się zasobów, globalne ocieplenie, rosnąca góra odpadów). Czy rzeczywiście?
Na szczęście twórcy filmy nie ślizgają się tylko komediowej stronie tego konceptu, ale pogłębiają aspekt eko- i socjologiczny. "Pomniejszenie" nie jest więc ani typową komedią, ani filmem futurystyczno-katastroficznym, ani satyrą, ani romansem. Sceny żartobliwe przeplatają się z kwestiami ważkimi - prawami człowieka, ochroną środowiska, biedą vs. bogactwem, dyskryminacją, potrzebą empatii. Ta żonglerka konwencjami może kogoś zirytować, ale dla mnie był to b. odświeżający seans, który także pobudził do przemyśleń. Czy bym się pomniejszyła, żeby ratować świat? Odpowiedź nie jest wcale taka prosta...
Film miał premierę w styczniu tego roku, więc może już zszedł z ekranów, ale za to pojawił się w internetach, więc na niedzielny poniedziałek jak znalazł :-)
Na szczęście twórcy filmy nie ślizgają się tylko komediowej stronie tego konceptu, ale pogłębiają aspekt eko- i socjologiczny. "Pomniejszenie" nie jest więc ani typową komedią, ani filmem futurystyczno-katastroficznym, ani satyrą, ani romansem. Sceny żartobliwe przeplatają się z kwestiami ważkimi - prawami człowieka, ochroną środowiska, biedą vs. bogactwem, dyskryminacją, potrzebą empatii. Ta żonglerka konwencjami może kogoś zirytować, ale dla mnie był to b. odświeżający seans, który także pobudził do przemyśleń. Czy bym się pomniejszyła, żeby ratować świat? Odpowiedź nie jest wcale taka prosta...
Film miał premierę w styczniu tego roku, więc może już zszedł z ekranów, ale za to pojawił się w internetach, więc na niedzielny poniedziałek jak znalazł :-)
27 mar 2018
Czas na ekokapsułę czasu
Ostatnio w moim mieście ogłoszono akcję zbierania życzeń dla przyszłych pokoleń do kapsuły czasu na 800lecie Opola. Raczej nie wezmę w niej udziału, ale zaczęłam myśleć nad tym, co mogłoby się znaleźć w mojej prywatnej kapsule czasu.
Kartka z pamiętnika/bloga, zdjęcia z wakacji, lub raczej USB z nagranymi statusami na fejsie i ulubioną playlistą z jutiuba? A może nasiona, zielnik, naleweczka tatinka i zdjęcie z Czarnego Piątku?
Czy moje wnuki albo kogokolwiek innego będzie interesować moje życie osobiste, czy bardziej poruszy ich wiadomość, że kilka dni temu zginął ostatni nosorożec biały północny, co oznacza wyginięcie całego gatunku?
Żeby nie było - oczywiście istnieje coś takiego jako EKOkapsuła czasu - Amerykanie już na to wpadli :-) Ekokapsuła z Dnia Ziemi Anno Domini 1994 zostanie otwarta w roku 2044, czyli za 26 lat. Oto jest obietnica, którą inicjatorzy kapsuły zostawili potomnym (+ przeprosiny). Ci sami ludzie, czyli John Guillebaud i s-ka kładą duży nacisk na planowanie rodziny jako znaczący czynnik, który mógłby podnieść jakość życia na Ziemi. Posłuchajcie jego wystąpienia Sex&Planet na konferencji TED. Czy rzeczywiście antykoncepcja jest rozwiązaniem? Być może, ale tylko w połączeniu z wolnym wyborem...
Całość troszeczkę trąci Dobrowolnym Ruchem na rzecz Wyginięcia Ludzkości, ale nie mówię temu nie :-)
Tylko zastanawia mnie, dlaczego hymn ekokapsuły na jutiubie ma zaledwie 5 wyświetleń i jednego kciuka w górę? Słyszałam już gorsze piosenki, no sami oceńcie:
Jeśli lubicie śpiewać, to tu znajdziecie słowa.
A co z waszymi kapsułami - macie w planie jakieś? Pomysły z innych kapsuł mogą być inspiracją, Naukowa kapsuła czasu spoczęła na Spitsbergenie - zawiera m..in "liofilizowane DNA kobiety, mężczyzny, ale także szczura, łososia i ziemniaka. Jest również osobny pojemnik poświęcony naszemu środowisku. W kapsule zamknięto też utrwalone na porcelanie zdjęcie ciemnej strony Księżyca na tle Ziemi, które ma pokazywać, jak daleko potrafiliśmy latać w kosmos." Można też skorzystać z instrukcji :-)
Kartka z pamiętnika/bloga, zdjęcia z wakacji, lub raczej USB z nagranymi statusami na fejsie i ulubioną playlistą z jutiuba? A może nasiona, zielnik, naleweczka tatinka i zdjęcie z Czarnego Piątku?
Czy moje wnuki albo kogokolwiek innego będzie interesować moje życie osobiste, czy bardziej poruszy ich wiadomość, że kilka dni temu zginął ostatni nosorożec biały północny, co oznacza wyginięcie całego gatunku?
A może ciekawsza byłaby informacja, że mieszkańcy Szwajcarii owijają lodowce w koce. Wszystko po to, aby zapobiec ich topnieniu. "Białe płótna odbijają światło słoneczne od lodowca, co minimalizuje jego topnienie. Szwajcarski
glacjolog David Volken jest zdania, że metoda przynosi zamierzony
skutek. W rozmowie z agencją France-Presse przyznał, że koce mogą
ograniczyć sezonowe topnienie nawet o 70 proc."
Co będzie dla nich ważne za 50-100-150 lat? Czy wybaczą nam, że wyprodukowaliśmy tyle śmieci i tak zniszczyliśmy planetę? A może będą alergiczne na słońce, wodę i powietrze? Kto to wie...
Żeby nie było - oczywiście istnieje coś takiego jako EKOkapsuła czasu - Amerykanie już na to wpadli :-) Ekokapsuła z Dnia Ziemi Anno Domini 1994 zostanie otwarta w roku 2044, czyli za 26 lat. Oto jest obietnica, którą inicjatorzy kapsuły zostawili potomnym (+ przeprosiny). Ci sami ludzie, czyli John Guillebaud i s-ka kładą duży nacisk na planowanie rodziny jako znaczący czynnik, który mógłby podnieść jakość życia na Ziemi. Posłuchajcie jego wystąpienia Sex&Planet na konferencji TED. Czy rzeczywiście antykoncepcja jest rozwiązaniem? Być może, ale tylko w połączeniu z wolnym wyborem...
Całość troszeczkę trąci Dobrowolnym Ruchem na rzecz Wyginięcia Ludzkości, ale nie mówię temu nie :-)
Tylko zastanawia mnie, dlaczego hymn ekokapsuły na jutiubie ma zaledwie 5 wyświetleń i jednego kciuka w górę? Słyszałam już gorsze piosenki, no sami oceńcie:
Jeśli lubicie śpiewać, to tu znajdziecie słowa.
A co z waszymi kapsułami - macie w planie jakieś? Pomysły z innych kapsuł mogą być inspiracją, Naukowa kapsuła czasu spoczęła na Spitsbergenie - zawiera m..in "liofilizowane DNA kobiety, mężczyzny, ale także szczura, łososia i ziemniaka. Jest również osobny pojemnik poświęcony naszemu środowisku. W kapsule zamknięto też utrwalone na porcelanie zdjęcie ciemnej strony Księżyca na tle Ziemi, które ma pokazywać, jak daleko potrafiliśmy latać w kosmos." Można też skorzystać z instrukcji :-)
27 lut 2018
Nie ma oddychać, żyć nie ma
Blog zapadł w sen zimowy, a blogerka wpadła w remont mieszkania...
Ale życie powoli wraca do normy, więc i może częstotliwość wpisów się zwiększy. Póki co cieszę się z drobnych rzeczy, jak turkusowy kolor drzwi czy tym, że Córka zdecydowała się zredukować ilość starych zabawek :-)
A co tam w klimatach bardziej ekomaniowych? Raczej nic dobrego.
Głównie smog niestety :-/ Oddychać się nie da, zakupiłam stosowną maseczkę nawet...
Poza tym wycinają nam drzewa, co w powiązaniu ze smogiem nosi znamiona aktu samobójczego. Najpierw 37 starych drzew w Parku Nadodrzańskim, teraz kilkaset wzdłuż torów kolejowych...
Po kliknięciu w wyszukiwarce hasła "rzeź drzew" wyskakuje 231 000 wyników, płakać się chce.
I trzeci powód do smutku - Rzeczpospolita Myśliwska coraz bliższa urzeczywistnienia. Dziś zakończyło się II czytanie Prawa łowieckiego w Sejmie. Kluby zgłosiły zestawy poprawek, których jeszcze nie znamy. Jutro, od godz. 10:00, będą rozpatrywane na Komisji Ochrony Środowiska. Paweł Suski mocno krytycznie o pracach nad ustawą i jej obecnym kształcie: "Z myśliwymi nikt w tym Sejmie jeszcze nie wygrał.", składając wniosek o odrzucenie projektu ustawy w całości. Pełny zapis transmisji w linku (od godz. 16:36 do 17:59). #NiechŻyją!
Na zakończenie Wojaczek:
Nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma
Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew
rodzą czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi
(fragment wiersza "Sezon")
Ale życie powoli wraca do normy, więc i może częstotliwość wpisów się zwiększy. Póki co cieszę się z drobnych rzeczy, jak turkusowy kolor drzwi czy tym, że Córka zdecydowała się zredukować ilość starych zabawek :-)
A co tam w klimatach bardziej ekomaniowych? Raczej nic dobrego.
Głównie smog niestety :-/ Oddychać się nie da, zakupiłam stosowną maseczkę nawet...
Poza tym wycinają nam drzewa, co w powiązaniu ze smogiem nosi znamiona aktu samobójczego. Najpierw 37 starych drzew w Parku Nadodrzańskim, teraz kilkaset wzdłuż torów kolejowych...
Po kliknięciu w wyszukiwarce hasła "rzeź drzew" wyskakuje 231 000 wyników, płakać się chce.
I trzeci powód do smutku - Rzeczpospolita Myśliwska coraz bliższa urzeczywistnienia. Dziś zakończyło się II czytanie Prawa łowieckiego w Sejmie. Kluby zgłosiły zestawy poprawek, których jeszcze nie znamy. Jutro, od godz. 10:00, będą rozpatrywane na Komisji Ochrony Środowiska. Paweł Suski mocno krytycznie o pracach nad ustawą i jej obecnym kształcie: "Z myśliwymi nikt w tym Sejmie jeszcze nie wygrał.", składając wniosek o odrzucenie projektu ustawy w całości. Pełny zapis transmisji w linku (od godz. 16:36 do 17:59). #NiechŻyją!
Na zakończenie Wojaczek:
Nie ma spać
Nie ma oddychać
Żyć nie ma
Tylko drzewa się ruszają
niepospolite ruszenie drzew
rodzą czarnego kota
który przebiega wszystkie drogi
(fragment wiersza "Sezon")
6 sty 2018
Film na niedzielę - Given
Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady? Pojechać kamperem na antypody? Nie przejmować się codziennymi obowiązkami i żyć idealnym życiem? To zobaczcie Given.
Obejrzałyśmy z Natalką sylwestrowo, podjadając sushi i polecamy - to najlepszy wybór na niedzielę, można familijnie pooglądać.
Narratorem jest 6-letni chłopiec o imieniu Given, który pokazuje kilka miesięcy z życia swojej freakowej rodziny, która wędruje po świecie w poszukiwaniu symbolicznej i dosłownej Wielkiej Ryby. Podróżowanie z rodziną wydaje się ryzykownym przedsięwzięciem, ale nie w tym przypadku. Para Daize and Aamion Goodwin oraz ich syn (i córka w brzuchu) są idealni - nie trapią ich kłopoty finansowe, nie kłócą się i nie narzekają (przynajmniej na ekranie).
Piękne widoki, piękni ludzie, piękna - paradokumentalna - opowieść. Given obejrzeć można w dobrej jakości na platformie Netflix.
Dodatkowo na stronie filmu można poczytać blog Goodwinsów i zobaczyć zdjęcia z ich podróży po świecie.
Obejrzałyśmy z Natalką sylwestrowo, podjadając sushi i polecamy - to najlepszy wybór na niedzielę, można familijnie pooglądać.
Narratorem jest 6-letni chłopiec o imieniu Given, który pokazuje kilka miesięcy z życia swojej freakowej rodziny, która wędruje po świecie w poszukiwaniu symbolicznej i dosłownej Wielkiej Ryby. Podróżowanie z rodziną wydaje się ryzykownym przedsięwzięciem, ale nie w tym przypadku. Para Daize and Aamion Goodwin oraz ich syn (i córka w brzuchu) są idealni - nie trapią ich kłopoty finansowe, nie kłócą się i nie narzekają (przynajmniej na ekranie).
Piękne widoki, piękni ludzie, piękna - paradokumentalna - opowieść. Given obejrzeć można w dobrej jakości na platformie Netflix.
Dodatkowo na stronie filmu można poczytać blog Goodwinsów i zobaczyć zdjęcia z ich podróży po świecie.
9 gru 2017
Film na niedzielę: Mafia i pomidory (La Nostra Terra)
Mafia i pomidory to film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, przynajmniej taka informacja pojawia się na początku onego. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana - grupa osób zakłąda kooperatywę spożywczą na ziemi, którą wcześniej przejął lokalny mafioso. Oczywiście początki są trudne...
Temat może wydawać się śmieszny, ale rzeczywiście we Włoszech mafia kontroluje nie tylko biznes narkotykowy, ale także rolnictwo. Przejmowanie ziemi, składowanie niebezpiecznych odpadów, fałszowanie żywności, inwestowanie mafijnych pieniędzy w produkcję żywności - jakkolwiek egzotyczne nam się to wydaje, to się dzieje naprawdę (tu).
A film to w zasadzie komedia, a przynajmniej z happy endem. Może nie jest to mistrzowskie kino (raczej na pewno nie jest), ale jeśli akurat nie macie lepszych propozycji, to nie będziecie bardzo cierpieć przy oglądaniu. A już zwłaszcza zainteresowani mogą być fani kooperatyw, RWSów i spółdzielni socjalnych - kilka scen jest po prostu w punkt.
Obejrzeć można na przykład na CDA: Mafia i pomidory
Temat może wydawać się śmieszny, ale rzeczywiście we Włoszech mafia kontroluje nie tylko biznes narkotykowy, ale także rolnictwo. Przejmowanie ziemi, składowanie niebezpiecznych odpadów, fałszowanie żywności, inwestowanie mafijnych pieniędzy w produkcję żywności - jakkolwiek egzotyczne nam się to wydaje, to się dzieje naprawdę (tu).
A film to w zasadzie komedia, a przynajmniej z happy endem. Może nie jest to mistrzowskie kino (raczej na pewno nie jest), ale jeśli akurat nie macie lepszych propozycji, to nie będziecie bardzo cierpieć przy oglądaniu. A już zwłaszcza zainteresowani mogą być fani kooperatyw, RWSów i spółdzielni socjalnych - kilka scen jest po prostu w punkt.
Obejrzeć można na przykład na CDA: Mafia i pomidory
19 sie 2017
Film na niedzielę: Okja
Okja, określana w recenzjach jako wegańsko-antykorporacyjna bajka dla dorosłych, jest idealnym ekofilmem na niedzielę. Znajdziecie tu bojowników Frontu Wyzwolenia Zwierząt, wrażliwe ogromne świnie, parodię Monsanto, urocze krajobrazy, pościgi, a to wszystko w familijno-komediowej tonacji, która z biegiem akcji staje się coraz bardziej dramatyczna. Czyli i pośmiac się i popłakać można. Ze starszymi dzieciakami też - może to być dobry punkt do rozmowy o weganizmie, prawach zwierząt, konsumpcjonizmie, reklamach, greenwashingu itp.
Można obejrzeć w dobrej jakości na platformie Netflix (pierwszy miesiąc próbny za darmo. Niestety wciąga).
Można obejrzeć w dobrej jakości na platformie Netflix (pierwszy miesiąc próbny za darmo. Niestety wciąga).
16 lip 2017
Dzień bez Telefonu
A tymczasem wczoraj obchodziliśmy Dzień bez telefonu. Tzn. kto obchodził, ten obchodził... Mam wrażenie, że większość ludzi raczej nie. Chwilowo mam stosunkowo czyste sumienie jako posiadaczka wiekowej Nokii, dzięki której mogę smsować i dzwonić, i to mi wystarcza. Na razie.
W Dniu bez Telefonu nie chodzi o uzależnienie ludzi od internetu i sieci społecznościowych, czy FOMO. nie tym razem*. Chodzi o to, że za produkcją smartfonów (w 2016 wyprodukowano 1 mld 350 mln nowych smartfonów!) kryje się przemoc, niszczenie środowiska i lokalnych społeczności w krajach Globalnego Południa. Tu jest to dobrze wyjaśnione:
Zanim więc kupisz nowy smartfon, komputer, czy sprzęt AGD, rozważ czy NAPRAWDĘ tego potrzebujesz? Czy starego nie da się naprawić? Albo znaleźć jakiegoś alternatywnego rozwiązania (np. jeśli potrzebujesz wiertarki, nie musisz kupować nowej - wystarczy pożyczyć od sąsiada). Trudno liczyć na to, że ktoś w imię solidarności z ludźmi wykorzystywanymi na Globalnym Południu całkowicie zrezygnuje z używania telefonu. Ale przecież nie musi - wystarczy, że będzie korzystał z jednego tak długo jak się da.
Powinna pomóc zasada 6R, czyli rethink -refuse - reduce - reuse - recycle - recover/repair.
*tego problemu - czyli uzależnienia od sieci i elektroniki dotyczył eksperyment, jaki wykonała matka trojga dzieci w Australii - z całą rodziną na pół roku zrezygnowała ze wszelkich elektronicznych rozpraszaczy - telefonów komórkowych, komputerów, tabletów, konsoli do gry, telewizora...Detoks przeżyli i to z całkiem niezłymi rezultatami. Wszystko opisane jest w książce "E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji" (Wyd. Znak) Susan Maushart. Styl trochę silący się na humor w rodzaju Bridget Jones przeplatany cytatami z Thoreau, informacjami naukowymi i statystykami. Czyta się nieźle, dobra lektura akurat na wakacje :-)
W Dniu bez Telefonu nie chodzi o uzależnienie ludzi od internetu i sieci społecznościowych, czy FOMO. nie tym razem*. Chodzi o to, że za produkcją smartfonów (w 2016 wyprodukowano 1 mld 350 mln nowych smartfonów!) kryje się przemoc, niszczenie środowiska i lokalnych społeczności w krajach Globalnego Południa. Tu jest to dobrze wyjaśnione:
Zanim więc kupisz nowy smartfon, komputer, czy sprzęt AGD, rozważ czy NAPRAWDĘ tego potrzebujesz? Czy starego nie da się naprawić? Albo znaleźć jakiegoś alternatywnego rozwiązania (np. jeśli potrzebujesz wiertarki, nie musisz kupować nowej - wystarczy pożyczyć od sąsiada). Trudno liczyć na to, że ktoś w imię solidarności z ludźmi wykorzystywanymi na Globalnym Południu całkowicie zrezygnuje z używania telefonu. Ale przecież nie musi - wystarczy, że będzie korzystał z jednego tak długo jak się da.
Powinna pomóc zasada 6R, czyli rethink -refuse - reduce - reuse - recycle - recover/repair.
*tego problemu - czyli uzależnienia od sieci i elektroniki dotyczył eksperyment, jaki wykonała matka trojga dzieci w Australii - z całą rodziną na pół roku zrezygnowała ze wszelkich elektronicznych rozpraszaczy - telefonów komórkowych, komputerów, tabletów, konsoli do gry, telewizora...Detoks przeżyli i to z całkiem niezłymi rezultatami. Wszystko opisane jest w książce "E-migranci. Pół roku bez internetu, telefonu i telewizji" (Wyd. Znak) Susan Maushart. Styl trochę silący się na humor w rodzaju Bridget Jones przeplatany cytatami z Thoreau, informacjami naukowymi i statystykami. Czyta się nieźle, dobra lektura akurat na wakacje :-)
24 cze 2017
Film na niedzielę - "NaturePlay - Take Childhood Back" (Zielona szkoła - edukacja po duńsku)
Ten film polecam zwłaszcza rodzicom, jako uzupełnienie "Ostatniego dziecka lasu" i "Witaminy N". Zresztą Richard Louv jest w tym dokumencie często cytowany.
Rodzice cierpiący na kleszczofobię raczej będą się wzdrygać, oglądając ujęcia z leśnych przedszkoli, ale poza tym obejrzenie tego filmu nie grozi niczym więcej niż ochotą na wyjście do lasu :-)
Film z polskim lektorem można zobaczyć np. na efilmy.tv.
Moją uwagę przyciągnęła część poświęcona naturalnym i przygodowym placom zabaw - piękna sprawa. Przy okazji w ciemno polecam nowość książkową "Ścieżka bosych stóp". W ciemno, bo jeszcze nie czytałam, ale osoba autorki jest gwarancją, że to musi być dobre (tu: mój wywiad z Anną Komorowską na Ulicy Ekologicznej).
A skoro już o ścieżce bosych stóp, to łapcie krótką instrukcję - zarówno w wersji domowej jak i plenerowej (frajdap.blogspot.com).
A jeśli ktoś się wybiera do Czech/Austrii, to na pograniczu, w Valticach jest 5kilometrowa ścieżka bosych stóp z 11 przystankami. Ponoć w Niemczech takie bose szlaki to całkiem popularne atrakcje turstyczne, może i my kiedyś doczekamy :-)
W Czechach jest takich ścieżek już kilkadziesiąt + portal dla tych, którzy lubią chodzić boso: www.zijnaboso.cz. U sąsiadów działa też stowarzyszenie Bosa Turystyka, które działa m.in. na rzecz tworzenia bosych ścieżek (i doradza, jak na to zebrac fundusze). Piękna sprawa.
W Polsce natomiast działa Stowarzyszenie Warmińskich Chłopów Bosych, którzy w zeszłym roku ogranizowali 3-dniową imprezę Bosowisko (z tego roku wieści brak), zapraszają też do odwiedzenia Bosego Labiryntu (250m, otwartego cały rok, 12 godzin dziennie).
A dlaczego warto chodzić boso? Oprócz korzyści fizycznych i zdrowotnych, znalazłam też takie new age wyjaśnienie: Uziemiony znaczy zdrowy.
A zatem uziemiajmy się!
Rodzice cierpiący na kleszczofobię raczej będą się wzdrygać, oglądając ujęcia z leśnych przedszkoli, ale poza tym obejrzenie tego filmu nie grozi niczym więcej niż ochotą na wyjście do lasu :-)
Film z polskim lektorem można zobaczyć np. na efilmy.tv.
Moją uwagę przyciągnęła część poświęcona naturalnym i przygodowym placom zabaw - piękna sprawa. Przy okazji w ciemno polecam nowość książkową "Ścieżka bosych stóp". W ciemno, bo jeszcze nie czytałam, ale osoba autorki jest gwarancją, że to musi być dobre (tu: mój wywiad z Anną Komorowską na Ulicy Ekologicznej).
A skoro już o ścieżce bosych stóp, to łapcie krótką instrukcję - zarówno w wersji domowej jak i plenerowej (frajdap.blogspot.com).
A jeśli ktoś się wybiera do Czech/Austrii, to na pograniczu, w Valticach jest 5kilometrowa ścieżka bosych stóp z 11 przystankami. Ponoć w Niemczech takie bose szlaki to całkiem popularne atrakcje turstyczne, może i my kiedyś doczekamy :-)
W Czechach jest takich ścieżek już kilkadziesiąt + portal dla tych, którzy lubią chodzić boso: www.zijnaboso.cz. U sąsiadów działa też stowarzyszenie Bosa Turystyka, które działa m.in. na rzecz tworzenia bosych ścieżek (i doradza, jak na to zebrac fundusze). Piękna sprawa.
W Polsce natomiast działa Stowarzyszenie Warmińskich Chłopów Bosych, którzy w zeszłym roku ogranizowali 3-dniową imprezę Bosowisko (z tego roku wieści brak), zapraszają też do odwiedzenia Bosego Labiryntu (250m, otwartego cały rok, 12 godzin dziennie).
A dlaczego warto chodzić boso? Oprócz korzyści fizycznych i zdrowotnych, znalazłam też takie new age wyjaśnienie: Uziemiony znaczy zdrowy.
A zatem uziemiajmy się!
23 maj 2017
Ogródek sąsiedzki, The Growroom, Zielona Ławeczka
Do Opola jakoś nie dotarła idea ogrodów społecznościowych/sąsiedzkich, więc własnymi doświadczeniami nie mogę się podzielić, ale gdyby ktoś zapragnął, to jakiś czas temu IKEA udostępniła plan i instrukcję do zbudowania takiego sprytnego ogródka wertykalnego.
Nazywa się to GrowRoom i tu znajdziecie całą wiedzę niezbędną do zbudowania tegoż: ponoć wystarczy 17 kawałków sklejki i ok. 500 śrubek, a poza tym wiertarka, młotek i śrubokręt. Jeśli ktoś z was zechce spróbować, to koniecznie podzielcie się doświadczeniami :-)
Może zrobicie to w ramach III edycji konkursu grantowego Zielona ławeczka?
A propos Ikea i ogrodów - jeszcze taki filmik mi wyskoczył - wiszący organizer do butów w roli wertykalnego domowego, czy balkonowego ogródka na zioła, sałatę itp. Dla mnie bomba :-)
Nazywa się to GrowRoom i tu znajdziecie całą wiedzę niezbędną do zbudowania tegoż: ponoć wystarczy 17 kawałków sklejki i ok. 500 śrubek, a poza tym wiertarka, młotek i śrubokręt. Jeśli ktoś z was zechce spróbować, to koniecznie podzielcie się doświadczeniami :-)
Może zrobicie to w ramach III edycji konkursu grantowego Zielona ławeczka?
W
konkursie mogą wziąć udział zespoły sąsiedzkie (minimum
pięcioosobowe). Sąsiedzi łączą siły, rejestrują się na
stronie zielonalaweczka.pl, przygotowują projekt przebudowy danego
terenu, (przeprowadzając przy tym konsultacje w lokalnej
społeczności) i mają szansę otrzymać od Fundacji Banku Ochrony
Środowiska grant pieniężny wraz z nagrodą rzeczową w postaci
ławki parkowej, o łącznej wartości do 1200 zł. Później
samodzielnie odpowiadają za urządzenie nowego, zielonego zakątka.
Warto zaznaczyć, że w skład zespołu musi wchodzić przedstawiciel
zarządcy terenu. To właśnie on będzie później odpowiedzialny za
poprawne wykonanie projektu i to na jego konto zostanie przesłany
grant, który pomoże w modernizacji osiedlowego skweru czy placu.
Przypominamy, że grupy konkursowe należy zarejestrować do 14
czerwca, a gotowe projekty przesłać do końca czerwca.
A propos Ikea i ogrodów - jeszcze taki filmik mi wyskoczył - wiszący organizer do butów w roli wertykalnego domowego, czy balkonowego ogródka na zioła, sałatę itp. Dla mnie bomba :-)
3 maj 2017
Co dobrego #6
1. Dobry jest na pewno prezent urodzinowy, który dotarł do mnie z pewnym czasowym poślizgiem (lovja Asisko!). Najwazniejsze, że dotarł i jest z gatunku "tych wymarzonych". Mięciusia bluza z kieszeniami i ręcznie malowaną paprocią/odciskiem paproci z Galerii Księżyc. Cudo. Podobna do tej, ale jednak inna, bo księżycowe dzieła są niepowtarzalne.
2. Dobry jest film/dokument "Życie według Łukasza" - o Łukaszu Łuczaju, tym od Dzikiej Kuchni i jadalnych chwastów. Obejrzyjcie sobie w ramach majówki:
3.A jeśli szukacie dobrej muzy, z ekoprzesłaniem, to zdecydowanie polecam Formidable Vegetable Sound System, na którą natrafiłam przypadkiem, szukając piosenek o kimchi (tym razem specjalne pozdrowienia dla Natalki):-)
FVSS nagralo nawet kawałek o toalecie kompostowej i... nie jest to obciach.
Poza tym ta australijska grupa śpiewa dużo o permakulturze, w lecie będą nawet w Europie (m.in. na festiwalu kompostu na Malcie, aaa - nie moge uwierzyć, że jest takie wydarzenie). Chętnie bym się wybrała, bo muza spoko, a i ludzie przesympatyczni, ale zobaczymy, co los przyniesie.
2. Dobry jest film/dokument "Życie według Łukasza" - o Łukaszu Łuczaju, tym od Dzikiej Kuchni i jadalnych chwastów. Obejrzyjcie sobie w ramach majówki:
3.A jeśli szukacie dobrej muzy, z ekoprzesłaniem, to zdecydowanie polecam Formidable Vegetable Sound System, na którą natrafiłam przypadkiem, szukając piosenek o kimchi (tym razem specjalne pozdrowienia dla Natalki):-)
FVSS nagralo nawet kawałek o toalecie kompostowej i... nie jest to obciach.
Poza tym ta australijska grupa śpiewa dużo o permakulturze, w lecie będą nawet w Europie (m.in. na festiwalu kompostu na Malcie, aaa - nie moge uwierzyć, że jest takie wydarzenie). Chętnie bym się wybrała, bo muza spoko, a i ludzie przesympatyczni, ale zobaczymy, co los przyniesie.
30 kwi 2017
Noc Walpurgi 2017
To już dziś - święto czarownic, czyli noc z 30 kwietnia na 1 maja. Jesteście gotowe na sabat lub choćby symboliczne ognisko, żeby odegnać złe duchy?
Czarownice, czarodziejki, wiedźmy, zielarki, szeptuchy, mądre kobiety. Wspólczesne wiedźmy (kobiety, które wiedzą) to raczej doule i położne przyjmujące domowe porody, ekoedukatorki, strażniczki nasion, ogrodniczki permakulturalne, zwołujące i trzymające Kręgi Kobiet, promotorki dzikiej kuchni i wiedzy o chwastach, artystki, feministki - jest nas wiele, coraz więcej.
Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie udało się wam spalić na stosie.
Najpiękniejsze wiedźmy to 13 Rdzennych Babć - międzynarodowy krąg starszyzny kobiet. One wiedzą.
Dokument o nich - akurat na dziś.
Dlaczego 13? Bo kalendarz księżycowy liczy 13 miesięcy, a nie 12 (policzcie, ile jest pełni w roku). Do tej liczby odnosi się również książka "13 pierwotnych matek klanowych" - polecam artykuł o niej w Sabatniku. Sam Sabatnik również gorąco polecam.
Czytajcie, oglądajcie, lećcie.
Czarownice, czarodziejki, wiedźmy, zielarki, szeptuchy, mądre kobiety. Wspólczesne wiedźmy (kobiety, które wiedzą) to raczej doule i położne przyjmujące domowe porody, ekoedukatorki, strażniczki nasion, ogrodniczki permakulturalne, zwołujące i trzymające Kręgi Kobiet, promotorki dzikiej kuchni i wiedzy o chwastach, artystki, feministki - jest nas wiele, coraz więcej.
Jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie udało się wam spalić na stosie.
Najpiękniejsze wiedźmy to 13 Rdzennych Babć - międzynarodowy krąg starszyzny kobiet. One wiedzą.
Dokument o nich - akurat na dziś.
Dlaczego 13? Bo kalendarz księżycowy liczy 13 miesięcy, a nie 12 (policzcie, ile jest pełni w roku). Do tej liczby odnosi się również książka "13 pierwotnych matek klanowych" - polecam artykuł o niej w Sabatniku. Sam Sabatnik również gorąco polecam.
Czytajcie, oglądajcie, lećcie.
23 kwi 2017
Film na niedzielę - Królestwo
Były filmy na grypę, jest film na niedzielę. Właśnie wróciłam z bezpłatnego seansu filmu "Królestwo" w ramach akcji "Odpowiedzialni za ziemię". Jeśli szukacie pomysłu na familijne spędzenie czasu albo po prostu dobrego filmu przyrodniczego - voila.
"Królestwo zamyka słynny dokumentalno-przyrodniczy cykl Mikrokosmos (1996), Makrokosmos (2001) i Oceany (2009). Tym razem twórcy skoncentrowali się na zwierzętach lądowych, zabierając widza w cudowną podróż przez tysiące lat, aby oczami zwierząt na nowo odkryć dobrze nam znane europejskie terytoria i opowiedzieć historię natury, naszego kontynentu i człowieka od epoki lodowcowej do czasów współczesnych." Wiele z tych ujęć nakręcono w Puszczy Białowieskiej. Zdaje się, że Francuzi mają dar do przyrodniczo-edukacyjnych dokumentów, bo przecież Był sobie las, to także produkcja francuska.
Film jest dostępny w internetach, ale warto obejrzeć na dużym ekranie, tak tylko mówię :-)
"Królestwo zamyka słynny dokumentalno-przyrodniczy cykl Mikrokosmos (1996), Makrokosmos (2001) i Oceany (2009). Tym razem twórcy skoncentrowali się na zwierzętach lądowych, zabierając widza w cudowną podróż przez tysiące lat, aby oczami zwierząt na nowo odkryć dobrze nam znane europejskie terytoria i opowiedzieć historię natury, naszego kontynentu i człowieka od epoki lodowcowej do czasów współczesnych." Wiele z tych ujęć nakręcono w Puszczy Białowieskiej. Zdaje się, że Francuzi mają dar do przyrodniczo-edukacyjnych dokumentów, bo przecież Był sobie las, to także produkcja francuska.
Film jest dostępny w internetach, ale warto obejrzeć na dużym ekranie, tak tylko mówię :-)
23 mar 2017
Póki rzeki nie zginęły (Dzień Wody 2017)
W Polsce rzeki i woda traktowane są po macoszemu, a tymczasem w Nowej Zelandii rzeka Whanganui dostała prawa istoty ludzkiej, ponieważ plemię Maori traktuje ją jak swojego przodka.
To chyba pierwsza rzeka na świecie, której przyznano takie prawa, ale za przykładem Nowej Zelandii poszły zaraz Indie, które przyznały prawa istoty ludzkiej swoim świętym rzekom - Gangesowi i Jamunie. Obie zresztą tego naprawdę potrzebują, ze względu na ogromne zanieczyszczenie i brak jakichkolwiek regulacji w zakresie ochrony środowiska w Indiach. Ponieważ sprawa jest świeża, to nie wiadomo jak będzie wyglądało wykonanie tego prawa w praktyce, ale mogłabym te dwie wiadomości czytać bez końca, są promykiem nadziei, że można wyjść poza antropocentryzm.
Życzę Odrze i Wiśle, Warcie, Bugowi i wszystkim rzekom świata, żeby szanowano ich bieg i nie regulowano w imię ekonomii i Świętej Przepustowości, tylko traktowano jak żywe istoty.
I oczywiście myślami jestem z protestującymi w Standing Rock.
Czas przytoczyć pieśń, która nieodparcie kojarzy mi się ze spotkaniami Rainbow Family. "The River Is Flowing" - napisana w 1970 przez Sun Bear, członka ludu Chippewa.
***
Inne posty o wodzie:
Ekomarzanna, woda, wiosna
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody
To chyba pierwsza rzeka na świecie, której przyznano takie prawa, ale za przykładem Nowej Zelandii poszły zaraz Indie, które przyznały prawa istoty ludzkiej swoim świętym rzekom - Gangesowi i Jamunie. Obie zresztą tego naprawdę potrzebują, ze względu na ogromne zanieczyszczenie i brak jakichkolwiek regulacji w zakresie ochrony środowiska w Indiach. Ponieważ sprawa jest świeża, to nie wiadomo jak będzie wyglądało wykonanie tego prawa w praktyce, ale mogłabym te dwie wiadomości czytać bez końca, są promykiem nadziei, że można wyjść poza antropocentryzm.
Życzę Odrze i Wiśle, Warcie, Bugowi i wszystkim rzekom świata, żeby szanowano ich bieg i nie regulowano w imię ekonomii i Świętej Przepustowości, tylko traktowano jak żywe istoty.
I oczywiście myślami jestem z protestującymi w Standing Rock.
Czas przytoczyć pieśń, która nieodparcie kojarzy mi się ze spotkaniami Rainbow Family. "The River Is Flowing" - napisana w 1970 przez Sun Bear, członka ludu Chippewa.
***
Inne posty o wodzie:
Ekomarzanna, woda, wiosna
Po prostu woda
Nie lej wody
Wody!
Woda z mózgu
Oszczędzanie wody
31 sty 2017
Filmy na grypę
Wirus grypy sponiewierał Ekomanią. Daaawno już się tak źle nie czułam, ale miejmy nadzieję, że najgorsze już minęło. Oczywiście nie ma tego złego, bo w końcu jest okazja, żeby otworzyć wszystkie słoiki z zachomikowanymi od lata miksturami zielarskimi. Syrop z mniszka na kaszel, sól z pędami sosny (do inhalacji) i syrop z tychże na kaszel i katar. Niech zadziałają.
Czas na chorobowym jest specyficzny - ciągnie się i zapętla, i nic konkretnego nie da się zrobić... Czytanie męczy oczy, leżenie potęguje kaszel, w nocy nie można zasnąć, w dzień wręcz przeciwnie. Próbowałam słuchać audiobooków, ale mój kaszel zagłuszał lektora. W końcu postanowiłam nadrobić zaległości filmowe, jednak z uwagi na chorobę, musiałam zrobić selekcję. Nie przeżyłabym żadnych dołujących i drastycznych filmów (wystarczy, że grypa taka właśnie jest), dramatow psychologicznych, thrillerów, wojennych, historycznych, zbyt intelektualnych itd.
Padło więc na Recycling Lily (tylko ze względu na słowo Recycling i kolor różowy) oraz na Captain Fantastic (polecany gorąco przez różnych znajomych w internetach).
Recycling Lily - urocza, bezpretensjonalna komedia, bardzo w stylu "Amelii". O pewnym pracowniku służb recyklingowych i jednej syllogomaniaczce, ktorych - rzecz to niesłychana - połączyło uczucie :-) Niech was nie zwiedzie niska ocena na filmwebie i brak recenzji, moim zdaniem warto obejrzeć.
Drugi film, czyli Captain Fantastic, to już trochę cięższy kaliber, choć mnóstwo w nim doskonałych scen komediowych. Nie jest to jednak komedia, tylko naprawdę dobrze zrobiony film o odwiecznym dylemacie, czy nie lepiej by było "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" (w tym przypadku w inną amerykańską głuszę), zostawiając za sobą cywilizację i kapitalistyczny system, którym się gardzi. Ten film obowiązkowo powinni zaliczyć wszyscy rodzice, którym się marzą leśne przedszkola, edukacja domowa, czy szkoły demokratyczne dla swoich dzieci. Aaa, no i pokochacie bohaterów :-)
Oba filmy można obejrzeć on line w polskich wersjach językowych. Jeśli znacie jakies inne filmu na grypę - dajcie znać.
Czas na chorobowym jest specyficzny - ciągnie się i zapętla, i nic konkretnego nie da się zrobić... Czytanie męczy oczy, leżenie potęguje kaszel, w nocy nie można zasnąć, w dzień wręcz przeciwnie. Próbowałam słuchać audiobooków, ale mój kaszel zagłuszał lektora. W końcu postanowiłam nadrobić zaległości filmowe, jednak z uwagi na chorobę, musiałam zrobić selekcję. Nie przeżyłabym żadnych dołujących i drastycznych filmów (wystarczy, że grypa taka właśnie jest), dramatow psychologicznych, thrillerów, wojennych, historycznych, zbyt intelektualnych itd.
Padło więc na Recycling Lily (tylko ze względu na słowo Recycling i kolor różowy) oraz na Captain Fantastic (polecany gorąco przez różnych znajomych w internetach).
Recycling Lily - urocza, bezpretensjonalna komedia, bardzo w stylu "Amelii". O pewnym pracowniku służb recyklingowych i jednej syllogomaniaczce, ktorych - rzecz to niesłychana - połączyło uczucie :-) Niech was nie zwiedzie niska ocena na filmwebie i brak recenzji, moim zdaniem warto obejrzeć.
Drugi film, czyli Captain Fantastic, to już trochę cięższy kaliber, choć mnóstwo w nim doskonałych scen komediowych. Nie jest to jednak komedia, tylko naprawdę dobrze zrobiony film o odwiecznym dylemacie, czy nie lepiej by było "rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady" (w tym przypadku w inną amerykańską głuszę), zostawiając za sobą cywilizację i kapitalistyczny system, którym się gardzi. Ten film obowiązkowo powinni zaliczyć wszyscy rodzice, którym się marzą leśne przedszkola, edukacja domowa, czy szkoły demokratyczne dla swoich dzieci. Aaa, no i pokochacie bohaterów :-)
Oba filmy można obejrzeć on line w polskich wersjach językowych. Jeśli znacie jakies inne filmu na grypę - dajcie znać.
11 lis 2016
Co dobrego #4
Dzieją się na tym świecie rzeczy smutne i złe, jak wybór Trumpa na prezydenta USA czy dzisiejsza śmierć Leonarda Cohena, jednak dzieją się też rzeczy dobre, i o tym zawsze warto przypomnieć.
1. Do obejrzenia film Dream, girl - wspierający kobiety. O tym, że opłaca się marzyć i robić swoje. W Polsce podobną rolę pełni Latająca Szkoła Agaty Dutkowskiej.
Dokument nie ma nic wspólnego z ekologią i ochroną środowiska, ale i tak od dawna profil tego bloga zmierza w kierunku kwestii społecznych :-) Do 14.11 można obejrzeć pełną wersję za darmo. Po angielsku, bez napisów, ale dacie radę. Klik.
2. Lidl ogłosił, że do 2025 zrezygnuje całkowicie ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego, czyli tzw. trójek. Nie będzie ich można kupić w żadnym sklepie Lidla na całym świecie, nie będą też składnikami sprzedawanych przez Lidl produktów (np. majonezów). To bardzo dobra wiadomość, choć pewnie wiele osób spyta, czemu dopiero w 2025? Tu znajdziecie odpowiedź.
3. Nie masz ręki do kwiatów i chcesz je oddać? A może poszukujesz nowych roślinek, żeby wzbogacić parapetową kolekcję? Dobra wiadomość - Schronisko dla roślin działa coraz prężniej! Inicjatywa przeradza się w fundację, a zielsko szukające nowych domów można ogłaszać na fanpage'u Schronisko dla roślin. Widziałam tam takie miasta jak Warszawa, Toruń, Trójmiasto, Katowice, ale jest jeszcze kilka podobnych inicjatyw, gdzie możecie szukać (np. Schronisko Dla Niechcianych Roślin1 i Schronisko dla niechcianych roślin2, Adopcja dla roślin, Roślinne schronisko w Krakowie).
Przypuszczam też, że kwiaty w doniczkach można przygarniać i oddawać także za pośrednictwem lokalnych grup "oddam/przyjmę" (tak własnie robimy w Opolu) na fejsie lub OLXie :-)
***
Zajrzyj też tu: #codobrego
1. Do obejrzenia film Dream, girl - wspierający kobiety. O tym, że opłaca się marzyć i robić swoje. W Polsce podobną rolę pełni Latająca Szkoła Agaty Dutkowskiej.
Dokument nie ma nic wspólnego z ekologią i ochroną środowiska, ale i tak od dawna profil tego bloga zmierza w kierunku kwestii społecznych :-) Do 14.11 można obejrzeć pełną wersję za darmo. Po angielsku, bez napisów, ale dacie radę. Klik.
2. Lidl ogłosił, że do 2025 zrezygnuje całkowicie ze sprzedaży jajek z chowu klatkowego, czyli tzw. trójek. Nie będzie ich można kupić w żadnym sklepie Lidla na całym świecie, nie będą też składnikami sprzedawanych przez Lidl produktów (np. majonezów). To bardzo dobra wiadomość, choć pewnie wiele osób spyta, czemu dopiero w 2025? Tu znajdziecie odpowiedź.
3. Nie masz ręki do kwiatów i chcesz je oddać? A może poszukujesz nowych roślinek, żeby wzbogacić parapetową kolekcję? Dobra wiadomość - Schronisko dla roślin działa coraz prężniej! Inicjatywa przeradza się w fundację, a zielsko szukające nowych domów można ogłaszać na fanpage'u Schronisko dla roślin. Widziałam tam takie miasta jak Warszawa, Toruń, Trójmiasto, Katowice, ale jest jeszcze kilka podobnych inicjatyw, gdzie możecie szukać (np. Schronisko Dla Niechcianych Roślin1 i Schronisko dla niechcianych roślin2, Adopcja dla roślin, Roślinne schronisko w Krakowie).
Przypuszczam też, że kwiaty w doniczkach można przygarniać i oddawać także za pośrednictwem lokalnych grup "oddam/przyjmę" (tak własnie robimy w Opolu) na fejsie lub OLXie :-)
***
Zajrzyj też tu: #codobrego
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















